<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445</id><updated>2012-01-27T04:22:13.162-08:00</updated><title type='text'>Natalia Julia Nowak (En-Dżej-En)</title><subtitle type='html'>"Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki" - GEORGE ORWELL</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>167</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-8108700796958368929</id><published>2012-01-27T04:05:00.000-08:00</published><updated>2012-01-27T04:22:13.177-08:00</updated><title type='text'>Mężczyzna jako nietzscheański nadczłowiek</title><content type='html'>&lt;strong&gt;W poprzednim odcinku&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część osób, czytających niniejszy artykuł, może pamiętać mój stary tekst zatytułowany “Antyfeminizm, patriarchalizm i nierówność płci” (jest on ogólnodostępny w Internecie). Ci, którzy jeszcze go nie znają, powinni jak najszybciej zapoznać się z jego treścią. Dlaczego? Dlatego, że esej, który oddaję dzisiaj do rąk Czytelników, stanowi jego bezpośrednią kontynuację. W artykule “Antyfeminizm, patriarchalizm i nierówność płci” przedstawiłam szereg dowodów na to, że w przyrodzie - której częścią jest nasz gatunek - samiec ma bezsprzeczną przewagę nad samicą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stwierdziłam, że trudno mówić o równości płci w sytuacji, gdy osobnik męski jest wyraźnie większy, silniejszy i energiczniejszy od żeńskiego. Napisałam, że nadrzędność mężczyzny jest szczególnie widoczna podczas stosunku płciowego, kiedy to facet wdziera się do organizmu kobiety i przejmuje nad nim kontrolę. Zauważyłam, że zarówno on, jak i ona, posiadają zakodowaną w podświadomości wiedzę o specyficznej pozycji samca w naturze (u panów objawia się to w postaci tzw. męskiej dumy, a u pań - w formie wrodzonego lęku przed gwałtem). Zasugerowałam nawet, że za zamiłowaniem płci silnej do seksu oralnego może się kryć istne samozadowolenie i poczucie triumfu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednocześnie zaznaczyłam, że chociaż chłop i baba nie są sobie równi pod względem biologicznym, to można ich uznać za równych pod względem kulturowym. Czy to mężczyzna, czy to kobieta - każdy jest istotą ludzką, dysponującą rozumem, uczuciami i prawem do godnego traktowania. To, czy jesteśmy wykształceni, uczciwi, szlachetni i utalentowani, nie zależy od naszej budowy ciała i seksualności, tylko od zupełnie innych czynników. Chociaż mężczyźni są wyższą płcią, potrafią oni odnosić się z szacunkiem do kobiet i chronić je przed wszelkimi zagrożeniami. Ewolucja kulturowa sprawiła, że samiec Homo sapiens, który - z biologicznego punktu widzenia - mógłby śmiało wykorzystywać samice, postanowił odnosić się do płci przeciwnej jak do stworzeń równych sobie. Niewiasty, dotychczas bezbronne, niewątpliwie na tym skorzystały. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Istota ewidentnie doskonalsza&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba jednak pamiętać, że w tekście “Antyfeminizm, patriarchalizm i nierówność płci” postawiłam trudne pytanie, na które nie byłam w stanie odpowiedzieć. Chodziło o to, czy facet jest istotą zwierzchnią już od momentu poczęcia, czy dopiero od wejścia w okres dojrzewania. I właśnie od tej kwestii rozpocznę swoje dzisiejsze refleksje. Bo tak się składa, że niedawno znalazłam rozwiązanie tej dziwnej i kontrowersyjnej zagadki. Doszłam do wniosku, że męskość jest swego rodzaju darem: fenomenalnym prezentem od losu, który mały człowiek otrzymuje w okresie prenatalnym, a który w pełni się uaktywnia około 14 roku życia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile wiem, ludzki embrion w początkowej fazie swojego istnienia zawsze należy do płci żeńskiej. Jeżeli natura go zlekceważy, to pozostanie on taki aż do końca swoich dni. Lecz jeśli przyroda zechce nad nim popracować, jeśli zdecyduje się włożyć więcej wysiłku w jego formowanie, jeśli hojnie obdarzy go testosteronem, to dziewczęcy zarodek zamieni się w chłopca - istotę ewidentnie doskonalszą. Da się to porównać do dziejów kawałka drewna. Gdybyśmy wyciosali z niego prostą bryłę i na tym poprzestali, to owa bryła na wieki pozostałaby tylko bryłą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale gdybyśmy usiedli przy tym surowcu, poświęcili mu trochę czasu i zaczęli w nim rzeźbić, to banalny kloc przeobraziłby się w formę o wiele szlachetniejszą. Nieskomplikowana bryła stałaby się posągiem - kto wie, czy nie dziełem sztuki? Można zatem powiedzieć, że samiec Homo sapiens jest wybrańcem i tworem w pełni dopracowanym. Szczęśliwcem, który jeszcze przed urodzeniem tak bardzo spodobał się naturze, że ta postanowiła w niego zainwestować. Czyż sposób, w jaki powstają przedstawiciele płci męskiej, nie jest pierwszym dowodem na ich biologiczną wyższość? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Symbol chłopięcego dojrzewania&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakiś czas temu znalazłam w Internecie ciekawy demotywator, z którego wynikało, że facet jest czarodziejem, gdyż potrafi stworzyć dziecko za pomocą różdżki (fallusa). Uważam, że to oryginalne porównanie doskonale odzwierciedla stan faktyczny. Powiedziałabym nawet, że o ile popularnym symbolem żeńskiego dojrzewania jest Lolita, bohaterka powieści Vladimira Nabokova, o tyle symbolem męskiego dojrzewania powinien być Harry Potter - postać z serii książkowej Joanne Kathleen Rowling. No, bo wyobraźmy sobie młodziutkiego, nastoletniego chłopaka. Egzystuje on w nudnym, mugolskim świecie, ale na pewnym etapie istnienia spostrzega, że z jego życiem dzieje się coś zdumiewającego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede wszystkim, totalnej transformacji ulega jego sylwetka. Młodzieniec, który przez całe życie był drobny i słaby jak dziewczynka, niemal z dnia na dzień staje się wysoki, potężny i silny. To wszystko dzieje się tak nagle, że chłopiec, który jeszcze zimą był wątłym dzieckiem, latem może być już wielki i mocarny jak rycerz. Czemu tak się dzieje? Cóż, w nastolatku odzywa się gigantyczna i nieokiełznana moc, którą nosił w sobie od wczesnej fazy życia, a która dopiero teraz postanowiła się uzewnętrznić. Tą mocą jest męskość - siła tak intensywna i gwałtowna, że aż zdolna do dokonywania ogromnych zmian w imponująco szybkim tempie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Upojenie siłą, odurzenie energią&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można odnieść wrażenie, że to jakiś cud, nadzwyczajny rodzaj magii. Ale to tylko biologia: hormony szalejące w chłopięcym organizmie. Młodzian dostrzega zmiany, jakie zachodzą w jego kształtującym się ciele. Uświadamia sobie swoją tężyznę fizyczną, krzepkość mięśni i coraz wyrazistszą przewagę nad dziewczętami. Jest zafascynowany tym, co się z nim dzieje. Czuje się wyjątkowy, ulega złudzeniu, że mógłby góry przenosić. Chce dokładnie poznać swoją męskość, przetestować ją na tysiąc sposobów, zasmakować jej blasków i możliwości. Niestety, nie zawsze wie, jak to zrobić. Dlaczego? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo - z psychologicznego punktu widzenia - wciąż jest zwykłym smarkaczem. Małoletnim, niedoświadczonym życiowo, wesołym, beztroskim, infantylnym i naiwnym. Współistnieją w nim dwie osobowości: ta dziecięca i ta męska. Dojrzewający chłopiec, jako człowiek bardzo młody, pragnie się bawić i przeżywać ekscytujące przygody. Jednocześnie ma już w sobie męskość, która go rozpiera i pobudza do działania. Ten konflikt wewnętrzny prowadzi niekiedy do absurdalnych sytuacji. Młokos potrafi rozrabiać, uczestniczyć w ekstremalnych zabawach oraz dokonywać niebezpiecznych czynów w imię popisania się przed kolegami lub koleżankami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Tytaniczna moc w rękach dziecka&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skąd to się bierze? Ano z połączenia dwóch przeciwstawnych sił: dziecięcej głupoty i męskiej witalności. Dorastająca istota pojmuje już swoją wyższość i swój potencjał, ale - z racji niedojrzałości emocjonalnej - nie potrafi ich właściwie wykorzystać. Tak samo jest w przypadku seksualności. Młodzieniec rozumie już, do czego służą genitalia, wie o decydującej roli, jaką odgrywa samiec w świecie zwierząt, przeżywa nawet pierwsze chwile pożądania (pragnie chwytać panny, zniewalać je, przygniatać, pochłaniać i penetrować. Ciekawostka: gdy dwoje ludzi uprawia miłość, ich zachowanie stopniowo się zmienia. Mężczyzna, wraz z upływem czasu, staje się coraz bardziej zaborczy, zdeterminowany i ofensywny, a niewiasta - coraz uleglejsza i mniej zdolna do oporu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nastolatek zaczyna się masturbować i interesować erotyką. Męskość po prostu z niego kipi - czasem dosłownie, w formie polucji, czyli wytrysków nasienia dokonujących się podczas snu. Niestety, kiedy ta samczość miesza się z infantylnością, efekty bywają opłakane. Niesmaczne (pornograficzne lub mizoginiczne) żarty, penisy rysowane w zeszytach i na ścianach, obsesja na punkcie nagości i zmysłowości - oto, do czego może doprowadzić koegzystencja dziecka i mężczyzny w jednym osobniku. Takie ekscesy bywają oburzające, zwłaszcza dla kobiet czuwających nad wychowaniem chłopca, jednak wypada je zrozumieć i zaakceptować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Czymże jest męskość?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już napisałam, męskość to nadludzka moc. Tak kolosalna i oszałamiająca, że aż trudna do opanowania i mogąca wymknąć się spod kontroli. Trzeba mieć dużo wyrozumiałości dla niedorosłej, lekkomyślnej, nieznającej życia istoty, która zmaga się z olbrzymią i groźną siłą pochodzącą z jej wnętrza. Oczywiście, nie można przy tym popadać w permisywizm. Należy uczyć szczeniaka, że nie posiada on prawa do wszystkiego. Przykładowo, nie wolno mu rozładowywać napięcia seksualnego na tych dziewczętach, które sobie tego nie życzą. Poza tym, małolatowi trzeba stale przypominać, że z erotycznością nie ma żartów. Choroby weneryczne, ciężarne uczennice, oskarżenia o molestowanie - to realne zjawiska, a nie bajki opowiadane przez babcie i katechetki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czym jednak jest sama męskość? Myślę, że można ją zdefiniować jako zestaw zalet, udogodnień, przywilejów i swobód dawanych facetowi przez Matkę Naturę. Do tych wspaniałych i godnych pozazdroszczenia podarunków należą: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- wielkość (wysoki wzrost i dobrze rozwinięte mięśnie)&lt;br /&gt;- siła (o jakiej większość kobiet może tylko pomarzyć)&lt;br /&gt;- władza (wiążąca się z posiadaniem członka, czyli narzędzia fizycznej supremacji)&lt;br /&gt;- wolność (możliwość swobodnego uprawiania seksu i niezachodzenia w ciążę)&lt;br /&gt;- komfort (brak miesiączki oraz niewygód związanych z brzemiennością i porodem)&lt;br /&gt;- energia (nie tylko duży popęd płciowy, ale także ciągłe gnanie przed siebie, żądza aktywności, awansu i sukcesu)&lt;br /&gt;- wysoka samoocena (wynikająca ze znajomości własnych atutów)&lt;br /&gt;- moc twórcza (zdolność do zapładniania, a więc tworzenia nowych istot ludzkich)&lt;br /&gt;- śmiałość, stanowczość, władczość, wojowniczość, honorowość (będące naturalną konsekwencją wcześniej wymienionych cech)&lt;br /&gt;- przyjemność (o ile się nie mylę, ejakulacja prawie zawsze idzie w parze z ekstazą. Kochanek, zapładniający swoją damę, niemal na sto procent będzie odczuwał rozkosz. Tymczasem przedstawicielka płci żeńskiej wcale nie potrzebuje orgazmu do zostania matką) &lt;br /&gt;- dyskrecja (mężczyzna nie posiada błony dziewiczej. Nie musi się bać defloracji ani tego, że po kopulacji będzie wiadomo, czy był to jego pierwszy raz, czy nie)&lt;br /&gt;- inteligencja (badania dowodzą, że panowie zazwyczaj mają wyższe IQ)&lt;br /&gt;- maksymalizm (facet, z przyczyn oczywistych, musi dostarczać swojemu organizmowi większe ilości pokarmu. Nabiera przez to przekonania, że należy mu się więcej od życia)&lt;br /&gt;- niepodrabialność (z tego, co wiem, wynika, że zmiana płci z męskiej na żeńską jest prosta jak drut. Ale zrobienie chłopa z baby jest już trudne, bo dotychczas nie udało się uczonym wyhodować fallusa. Z braku laku, transseksualistom K/M przyczepia się sztuczne prącia. Jakże skomplikowaną i zaawansowaną istotą musi być facet, skoro współczesna nauka przy nim wymięka!) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli kobieta jest aniołem, to mężczyzna jest archaniołem. Jeśli kobieta jest zwykłą śmiertelniczką, to mężczyzna jest herosem. Jeśli kobieta jest reprezentantką pospólstwa, to mężczyzna jest arystokratą. Jeśli kobieta jest mugolką, to mężczyzna jest czarodziejem. Jeśli kobieta jest człowiekiem, to mężczyzna jest nadczłowiekiem (w rozumieniu nietzscheańskim). Ośmielam się mniemać, że płeć królująca została szczególnie umiłowana przez Zeusa, Aresa i Dionizosa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ta sama wiedza, różne podejście&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedawno wpadła mi w ręce pewna feministyczno-naturalistyczna powieść (nie zdradzę, jaka, żeby jej nie reklamować). Chociaż zupełnie nie zgadzam się z jej treścią, muszę przyznać, że uzmysłowiła mi ona podobieństwa i różnice występujące między feministkami i antyfeministkami. Otóż zarówno feministki, jak i antyfeministki zauważają brak równości między osobnikami męskimi a żeńskimi. Na czym więc polega rozbieżność? No cóż… Feministki nie uznają naturalnego stanu rzeczy, buntują się przeciwko niemu, wypierają go ze świadomości i ukrywają straszną prawdę pod warstwą populistycznych sloganów. Natomiast antyfeministki akceptują zastane dysproporcje, wychodząc z założenia, że skoro przyroda nadała światu taki kształt, to nie ma sensu nad tym płakać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Feministki i feminiści od lat dążą do tego, żeby oszukać przeznaczenie, poskromić naturę, zredukować lub zamaskować przygnębiającą nierównorzędność płci. Czasem nawet udaje im się wywołać iluzję równości. Dla przykładu, pigułka antykoncepcyjna stwarza pozór, że kobieta wcale nie musi zajść w ciążę podczas spółkowania z facetem. Sęk w tym, że te wszystkie wynalazki, mające na celu uczynienie samicy równej samcowi, są sztuczne. Tabletki antykoncepcyjne, jak również akty prawne wdrażające równouprawnienie kobiet, to dzieła człowieka, wytwory kultury. Istnieją one tylko w syntetycznym, cywilizowanym, wykreowanym przez istoty ludzkie świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymienione innowacje są zwykłym fałszem i mydleniem oczu, wprowadzanym po to, żeby babom nie było przykro. Chociaż ludzkość przyzwyczaiła się do nich jak do powietrza, naturalny stan rzeczy pozostaje niezmieniony. Ludzie udają równych, używają swoich nowoczesnych wynalazków, jednak w przyrodzie nadal utrzymuje się tradycyjny patriarchat. Aktualne prawodawstwa i układy społeczne zapewniają równy status kobietom i mężczyznom. Lecz w naturze - jak go nie było, tak nie ma. Porównajmy to do rozmaitych urządzeń i przyrządów. Człowiek nie posiada skrzydeł, ale ponieważ pragnął latać, wymyślił balon i samolot. Człowiek nie ma sokolego wzroku, ale - chcąc go uzyskać - zbudował lunetę, lornetkę i teleskop.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kłopotliwa nierówność płci&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zmienia to jednak faktu, że w przyrodzie nie występują ani balony, ani samoloty, ani lunety, ani lornetki, ani teleskopy. Tak samo jest z pozycją panów i pań. Natura nie stworzyła równości płci, ale nasz gatunek - zachłyśnięty demokratyzmem i liberalizmem - postanowił wyprodukować ją sam. Jednakowa ranga mężczyzn i kobiet jest kolejnym syntetycznym tworem, którego nie ma w przyrodzie, a który został wykreowany przez człowieczą pomysłowość. Nie ulega wątpliwości, że gdyby któregoś dnia cywilizację trafił szlag, a ludzie powrócili do swoich zwierzęcych zwyczajów, to o żadnym równouprawnieniu nie byłoby mowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dopiero wtedy wyszłoby na jaw, jakie są prawdziwe możliwości jednego typu seksuologicznego względem drugiego. Miejmy nadzieję, że ten czarny scenariusz nigdy się nie spełni. Gdyby prawo, moralność i etyka przestały obowiązywać, to samice Homo sapiens miałyby nie lada kłopot. Piszę to właśnie jako jedna z samic. Ja wiem, że nie dorastam mężczyznom do pięt, ale wcale bym nie chciała, żeby wykorzystywali oni swoją przewagę przeciwko mnie. Podobnie jak inne baby, marzę o tym, by reprezentanci płci wyższej okazywali mi szacunek i traktowali mnie po ludzku. Jestem wszak człowiekiem - tyle że znacznie mniejszym i słabszym od osobników męskich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Faceci powinni być łagodni dla nas, niewiast, albowiem my również posiadamy rozum i uczucia. Zaiste, kłopotliwa sprawa z tą nierównością płci! Dlaczego rzeczywistość wygląda tak, a nie inaczej? Skąd się wzięły drastyczne dysproporcje, które wielu osobom mogą się wydawać niesprawiedliwe? Myślę, że natura, dążąc do skonstruowania istoty doskonałej, odebrała panu większość ułomności i przekazała je pani. Czy jej plan zakończył się powodzeniem? Jeśli tak, to na ile? Czy mężczyzna jest - sam w sobie - ideałem? Oczywiście, cały czas mówimy o cechach esencjonalnych, a nie o indywidualnych zaletach i wadach konkretnych jednostek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Feminizm, czyli poprawianie przyrody&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już napisałam, feministki zdają sobie sprawę z biologicznej nadrzędności samców. Przemawiają za tym dwie rzeczy. Po pierwsze to, że każda kobieta nosi w sobie podświadomą wiedzę o sile fizycznej i kopulacyjno-reprodukcyjnych zdolnościach mężczyzn. Po drugie to, że feministki histeryzują, jakby właśnie zostały odłączone od Matriksa i poznały zatrważającą prawdę o realnym świecie. Powieść, o której wcześniej wspomniałam, uświadomiła mi, że wyznawczynie feminizmu są równie oświecone jak zwolenniczki antyfeminizmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problem w tym, że te pierwsze nienawidzą faktów, są nimi przerażone, pragną od nich uciec albo maksymalnie je zatuszować. Feministyczny bunt przeciwko naturze, dzika zawiść, dojmująca rozpacz i ślepa frustracja nierzadko prowadzą do androfobii, mizoandrii, kompleksu Amazonki, kompleksu Dafne, kompleksu Diany, kompleksu Klitajmestry, syndromu zazdrości o penisa etc. Zwróćmy uwagę na to, że dzisiejsze feministki kombinują, jak wykorzystać naukę i technikę do stworzenia syntetycznej równości płci. Tym samym przyznają, że w przyrodzie żadnej równości nie ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro postrzegają nowoczesną technologię jako sposób na zrównanie szans kobiet i mężczyzn, to znaczy, że natura nie zagwarantowała im tego egalitaryzmu. Gdyby działaczki feministyczne wierzyły w naturalną równość płci, to nie dążyłyby do jej sztucznego wytworzenia. To trochę tak jak z telewizorem. Gdyby w przyrodzie występowały odbiorniki telewizyjne, to nikt nie musiałby ich fabrycznie produkować. Każde działanie, polegające na wyrównywaniu naturalnych nierówności, świadczy o niezadowoleniu z przyrody i chęci jej poprawienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, feministki są utajonymi antyfeministkami. Entuzjastki feminizmu wiedzą, że panowie i panie nie rodzą się równi. Robią więc wszystko, co w ich mocy, aby wykreować równość za pomocą dostępnych środków. Częściowo im się to udaje. Ale nie zestawiajmy tego, co sfabrykował człowiek, z tym, co powołała do życia Matka Natura. Nie należy stawiać sztucznych choinek w jednym szeregu z prawdziwymi. Nawet, jeśli te sztuczne są trwalsze i bardziej kolorowe od naturalnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Antyfeminizm, czyli postawa stoicka&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyroda nie dała światu wielokolorowych drzewek, ale człowiek tak bardzo o nich marzył, że zrobił je samodzielnie. Kobiety nie zostały zaprojektowane jako równe mężczyznom, ale część z nich, niepogodzona z losem, zaczęła szukać sposobu na przezwyciężenie tej trudności. Można się spierać o to, czy korygowanie natury jest słuszne, czy niesłuszne. Nie można jednak zaprzeczyć, że pewne rzeczy i zjawiska (różnobarwne choinki, równość płci) są kompletnie nieznane środowisku naturalnemu. Skąd więc się biorą chwytliwe hasła głoszące równorzędność chłopów i bab? Otóż pełnią one funkcję kompensacyjną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chodzi bowiem o to, żebyśmy my, niewiasty, nie czuły się mniej wartościowe od wielkich istot uzbrojonych w fallusy. Poza tym, te frazesy odnoszą się bardziej do realiów kulturowych niż biologicznych. Co ja, antyfeministka i orędowniczka patriarchalizmu, myślę o ideologii feministycznej? Moim zdaniem, przyjęcie takiego światopoglądu sugeruje, że jest się śmiertelnie obrażonym na Matkę Naturę. To strasznie dziecinne i niepoważne. Jak można mieć pretensje do przyrody? Dziś feministki gniewają się na nią za to, że nie ustanowiła równości płci. Czy jutro będą się złościć, że śnieg jest biały, kot ma cztery łapy, a woda składa się z tlenu i wodoru?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłośniczki feminizmu sarkastycznie nazywają facetów “panami i władcami”. Lecz jeśli spojrzymy na rzeczywistość przez pryzmat fizjologii i seksuologii, to odniesiemy wrażenie, że oni naprawdę są naszymi naturalnymi zwierzchnikami. Ważne: zwierzęce instynkty to jedno, a codzienne życie i normy społeczne to drugie. W zwykłych, powszednich sytuacjach, kiedy płeć nie odgrywa żadnej roli, biologiczna nierówność ludzi nie jest zbyt widoczna. Czasem nawet nie zwraca się uwagi na to, czy ma się do czynienia z panami, czy z paniami. Liczy się bieżąca sprawa, a nie jej uczestnicy/obserwatorzy. Ale w innych okolicznościach, gdy płeć ma znaczenie… Cóż, wszystko wychodzi w praniu! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Insygnium władzy&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróćmy jednak do samych mężczyzn, do ich jedynej w swoim rodzaju biologiczności. Nie ma na świecie obiektów bardziej męskich niż członek i jądra (tzw. klejnoty). To właśnie one są fundamentem samczości: jej początkiem, rozwinięciem i końcem. Penis jest - mówiąc brutalnie i hiperbolicznie - pałką, dzięki której facet egzekwuje swoją fizyczną władzę nad partnerką. Jednocześnie prącie jest rekwizytem życiodajnym, bo za jego pośrednictwem mężczyzna doprowadza do poczęcia nowego człowieka. Fallus, powołany do kreowania bytów ludzkich, sam jest pełen życia i wigoru. Czy ktoś zna inną część ciała, która potrafiłaby samodzielnie się podnieść, powiększyć, wydłużyć i wzmocnić?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyrodzenie stanowi również źródło męskiej satysfakcji seksualnej. O ile u baby strefy erogenne są rozsiane po całym ciele, o tyle u chłopa są skoncentrowane w tym jednym organie. Udowadnia to, że członek jest czymś niezwykle ważnym. Czymś, na co trzeba zwrócić szczególną uwagę. Penis to narząd niesamowicie wrażliwy na ból, o czym świadczy fakt, że nawet jego przypadkowe uderzenie może przynieść facetowi mękę. Dlaczego natura uczyniła fallusa tak delikatnym? Dlatego, że jest on niewypowiedzianie cenny i należy mu się wyjątkowa ochrona. Bardzo wyczulone na ból są także jądra - specjalne narządy schowane w mosznie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jądra i ich wszechmoc&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jądra są jak gdyby silniczkami, które wprawiają w ruch całą machinę zwaną męskością. To one produkują plemniki i samcze hormony. Każde z męskich jąder, już przez swoją specyficzną nazwę, przywodzi na myśl jądro atomowe. Na pozór małe i nieistotne, w rzeczywistości posiada ono nadzwyczajną moc i olbrzymie możliwości. Jądro atomowe jest czymś wszechpotężnym - może dawać mnóstwo energii, ale też stanowić podstawę broni masowego rażenia. Podobnie przedstawia się sytuacja jądra męskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poprzez produkcję plemników i testosteronu wpływa ono na przedłużenie ludzkiego gatunku. Z drugiej strony, organ ten może wywołać sporo szkód - pośrednio przyczynić się do niechcianej ciąży u kobiety albo popchnąć mężczyznę do nieetycznego, karalnego, seksualnego incydentu. Męskość, moc niemalże magiczna, jest równocześnie zbawienna i destrukcyjna. A za wszystkim stoją właśnie jądra - dwie szare eminencje, chowające się za kulisami i pociągające za sznurki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cielesność faceta to dar, z którym nie może się równać żaden inny. Czy to takie dziwne, że męska dyspozycja seksualna jest nazywana potencją? Ja myślę, że skojarzenie tej potęgi z potencjałem to strzał w dziesiątkę! W poprzednim akapicie porównałam siłę jąder do mocy bomby atomowej. I wiele wskazuje na to, że wcale nie była to przesada. Jeśli wierzyć portalowi Racjonalista.pl, każdy mężczyzna - podczas jednego wytrysku - wyrzuca z siebie tak wiele plemników, że mógłby zapłodnić wszystkie kobiety w Europie. Masowe rażenie, ot co!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ile dzieci potrafiłby spłodzić ludzki samiec w ciągu jednego tygodnia? A w ciągu miesiąca? A w ciągu całego życia? Jak wiele zarodków byliby w stanie zmajstrować - w 2012 roku - wszyscy panowie na Kuli Ziemskiej? Kuźwa, chyba zdołaliby zaludnić cały Kosmos! Jak bogowie! Dla odróżnienia, organizm kobiety umie wytworzyć tylko 400 dojrzałych płciowo komórek jajowych. I to nie za jednym zamachem, tylko w ciągu całej egzystencji. Informacja ta pochodzi ze strony internetowej Mojaowulacja.pl. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Teraz o paniach&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś mi kiedyś zarzucił, że zawsze chwalę i wywyższam facetów, a nigdy nie piszę niczego miłego o niewiastach. W związku z tym, spróbuję dzisiaj nadrobić tę zaległość. Istnieją cnoty, które można uznać za typowe dla kobiet, a które zdarzają się dosyć często. Baby bywają bardziej pracowite, pilne, staranne i dokładne od chłopów, co przekłada się na dobre wyniki w szkole i w pracy. Dziewczynki, przynajmniej w podstawówkach i gimnazjach, otrzymują przeważnie wysokie oceny i cieszą się pozytywną opinią nauczycieli. Świetne przygotowanie do zajęć, odrobione prace domowe - to wszystko świadczy o sumienności i poważnym podejściu do sprawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas gdy chłopcy (targani męskimi hormonami) dokazują i używają życia, dziewczęta wypełniają swoje obowiązki i martwią się o przyszłość. Przedstawicielki płci żeńskiej łatwiej podporządkowują się regulaminom i wytycznym, dzięki czemu nie narażają się swoim przełożonym. Wrodzona ostrożność i przezorność powodują, że kobiety zachowują się bardziej odpowiedzialnie, rozsądnie i dojrzale. Panie rzadziej wchodzą w konflikt z prawem, co już dawno zaowocowało korzystnym stereotypem i doprowadziło do faworyzacji kobiet w sądach. Niewiasty, jako istoty rzetelne, solidne i przykładne, zazwyczaj nie mają problemów z przestrzeganiem umów, terminów i zaleceń. Szkoda tylko, że cała ta damska “akuratność” wypływa z uległej, pasywnej, uniżonej, posłusznej natury samicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U bab częściej objawiają się takie cechy jak empatia, czułość, wyrozumiałość, uczynność czy litościwość. Gdy mamy jakieś zmartwienie i szukamy wsparcia emocjonalnego, najprędzej znajdziemy je właśnie u kobiety. Niewiasta raczej nie wyśmieje naszych łez, nie zbagatelizuje naszego dylematu, nie porzuci nas na pastwę losu. Żeńska tkliwość, dobroduszność i wrażliwość na cudzą krzywdę mogą wynikać z dwóch czynników. Po pierwsze: z instynktu macierzyńskiego. Po drugie: z niskiej pozycji w przyrodzie (sprawiającej, że kobieta identyfikuje się z tymi, którzy są słabi, uciśnieni, zranieni, wyzyskani przez możniejszych).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kobiece zorientowanie na wnętrze&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarza się, że baby biorą wszystko do siebie, są ksobne, a przy okazji introwertyczne. Kobiece zorientowanie na wnętrze, skutkujące bogatym życiem duchowym i rozwiniętą inteligencją intrapersonalną, również bierze się z pewnych uwarunkowań biologicznych. U niewiasty to, co najważniejsze, znajduje się w środku. Damskie narządy rozrodcze, w przeciwieństwie do męskich, są ukryte wewnątrz organizmu. Niewiasta jest tą, która przyjmuje do swojego ciała fallusa, a więc obiekt pochodzący z zewnątrz. Także zarodek, nienarodzone dziecko, rozwija się w środku kobiecego ciała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobieta jest istotą biorącą, wchłaniającą, otrzymującą. Samiec daje, a samica przyjmuje. Samiec jest jak krawiec, a samica jak materiał krawiecki. Samiec pełni funkcję siewcy, a samica odgrywa rolę ziemi, na którą padają nasiona. Samiec dzierży płonącą pochodnię, a samica staje się zbiornikiem wodnym, w którym ta pochodnia jest gaszona. Samiec posiada miecz, a samica pochwę. Samiec to drwal, a samica to drzewo. Samiec przypomina falę tsunami, a samica kojarzy się z zalanym lądem. Samiec jest pociągiem, a samica tunelem. Samiec gra wchodzącego, a samica komnatę. Samiec nadaje sygnał, a samica go odbiera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pozostałe zalety niewiast&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o inne zalety pań, to wypada wspomnieć o względnym opanowaniu i braku niekontrolowanej agresji. Wprawdzie baby często bywają zirytowane, podminowane i rozdrażnione, ale prawie nigdy nie zdarzają im się ataki furii prowadzące do rękoczynów. To panowie, osoby zmagające się z testosteronem, słyną z nieprzeciętnych napadów gniewu. Niestety, ma to też ujemne strony. Kobiety, będące urodzonymi pacyfistkami, rozjemczyniami i dyplomatkami, nierzadko miewają kłopoty ze zrozumieniem idei patriotycznych, niepodległościowych, narodowowyzwoleńczych i antysystemowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niewiasty często wkładają całe serce w to, co czynią - umieją angażować się uczuciowo w różne działalności, także w związki miłosne. Panie potrafią przywiązywać się do ludzi i rzeczy, nieobce im są takie cnoty jak wierność czy słowność. Jak na ironię, żeńska lojalność i oddanie również mogą wypływać z charakterystycznej dla samic poddańczości. Ech, któryś z polskich pisarzy całkiem słusznie stwierdził, że kobieta jest z natury niewolnicą! Szalenie istotnymi atutami kobiet są: uroda, wdzięk, ponętność, urok osobisty i subtelność. Pomijam tutaj fakt, że te cechy zostały stworzone z myślą o facetach (po to, by ich podniecać i mobilizować do aktywności seksualnej). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zakończenie&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Im więcej wiem, pojmuję i dostrzegam, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że w przyrodzie nie występuje zjawisko równości płci. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że mężczyźni są istotami doskonalszymi od kobiet (argumenty, potwierdzające tę tezę, zawarłam zarówno w tym artykule, jak i w starszym tekście “Antyfeminizm, patriarchalizm i nierówność płci”). Świadomość tego, że natura uczyniła samców lepszymi od samic, nie jest łatwa do przełknięcia - zwłaszcza, kiedy jest się samicą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niewiasty, które zostają poinformowane o poważnych dysproporcjach istniejących między płciami, zazwyczaj wpadają w złość i wypierają tę prawdę ze świadomości. Te, które drążą temat, mogą przyjąć jedną z dwóch postaw: feministyczną (polegającą na buncie przeciwko przyrodzie i dążeniu do oszukania przeznaczenia) lub antyfeministyczną (opierającą się na pogodzeniu z losem). Ja wybrałam tę drugą, gdyż uważam ją za bardziej racjonalną. Feminizm to, według mnie, zupełnie niepotrzebne szarpanie się z naturą, niejednokrotnie skutkujące niechęcią do facetów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potępiam tę ideologię, a zwłaszcza ogłoszoną przez feministki “walkę płci”. Za tym terminem kryje się bowiem nienawiść, agresja, pogarda, zaczepność, dzielenie narodu i zakłócanie porządku. Zamiast negatywnych emocji, proponuję przyjaźń ponad podziałami, wzajemne zrozumienie, życzliwość i poszanowanie cudzej godności. Parafrazując pewne hasło: “Nierówni, ale solidarni”. Kobiety proszę o pokorę, a mężczyzn - o to, żeby woda sodowa nie uderzała im do głowy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;24-27 stycznia 2012 r.&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-8108700796958368929?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/8108700796958368929/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=8108700796958368929' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/8108700796958368929'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/8108700796958368929'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2012/01/mezczyzna-jako-nietzscheanski.html' title='Mężczyzna jako nietzscheański nadczłowiek'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-3286290332631427865</id><published>2012-01-18T16:14:00.000-08:00</published><updated>2012-01-18T16:29:45.050-08:00</updated><title type='text'>Zamiast konika i szabelki</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Skąd się wzięli Bohaterowie Narodowi?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My, patrioci, mamy to do siebie, że kochamy naszych Bohaterów Narodowych i stawiamy ich za wzór do naśladowania dla wszystkich Polaków. Wypadałoby jednak odpowiedzieć sobie na pytanie: czy jesteśmy w pełni świadomi, jak to się stało, że czczeni przez nas ludzie zostali Bohaterami? Jeśli dokładnie prześledzimy losy naszych Herosów, to dojdziemy do wniosku, że wcale nie byli oni czyści jak łza. Osoby, którym składamy hołd i które cenimy za odwagę, działały w czasie rozmaitych wojen, powstań i kryzysów politycznych. Wiele z nich musiało dokonywać czynów, które w czasie wolności i pokoju uchodziłyby za co najmniej niemoralne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zabójstwa, kradzieże i oszustwa&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie Narodowi, walczący za Ojczyznę, musieli czasem zabijać (najeźdźców, zaborców, okupantów, zdrajców, kolaborantów, szmalcowników), kraść (broń, amunicję, żywność, lekarstwa, papiery z ważnymi informacjami), oszukiwać (wprowadzać w błąd obcych żołnierzy, posługiwać się fałszywymi danymi, fabrykować dokumenty, składać nieprawdziwe zeznania) i tak dalej. Nie ulega wątpliwości, że w normalnym momencie dziejowym takie uczynki byłyby uznawane za nieetyczne i bezprawne. Jednak w tamtych warunkach - wyjątkowo ciężkich i groźnych - tego typu postępki były jak najbardziej usprawiedliwione. Zabójstwa, kradzieże i oszustwa miały wówczas charakter słusznych decyzji. Darowanie życia, uczciwość i wierność prawdzie byłyby zaś niemoralne i godne potępienia. Dlaczego jest tak, a nie inaczej?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Moralność czasów zwykłych&lt;br /&gt;i moralność czasów szczególnych&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż dlatego, że istnieją we wszechświecie dwa rodzaje moralności: moralność czasów zwykłych i moralność czasów szczególnych. Gdy los obdarza nas wolnością i pokojem, wszystko znajduje się na właściwym miejscu: dobro jest dobrem, zło jest złem, biel jest bielą, a czerń jest czernią. Ale gdy nadchodzą ponure, niebezpieczne czasy, realia odwracają się do góry nogami. Dobro zaczyna być złem, zło zaczyna być dobrem, biel zamienia się w czerń, a czerń zamienia się w biel. Prawem, obowiązującym istoty ludzkie, staje się etyka przeciwna do tej z lepszego okresu. Wartości ulegają przewartościowaniu, rzeczywistość upodabnia się do zdjęcia oglądanego w negatywie. Cnota przeobraża się w występek, podłość przyjmuje postać szlachetności, niesprawiedliwość zaczyna pełnić funkcję sprawiedliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Stany Zjednoczone Europy&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jakich czasach my egzystujemy? Dwa lata temu, kiedy wszedł w życie Traktat z Lizbony, Rzeczpospolita Polska została pozbawiona swojej państwowości. Unia Europejska uległa federalizacji, co mogą potwierdzić politycy, którzy przedstawiają eurofederację jako fakt dokonany (Radosław “Radek“ Sikorski). Federacja nie jest odmianą organizacji międzynarodowej, tylko najzwyklejszym w świecie państwem związkowym, takim jak USA, Indie, Meksyk czy nieistniejący już ZSRR. Od 1 grudnia 2009 roku Euromoloch jest pełnoprawnym państwem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Polska? Ona państwem już nie jest. Przeciwnie, stanowi jeden z dwudziestu siedmiu elementów wielkiego organizmu federacyjnego. Zrobiono z niej część składową innego państwa - stan w Stanach Zjednoczonych Europy albo emirat w Zjednoczonych Emiratach Europejskich. Pisałam o tym już wielokrotnie, w takich tekstach jak “Czasem wolałabym żyć w pieprzonym peerelu!”, “UE. Jak szkodzi i czym grozi?”, “W sprawie federalizacji UE”, “Rok 2012 - eutanazja dla świata” czy “2012 - Apokalipsa lub New World Order”. I będę pisać dalej, żeby otworzyć oczy jak największej liczbie ludzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;1138 - 1795 - 1939 - 2009&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Utrata państwowości to wydarzenie przerażające i rzadko spotykane. Coś takiego zdarza się raz na kilkadziesiąt lub kilkaset lat. Kiedy ostatnio okradziono nas z własnej Ojczyzny? W 1939 roku, gdy jeden kawałek Polski został przyłączony do III Rzeszy, a drugi do Związku Radzieckiego. A jeszcze wcześniej? W roku 1795, kiedy to miał miejsce trzeci rozbiór naszego kraju. Można zaryzykować stwierdzenie, że upadkiem Polski było także rozbicie dzielnicowe - rozdrobnienie feudalne zapoczątkowane w 1138 roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli nasza Ojczyzna narodziła się w roku 966, to przez te 1046 lat traciła swoją państwowość “tylko” cztery razy! Jak widać, tragedia z 1 grudnia 2009 roku, o której przesądziło podpisanie Traktatu Lizbońskiego przez PiS-owca Lecha Kaczyńskiego, to zjawisko szokujące i niecodzienne. Coś, czego prawdziwy polski patriota nie jest w stanie przełknąć. Coś, nad czym nie da się przejść do porządku dziennego. Coś, czego nie można uznać za kolejne błahe zdarzenie polityczne. Coś, co powinno leżeć na sercu i głęboko niepokoić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Prostowanie fałd mózgowych&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy chodziłam do szkoły podstawowej, Polska była dopiero na etapie wstępowania do UE. Pamiętam, że już wtedy indoktrynowano mnie i innych uczniów w zakresie “integracji” europejskiej. Wmawiano nam, że akcesja do UE to jedyne słuszne wyjście i że powinniśmy się cieszyć ze zbliżenia z tym (nowo)tworem. Nie wiem, jak wygląda edukacja współczesnych dzieci, ale mam wrażenie, że pierze im się mózgi jeszcze nachalniej niż mojemu pokoleniu. Można więc sobie wyobrażać, jak straszna będzie indoktrynacja za kilka lat, kiedy dojrzałość szkolną osiągną chłopcy i dziewczynki urodzeni już po ratyfikacji Traktatu z Lizbony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dorośli będą im wmawiać, że najpierw jest się Europejczykiem, a dopiero potem Polakiem. Uczniowie usłyszą, i to niejednokrotnie, że idee patriotyczne są już przestarzałe i że nie należy im hołdować. Skąd o tym wiem? Stąd, że już teraz istnieją ludzie (także parlamentarzyści - palikocięta), którzy głoszą prymat tożsamości europejskiej nad tożsamością polską. Czy takie osoby wychowują lub wychowywałyby swoje pociechy w duchu miłości do Ojczyzny? Oczywiście, że nie! Zamiast tego, robią lub robiłyby ze swojej dziatwy nienasyconych polakożerców!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Antypatriotyzm w rodzinie&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś może powiedzieć, że intensywna indoktrynacja przyszłych pokoleń wcale nie będzie problemem, ponieważ milusińscy dowiedzą się o wartości Polski w rodzinnym domu. W czasach zaborów to krewni, a nie instytucje oświatowe, uczyli małych Polaków języka polskiego i poszanowania naszej kultury. W okresie peerelu dowiadywano się o Katyniu od osób najbliższych, nie zaś od nauczycieli czy wychowawców. No dobrze, ale co z dziećmi, które mają rodziców-antypatriotów?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ci chłopcy i dziewczęta nie nauczą się miłowania Ojczyzny ani w domu, ani w szkole, ani na podwórku. Nie przeczytają o nim w komiksach, nie zobaczą go w kreskówkach, nie usłyszą o nim w popularnych piosenkach. Takie dzieci wyrosną na zwykłych ignorantów lub wręcz na wrogów polskości. Jeśli chodzi o synów i córki unijnych prominentów, to będzie z nimi jeszcze gorzej. Można się spodziewać, że zostaną oni radykalnymi eurofederalistami i będą działać na niekorzyść swojego narodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie łudźmy się: nepotyzm był, jest i zawsze będzie. Doświadczenie życiowe pokazuje, że krewni polityków bardzo często robią karierę polityczną, biznesową, medialną, artystyczną, naukową lub inną. Dzieciaki wychowywane w antypatriotycznych rodzinach są groźne niczym bomba zegarowa. Heh, kiedy o nich myślę, przypomina mi się fragment powieści “Rok 1984” Orwella (wzmianka o “tygrysiątkach, które kiedyś wyrosną na ludojady”). A także cytat z utworu zespołu Bajm (“Urodziłeś się winnym, choć niewinną masz jeszcze twarz”). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Eugenika zamiast konika.&lt;br /&gt;Nie szabelka, lecz pigułka niewielka.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I teraz dochodzimy do sedna sprawy. Jeśli mamy kosmopolityczną parę, o której wiadomo, że nie będzie wychowywać swojego brzdąca w duchu miłości do Ojczyzny… Jeśli wiemy, że gdyby ta para spłodziła potomka, to mógłby on wyrosnąć na gnębiciela Polski i Polaków… Jeśli jesteśmy świadomi, że tacy ludzie przekazaliby swojemu synowi lub swojej córce antypatriotyczne memy… Jeśli przypuszczamy, że antypolski ojciec i antypolska matka zarażą swego berbecia wirusem antypolonizmu… To lepiej, żeby w ogóle nie doczekali się oni bachora!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kochani, nigdy nie byłam zwolenniczką eugeniki, lecz gdy przychodzą “czasy szczególne” i polskość zostaje zagrożona, zaczynam patrzeć na świat inaczej niż w normalnych okolicznościach. W interesie polskich patriotów leży to, aby przeciwników niepodległości było jak najmniej, a nie jak najwięcej. Polska już straciła swoją państwowość - teraz toczy się bój o utrzymanie tożsamości narodowej Polaków. A nic tak nie zagraża polskości jak stale zwiększająca się liczba kosmopolitów. Ocknijcie się i zobaczcie, że we współczesnych czasach coraz więcej rodziców rezygnuje z uwrażliwiania swoich dzieci na sprawy publiczne!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Nie ogniem i nie mieczem&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W minionych wiekach, na przykład w czasach Skrzetuskiego i Zagłoby, społecznie akceptowaną formą walki było siekanie wrogów szablą. Dzisiaj rzeczą powszechnie tolerowaną jest antykoncepcja i aborcja (analogia nieprzypadkowa, bo to drugie również bywa krwawe i drastyczne). Ludzie, którzy żyli w epoce baroku, byli zmuszeni posługiwać się metodami barokowymi. My żyjemy w okresie postmodernizmu, toteż jesteśmy skazani na metody postmodernistyczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od czternastego roku życia pisałam i mówiłam o tym, jak okrutne i nieludzkie jest mordowanie nienarodzonych dzieci. Jednak teraz, po utracie suwerenności, muszę przyznać, że nadeszły “czasy szczególne” i że trzeba dostosować do nich swój światopogląd. Lepiej, żeby dziecko w ogóle się nie urodziło niż żeby zostało wytresowane na drugiego Nikołaja Nowosilcowa (aluzja do trzeciej części “Dziadów“ Mickiewicza).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, że istota ludzka, jej godność i prawo do życia są niezwykle ważne. Ale jeszcze ważniejsza jest swoboda ojczystej ziemi. Bohaterowie Narodowi, o których pisałam na początku artykułu, często stawali się ofiarami konfliktu tragicznego: musieli wybierać między interesem Polski a innymi wartościami. Ich bohaterstwo polegało jednak na tym, że ostatecznie wybierali dobro swojego kraju. Nasi Herosi z pewnością przeżywali wiele etycznych rozterek. Jestem przekonana, że nie było im łatwo dokonywać - w imię państwa i narodu - dwuznacznych moralnie czynów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale robili to, co do nich należało, ponieważ w ich hierarchii wartości Ojczyzna stała wyżej niż tzw. spokój ducha. Polska okazywała się dla nich istotniejsza od rodziny, od bogactwa, od wygody, od władzy i od czystego sumienia. Nie ma w tym nic dziwnego, bo gdyby postępowali inaczej, to nie byliby Bohaterami Narodowymi. My, patrioci, czcimy swoje Autorytety właśnie dlatego, że potrafiły one porzucić wszystko i całkowicie się poświęcić słusznej sprawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Droga wolna!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po co zabraniać kosmopolitom, globalistom i eurofederalistom antykoncepcji oraz aborcji? Żeby móc się nazywać prawym człowiekiem? Heh, trudno być prawym w sytuacji, gdy otaczająca nas rzeczywistość jest zdegenerowana i nie rokuje żadnych szans na poprawę! Epoka, w której żyjemy, jest tak mroczna i brutalna, że jeśli chcemy przetrwać, to sami musimy stać się mroczni i brutalni. Dlaczego mielibyśmy użalać się nad losem dzieci naszych antagonistów?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyż nie powinniśmy stać z założonymi rękami i patrzeć (nie bez pewnej satysfakcji), jak przeciwnicy niepodległości sami się wytracają? Co nam, entuzjastom suwerenności, zależy na synach i córkach antypolskich osobników?! Jeśli kosmopolici, globaliści i eurofederaliści pragną ograniczyć liczebność swojej populacji, to droga wolna! Powiedziałabym nawet, że ich eugeniczne posunięcia są nam, patriotom, na rękę. Nie chcą się rozmnażać? I dobrze! O wiele gorzej byłoby, gdyby mnożyli się jak króliki!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie widzę powodu, żeby płakać po maluchach, które zostałyby wychowane w duchu kosmopolitycznym i wyrosłyby na niszczycieli resztek polskości (ewentualnie na naszych oprawców). Tym bardziej, że plama na honorze jest większym nieszczęściem niż kopnięcie w kalendarz. Ech, to naprawdę piękne, że polonofobia często idzie w parze z poparciem dla aborcji i antykoncepcji. Dzięki temu połączeniu, wrogowie polskości nie przekażą swoich memów przyszłym generacjom!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Chodzi nie tylko o Polskę&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zmaganiach z Unią Europejską stawką jest nie tylko Polska, ale również dwadzieścia sześć innych krajów. Nie wiem, czy kiedykolwiek wcześniej istniała konieczność ratowania tylu ojczyzn naraz. Gdy zaczął obowiązywać Traktat Lizboński, niemal wszystkie europejskie państwa straciły swoje prawo do samostanowienia. Jest to sytuacja szczególna, zatem formy samoobrony także powinny być szczególne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W większości zakątków Stanów Zjednoczonych Europy istnieje szeroki dostęp do antykoncepcji i aborcji. Skoro te środki są legalne, to dlaczego nie mielibyśmy ich wykorzystywać do własnych, narodowowyzwoleńczych celów? Ktoś może stwierdzić, że te dwa wynalazki na literę “a” są zabójstwami. Owszem, ale nasi Bohaterowie Narodowi również uciekali się do ekstremalnych sposobów walki. Doszłam do wniosku, że wcale nie musimy się lękać unijnych federaluchów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wystarczy, że włożymy ich partnerkom do głów jakieś bzdury o “prawach kobiet”, a reszta zrobi się sama. Już Niccolo Machiavelli sugerował, że jeśli nie da się być politycznym lwem, to trzeba być politycznym lisem. Brzydzę się uśmiercaniem poczętych istot, lecz jeszcze większą odrazą napełnia mnie deptanie prawie trzydziestu krain. Czy wiecie, że Euromonstrum ma czelność ingerować w wewnętrzne sprawy państw członkowskich? Ostatnio przyczepiło się ono do konstytucji Węgier. Jest znacznie gorzej niż w USA. No, bo czy Waszyngton ma zwyczaj regulować prawodawstwa stanowe? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Skrobać, spędzać, wysterylizować!&lt;/strong&gt; Za Polskę! Za Austrię! Za Belgię! Za Bułgarię! Za Cypr! Za Czechy! Za Danię! Za Estonię! Za Finlandię! Za Francję! Za Grecję! Za Hiszpanię! Za Holandię! Za Irlandię! Za Litwę! Za Luksemburg! Za Łotwę! Za Maltę! Za Niemcy! Za Portugalię! Za Rumunię! Za Słowację! Za Słowenię! Za Szwecję! Za Węgry! Za Wielką Brytanię! Za Włochy! Gdy w grę wchodzi niezależność kraju, wszystkie inne wartości wydają się blednąć! Dwudziestka siódemka musi być wolna, choćby nie wiem co! Powstrzymać paneuropeizm! Dobre metody nie są złe! Vivat pełzające powstanie! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;17-19 stycznia 2012 r.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;PS.&lt;/strong&gt; Proszę, nie powołujcie się na nauczanie Jana Pawła II i Benedykta XVI, bo tylko mnie rozśmieszycie. Ten pierwszy, istny obywatel świata i sympatyk UE, opowiadał się za budową New World Order. W serwisie YouTube.com znajduje się filmik, w którym Karol Wojtyła wyraźnie mówi “A New World Order, a civilisation of love, can be achieved” - “Nowy Porządek Świata, cywilizacja miłości, może zostać osiągnięty” (tytuł materiału: “Pope John Paul the 2nd New World Order Speech at Gandhis memorial”). Każdy może go obejrzeć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do Benedykta XVI, zaapelował on o utworzenie Rządu Światowego, określonego eufemizmem “światowa władza publiczna” (patrz: Gosc.pl i Wprost.pl). Czymże jest NWO, NPŚ, RzŚ? Wizją państwa obejmującego całą Ziemię. Wizją globalnego supermocarstwa. Wizją ogólnoświatowego imperium. Wszystko w porządku, tylko kto nam obieca, że takie państwo nie wymknie się spod kontroli? Że zawsze będzie ono humanitarne i demokratyczne? Unia Europejska i jej klony (Unia Euroazjatycka, Unia Afrykańska etc) są wyraźnym wstępem do New World Order.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-3286290332631427865?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/3286290332631427865/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=3286290332631427865' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/3286290332631427865'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/3286290332631427865'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2012/01/zamiast-konika-i-szabelki.html' title='Zamiast konika i szabelki'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-5795713378430179589</id><published>2012-01-10T05:20:00.000-08:00</published><updated>2012-01-10T05:22:53.400-08:00</updated><title type='text'>Czasem wolałabym żyć w pieprzonym peerelu!</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Muzyczne motto:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;“Mama się myli”&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Mylene Farmer&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Nie popieram komuny!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdradzę Wam coś, drodzy Czytelnicy. Mam nadzieję, że zostanę przez Was dobrze zrozumiana i że moje słowa nie obrócą się przeciwko mnie. Nie posądzajcie mnie o sympatię do socjalizmu czy komunizmu, gdyż nie jestem zwolenniczką tych ideologii. Mam poglądy patriotyczne, narodowe, niepodległościowe i antyglobalistyczne, a PZPR potępiam za okrucieństwo, fałszowanie historii i ograniczanie wolności słowa. Nienawidzę zbrodniarzy, takich jak Berman, Fejgin, Różański, Romkowski, Czaplicki, Światło, Brystygierowa czy Wolińska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Współczuję ludziom, którzy mają takie doświadczenia jak bohaterowie filmów “Przesłuchanie”, “Generał Nil” i “Śmierć Rotmistrza Pileckiego” Ryszarda Bugajskiego. Przeklinam Lenina, Stalina, Berię i Mołotowa, gardzę Bierutem. Wiem o zdarzeniach z lat 1956, 1968, 1970, 1976 i 1981. Znam pojęcia “kolektywizacja wsi”, “bitwa o handel”, “dokręcanie śruby”, “tajny współpracownik”, “ścieżki zdrowia”, “kartki na mięso”, “operacja Dunaj“, “akcja Hiacynt“ i “więzienie na Rakowieckiej“. Czytałam lub słyszałam o działalności UB, SB, MO, WRON i GUKPPiW. Zdaję sobie sprawę z tego, co się wydarzyło w kopani “Wujek”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kojarzę postać Salomona Morela, Mieczysława Moczara i Czesława Kiszczaka. Jestem świadoma, na czym polegała praca dziennikarzy Polskiej Agencji Interpress. Spędziłam trochę czasu na oficjalnej stronie Instytutu Pamięci Narodowej. Potrafię opisać ubeckie metody tortur oraz powiedzieć coś o procesach pokazowych. Rozumiem genezę KOR-u i “Solidarności”. Mam pojęcie o tym, co się stało z ks. Jerzym Popiełuszką. No, ale do rzeczy. Czasem myślę, że wolałabym żyć w pieprzonym peerelu niż w naszym obecnym Systemie X. Powiem Wam, dlaczego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Niegdyś państwo, dziś część federacji&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pierwszy&lt;/strong&gt; powód jest taki, że wtedy - przed 1989 rokiem - byliśmy stuprocentowym państwem. Wprawdzie mieliśmy po sąsiedzku wielką i imperialistyczną federację, ale nigdy nie wchodziliśmy w jej skład. W tamtych czasach Polska stanowiła samodzielny organizm państwowy. Pewnie, że blisko związany ze Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich, ale bynajmniej nie wplątany w jego struktury. Dziś jest zupełnie inaczej. Nasz kraj nie jest już samodzielnym bytem politycznym, tylko częścią składową państwa związkowego, tzn. Unii Europejskiej. Zostaliśmy całkowicie i - być może - nieodwracalnie pozbawieni niepodległości. Potraktowano nas tak jak w roku 1795. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;PRL miał formę i treść&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Drugi&lt;/strong&gt; powód, dla którego czasem wolałabym żyć w peerelu, jest taki, że tamten ustrój coś sobą reprezentował. Można dyskutować o tym, czy to “coś” było dobre, czy złe, słuszne, czy niesłuszne, korzystne, czy niekorzystne, mądre, czy głupie. Ale PRL był systemem ambitnym. Miał cel, do którego dążył, miał wartości, w które wierzył, miał ideologię, na której się opierał. Krótko mówiąc: miał pomysł na siebie. Polska Rzeczpospolita Ludowa posiadała swój styl, swój język, swój klimat i swoją symbolikę. Wychodziła do społeczeństwa z ustalonym przesłaniem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, różnie z nią bywało. Raz była zamożniejsza, a raz biedniejsza, raz łagodniejsza, a raz brutalniejsza, raz spokojniejsza, a raz chaotyczniejsza. Jednak posiadała jakiś fundament i konkretny kształt, który na tym fundamencie był zbudowany. Prawdą jest, że PRL skrzywdził, upokorzył, skatował, a nawet zabił wielu Polaków (w tym Wielkich Bohaterów Narodowych). Ale z całą pewnością nie był nijaki. Odznaczał się pewną formą i treścią - lepszą lub gorszą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;“Bez serc, bez ducha…”&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasza dzisiejsza rzeczywistość, czyli III Rzeczpospolita, jest zaś przezroczysta i bezbarwna. Ludzie, którzy stoją na jej czele, nie posiadają żadnego programu, żadnej idei, żadnej myśli przewodniej. Obecna władza, tak jak sama III RP, jest absolutnie bezpostaciowa i beztreściowa. Żyje ona z dnia na dzień, nie dążąc do żadnego celu i nie oczekując niczego od losu. Jest nihilistyczna, nie reprezentuje sobą zupełnie nic - nawet tego, co mogłoby się podobać tylko garstce obywateli. Trudno ją scharakteryzować, bo nie posiada ona skonkretyzowanej wizji świata ani ustalonej doktryny politycznej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bezpłciowość całego aktualnego systemu jest wręcz porażająca. Dzisiejsza rzeczywistość przypomina zgaszoną świecę, która stoi na stole dla samego stania. Nie ma nikogo, kto mógłby, chociaż na chwilę, rozpalić na niej płomień. “Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy” - te słowa Adama Mickiewicza są doskonałym podsumowaniem współczesnych realiów. Kiedyś było COŚ (chociaż, oczywiście, skrajnie kontrowersyjne). Dzisiaj jest NIC. Po prostu NIC. Nastał czas zatrważającej pustki i martwoty. Co z &lt;strong&gt;trzecią&lt;/strong&gt; przyczyną, która sprawia, że czasem wolałabym żyć w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej niż w III RP?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;W paszczy brukselskiego wilka&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brzmi ona następująco: wtedy istniały jeszcze resztki patriotyzmu. Ktoś może powiedzieć: “Jak to?! Przecież nasi politycy musieli być lojalni wobec Moskwy, a o Katyniu i Żołnierzach Wyklętych nie wolno było mówić! Poza tym, w instytucjach reżimowych zasiadało wiele osób cudzoziemskiego pochodzenia!”. Owszem, tak właśnie było. Faktem jest również to, że niektórzy ówcześni prominenci uważali ZSRR za swoją Ojczyznę i że mieliśmy w rządzie “pierwiastek sowiecki” w postaci Konstantego Rokossowskiego. To haniebne, bulwersujące i w ogóle mi się nie podoba. Ale, do biurwy przędzy, byliśmy wówczas państwem! Państwem! I wcale nie zamierzaliśmy tego zmieniać! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz to już nawet państwem nie jesteśmy, albowiem nasza państwowość została zlikwidowana. Otrzymaliśmy nową tożsamość, zamieniliśmy się w część składową eurofederacji. Jeśli ktoś w to nie wierzy, to niech zwróci uwagę na fakt, że niektórzy polscy i zagraniczni politycy publicznie nazywają UE federacją. I to w czasie teraźniejszym (patrz: przemówienie Radosława Sikorskiego)! Ci politycy wcale nie kłamią, bo Unia nieoficjalnie jest państwem związkowym od dnia, w którym zaczął obowiązywać Traktat Lizboński (1 grudnia 2009 roku). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spodziewam się, że w najbliższym czasie UE zostanie - już oficjalnie i jawnie - ogłoszona federacją. Prognozuję to na podstawie wypowiedzi unijnych dygnitarzy, którzy popierają pomysł utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy. Herman van Rompuy nie bez kozery jest nazywany “prezydentem Unii Europejskiej” i “fanatycznym federalistą”. A Janusz Palikot - deklarujący, że najpierw czuje się Europejczykiem, później zaś Polakiem - wydaje się zwiastować przyszłą rzeczywistość. Euromoloch zniszczył naszą państwowość, więc możemy już tylko walczyć o utrzymanie swojej tożsamości narodowej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jasna strona propagandy sukcesu&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz będzie &lt;strong&gt;czwarta&lt;/strong&gt; przyczyna mojej dziwnej tęsknoty. W pieprzonym peerelu panował zwyczaj, że gdy Polska odnosiła jakiś - nawet drobny - triumf, to był on maksymalnie nagłaśniany i przedstawiany jako powód do radości (propaganda sukcesu). Dziś mówi się prawie wyłącznie o porażkach i o tym, co jest z naszym krajem nie tak. Gdy dzieje się coś pozytywnego, natychmiast jest to zatruwane, opluwane lub umniejszane do granic możliwości. W mediach nie słyszy się nic dobrego o Polsce i Polakach - jest tylko krytyka, sarkazm i pogarda. To już nie te czasy, kiedy jakiś drobiażdżek mógł urosnąć do rangi dumy narodowej!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Bez okcydentalizmu&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyczyna &lt;strong&gt;piąta.&lt;/strong&gt; Przed 1989 rokiem polityka naszej Ojczyzny była prowschodnia, a nie prozachodnia. To bardzo piękne, bo Słowianie - z racji wspólnoty genetycznej, językowej i kulturowej - powinni się trzymać razem. Skandynawowie jakoś potrafią być ze sobą solidarni, co potwierdza fakt, że mają oni podobne flagi narodowe (ten sam wzór, tylko w różnych kolorach). Wschód to nasi słowiańscy półrodacy, Zachód - libertynizm i permisywizm. W dodatku, to na Zachodzie narodziła się Unia Europejska, która zamordowała naszą państwowość i zrobiła z nas kanton federacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale Zachód to również USA - pierwowzór UE, państwo kochające atakować słabszych od siebie i pragnące mieć władzę nad naszą planetą. Unijni i amerykańscy politycy otwarcie mówią o planach związanych z budową New World Order, czyli Nowego Porządku Świata (fragmenty ich przemówień są dostępne w serwisie YouTube.com). Dla niewtajemniczonych: NWO to wizja państwa obejmującego całą Ziemię. Może ono zostać stworzone poprzez scalenie różnych federacji i konfederacji. Wielu ludzi boi się, że gdyby takie państwo zamieniło się w totalitaryzm, to stanowiłoby pułapkę bez wyjścia. Z ogólnoświatowej dyktatury po prostu nie dałoby się uciec. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pakt z diabłem&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stany Zjednoczone Ameryki są tworem bardzo starym. Unia Europejska również istnieje od dawna, chociaż kiedyś posługiwała się inną nazwą (EWG). Przed 1989 rokiem USA i UE, widocznie chcąc przejąć kontrolę nad Polską, zaczęły wspierać finansowo NSZZ “Solidarność”. Chodziło nie tylko o to, żeby obalić władzę stosującą przemoc i ograniczającą swobodę obywateli, ale także o to, żeby uzależnić naszą Ojczyznę od tych dwóch zachodnich tworów. Liderzy “Solidarności”, najwyraźniej bardzo zdesperowani, przyjmowali amerykańskie i unijne pieniądze. Po 1989 roku z przyjemnością wydali więc Polskę w ręce swoich “dobroczyńców“.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Zachodowi właśnie o to chodziło. O to, żeby uczynić z naszego kraju kanton eurofederacji, niewolnika NATO i - może kiedyś - element New World Order. Sprzymierzenie się polskiej opozycji z zachodnimi mocarstwami to był pakt z diabłem! Szeregowi działacze “S” pewnie nie wiedzieli, w co się pakują, ale szefowie tej formacji musieli być poinformowani o wszystkich szczegółach! Kolejna sprawa: sojusznikiem “Solidarności” był też papież Jan Paweł II, autor słów “Nowy Porządek Świata, cywilizacja miłości, może zostać osiągnięty” (źródło: “Pope John Paul the 2nd New World Order Speech at Gandhi's memorial” - YouTube.com). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Peerele - jest ich wiele!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We współczesnym świecie funkcjonuje wiele państw takich jak PRL. Sytuacja, która panuje wewnątrz nich, zazwyczaj przedstawia się nieciekawie. Są to bowiem kraje autorytarne, dopuszczające się łamania praw człowieka i duszące wolność słowa. Często słyszy się o represjach, porwaniach, torturach lub nawet zbrodniach politycznych popełnianych na ich obszarze. Jednak te państwa, chociaż skomplikowane wewnętrznie, odwalają kawał dobrej roboty na arenie międzynarodowej. Otóż blokują (być może nieświadomie) budowę New World Order, będącego koncepcją globalnego supermocarstwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wynika to z faktu, że surowe reżimy zazwyczaj nie chcą z nikim rozmawiać, gardzą kompromisem i integracją. Oczywiście, kraje niechętnie nastawione do NWO są surowo karane przez Zachód. Czasem militarnie, a czasem tylko gospodarczo. Atakowanie państw sprzeciwiających się Nowemu Porządkowi Świata zawsze odbywa się pod hasłem “niesienia demokracji” i “pomagania uciśnionemu ludowi”. Na szczęście, istnieje garstka państw demokratycznych, które potępiają ideę New World Order. Mam tu na myśli Szwajcarię i Norwegię. Te krainy strzegą swojej niezależności, chociaż wcale nie odgradzają się od świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Medal za Odwagę dla Szwajcarii i Norwegii!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponadto, łamią stereotyp, według którego poza Unią Europejską nie da się przetrwać. Naturalnie, można się czepiać wewnętrznej sytuacji Szwajcarii i Norwegii (tu klinika eutanazyjna Dignitas, tam feminizm i swoboda obyczajowa). Lecz postawa tych państw na arenie międzynarodowej sprawia, że chciałoby się im przyznać Medal za Odwagę. No, bo we współczesnych czasach suwerenność i życie na własny rachunek wymagają tupetu i samozaparcia. Niektórzy twierdzą, że proamerykański i proizraelski Anders Behring Breivik mógł być marionetką w rękach tych, którzy pragnęli ukarać Norwegię za blokowanie NWO.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy tak było w rzeczywistości? Nie wiem. Ja wierzę w oficjalną wersję wydarzeń, czyli w to, że terrorysta działał w pojedynkę. Nie ma żadnych dowodów na to, że ktoś nim manipulował. Argumenty, mające uzasadniać teorię o powiązaniu ABB z różnymi zagranicznymi siłami, wydają mi się naciągane. Z drugiej strony, czytałam, że idea Nowego Porządku Świata została wymyślona przez wolnomularzy. A Breivik przez jakiś czas należał do ruchu wolnomularskiego (proszę wpisać w Google hasło “Breivik mason” i znaleźć odpowiednie zdjęcie. Zachęcam również do lektury newsa “Masoni odcinają się od sprawcy masakry“ ze strony Tvn24.pl). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kwestie społeczno-obyczajowe&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Szósta&lt;/strong&gt; przyczyna, dla której czasem wolałabym żyć w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej: w tamtych czasach ludzie byli inni. Nie wstydzili się polskości, nie byli kosmopolitami, nie wyśmiewali patriotów, nie lekceważyli ojczystej tradycji i kultury, nie uznawali suwerenności za rzecz zbędną. Mieli jakieś ideały, a wartości rodzinne były dla nich cenniejsze niż obecnie. Z tego, co słyszałam, wynika, że nawet dziewczęta bardziej się szanowały, a w szkołach nie było takiej patologii jak dziś. Czternastolatki nie grały w “słoneczko”, uczniowie nie pastwili się nad nauczycielami, związek małżeński nie był traktowany jako zabawa na kilka miesięcy lub lat. Wyuzdanie i zepsucie przyszły do nas po roku 1989 - z Zachodu, ma się rozumieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znam pedagoga, który od ponad dwudziestu lat pracuje z młodymi ludźmi. Osoba, o której mowa, styka się w swojej pracy z różnymi dziećmi i nastolatkami: zdolnymi i niezdolnymi, szczęśliwymi i skrzywdzonymi, zdrowymi i chorymi, grzecznymi i niegrzecznymi. Według tej osoby, z roku na rok jest coraz więcej dzieciaków mających problemy szkolne, rodzinne, zdrowotne, nerwowe, psychiczne, psychologiczne. W zastraszającym tempie rośnie liczba małych epileptyków i alergików, pojawiają się coraz poważniejsze kłopoty wychowawcze. Nasilają się problemy znane od wielu lat, a do nich dochodzą nowe (np. cierpienie dzieci, których rodzice wyjechali za granicę i przestali się interesować rodziną). Zdaniem tego pedagoga, jeszcze nigdy nie było tak źle jak obecnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Większy krytycyzm i samodzielnie myślenie&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej inny był również odbiór przekazów medialnych. Jestem studentką drugiego roku dziennikarstwa i wiem z wykładów, że kiedyś ludzie byli nieufni, próbowali czytać między wierszami oraz samodzielnie docierać do prawdy. Starali się logicznie rozumować i rozwijać swój intelekt. Obecnie uważają, że są wolni, więc nie myślą i łatwiej ulegają manipulacji. Wszelki krytycyzm umarł. A przecież media wcale nie są niezależne. Brak urzędu cenzorskiego naprawdę o niczym nie świadczy. Media są uzależnione od polityków, od wielkich koncernów, od reklamodawców etc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziennikarze, jako ich pracownicy, także są zniewoleni. Często jest tak, że piszą pod czyjeś dyktando albo są skrępowani linią programową, wewnętrznym regulaminem redakcji bądź odgórnymi przepisami. Najgorzej jest w przypadku radia i telewizji. Ustawa o KRRiT nakłada na te media liczne oraz ściśle określone nakazy i zakazy dotyczące treści programów/audycji. W omawianej ustawie jest wyraźnie powiedziane, co media mają przymusowo nadawać, a czego pod żadnym pozorem nie wolno im emitować. Nieco więcej swobody mają pracownicy mediów drukowanych. Są oni objęci ustawą Prawo prasowe, która powstała w 1984 roku i obowiązuje - z niewielkimi zmianami - do dziś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Bezpieczeństwo socjalne i gospodarka narodowa&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Siódma&lt;/strong&gt; przyczyna: w okresie peerelu nie było bezrobocia ani wykluczenia społecznego, gdyż państwo postawiło sobie za cel zapewnienie bytu każdemu obywatelowi. Wiem, że ten argument brzmi dosyć banalnie i przyziemnie. Ale wygląda on ciekawie w kontekście faktu, że dzisiaj trudno znaleźć pracę zarówno po zawodówce, jak i po studiach magisterskich. Uwaga: nie popieram socjalizmu, ponieważ ta ideologia opiera się na agresji (walce klas, rewolucji, równaniu w dół, nienawiści do indywidualizmu), nieracjonalnej gospodarce planowej oraz łamaniu człowieczego prawa do własności prywatnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skłaniam się raczej ku solidaryzmowi społecznemu i umiarkowanemu państwu opiekuńczemu, czyli tak zwanemu welfare state. Ciekawe, że te kraje, które wybrały ideę welfare state, najmniej ucierpiały z powodu aktualnego kryzysu ekonomicznego (inna sprawa, że Szwecja to rodzaj złotej klatki. Blask i dobrobyt, tylko wolności brak). Prawo Murphy’ego: “Jeśli coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie”. &lt;strong&gt;Ósma&lt;/strong&gt; przyczyna, o której pragnę napisać: w minionej epoce Polska posiadała swój majątek narodowy. Nasze państwo było obdarzone własną, rodzimą gospodarką. Polacy pracowali na rzecz Polski, a nie na rzecz obcego (np. niemieckiego, francuskiego, brytyjskiego, amerykańskiego) kapitału.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Złoty wiek kultury&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dziewiąta&lt;/strong&gt; przyczyna: w peerelu kultura, sztuka, literatura, telewizja i kino stały na wyższym poziomie. Pewnie wynikało z to faktu, że te dziedziny ludzkiej działalności nie były zamerykanizowane i nie miały charakteru czysto komercyjnego. W ówczesnej popkulturze trafiały się utwory wysławiające polskość i nieodnoszące się w żaden sposób do polityki. We współczesnym radiu nie usłyszmy już popowych piosenek zawierających frazy typu “rodzinne, znane strony”, “cały kraj nas prosił oddać wam ukłony”, “płatek śniegu zakopiańskiej, białej zimy”, “pokłonimy się polskimi melodiami” czy “od Szczecina do stolicy rozśpiewani rówieśnicy”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak właśnie śpiewał megapopularny girlsband Filipinki (1959-1974). Zwróćmy jeszcze uwagę na środki językowe. W przeszłości, czyli przed 1989 rokiem, teksty utworów muzycznych były pisane staranną i estetyczną polszczyzną. Dzisiejsze teksty pozostawiają zaś wiele do życzenia. Jeśli chodzi o TV, to w dobranockach i serialach dla dzieci było zdecydowanie mniej przemocy (niegdyś emitowano bajki, dziś emituje się napierdalanki). Z pewnością miało to wpływ na codzienne funkcjonowanie najmłodszych Polek i Polaków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Laicyzm, gomułkowszczyzna, zdrowie&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dziesiąta&lt;/strong&gt; przyczyna: Polska Rzeczpospolita Ludowa była państwem świeckim. Promowano wówczas ateizm, laickość i - jakże bliski mojemu sercu - filozoficzny materializm. W miejscach publicznych nie było krzyży, zatem nikogo nie kłuły one w oczy. Proszę mi wybaczyć, ale mnie ten symbol kojarzy się Krakowskim Przedmieściem, Lechem Kaczyńskim i Traktatem Lizbońskim. Ha! Założę się, że takich ludzi jak ja jest w naszej Ojczyźnie wielu! &lt;strong&gt;Jedenasta&lt;/strong&gt; przyczyna: Władysław “Wiesław” Gomułka miał w sobie coś z patrioty, a nawet narodowca (“odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne“). Na szczęście, nie był on aż tak skrajny jak jego kumpel Moczar, ten od wypędzania Żydów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dwunasta&lt;/strong&gt; przyczyna: w minionej epoce była zdrowsza, mniej nafaszerowana chemikaliami żywność, a o Genetycznie Modyfikowanych Organizmach nikt jeszcze nie słyszał. Jakby tego było mało, nikomu nie zabraniano korzystania z leków ziołowych. Cytat ze strony Zmianynaziemi.pl: “W państwach należących do Unii Europejskiej wprowadzono restrykcyjne prawo delegalizujące setki naturalnych ziół leczniczych używanych na naszym kontynencie od pokoleń”. Peerel opierał się na gospodarce centralnie planowanej, ale chyba nigdy nie wydał tak absurdalnego i niebezpiecznego zarządzenia! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Te refleksje dojrzewały półtora roku&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś mógłby powiedzieć, że niniejszy artykuł jest dosyć dziwny i zaskakujący. Mógłby stwierdzić, że ja, jego autorka, wyskoczyłam jak filip z konopi. Ale tak się składa, że refleksje wyrażone w tym tekście dojrzewały we mnie bardzo długo - jakieś półtora roku. Dopiero teraz odważyłam się ubrać je w słowa i zaprezentować światu. Nie jestem zwolenniczką komunizmu. Założenia tej ideologii znam bardzo powierzchownie i jakoś nie mam ochoty ich zgłębiać (jak już wspomniałam, opowiadam się za umiarkowanym państwem opiekuńczym - welfare state). Jednak są takie chwile, kiedy myślę, że lepiej czułabym się jako obywatelka poprzedniego ustroju politycznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Parafrazując pewien znany cytat: “Stary człowieku! Jeśli młoda osoba czuje się rozczarowana współczesnością i pisze, że czasem wolałaby żyć w peerelu, to już wiedz, że jest źle!”. Co bym robiła w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej? Żyłabym. Pisałabym artykuły i wiersze, w których wyrażałabym swoje uczucia do Ameryki i EWG (UE). Od czasu do czasu denerwowałabym się na osoby, robiące - za pieniądze niesławnego CIA - zamieszanie we własnym kraju. I słuchałabym Filipinek. Co się tyczy III RP, mogę jej zadedykować słowa z piosenki Mylene Farmer: “Zwracam ci twoją miłość”. Jestem przerażona aktualną sytuacją Polski i porównuję ją z zasłyszanymi opowieściami o peerelu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;7-10 stycznia 2012 r.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;PS.&lt;/strong&gt; Unia Europejska (dawna EWG) od samego początku była pomyślana jako federacja, czyli państwo związkowe. “W Europie Zachodniej dojrzewały koncepcje integracyjne. Pod koniec 1953 r. omawiano projekt wspólnoty gospodarczej, politycznej i wojskowej, której celem miały być przyszłe Stany Zjednoczone Europy“ - Wojciech Roszkowski, “Historia Polski 1914-2000“, PWN, Warszawa 2001.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-5795713378430179589?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/5795713378430179589/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=5795713378430179589' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/5795713378430179589'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/5795713378430179589'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2012/01/czasem-wolaabym-zyc-w-pieprzonym.html' title='Czasem wolałabym żyć w pieprzonym peerelu!'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-8152083406668178675</id><published>2012-01-04T06:06:00.000-08:00</published><updated>2012-01-04T06:30:10.908-08:00</updated><title type='text'>UE. Jak szkodzi i czym grozi?</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Motto nr 1:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;“Wszystkie sprawy szlag trafia jednocześnie”&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Prawo Murphy'ego&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Motto nr 2:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;“Chodźcie zobaczyć, jak świat idzie do diabła!”&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Fałszywa Maria z “Metropolis”&lt;br /&gt;(filmu Fritza Langa)&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Okrutnie jak w bajce&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Unii Europejskiej szaleje kryzys ekonomiczny, o jakim nikomu wcześniej się nie śniło. Kraje, które niegdyś były zamożne i kwitnące, zmagają się dzisiaj z niedostatkiem i bezrobociem. Coraz większa bieda, beznadzieja, frustracja i nienawiść ciągną za sobą przerażające skutki. Młodzi, wypełnieni gniewem ludzie wychodzą na ulice, co niekiedy prowadzi do zamieszek oraz starć z policją (Londyn, Madryt, Rzym, Ateny, Warszawa).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Grecji panuje sytuacja rodem z baśni o Jasiu i Małgosi: rodzice wyrzucają swoje dzieci z domów lub oddają je do przytułków, ponieważ nie mają środków na ich utrzymanie (źródło - Niezalezna.pl). Z Portugalii uciekło ponad 5 milionów obywateli, a to prawie połowa tego zachodniego narodu (Wyborcza.biz). Włochy, jeszcze do niedawna opływające w dostatki, stoją obecnie na skraju bankructwa (Presseurop.eu). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Obraz nędzy i rozpaczy&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Euro nie jest już silną i pewną walutą - przeciwnie, chyli się ono ku upadkowi. Podatki i ceny idą w górę, rządy zabierają coraz więcej pieniędzy z kieszeni ubogiego ludu. Na Węgrzech stawka VAT wynosi aż 27% (Tvp.info). W Bułgarii mają miejsce dramatyczne i stale rozszerzające się protesty (Rmf24.pl). W Belgii strajkują pracownicy sektora publicznego, co prowadzi do dezintegracji całego życia społecznego (Forsal.pl). Hiszpania cierpi z powodu spadku Produktu Krajowego Brutto (Biznes.interia.pl).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Irlandia, w ramach oszczędności, zamknęła swoje ambasady w Watykanie i Iranie (Finanse.wp.pl). Polski złoty jest najsłabszą walutą na Ziemi, a inflacja w Ojczyźnie Sienkiewicza osiągnęła poziom 4,8% (Forsal.pl). Krótko mówiąc: obraz UE jest obrazem nędzy i rozpaczy. Do tego dochodzi groźba federalizacji tego tworu, czyli przekształcenia go w państwo związkowe, składające się z niegdysiejszych Wolnych Ojczyzn. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kto nie wsiadł na pokład Titanica?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Unia Europejska bywa czasem nazywana “Europą”, ale trzeba pamiętać, że Europa to nie tylko brukselszczyzna. Poza Unią wciąż znajduje się kilka krajów Starego Kontynentu. Co ciekawe, radzą sobie one bardzo dobrze. Ponieważ nie należą do UE, nie są z nią nierozerwalnie związane i nie idą razem z nią na dno. Szwajcaria, Norwegia, Turcja - oto państwa, które są wolne od Unii i jej narastających problemów. Sytuacja w tych krajach jest stabilna, a przynajmniej stabilniejsza od unijnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Portal Przewodnik.onet.pl określił Norwegię jako najszczęśliwszy kraj na Ziemi, a serwis Wprost.pl wywróżył Turcji, że do 2023 roku stanie się ona jedną z najpotężniejszych gospodarek świata. Dawne Imperium Osmańskie nie waha się “wojować” z możną Francją, zaś Królestwo Norwegii pomaga dogorywającej strefie euro. Jeśli chodzi o franka szwajcarskiego, to ma on coraz większe znaczenie dla osób spoza Szwajcarii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ekonomiczna Buka&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie da się ukryć, że to brak przynależności do UE ocalił te urocze krainy przed recesją, regresją, ubóstwem i utratą suwerenności. Nic więc dziwnego, że ich mieszkańcy mówią “NIE” wejściu na tonący, brukselski statek. Jak podaje strona Fredrikstad.pl, w Norwegii aż 79,8% (w zaokrągleniu 80%) ludności woli się trzymać z daleka od Stanów Zjednoczonych Europy. Wniosek jest prosty: dobrze pozostawać poza Unią. Ludziom z państw członkowskich żyłoby się znacznie lepiej, gdyby ich kraje nigdy nie wpadły do Eurokotła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A najlepiej byłoby, gdyby Unia Europejska i euroland w ogóle się nie narodziły. Śmieszny, oparty na globalistycznej ideologii domek z kart musiało w końcu coś pierdyknąć. Którym światem jest teraz UE? Bo na pewno nie pierwszym! Brukselskie domino przewróciło się na zasadzie reakcji łańcuchowej (w takim układzie wystarczy, że jeden element runie, a od razu upadają wszystkie pozostałe). Przez wolne ziemie szwajcarskie, norweskie i tureckie ekonomiczna Buka nie przeszła - i chwała jej za to. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Piękne i niezależne&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do Turcji, wcale nie jest ona czysta jak łza. Kiedyś Kraina Ataturka chciała wstąpić do Zjednoczonej Europy, jednak ta okazała się zbyt ksenofobiczna, żeby przyjąć jej propozycję. Republika Turcji została uratowana przez przypadek - miała więcej szczęścia niż rozumu. Ale Szwajcaria i Norwegia są swobodne na własne życzenie. W czasach, gdy UE była potęgą gospodarczą, te dwa kraje wolały strzec swojej niezależności niż ulec pokusie dołączenia do Unii. Świat się śmiał: “Jak można być w Europie, spełniać standardy unijne i nie chcieć się zintegrować?”. No cóż… Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ci, którzy byli patriotami, są dziś nagradzani przez los, a ci, którzy sprzedali swoje ojczyzny Brukseli, są surowo karani. Miłość do własnego państwa przynosi bogactwo i radość, kosmopolityzm - biedę i zgryzotę. Sprawiedliwość dziejowa, ot co! Można sobie wyobrażać, że to Weles (bóg przysiąg, magii, podziemi, ognia, bydła i dóbr materialnych) mści się na tych, którzy przyrzekali swoim krajom wierność, lecz nie dotrzymali słowa. Szwajcarzy i Norwegowie się szanowali, toteż dzisiaj górują nad schorowanymi Stanami Zjednoczonymi Europy. Hehehe, gdybym mieszkała w Szwajcarii, Norwegii lub Turcji, to bym się śmiała z Unii do rozpuku! Jeszcze głośniej brechtałabym się, gdybym była Chinką albo Rosjanką! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dlaczego UE jest tak niebezpieczna?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Unia Europejska nie jest jedyną unią na naszej planecie. Oprócz niej, funkcjonują: Unia Afrykańska, Unia Narodów Południowoamerykańskich itp. Na Wschodzie rodzi się zaś Unia Euroazjatycka. Państwa ciągle się integrują, więc niewykluczone, że kiedyś zostaną na Ziemi same unie, federacje i konfederacje. W odległej przyszłości te twory mogą się ze sobą połączyć, tworząc jedno, wielkie, ogólnoświatowe supermocarstwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele osób twierdzi, że taki scenariusz byłby dla ludzkości korzystny. Uważają one, że gdyby na naszej planecie istniał jeden kraj i jeden naród, to już nigdy nie byłoby wojen i panowałaby powszechna szczęśliwość. No dobrze, ale na czele takiego globalnego państwa z pewnością staliby politycy. Jak powszechnie wiadomo, władza deprawuje - przywódcy często bywają nieuczciwi, a nawet okrutni. Co by było, gdyby dobra passa obywateli nagle się skończyła? Co by było, gdyby mocarstwo, obejmujące całą Ziemię, zamieniło się w totalitaryzm?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie można by było uciec za granicę! Z despotycznego państwa narodowego da się zbiec, co potwierdzą uchodźcy z Korei Północnej. Lecz gdyby despotia miała zasięg ogólnoświatowy, to człowiek po prostu nie miałby dokąd zwiać. Bardzo trudne lub wręcz niemożliwe byłoby też obalenie takiego systemu. Niektórzy sądzą, że politycy (zwłaszcza ci stojący na czele wielkich państw i organizacji międzynarodowych) dążą do takiego stanu rzeczy. Wizja świata jako globalnej dyktatury, z której nie ma drogi ucieczki, doczekała się już specjalnej nazwy. Brzmi ona New World Order - Nowy Porządek Świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli prześledzimy procesy globalizacyjne, zachodzące na naszej planecie, to dojdziemy do wniosku, że rzeczywistość zmierza właśnie w kierunku NWO. Istnieje pogląd, według którego z Nowego Porządku Świata zniknie indywidualizm i różnorodność, tzn. wszyscy ludzie będą tacy sami. To przekonanie jest inspirowane faktem, że politycy (oraz czwarta władza, czyli media) promują ideologie polegające na zacieraniu różnic między narodami, płciami, religiami, kulturami, cywilizacjami itd. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pytania retoryczne, acz prowokacyjne&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy to nie dziwne, że Lech Kaczyński zginął równe pół roku po podpisaniu Traktatu Lizbońskiego (10 października 2009 - 10 kwietnia 2010)? Czy to nie dziwne, że od momentu ratyfikacji TL partię Prawo i Sprawiedliwość prześladuje pech (katastrofa smoleńska, zbrodnia łódzka, awaria pociągu we Włoszech, klęska w wyborach prezydenckich i parlamentarnych, spadek poparcia społecznego, konflikty wewnątrzpartyjne, powstanie PJN i SP, wojna o krzyż, depresja Prezesa, śmierć jego ukochanego kota)? Czy to nie dziwne, że Julia Tymoszenko, która chciała wydać Ukrainę w ręce Brukseli, jest dzisiaj tak nieszczęśliwa?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy to nie dziwne, że białoruskim opozycjonistom, pragnącym anektować Białoruś do Unii Europejskiej, żyje się tak ciężko? Czy to nie dziwne, że w sierpniu 2011 roku Jerzy Buzek miał wypadek samochodowy? Czy to nie dziwne, że we wrześniu 2011 wszystkie budynki Parlamentu Europejskiego zostały ewakuowane ze względu na jakąś awarię (wydarzyło się to akurat wtedy, kiedy eurodeputowani mieli dyskutować o zacieśnieniu współpracy gospodarczej, czyli o federalizacji UE. Źródło: Rp.pl).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zakończenie&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można odnieść wrażenie, że ch… strzelił wszystko, co ma jakiś związek z Euromolochem. Dunder go świsnął. Koń go kopytem trzasnął. Cholera jasna go wzięła. Ale nie zmienia to faktu, że Unia Europejska nadal istnieje i że może być groźna w bliższej lub dalszej przyszłości. UE jest konstrukcją globalistyczną, a globalizacja to zło samo w sobie. Gdyby świat się zjednoczył, tworząc globalne superpaństwo, to takie państwo - po przekształceniu się w totalitaryzm - byłoby pułapką bez wyjścia. Jak już napisałam, z ogólnoświatowej despotii nikt nie mógłby zbiec. No, bo czy w świecie bez granic ucieczka za granicę jest realna?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna sprawa: co by było, gdyby globalne supermocarstwo pogrążyło się w kryzysie gospodarczym (takim jak obecny albo jeszcze straszniejszym)? Nie byłoby już takich oaz jak Szwajcaria, Norwegia czy Turcja! Człowiek nie mógłby szukać pracy w innym kraju! Drodzy Czytelnicy, nie wolno być krótkowzrocznym, trzeba umieć dostrzegać zarówno zalety, jak i wady pewnych procesów dziejowych. Musimy się nauczyć przewidywania możliwych konsekwencji różnych zjawisk. Łączenie się ojczyzn w unie, a unii w jeszcze większe unie, to pierwszy krok do New World Order.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Globaliści i kosmopolici pragną państwa obejmującego całą Ziemię, ale kto nam zagwarantuje, że w tym państwie będą respektowane prawa człowieka? Nasza planeta pamięta wiele totalitaryzmów, jednak zawsze były one państwami narodowymi lub federacjami o ograniczonym zasięgu. Dyktatura globalna, przed którą ostrzegam, to coś zupełnie innego. Tu nie chodzi tylko o patriotyzm, ale także o wolność i bezpieczeństwo szarego obywatela. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam serdecznie! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;1-4 stycznia 2012 r.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;PS. &lt;/strong&gt;Chorwacjo! Chorwacjo moja droga! A czegóż Ty szukasz w Unii Europejskiej? Czy zgubiłaś się na rozstaju dróg? Czy Ci życie w Wolnym Świecie niemiłe? Kochana! Współczuję Ci, bo oddajesz się w ramiona czegoś, co może Cię tylko skrzywdzić! Nie będziesz szczęśliwa w Stanach Zjednoczonych Europy! Oj, nie! A może Ty tak kochasz UE, że chcesz pójść za nią w ogień? Miła moja! Jeszcze zapłaczesz nad swoją dolą! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;PS 2.&lt;/strong&gt; Islandia też coś przebąkiwała o wejściu do Unii, ale teraz chyba poszła po rozum do głowy i zrezygnowała z tego masochistycznego pomysłu. Oto interesujący cytat ze strony Forbes.pl: “Obecnie, w związku z problemami UE, Islandczycy zastanawiają się, czy wiązanie się z krajami Unii rzeczywiście będzie dla nich pomocne – podkreśla CanadianBusiness.com. Stąd też pojawiły się pomysły grupy ekonomistów na ‘plan B‘, który właśnie zawiera propozycje przejścia na kanadyjskiego dolara”. Cóż, wprowadzenie we własnym kraju kanadyjskiego dolara jest lepsze niż wpadnięcie do paszczy eurokreatury! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;PS 3.&lt;/strong&gt; Jasnowidz Krzysztof Jackowski przewiduje, że w pierwszej połowie 2012 roku nastąpi zgon UE. Wspaniale by było, gdyby ta przepowiednia się spełniła, bo trzeba wreszcie rozebrać tę rozsypującą się ruderę. Unia kona w męczarniach, zatem przydałaby jej się eutanazja!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-8152083406668178675?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/8152083406668178675/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=8152083406668178675' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/8152083406668178675'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/8152083406668178675'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2012/01/ue-jak-szkodzi-i-czym-grozi.html' title='UE. Jak szkodzi i czym grozi?'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-2344319224302434355</id><published>2011-12-30T15:31:00.000-08:00</published><updated>2012-01-04T13:17:26.605-08:00</updated><title type='text'>2012 - Apokalipsa lub New World Order</title><content type='html'>Współczesny świat podlega procesom, które można uznać za co najmniej dziwne. Zamożny Zachód staje się ubogim Wschodem, a ubogi Wschód - zamożnym Zachodem. Demokratyczna Północ zamienia się w despotyczne Południe, a despotyczne Południe - w demokratyczną Północ. Niektórzy biją na alarm, bo są przekonani, że Bliski Wschód powoli przeobraża się w Europę, zaś Europa - w Bliski Wschód. Czy to, co się obecnie dzieje, nie przypomina przepowiedni dotyczącej przebiegunowania Ziemi? Jak wiadomo, proroctw nie należy traktować dosłownie. Przebiegunowanie naszej planety, o którym tak często mówią jasnowidze, nie musi mieć charakteru fizycznego. Równie dobrze może to być zmiana polityczna, ekonomiczna, społeczna lub cywilizacyjna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale to jeszcze nie koniec absurdu. Współczesny świat sprawia wrażenie, jakby cofał się do przodu. Im dalej w przyszłość, tym większe zacofanie. Z roku na rok mamy coraz więcej (wtórnych) analfabetów, oświata prezentuje coraz niższy poziom, ludzie coraz częściej zapadają na przewlekłe choroby, a obyczaje, człowiecze potrzeby i wytwory kultury są coraz bardziej prymitywne. Polaków i Europejczyków jest coraz mniej, bezrobocie staje się coraz większe, strajki i protesty robią się coraz powszechniejsze, prawa człowieka są coraz częściej łamane, szarym obywatelom żyje się coraz gorzej itd. Mottem dzisiejszej rzeczywistości jest krótkie i urocze słówko “coraz”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, i jak tu nie wierzyć w przepowiednię, według której Ziemia zmieni kiedyś kierunek ruchu? Tego proroctwa, podobnie jak poprzedniego, nie trzeba czytać dosłownie. Zmiana kierunku, w jakim obraca się nasza planeta, może być przecież metaforą szeroko pojętej regresji. Heh, na znak solidarności ze światem - który niegdyś się rozwijał, a teraz się zwija - powinniśmy słuchać utworów muzycznych wspak. Na początek proponuję “Stairway To Heaven” zespołu Led Zeppelin oraz “Fire On High” formacji Electric Light Orchestra. Później można sobie posłuchać odwróconej piosenki z dobranocki “Bob Budowniczy” (oczywiście, chodzi o wersję polskojęzyczną).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy my, Ziemianie, żegnaliśmy się z rokiem 2010 i wkraczaliśmy w rok 2011, analizowałam minione wydarzenia i zastanawiałam się nad najbliższą przyszłością. Myślałam: “Stary rok, 2010, był tak fatalny dla Polski i świata, że chyba gorzej być nie może. Coś takiego po prostu nie ma szans się powtórzyć. W roku 2011, tak jak zawsze, będą miały miejsce różne tragedie i katastrofy, ale ich suma nie dorośnie do pięt sumie nieszczęść roku 2010”. Teraz, 31 grudnia 2011, mogę powiedzieć, że kończący się rok wielokrotnie przewyższył - swoją okropnością - poprzednie 12 miesięcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Roczek 2011, który miał być “wieczorem panieńskim” przed sądnym 2012, to wojna za wojną, rewolucja za rewolucją, kataklizm za kataklizmem, katastrofa za katastrofą, masakra za masakrą, strajk za strajkiem, protest za protestem, zadyma za zadymą, śmierć za śmiercią i afera za aferą. Do tego doszła coraz większa nędza, coraz straszniejsza beznadzieja, coraz głębsza frustracja, coraz potężniejsza nienawiść i coraz groźniejsza anarchia. Wisienką na tym niesmacznym torcie okazały się niecne plany polityków, dotyczące federalizacji Unii Europejskiej, czyli przekształcenia jej w nowe państwo związkowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A to wszystko stanowi ponoć namiastkę tragedii, jakie nawiedzą naszą planetę w 2012 roku. Każde z nieszczęść, które dotknęło Ziemię w roku 2011, to zaledwie trailer filmu katastroficznego, jaki rozegra się na naszych oczach w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Wielu ludzi twierdzi, że niebawem nastąpi koniec świata albo zmierzch całego dorobku naszego gatunku. Inni sugerują, że rok 2012 będzie początkiem New World Order - Nowego Porządku Świata (globalnej dyktatury). Rozmiłowana w mistycyzmie część społeczeństwa spodziewa się zaś New Age - Ery Wodnika (epoki, którą propagandziści przedstawiają w pozytywnym świetle, a która wydaje się zadziwiająco zbieżna z NWO. Mowa o zapowiadanej unifikacji świata, zwiększeniu roli elektroniki w ludzkim życiu oraz ostatecznym upadku tradycyjnych wartości). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja już od dawna jestem przekonana, że w 2012 roku stanie się coś naprawdę drastycznego. Nie twierdzę, że będzie to Apokalipsa w dosłownym tego słowa znaczeniu (co nie zmienia faktu, że wolę Armageddon niż New World Order!). Ale jakiś przełom lub jakaś wyjątkowa katastrofa na pewno się wydarzy. Prawdę powiedziawszy, przewiduję, że zrealizują się wszystkie moje obawy związane z polityką, ekonomią, społeczeństwem, obyczajowością, kulturą i cywilizacją. Dla mnie i dla osób mojego pokroju niewątpliwie będzie to koniec świata. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podejrzewam, że urzeczywistnienie się moich lęków jest tylko kwestią czasu, tak jak ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego, wprowadzenie parytetów dla kobiet, refundacja zapłodnień pozaustrojowych, zielone światło dla ruchów prośląskich, decyzja o instalacji amerykańskiej tarczy antyrakietowej oraz wejście radykalnej lewicy do sejmu. Musicie wiedzieć, że ja już w dzieciństwie odznaczałam się niezłą intuicją. Moje spełnione prognozy polityczne wskazują zaś na to, że dobry ze mnie futurolog. Im bliżej roku 2012, tym moje obawy wydają się realniejsze. Mówiąc słowami z utworu “Past, Present, Future” Giddle Partridge i Boyda Rice’a: “At the moment it doesn’t look good” (“Na ten moment to nie wygląda dobrze”). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;31 grudnia 2011 roku&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-2344319224302434355?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/2344319224302434355/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=2344319224302434355' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/2344319224302434355'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/2344319224302434355'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/12/2012-apokalipsa-lub-new-world-order.html' title='2012 - Apokalipsa lub New World Order'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-3221848314925771282</id><published>2011-12-26T10:04:00.000-08:00</published><updated>2011-12-26T10:15:38.004-08:00</updated><title type='text'>Rok 2012 - eutanazja dla świata</title><content type='html'>Dawno, dawno temu, w tak zwanych lepszych czasach, istniały na świecie pewne wartości. Państwa były silne i niepodległe, a ich mieszkańcy - dumni ze swojego pochodzenia oraz skłonni do obrony swoich Ojczyzn. Rodziny były zdrowe, pełne i szczęśliwe, ludzkie życie znajdowało się pod ochroną, obyczaje stały na wysokim poziomie, wszystko kwitło i maiło się jak na pogodnym pejzażu. Ale potem coś się zadziało i rzeczywistość trafił szlag.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszelkie wartości zostały zabite - zamordowano je bez litości, a przecież rzeczom martwym nie można przywrócić życia. Zjawiska, które były dobre i cenne, najzwyczajniej w świecie umarły, więc już nikt nigdy ich nie zobaczy. Zniknęły wartości, zostało zaś to, co plugawe i obrzydliwe. Zboże zmarniało, gnojówka pozostała. Po ślicznym, puszystym kotku zachowała się jedynie śmierdząca kuweta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żyjemy w czasach, w których mówienie o wartościach przypomina uprawianie światopoglądowej nekrofilii. Jest to wszak hołdowanie temu, co już od dawna nie żyje. Idealizm jest dziś tożsamy z klęczeniem na mokrej ziemi, uderzaniem głową w mogiłę i wyciem: “Chcę, żeby umarłe powróciło do życia!”. Takie działanie ma charakter tragikomiczny, bowiem szlachetnych idei, które brutalnie zamordowano, po prostu nie da się wskrzesić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgładzone wartości już nigdy nie zawitają w naszym świecie, nie spowodują, że wszystko znowu zacznie kwitnąć i się maić. Dobro leży w grobie, rozkładając się powoli, acz konsekwentnie. Idee, dla których niegdyś chciało się żyć i umierać, to dzisiaj trupy, którym nawet dr Frankenstein nie pomoże. Ci, którzy dokonują ekshumacji zamordowanych wartości i próbują je ożywić, nie odnieśli jeszcze żadnego sukcesu. Co ma wisieć, nie utonie. Co ma być martwe, nie stanie się żywe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Współczesny świat jest jak ciężko chory pies, któremu nie da się pomóc i który gnije żywcem na oczach swojego właściciela. Przypomina on również kończynę bezwzględnie trawioną przez gangrenę. Trzeba Wam wiedzieć, drodzy Czytelnicy, że przez długi czas starałam się uzdrowić naszą rzeczywistość. Dwoiłam się i troiłam, żeby choć trochę ją podleczyć, szarpałam się o Polskę, zagranicę i gatunek ludzki. Jednak teraz po prostu się poddałam. Ręce mi opadły. Doszłam do wniosku, że choroba, która wyniszcza świat, jest nieuleczalna, zwłaszcza w tak zaawansowanym stadium.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma już żadnej, absolutnie żadnej nadziei dla tej planety - wszystkie środki zawiodły i nie opłaca się sięgać po kolejne. Degrengolada jest nieodwracalna, nie da się jej nie tylko cofnąć, ale nawet spowolnić. Coraz częściej myślę, że jedyne, co można zaoferować naszej rzeczywistości, to eutanazja. Jeśli nasz świat ma upaść, to niech upadnie jak najszybciej. Wszak już napisałam: co ma wisieć, nie utonie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytacie, co mnie najbardziej przeraża i zasmuca? Otóż fakt, że Polska straciła niepodległość. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że wkrótce Unia Europejska zostanie oficjalnie ogłoszona federacją, czyli państwem związkowym. Nieoficjalnie jest ona federacją od momentu wejścia w życie Traktatu Lizbońskiego (1 grudnia 2009 roku), jednak dopiero teraz europejscy politycy odważyli się przyznać, o co im tak naprawdę chodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Radosław Sikorski otwarcie mówi, że popiera ideę uczynienia z UE “federacji” i “supermocarstwa”. Gerhard Schroeder używa wyrażenia “Stany Zjednoczone Europy”. Janusz Palikot deklaruje, że pragnie “federalnej Europy” i że najpierw czuje się Europejczykiem, a dopiero potem Polakiem. Co do Hermana van Rompuya, już dwa lata temu był on nazywany “fanatycznym federalistą”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasza Ojczyzna nie jest już samodzielnym bytem państwowym, tylko częścią składową ogromnej federacji. Unia Europejska jest państwem, a Polska - jednym z jej dwudziestu siedmiu stanów, landów lub kantonów. Lada dzień ten bolesny fakt zostanie oficjalnie poświadczony i przypieczętowany, a wtedy nie będzie już złudzeń co do sytuacji naszego Narodu. Nikt nie będzie mógł pocieszać się myślą: “A może ja się mylę? Może nie jest aż tak źle? Może mój kraj nadal jest suwerenny, a ja niepotrzebnie dramatyzuję?”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadzieja umrze tak jak pozostałe wartości, optymizm straci rację bytu, zaś słowa pocieszenia przestaną brzmieć wiarygodnie i kojąco. Nie wiem, czy najzagorzalsi patrioci i nacjonaliści nie oszaleją wówczas z rozpaczy. Silny ból psychiczny może być dla nich naprawdę niebezpieczny. Ludzie czasem wariują przez politykę - doświadczenie życiowe to potwierdza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Urodziłam się w roku 1991. Reprezentuję ostatnie pokolenie, które pamięta Wolną Polskę i od którego należy bezwzględnie żądać postawy patriotycznej. Przyszłe pokolenia - generacje eurofederacji - będą już mniej lub bardziej wynarodowione. Spodziewam się, że nasi potomkowie, tak jak Janusz Palikot, będą się czuli najpierw Europejczykami, a dopiero potem Polakami. Sytuacja panująca w Stanach Zjednoczonych Europy okaże się analogiczna do sytuacji panującej w Stanach Zjednoczonych Ameryki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszkańcy USA najpierw czują się Amerykanami, później zaś np. Teksańczykami. Ludzie, którzy przyjdą po nas, nie będą patriotami względem Polski, tylko względem UE. Dla naszych potomków Polska, rozumiana jako niezależny organizm państwowy, będzie odległą historią, zupełnie jak Księstwo Florencji. Co więcej, będą oni deklarować narodowość europejską, a nie polską. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niech mi teraz ktoś powie: po co te przyszłe pokolenia mają się w ogóle rodzić?! Po to, żeby być dziećmi europejskiej federacji? Po to, żeby funkcjonować w zdegenerowanym świecie, w którym wszelka aktywność przypomina tarzanie się w błocie? Po to, żeby czcić zło, bez świadomości, że kiedyś istniało dobro? Czy takie życie ma sens?! Czy hańba nie jest przypadkiem gorsza od śmierci?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyją gospodarkę będzie wzmacniać ciężka praca naszych synów, córek, wnuków i prawnuków? Unii Europejskiej? W czyim wojsku będą oni służyć? W unijnym? Czy nasi potomkowie będą przysięgać na wierność fladze Stanów Zjednoczonych Europy? Czy będą stać na baczność, słuchając “Ody do Radości”? Czy będą mówić o prezydencie UE z taką powagą, jak dzisiaj mówi się o prezydencie USA? Nie wiem, jak Wy, ale ja wolałabym umrzeć niż wegetować w taki sposób!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie w Stanach Zjednoczonych Europy to coś naprawdę żałosnego. Bo człowiek nie będzie… a właściwie: nie jest w nich dziecięciem Polski, tylko dziecięciem federacji, która Polskę wchłonęła. Pszenica, która tak pięknie się złoci, nie jest już pszenicą polską, lecz unijną. Parlament Europejski nie jest już organem organizacji międzynarodowej, lecz naszą władzą federalną. Gdybym spotkała na swojej drodze człowieka, pogrążonego w ciężkiej depresji i pragnącego się zabić, zapewne powiedziałabym mu: “Nie rób tego! Przecież warto żyć!”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale co bym odpowiedziała, gdyby ów człowiek zadał mi pytanie: “Dlaczego warto żyć”? Czy nie byłoby tak, że spłonęłabym rumieńcem i odeszłabym bez słowa? Ja sama nie wiem, po co egzystuję w naszym współczesnym - cuchnącym i obrzyganym - świecie dekadencji! Jestem osobą, której zawalił się niemal cały światopogląd. Pod tym względem przypominam starszą panią z wiersza Tadeusza Różewicza (“Wierzyła przez pięćdziesiąt lat, a teraz płacze i mówi: ‘nie wiem… nie wiem‘”).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyne, co mogę obecnie robić, to nucić pod nosem fragment piosenki zespołu Łzy: “Kiedyś znałam na wszystko odpowiedź, myślałam, że świat należy do mnie. Pamiętam Twoje wszystkie pytania, słowa tak pięknie układały się w zdania”. Czuję się strasznie, nie wierzę już w nic i nie dostrzegam sensu w niczym. Chwytam się różnych rzeczy, ale dają mi one pocieszenie chwilowe i powierzchowne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko jedna rzecz wydaje mi się pewna. Lepiej, żeby spełniła się popularna przepowiednia mówiąca o końcu świata w 2012 roku niż realistyczna prognoza dotycząca oficjalnej federalizacji Unii Europejskiej. Jeśli Polska, Europa i świat mają odejść (a proces rozkładu już się rozpoczął!), to chciałabym, żebyśmy odeszli razem z nimi. I dlatego liczę na Apokalipsę w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy. Wszystko już stracone. Nie ma nawet czego ratować. Nieuleczalnie chore psy się usypia, zaś trawione przez gangrenę kończyny - amputuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasz świat jest cmentarzem, nasza cywilizacja jest cywilizacją śmierci, a my dzielimy się na upiory i nekrofilów (upiory to ludzie, którzy są martwi wewnętrznie, bezideowi. Nekrofile to ci, którzy hołdują umarłym wartościom). Spoczywajmy w pokoju. Jeżeli rozmaici jasnowidze mają rację, to rok 2012 wyleczy wszystkie nasze bolączki. No i dobrze, bo ja jestem jak podmiot liryczny z pewnego utworu Łez - “Codziennie pytam, czy kiedyś to się skończy. I nienawidzę słów: nic nas nie rozłączy”. Wielka asteroida zderzy się z Ziemią i skutecznie rozwiąże m.in. problem Stanów Zjednoczonych Europy. Albo Słońce pęknie, tak jak moje serce po ratyfikacji Traktatu z Lizbony. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;25-26 grudnia 2011 r.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;P.S.&lt;/strong&gt; Obserwacja stopniowej degrengolady Ziemi wcale nie musi się odbywać w ponurej, grobowej atmosferze. Zamiast płakać i wzdychać, można się śmiać i wołać do ludzi niczym Fałszywa Maria z filmu “Metropolis” Fritza Langa: “Chodźcie zobaczyć, jak świat idzie do diabła!”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;P.S.2.&lt;/strong&gt; Koniec świata może być naprawdę groteskowy. Według najpopularniejszej przepowiedni, nastąpi on 21 grudnia 2012 roku (inne wizje mówią o 22 lub 23 grudnia). Czy wiecie, że 21 grudnia wypadnie w piątek? Wyobrażam sobie sytuację rodem z piosenki “Friday” Rebeki Black. “Jest piątek, piątek, wszyscy czekają na weekend” - ale ten weekend po prostu nie nadchodzi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-3221848314925771282?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/3221848314925771282/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=3221848314925771282' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/3221848314925771282'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/3221848314925771282'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/12/rok-2012-eutanazja-dla-swiata.html' title='Rok 2012 - eutanazja dla świata'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-6430346179809375813</id><published>2011-12-20T07:25:00.000-08:00</published><updated>2011-12-20T07:43:31.388-08:00</updated><title type='text'>Europejskie, acz nieunijne</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Muzyka z Wolnego Świata&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zawsze mamy możliwość, żeby wyjechać poza granice Unii Europejskiej, czyli rodzącej się na naszych oczach federacji. Im jest ona większa, tym trudniej wyrwać się z jej ramion i znaleźć skrawek ziemi niezależny od jej wpływów. Na szczęście, nie musimy z niej uciekać w sensie fizycznym - wystarczy, że udamy się na emigrację w sposób mentalny. Słuchając utworów muzycznych spoza UE, duchowo odwiedzamy miejsca, do których cień tego tworu nie dosięga. Pozwólcie, Czytelnicy, że zaprezentuję Wam kilkanaście interesujących piosenek z Wolnego Świata. Poza terytorium Stanów Zjednoczonych Europy żyją przecież utalentowani artyści, których twórczość może nas zachwycić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;1. Rosja&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Svarga - “Duren”&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piosenka nagrana z gościnnym udziałem Mashy Scream, czyli wokalistki zespołu Arkona. Ikona słowiańskiego pagan metalu odzywa się już w pierwszym refrenie, a później, w drugiej zwrotce, można usłyszeć jej ostry growl, przywodzący na myśl syberyjską wilczycę. Jeśli chodzi o wokalistę Svargi, to śpiewa on czystym, dosyć wysokim, lekko operowym głosem, a więc w sposób typowy dla folk/pagan metalu. W utworze “Duren” występuje bardzo mocna perkusja, śmiała gitara elektryczna oraz wzbogacający dzieło akordeon. Warto wiedzieć, że istnieje również wersja piosenki “Duren” grana wyłącznie przez Arkonę. Jest ona zupełnie inna od omawianej, choćby dlatego, że pojawiają się w niej elektroniczne dźwięki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Arkona - “Po Syroi Zemle”&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Utwór, który - według mnie - jest jednym z największych dzieł formacji Arkona. Ta świetnie skomponowana piosenka prezentuje słuchaczowi to, co w Arkonie najlepsze, czyli rodzime (słowiańskie) brzmienia, drapieżne gitary oraz folkowe śpiewy przeplatające się z dzikimi rykami Mashy. Kawałek jest niesamowicie rytmiczny i posiada chwytliwy refren, przy którym trudno pozostać w bezruchu. Pod koniec utworu wokalistka ucieka się do przejmującej melorecytacji, podobnej do tej, która występuje w pieśni “Liki Bessmertnykh Bogov”. Przy piosence “Po Syroi Zemle” po prostu nie można się nudzić. Co więcej, zaraża ona odbiorcę miłością do słowiańskiej tradycji i przenosi go na chwilę do czasów przedchrześcijańskich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Lena Katina - “Yugoslavia”&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten, kto zna Lenę Katinę wyłącznie z występów w duecie t.A.T.u., na pewno będzie zaskoczony tym utworem. Odkryje bowiem, że rudowłosa wokalistka jest zdolna nie tylko do wykonywania prostych śpiewek i prowokacyjnego zachowywania się na scenie, ale także do śpiewania utworów głębokich i zaangażowanych politycznie. W pieśni “Yugoslavia” Lena staje się poważnym bardem, składającym hołd ofiarom wojny bałkańskiej. Jej słodki, dziewczęcy głos brzmi niezwykle smutno i wzruszająco. Tekst utworu “Yugoslavia” jest bardzo poetycki, a jego refren kończy się pokorną prośbą: “Przebacz mi, siostro moja, Jugosławio” (tłum. Renata Miłosz). Pieśń wyraźnie potępia wojnę, która przynosi ludziom cierpienie oraz dzieli spokrewnione ze sobą narody. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;2. Norwegia&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Theatre of Tragedy - "A Rose for the Dead"&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadzwyczajnie piękna piosenka gotycka, małe dzieło sztuki, które powinno poruszyć każdego wrażliwego melomana. Utwór, jak przystało na gothic metal, jest ciężki, spokojny, melodyjny i wypełniony emocjami, a doskonała gra muzyków sprawia, że te emocje z łatwością udzielają się odbiorcy. “A Rose for the Dead” brzmi po prostu bajecznie - odnajdziemy tu zarówno mrok, jak i pełną niewinności słodycz. Śpiewająca w piosence kobieta posiada cudny, wysoki, delikatny głos, a mężczyzna używa demonicznego growlu. Wprawdzie taki kontrast nie jest niczym nadzwyczajnym (możemy się z nim zetknąć w wielu utworach gotyckich), ale robi na słuchaczu pozytywne wrażenie. Krótko mówiąc: polecam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Sirenia - "The Mind Maelstrom"&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Monumentalny, dramatyczny i dynamiczny utwór, który można zaliczyć do nurtu zwanego symfonicznym metalem. Wieloosobowy chór, spokojne fragmenty wypełnione operowym śpiewem wokalistki, klasyczne instrumenty odzywające się tuż obok gitar i perkusji - to wszystko jest obecne w tym jednym kawałku. Podobnie jak w “A Rose for the Dead” zespołu Theatre of Tragedy, znajdziemy tutaj męski growl będący przeciwwagą dla wysokiego, kobiecego śpiewu. Ten, kto lubi dramatyzm i patetyczne klimaty, powinien się zainteresować omawianą piosenką. Tym bardziej, że dorównuje ona twórczości takich grup jak Within Temptation czy Nightwish. Wiem, o czym piszę, gdyż słucham wspomnianych formacji już od kilku lat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Burzum - “Ansuzgardaraiwô”&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzyka bardzo mroczna, a zarazem głęboka (w tym znaczeniu, że odbiorca ma wrażenie, jakby powoli się zanurzał w ciemnym, zimnym i niebezpiecznym jeziorze). Brzmienie tego utworu jest ponure i - jeśli wolno mi użyć tego słowa - złowrogie. Kompozycja wprowadza słuchacza w specyficzny nastrój, a na dłuższą metę jest po prostu hipnotyzująca. Mnie ten utwór kojarzy się z nagraniami „Black Sun”, „Forgotten Father” i „As for the Fools” Boyda Rice’a (amerykańskiego muzyka, socjaldarwinisty i wysoko postawionego kapłana w Kościele Szatana). Z działalnością zespołu Burzum wiąże się przykry fakt: lider grupy, Varg Vikernes, w 1993 roku zabił człowieka. Parafrazując słowa ks. Piotra Natanka: „Jeśli Twoje dziecko słucha Burzum lub Boyda Rice‘a, to wiedz, że coś się dzieje!”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;3. Turcja&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;maNga - “Hayat Bu Iste”&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poruszająca piosenka, w której oprócz ciężkich, metalowych brzmień można usłyszeć pianino - szybką, skomplikowaną melodię, nawiązującą do muzyki poważnej lub filmowej (mnie przywodzi ona na myśl ścieżki dźwiękowe z filmów „Twilight” i „Love Story”, aczkolwiek jest to skojarzenie bardzo dalekie i swobodne). Co więcej, utwór zawiera subtelne aluzje do tradycyjnej muzyki tureckiej oraz wzmiankę o Stambule. „Hayat Bu Iste” jest dziełem emocjonalnym i dynamicznym, da się w nim wyczuć silną tęsknotę i dojmującą rozpacz. Wokalista śpiewa w sposób niezwykle przejmujący, a refren piosenki brzmi katastroficznie i patetycznie. Dzieło formacji maNga udowadnia, że turecki metal ma się bardzo dobrze. Gratulacje!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kirmizi - "Uyan"&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Utwór, którego początek wyznaczają tajemnicze, lekko niepokojące i “zaczarowane” dźwięki, kojarzące się z pozytywką lub dziecięcymi cymbałkami. Po tych dźwiękach odzywają się ostre gitary i ciężka perkusja, później zaś wkracza do akcji wokalistka, obdarzona mocnym, donośnym, rockowym głosem. Gdy mamy zwrotki, artystka śpiewa nisko i intrygująco. Gdy mamy refreny - kobieta udowadnia, że potrafi krzyczeć na całe gardło. Piosenka kończy się tak, jak się zaczęła: do uszu odbiorcy docierają niepokojące dźwięki rodem z preludium. Warto wiedzieć, że nazwa zespołu, Kirmizi, to turecki wyraz oznaczający czerwień. Rzeczywiście, może on się kojarzyć z naszym słówkiem “karmazyn”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;4. Szwajcaria&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Lacrimosa - “Sanctus”&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niewiarygodnie monumentalna i bogata brzmieniowo kompozycja, o której trudno powiedzieć, czy bardziej przypomina muzykę poważną, czy rozrywkową. W tym patetycznym, wyjątkowo emocjonalnym i dramatycznym utworze, trwającym ponad czternaście minut, główną rolę odgrywają popisy Londyńskiej Orkiestry Symfonicznej. Znajdziemy tutaj chóralne śpiewy, mnóstwo klasycznych instrumentów, ale również elementy typowe dla muzyki metalowej (drapieżne gitary i śmiało odzywającą się perkusję). Jak przystało na dzieło formacji Lacrimosa, w utworze jest obecny charyzmatyczny śpiew Tilo Wolffa - człowieka będącego jednocześnie wokalistą, kompozytorem i autorem większości tekstów. Klękajcie narody! “Sanctus” to klasa sama w sobie i najprawdziwsza Sztuka! Ekstaza estetyczna gwarantowana! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Celtic Frost - "Drown In Ashes"&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mroczna i pełna grozy piosenka, która - zupełnie jak dobry film - trzyma w napięciu do samego końca. Ciekawym rozwiązaniem, zastosowanym w utworze, jest połączenie ciemnych, ciężkich, elektronicznych dźwięków z wysokim, metafizycznym, nieco egzotycznym kobiecym wokalem. Oprócz głosu przedstawicielki płci żeńskiej, mamy tutaj głos mężczyzny - w śpiewie tym słychać jakąś namiętność i szaleństwo. Wraz z upływem czasu, emocji jest coraz więcej, niepokój wyraźnie się nasila. Później dosyć niespodziewanie następuje uspokojenie, po którym piosenka dobiega końca. Utwór “Drown In Ashes” jest odrobinę hipnotyzujący, co wynika z jego monotonnego rytmu oraz kojącego zawodzenia kobiety.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;5. Ukraina&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Fleur - "Carousel"&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziełko w sam raz na długie, jesienne i zimowe wieczory. Ta lekko melancholijna piosenka, wypełniona nastrojowymi dźwiękami gitary klasycznej/akustycznej i przejmującym śpiewem jednej z wokalistek, ma szansę poruszyć każde wrażliwe serce. W utworze słychać niekiedy smętny instrument smyczkowy, który sprawia, że kompozycja staje się jeszcze bardziej wzruszająca i urocza. Moim zdaniem, “Carousel” to coś w rodzaju poezji śpiewanej. Piosenka odznacza się poetyckim, rosyjskojęzycznym tekstem, w którym podmiot liryczny opowiada o tym, jak bardzo czuje się samotny, opuszczony i niepotrzebny. Występują tutaj niezwykle oryginalne porównania, np. “Jestem żółtymi liśćmi na szachownicy, pozostawionej przez kogoś w chłodnym parku”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;6. Islandia&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Múm - "The Ballad of the Broken Birdie Records"&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kompozycja psychodeliczna, która nie nadaje się do słuchania w każdej sytuacji. Jest to utwór, który powinno się słuchać w wolnym czasie, najlepiej w pozycji leżącej i z zamkniętymi oczami. W piosence zastosowano dużo elektronicznych dźwięków, a także odgłosy przypominające nakręcanie jakiegoś mechanizmu (wiem, że to głupie skojarzenie, ale przywodzą mi one na myśl opowieści o kontroli umysłu - projekcie MK-ULTRA i programowaniu Monarch). Słodki, senny, rozchodzący się w przestrzeni śpiew wokalistki ma działanie relaksacyjne, aczkolwiek może też wprowadzać w trans. Zabiegiem artystycznym, który zasługuje na uwagę, jest wykorzystanie w utworze głosu dziecka. Múm to dobry zespół, o czym świadczy fakt, że współpracowała z nim znana i ceniona piosenkarka Björk. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zakończenie&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piosenki, które wymieniłam, to tylko garstka naprawdę dobrych utworów spoza Unii Europejskiej. Nie jestem w stanie wymienić i scharakteryzować wszystkich ciekawych nagrań oraz zespołów z Wolnego Świata. Celem niniejszego artykułu jest tylko napomknięcie o istnieniu kilkunastu ciekawych kompozycji i grup muzycznych, a także zachęcenie Czytelników do rozpoczęcia własnych poszukiwań. Mam nadzieję, że mój tekst okaże się dla kogoś przydatny. Pozdrawiam i życzę radości przy poznawaniu kultury nieunijnej! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;19-20 grudnia 2011 r.&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-6430346179809375813?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/6430346179809375813/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=6430346179809375813' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/6430346179809375813'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/6430346179809375813'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/12/europejskie-acz-nieunijne.html' title='Europejskie, acz nieunijne'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-7840472152415040453</id><published>2011-12-14T17:26:00.000-08:00</published><updated>2011-12-14T17:40:27.268-08:00</updated><title type='text'>Wiedz, że coś się dzieje!</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Od autorki&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Niniejszy utwór nie ma na celu obrażania nikogo ani niczego. Jest to makabryczna, groteskowa, satyryczna, sensacyjna sztuka teatralna, w której chodzi o dostarczenie Czytelnikom rozrywki oraz zdemaskowanie absurdalności pewnych zjawisk i wydarzeń z realnego świata. Dramat podsumowuje rok 2011 i częściowo nawiązuje do faktów z roku 2010. Chociaż stanowi fikcję, jest w dużej mierze inspirowany rzeczywistością, bo przecież życie uchodzi za najlepszego scenarzystę na Ziemi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sztuce teatralnej pojawiają się takie motywy jak: nieporozumienia zwolenników SLD ze zwolennikami Ruchu Palikota, katastrofa naturalna i nuklearna w Japonii, problem skażonych ogórków, bestialskie zabijanie zwierząt na Ukrainie, protesty Oburzonych, działalność WikiLeaks, rewolucje w krajach muzułmańskich, masakra w Norwegii, katastrofa prezydenckiego tupolewa, kontrowersje wokół śledztwa smoleńskiego, zamieszki na Krakowskim Przedmieściu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są tu również nawiązania do wytworów kultury - dziejów tytułowej bohaterki piosenki “Murka” oraz śmierci Hanki Mostowiak z serialu “M jak Miłość”. W tytule i treści dramatu występują ponadto aluzje do kontrowersyjnego kazania ks. Piotra Natanka. Chodzi mi tutaj o wyrażenia: “wiedz, że coś się dzieje”, “wiedz, że się diabeł nim interesuje”, “wiedz, że tam się coś bardzo mocno burzy” i “to już wiedz, że jest źle”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sztuka teatralna “Wiedz, że coś się dzieje!” nie nadaje się dla dzieci oraz osób nadwrażliwych. Nie spodoba się ona także tym, którzy uważają, że utwory literackie powinny być moralne i stosowne. Mój dramat nie jest ani moralny, ani stosowny. Jeśli kogoś on rani lub zniesmacza, to szczerze przepraszam i proszę o wybaczenie!&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Z pozdrowieniami&lt;br /&gt;Natalia Julia Nowak&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Scena pierwsza&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Miejsce akcji:&lt;/strong&gt; korytarz jednej z uczelni w Maślańsku-Maślanej &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwie studentki, Laura i Marzena, siedzą na ławce w uczelnianym korytarzu. Jedna z nich, Laura, wygląda na kompletnie załamaną: ma smutną minę i oczy spuchnięte od płaczu. Druga z dziewczyn, Marzena, wyraźnie próbuje ją pocieszyć. W pomieszczeniu znajdują się również inni studenci, jednak pełnią oni funkcję statystów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LAURA (smutno, pochlipując):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest straszne… Ja nie wiem, jak ludzie mogą być tacy dwulicowi… Popatrz choćby na media. Jeszcze rok temu dziennikarze traktowali Grzesia jak królewicza, przedstawiali go w pozytywnym świetle, mówili, że to młody, obiecujący polityk i przyszłość polskiej lewicy. Grzegorz był osobą powszechnie podziwianą, ulubieńcem mas, prawdziwą gwiazdą. A teraz? Media i ich odbiorcy odnoszą się do niego jak do żebraka! Biedny Grzesiu… Niegdyś idol i autorytet… Dziś człowiek odrzucony, wzgardzony, wyraźnie odsunięty od łaski. Zostawili go ci, którzy kiedyś obiecywali mu lojalność. Nie wiem, jak tak można!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MARZENA (łagodnie, pocieszająco):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lauro, doskonale rozumiem, co czujesz. Ale musisz się pogodzić z faktem, że politycy i partie czasem tracą popularność. To naturalna kolej rzeczy: nie da się być na szczycie przez cały czas. Grzegorz już miał swoje pięć minut, a teraz przyszedł czas na innych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LAURA (ze złością i pretensją w głosie):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ci inni! To oni są przyczyną wszystkich moich nieszczęść! Gdyby Ruch Palikota nie był pazerny na władzę, to Grzesio nie otrzymałby ciosu prosto w serce! Jednak najbardziej mam żal do lewicowego elektoratu, który zdradził sprawdzonego Grzesia z nowym, naprędce skleconym ugrupowaniem, istniejącym dopiero od kilku miesięcy! Kuźwa, tak się nie robi! Tak się po prostu nie robi!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Długa pauza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LAURA (cicho, spoglądając dziwnie na przyjaciółkę):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marzena? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MARZENA (łagodnie):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LAURA: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ty wiesz, że ja kocham Grzegorza?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MARZENA (lekko zdumiona i zakłopotana):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech, nigdy mi o tym nie mówiłaś. Ale… No cóż, skoro go kochasz… Nie będę się czepiać… W końcu masz do tego prawo…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LAURA (dramatycznie, wybuchając płaczem):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O, ja nieszczęśliwa! Pokochałam kogoś, kto nigdy nie będzie mój! Zakochałam się w Grzegorzu Napieralskim, chociaż nie mam możliwości, żeby zostać jego partnerką! Oddałam swoje serce człowiekowi, u którego mam takie szanse jak Wokulski u Izabeli! Czyli żadne! (Ociera sobie łzy i pociąga nosem, a potem wyjmuje z torby fotografię ulubionego polityka i spogląda na nią z sentymentem) Grzesiu! Grzesiu mój kochany! Mój biedny, zdradzony i opuszczony Grzesiu! Choćby cały świat się od ciebie odwrócił, ja będę przy tobie trwać jak Matka Boska pod Krzyżem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Laura całuje zdjęcie, po czym wkłada je z powrotem do torby. Marzena milczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LAURA (nieco spokojniej):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To straszne, że spłynęło na mnie tak beznadziejne i bezsensowne uczucie! Kto to widział - bujać się w polityku?! Czy może istnieć miłość tragiczniejsza i bardziej niespełniona od mojej?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MARZENA (poważnie):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Owszem, Lauro. Moja siostra zakochała się w Robercie Biedroniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płacząca studentka wytrzeszcza oczy, a potem wydaje z siebie długi, piskliwy krzyk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LAURA (rozzłoszczona, przez łzy):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ruch Palikota! Znowu Ruch Palikota! Mam już tego dosyć! To przez nich Grzesiu i ja cierpimy psychiczne katusze!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niespodziewanie do Laury i Marzeny podchodzi Edyta, na twarzy której maluje się poczucie wyższości i mściwa satysfakcja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;EDYTA (pogardliwie, do Laury):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego obrażasz partię Palikota? Tak bardzo jesteś zazdrosna o jej sukces? Ogarnął cię jakiś ressentiment? Twój Grześ, którego tak wychwalasz, okazał się nieudolnym politykiem i bardzo słabym człowiekiem. Nic dziwnego, że ludzie stracili cierpliwość i zagłosowali na ugrupowanie, które ma im coś konkretnego do zaoferowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LAURA (nie posiadając się z oburzenia):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ty podła…!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;EDYTA (uśmiecha się szyderczo):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;SLD to już historia. Teraz lewa strona sceny politycznej należy do Janusza Palikota i jego ekipy. Formacja Grześka zdobyła tylko osiem procent głosów i wszystko wskazuje na to, że jej poparcie będzie stale spadać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LAURA (jazgocze):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gloria victis! Chwała zwyciężonym!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;EDYTA:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Napierdalski i tak wkrótce poda się do dymisji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LAURA (blednąc ze zbulwersowania):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Napierdalski”?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłośniczka Sojuszu Lewicy Demokratycznej traci nad sobą kontrolę: wstaje z ławki i z całej siły uderza Edytę w głowę. W tej części korytarza, w której znajdują się uczestniczki awantury, robi się cisza. Wszyscy patrzą - z niepokojem lub zaciekawieniem - na obie studentki. Nawet ludzie znacznie oddaleni od “pola bitwy” milkną i kierują wzrok w wiadomą stronę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PRZEMEK (rozbawiony i podekscytowany, krzyczy do studentów stojących na drugim końcu korytarza):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwolenniczka SLD bije zwolenniczkę RP! Jaja jak berety!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NORBERT (wesoło):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przynieść kisiel i dmuchany basen! A niech się leją!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagle rozlega się bardzo głośny alarm. Wszyscy studenci, łącznie z Laurą i Edytą, koncentrują się wyłącznie na nim. Na twarzach poszczególnych osób maluje się szok i przestrach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MARZENA (zdumiona, zaniepokojona):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Alarm? Przecież nie zapowiadali żadnych…! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;KOBIECY GŁOS Z RADIOWĘZŁA (uprzejmie, acz stanowczo):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam wszystkich państwa do Auli im. Aleksandra Puszkina!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PAWEŁ (do Marzeny):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiedz, że coś się dzieje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Studenci, kompletnie zdezorientowani, chwytają swoje rzeczy i idą do auli. Widać po nich, że spodziewają się wszystkiego najgorszego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Scena druga&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Miejsce akcji:&lt;/strong&gt; Aula im. Aleksandra Puszkina &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Auli im. Aleksandra Puszkina przebywa duża grupa studentów, reprezentujących różne kierunki i tryby kształcenia. Przy mównicy stoi prof. Wieńczysława Maszkaronowa, która sprawia wrażenie osoby usiłującej robić dobrą minę do złej gry. Po jej prawicy, nieco z boku, stoją Doktor Kutasińska (drobna blondynka w średnim wieku) i Magister Murka (piękna dziewczyna, niewiele starsza od studentów). Kiedy Maszkaronowa spostrzega, że weszli już wszyscy, którzy mieli wejść, rozpoczyna swoje przemówienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WIEŃCZYSŁAWA MASZKARONOWA (poważnie, przez mikrofon):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szanowni państwo, przede wszystkim chciałabym poprosić o zachowanie spokoju, bowiem w takich okolicznościach spokój jest wręcz niezbędny. Kilka minut temu otrzymałam informację od władz miasta, z której wynika, że do Maślańska-Maślanej dotarło skażenie radioaktywne z Japonii. W tej sytuacji wskazane są nadzwyczajne środki ostrożności. Pod żadnym pozorem nie wolno otwierać okien i drzwi, ponieważ skażenie mogłoby poważnie zaszkodzić zarówno osobie otwierającej, jak i pozostałym ludziom przebywającym na terenie uczelni. Nie potrafię powiedzieć, jak długo ten stan rzeczy będzie się utrzymywał, ale niewykluczone, że będziemy zmuszeni spędzić w budynku więcej czasu niż zaplanowaliśmy. Bardzo państwa przepraszam za wszelkie niedogodności, ale - jak zapewne się państwo domyślają - bezpieczeństwo naszych studentów i pracowników jest dla nas najważniejsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LUCYNA (do Maszkaronowej, widocznie bojąc się odpowiedzi):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani profesor, czy to oznacza, że… że… że jesteśmy… uwięzieni? Jak bohaterowie “Dżumy” Alberta Camusa?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WIEŃCZYSŁAWA MASZKARONOWA:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proszę pani, nie wiem, czy słowo “uwięzieni” jest tutaj odpowiednie, ale rzeczywiście, musimy na jakiś czas zapomnieć o wychodzeniu z budynku. Rozumie pani, że nie możemy nikomu pozwolić na kontakt ze skażonym radioaktywnie powietrzem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;TOMEK (lekko zbuntowany):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co z tymi, którzy studiują zaocznie? Niektórzy już pracują albo mają rodziny, więc nie mogą sobie pozwolić na spędzenie… hmmm… kilku dni na uczelni!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WIEŃCZYSŁAWA MASZKARONOWA:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już powiedziałam, obecnie niewskazane jest otwieranie okien i drzwi. Studenci studiów niestacjonarnych nie są zwolnieni z tego zakazu. Zdaję sobie sprawę, że ktoś może mieć specyficzną sytuację rodzinną lub zawodową, jednak wyższa konieczność zmusza nas wszystkich do postępowania w sposób szczególny. Proszę zwrócić uwagę, że mamy do czynienia z sytuacją losową, która nie jest zależna ode mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;AREK (załamany):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to ładnie… Kto wie, czy nie zdechniemy na uczelni… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WIEŃCZYSŁAWA MASZKARONOWA (kontynuuje przerwane przemówienie):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy państwo, pragnę również poinformować, że w związku z zaistniałą sytuacją zaplanowane na dzisiaj zajęcia dydaktyczne nie odbędą się. Najbliższe wykłady, ćwiczenia i laboratoria będą miały miejsce dopiero jutro. Dziękuję bardzo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieńczysława wstaje z krzesła, po czym opuszcza aulę. Studenci, zamiast się cieszyć z odwołania zajęć, siedzą w milczeniu na drewnianych siedzeniach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;AREK (zrozpaczony, do Mateusza):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kuźwa, przez tę zaplutą elektrownię w Fukushimie musimy siedzieć na uczelni jak w jakiejś kapsule!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MATEUSZ (nawiązując do osławionego kazania ks. Piotra Natanka):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli w Japonii dochodzi do trzęsienia ziemi, tsunami i katastrofy podobnej do tej z Czarnobyla, to wiedz, że się media tym interesują. Jeśli niedługo po tych nieszczęściach rozlega się na twojej uczelni alarm, to wiedz, że coś się dzieje. Jeśli profesor Maszkaronowa informuje cię, że w najbliższym czasie nie będziesz mógł opuścić budynku, to już wiedz, że jest źle. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna ze studentek, Nikola, wyjmuje z plecaka kanapkę, odwija papier śniadaniowy i przystępuje do konsumowania pożywienia. Kiedy studentka połyka pierwszy kawałek posiłku, zaczyna się straszliwie krztusić. Siedzące przy niej koleżanki próbują jej pomóc, jednak Nikola - ku przerażeniu wszystkich obserwujących - traci przytomność. Kanapka upada na podłogę i się rozlatuje, a oczom świadków ukazuje się nadgryziony ogórek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MARTA (przerażona, a zarazem olśniona):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A, no tak!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PATRYCJA (ostro):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co “no tak“?! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MARTA:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W telewizji mówili coś o skażonych ogórkach!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyglądająca się scenie Doktor Kutasińska bierze do ręki telefon komórkowy i dzwoni na pogotowie. W tym samym czasie studenci bezskutecznie próbują pomóc Nikoli. Gdy wykładowczyni kończy rozmowę telefoniczną, klnie pod nosem i biegnie w stronę studentów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DOKTOR KUTASIŃSKA (zdenerwowana): &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proszę państwa, właśnie zadzwoniłam na pogotowie. Powiedzieli, że nie mogą przyjechać ze względu na skażenie radioaktywne. Przypomniałam im, że ich obowiązkiem jest wyjazd do osoby potrzebującej, ale to nic nie dało. Nie chcą opuścić swojej siedziby, ponieważ boją się o swoje zdrowie. Zresztą, nawet, gdyby przyjechali, to my nie moglibyśmy otworzyć im drzwi. Sytuacja jest wyjątkowa, wiedzą państwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PATRYCJA (z rozpaczą):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc nie mamy co liczyć na lekarza?! Cholera! A przecież widać gołym okiem, że z moją przyjaciółką coś się dzieje! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikola przestaje się poruszać. Marta zaczyna ją nerwowo szarpać i szturchać, jednak nie przynosi to żadnego rezultatu. Wszyscy wyglądają na coraz bardziej zaniepokojonych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MARTA (poważnie, patrząc Patrycji prosto w oczy):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiedz, że jest źle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;EMIL (wzdycha):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy pierwszą Polkę, która zginęła od ogórka… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;AREK (parafrazując cytat ze znanej pieśni religijnej):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Wawelska krypta niech jej ciało przyjmie!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Scena trzecia&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Miejsce akcji:&lt;/strong&gt; uczelniany korytarz &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na ławce w uczelnianym korytarzu siedzą: Paweł, Norbert, Marzena i Wioletta. Ponieważ nie mają oni nic do roboty, umilają sobie czas swobodną rozmową i głupimi żartami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PAWEŁ (do dziewcząt):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A słyszałyście o tym, co się dzieje na Ukrainie? Podobno w kilku tamtejszych miastach postanowiono pozabijać bezpańskie psy i koty, żeby nie plątały się ludziom pod nogami w czasie Euro 2012. Ale nie to jest najgorsze, tylko sposób, w jaki te zwierzęta są uśmiercane. Z tego, co czytałem, wynika, że hycle używają jakichś przenośnych krematoriów. Psy i koty są tam palone żywcem w bardzo wysokiej temperaturze. Światowa opinia publiczna jest wstrząśnięta, wielu ludzi wysyła listy do władz Ukrainy z prośbą o przerwanie tego makabrycznego procederu. Pojawiają się nawet apele o bojkot Mistrzostw Europy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WIOLETTA (zniesmaczona, krzywiąc się niemiłosiernie):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Och, Paweł, po co mówisz o takich rzeczach?! Chcesz, żebym dzisiaj w nocy nie mogła zasnąć?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MARZENA (solidaryzując się z Wiolettą):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie! Po jaką dżumę poruszasz ten temat?! Jesteś… nietaktowny! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PAWEŁ:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówię wam o tym w celach informacyjnych. Żebyście wiedziały, że coś się dzieje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niespodziewanie Norbert zaczyna się śmiać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WIOLETTA (oburzona, karcącym tonem):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co cię tak bawi?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NORBERT (w taki sposób, jakby opowiadał dowcip):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak się mówi na kolesia z Ukrainy, który pali żywe koty przed Euro 2012? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WIOLETTA:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NORBERT (parskając śmiechem):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Palikot!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paweł również zaczyna się “brechtać”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PAWEŁ (rozbawiony):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawód: palikot! A to dobre!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NORBERT:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypomina mi się taki filmik z serwisu YouTube - “Zuomarket” autorstwa Siergiejto Studios. Tam też był… kot do palenia!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PAWEŁ (diabelskim głosem, słowami z filmiku “Zuomarket”): &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Wypchany siaaaaaaaaaarką!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NORBERT (również słowami ze “Zuomarketu”):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Czas palenia - czterdzieści minut!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WIOLETTA (patrząc z obrzydzeniem na obu chłopaków): &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesteście bezduszni! Robicie sobie kpiny z poważnej sprawy! Ciekawe, jak wy byście się czuli, gdyby ktoś was palił żywcem?! Założę się, że nie byłoby wam do śmiechu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagle rozlega się rytmiczny, marszowy tupot wielu stóp. Uczestnicy sceny spoglądają po sobie ze zdumieniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MARZENA (do Pawła, Norberta i Wioletty):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiedzcie, że coś się dzieje!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na scenę wchodzi pochód składający się z kilkunastu studentów i studentek (twarze poszczególnych osób są zasłonięte). Młodzi ludzie niosą transparenty z hasłami typu “Jesteśmy oburzeni!”, “Okupuj Aulę im. Puszkina!” czy “Żądamy swobody przemieszczania się!”. Wszyscy uczestnicy manifestacji przypięli sobie do ubrań karteczki, na których jest napisane “Oburzeni Zaoczni”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PRZEWODNIK MARSZU (krzyczy przez plakat zwinięty w rulon):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesteśmy oburzeni!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;INNY UCZESTNIK MARSZU (także krzyczy przez rulon):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Protestujemy przeciwko przetrzymywaniu studentów zaocznych na uczelni!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oburzeni Zaoczni śpiewają chórem piosenkę “Another Brick In The Wall” (“We Don’t Need No Education”) zespołu Pink Floyd. Nagle otwierają się drzwi jednej z sal wykładowych i na korytarz wychodzi Magister Murka. Młoda kobieta przez chwilę przygląda się pochodowi, a potem robi groźną minę i zaczyna krzyczeć do manifestantów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MAGISTER MURKA (wściekle, bardzo wysokim głosem):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odsłonić twarze! Odsłonić twarze, do szkorbutu jasnego! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;OBURZENI ZAOCZNI (cynicznie, do wykładowczyni, wykonując fragment utworu formacji Pink Floyd):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Hey! Teacher! Leave us kids alone!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NORBERT (cicho, do Wioletty, Marzeny i Pawła):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, jak to jest na innych uczelniach, jednak u nas panuje zasada, że stary profesor wybacza, ale młody magister - nigdy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maszerująca młodzież znika z pola widzenia. W tle słychać jeszcze pojedyncze okrzyki “Jesteśmy oburzeni!” i “Protestujemy przeciwko przetrzymywaniu studentów zaocznych na uczelni!”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MAGISTER MURKA (pod nosem):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nienawidzę studentów! Niech ich szlag trafi!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PAWEŁ (do Norberta, Wioletty i Marzeny):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli wy, studenci, zostajecie przeklęci przez własną wykładowczynię, to już wiedzcie, że jest źle!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Scena czwarta&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Miejsce akcji:&lt;/strong&gt; uczelniana stołówka &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W stołówce, znajdującej się na terenie uczelni, wszystkie miejsca są zajęte. Jedni goście już jedzą obiad, a drudzy dopiero przystępują do spożywania posiłku. Kiedy jeden z chłopaków zaczyna jeść zupę, dzieje się z nim dokładnie to co z Nikolą. Podobnie jak w scenie drugiej, studenci próbują pomóc osobie potrzebującej, ale nie przynosi to żadnego skutku. Umierający młodzieniec wypuszcza z ręki łyżkę, która upada - z głośnym brzękiem - na podłogę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DAWID (wściekle, syczy):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiełbolone ogórki! (Do wszystkich zgromadzonych) Ej, ludzie! Nie jedzcie zupy ogórkowej! Jest skażona!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Studenci, którzy mieli jeść taką zupę, ze wstrętem odsuwają od siebie miski. Tymczasem kilku chłopaków wynosi ze stołówki zwłoki denata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;EDYTA (do osób siedzących blisko niej, w taki sposób, żeby Laura to usłyszała):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętacie, jak Napieralski pstryknął fotkę Obamie? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Młodzi ludzie wybuchają śmiechem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;KAROLINA (śmiejąc się):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cha, cha, cha! Pamiętamy, pamiętamy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;EDYTA:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A pamiętacie, jak powiedział, że ceny pikują w górę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znowu salwa śmiechu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NORBERT (nie posiadając się z rozbawienia): &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Buahahahaha! Jak mogą pikować w górę?! Przecież pikowanie to manewr w dół!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;EDYTA (złośliwie zerkając na Laurę):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale Jaśnie Pan Napierdalski widocznie o tym nie wie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Laura wybucha płaczem i wstaje od stołu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LAURA (przez łzy, krzyczy):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesteście podli! Słyszycie?! Jesteście podli! Żegnam was! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłośniczka SLD wybiega ze stołówki, pociągając nosem i ocierając sobie łzy. Edyta pokazuje jej środkowy palec, na co studenci znowu odpowiadają rechotem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANKA (do Izy):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co sądzisz o tych niedawnych rewolucjach w świecie islamskim? Totalny szok, no nie? Komentatorzy twierdzą, że nie doszłoby do nich, gdyby aktywiści WikiLeaks nie ujawnili jakichś tajnych dokumentów. Można więc powiedzieć, że moralną odpowiedzialność za zamieszki i śmierć cywilów ponosi Julian Assange. Zobacz, do czego prowadzi ludzka lekkomyślność! A Julianek, zamiast ciąć się z rozpaczy, robi z siebie męczennika! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;IZA (smutno, wzdycha):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech, rewolucje… To prawda, że powstańcy mieli swoje racje, ale szkoda mi tych niewinnych ludzi, którzy zginęli… Kurczę, trzeba być naprawdę zdeterminowanym i oburzonym na sytuację w kraju, żeby sięgać po takie metody walki politycznej…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANKA:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Albo kompletnie zaślepionym jakąś ideologią. Zauważ, że rewolucjoniści wcale nie sprecyzowali, o co im chodzi. Według mnie, jest to co najmniej podejrzane. Niektórzy publicyści twierdzą, że to, co wkrótce nadejdzie, może być znacznie gorsze od obalonego porządku społecznego. Historia zna takie przypadki. Przykład? Rosja po roku 1917. Miało być słodko i utopijnie, a wyszło jak zawsze… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;IZA (poważnie):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak czy owak, cieszmy się, że w naszej części świata jest spokojnie. Wybuchy, strzały… Jak to dobrze, że u nas takie rzeczy się nie zdarzają! My nie musimy się lękać, że któregoś dnia wpadnie tutaj jakiś zdesperowany rewolucjonista i powybija nas co do nogi! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy Iza wypowiada ostatnie słowo, rozlega się straszliwy łomot, który doprowadza uczestników sceny na skraj przerażenia. Do stołówki wkracza Andrzej Brzeźnik - młody, wysoki, jasnowłosy, niebieskooki mężczyzna odziany w policyjny mundur i trzymający w rękach prawdziwy karabin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANDRZEJ BRZEŹNIK (ryczy, celując w klientów stołówki):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzie jest krzyż?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pomieszczeniu robi się absolutna cisza. Wszyscy patrzą ze strachem na napastnika, jednak nikt nie ma odwagi się odezwać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANDRZEJ BRZEŹNIK (wściekle, nienawistnie):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzie - jest - krzyż?! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DOKTOR KUTASIŃSKA (bardzo nieśmiało, słabym głosem):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzie jest krzyż? Hmmm… Myślę, że to pytanie jest źle postawione. O wiele lepiej byłoby zapytać: “Czy tu kiedykolwiek był krzyż?”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Andrzej kieruje lufę karabinu w stronę każdej osoby, która się do niego zwraca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PATRYCJA:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kim pan w ogóle jest?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANDRZEJ BRZEŹNIK (wyraźnie zadowolony, że może o sobie opowiedzieć):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jam jest Andrzej Brzeźnik pseud. Rzeźnik. Jestem kulturowym konserwatystą, łowcą marksistów i europejskim patriotą. Reprezentuję Zakon Krzyżacki. Uważam się za obrońcę cywilizacji chrześcijańskiej i niesamowitego przystojniaka. Lubię vocal trance i Jarosława Kaczyńskiego. Nienawidzę Ruskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PAWEŁ:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I co dalej?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANDRZEJ BRZEŹNIK (patetycznie, parafrazując znany cytat):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Ten atak to apel do władz i do społeczeństwa!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MATEUSZ:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co to znaczy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANDRZEJ BRZEŹNIK (takim tonem, jakby wygłaszał mowę polityczną):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogę patrzeć, jak Ruscy bezczelnie sterują naszym krajem. Bo to Ruscy zamordowali Świętej Pamięci Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, dobili rannych w Smoleńsku, podmienili tablicę pamiątkową i spreparowali nagrania z czarnych skrzynek. Oni również rozpoczęli tę całą walkę z krzyżem i potajemnie nią kierują. Chcę pomścić Katyń, Smoleńsk, Łódź i Krakowskie Przedmieście. Nie zgadzam się na powtórkę z 17 września 1939 roku. Tusk tulący się do Putina… Komorowski śmiejący się nad trumnami… Sfałszowany raport MAK… Zwalczanie wszelkich przejawów pamięci o tragedii smoleńskiej… Wiedzcie, że coś się dzieje! Wiedzcie, że jest źle!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LUCYNA (nadąsana):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobrze, ale co to ma wspólnego z nami?! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANDRZEJ BRZEŹNIK (opryskliwie, ze złością):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, że jesteście zakichaną, ruską uczelnią! Ale najbardziej denerwuje mnie to, że popieracie walkę z krzyżem! Pytam po raz kolejny: gdzie jest krzyż?! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden z wykładowców, dr hab. Juwenalis Jaworski, bierze leżącą przy nim książkę “Anatomia człowieka” i podchodzi do Brzeźnika. Uczony znajduje odpowiednią stronę i pokazuje Andrzejowi jakąś ilustrację. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;JUWENALIS JAWORSKI (pukając palcem w stosowny punkt na obrazku):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu jest krzyż. Z tyłu ludzkiego ciała. Krzyż towarzyszy nam w każdej chwili naszej egzystencji. Mamy go, kiedy śpimy, mamy go, kiedy się budzimy, mamy go, kiedy jemy obiad, mamy go, kiedy układamy się do snu. Każdy z nas posiada krzyż. Mam go ja, masz go i ty. Tam, gdzie jest człowiek, jest również krzyż. Zatem jeśli ktoś ci mówi, że nie ma krzyża…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NORBERT (przerywając wykładowcy):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;…to wiedz, że coś się dzieje! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANDRZEJ BRZEŹNIK (do Jaworskiego, oburzony, że ktoś śmie go pouczać):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kim ty jesteś, dziadku, że się tak wymądrzasz?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;JUWENALIS JAWORSKI:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem doktorem habilitowanym, specjalizuję się w anatomii opisowej człowieka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANDRZEJ BRZEŹNIK (z najwyższą pogardą):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twoje tłumaczenia zupełnie mnie nie przekonują!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozczarowany Juwenalis wraca tam, skąd przyszedł. Jedna ze studentek, Paulina, wyjmuje z kieszeni telefon komórkowy i dzwoni na policję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PAULINA (z komórką przy uchu):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Halo? Policja? Dzień dobry, nazywam się Paulina Przybora, jestem w jadalni Wyższej Szkoły Nauk Wszelkich w Maślańsku-Maślanej. Dzwonię, bo jakiś psychol przyszedł tu z karabinem i chce nas wszystkich pozabijać. (Pauza) Co?! Nie wierzycie mi?! Mówię prawdę! Jakiś psychol… (Znowu pauza) I tak byście nie przyjechali ze względu na skażenie radioaktywne?! Kuźwa! Niech was koń kopytem trzaśnie! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paulina rozłącza się. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANDRZEJ BRZEŹNIK:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest tak, jak usłyszeliście: zamierzam was wszystkich pozabijać! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Magister Murka opuszcza swoje miejsce i staje u boku Brzeźnika. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MAGISTER MURKA (przymilnie, z cynicznym uśmiechem):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i świetnie! Ja też mam już dosyć tej uczelnianej hołoty! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MARZENA (przerażona, do Murki):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani magister, jak słowo daję! Jeszcze panią oskarżą o współudział!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MAGISTER MURKA:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pluję na to! Czekałam na dzień, w którym pojawi się ktoś, kto pośle do diabła waszą hałastrę! Dobrze by było, gdyby jeszcze puścił z dymem tę przeklętą ruderę! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANDRZEJ BRZEŹNIK (mocniej zaciskając ręce na karabinie):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzie jest krzyż?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MAGISTER MURKA (wtórując Andrzejowi):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co się stało z krzyżem?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;AREK (załamany i rozczarowany, słowami z popularnej ballady więziennej):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Wszystko było jasne - Murka nas zdradziła!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANKA (wzdycha):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy to jest zdrada, czy tylko syndrom sztokholmski?… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;IZA:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okoliczność łagodząca: w sytuacjach kryzysowych ludzie czasem tracą rozum i robią to, czego nigdy nie zrobiliby w normalnych warunkach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PAWEŁ:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okoliczność obciążająca: Murka sama powiedziała, że nienawidzi studentów i że powinien ich szlag trafić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marzena dzwoni na policję. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MARZENA (do policjanta, który odebrał telefon):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień dobry! Dzwonię ze stołówki WSNW… Mamy tu szaleńca, który grozi nam karabinem i wygląda na coraz bardziej zniecierpliwionego. (Krótka pauza) Nie wierzy mi pan?! No to spoko! Ciekawe, jaką będzie miał pan minę dzisiaj wieczorem! Zapowiada się wytrzeszcz oczu i rozdziawiona gęba! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziewczyna kończy rozmowę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANDRZEJ BRZEŹNIK (lodowatym tonem, do klientów stołówki):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytam po raz ostatni: gdzie jest krzyż?! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WIOLETTA (krzyczy):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj nigdy nie było żadnego krzyża! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MAGISTER MURKA (oskarżycielskim tonem, słowami pewnej Obrończyni Krzyża, widocznie chcąc podjudzić Brzeźnika):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Był tu krzyż, a teraz go nie ma!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Emil jako trzeci dzwoni na policję. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;EMIL (do telefonu):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień dobry! Ja w sprawie tego wariata, który zaatakował stołówkę Wyższej Szkoły Nauk Wszelkich! Zagrożenie jeszcze nie minęło! (Po krótkiej pauzie, z nieukrywaną złością) Słucham?! Ja sobie żarty robię?! Głupcze! Jeśli jesteś policjantem i odbierasz kolejny telefon w tej samej sprawie, to wiedz, że coś się dzieje! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec rozmowy telefonicznej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANDRZEJ BRZEŹNIK (stanowczo, zdecydowanie): &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobra! Jadę z tym koksem! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Andrzej Brzeźnik pseud. Rzeźnik morduje wszystkich z wyjątkiem siebie i Murki. Strzelaninie towarzyszy potworny hałas. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MAGISTER MURKA (wstrząśnięta, patrząc na kilkadziesiąt trupów):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja pierniczę! To jest jakaś masakra!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANDRZEJ BRZEŹNIK (melancholijnie):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój czyn był straszny, ale konieczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MAGISTER MURKA:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bredzisz jak Jaruzelski… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANDRZEJ BRZEŹNIK (żartobliwie, nawiązując do słynnej wypowiedzi Adama Michnika):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Odpieprz się od generała!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tle gra piosenka “Murka” w rosyjskiej (bo przecież nie “ruskiej”) wersji językowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Scena piąta&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Miejsce akcji:&lt;/strong&gt; jedna z sal wykładowych &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Laura, która przed masakrą opuściła stołówkę, siedzi samotnie w jednej z sal wykładowych i płacze. Za oknami jest już zupełnie ciemno, toteż w pomieszczeniu świeci lampa, dająca dosyć słabe światło. Studentka właśnie kończy pisać list. Na stoliku, tuż obok niej, leżą: nietknięta kanapka z ogórkiem i fotografia Grzegorza Napieralskiego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LAURA (smutno, pochlipując, czyta napisany przez siebie list):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Drogi Grzegorzu, wiedz, że coś się ze mną dzieje. Od jakiegoś czasu dokucza mi silna melancholia, której w żaden sposób nie mogę się pozbyć. Nieustannie myślę o Tobie i Twojej partii, a kiedy przypominam sobie, że nigdy nie uda nam się połączyć, całkowicie opuszcza mnie chęć życia. Coraz częściej pojawia się w mojej głowie myśl, że taka egzystencja nie ma sensu, bo zupełnie do niczego nie prowadzi. Czuję, że nie zostało we mnie nic oprócz głębokiej i wszechogarniającej miłości do Ciebie. Problem w tym, że ta miłość sprawia mi straszliwy ból. Pomału opadam z sił. Nie jestem w stanie dłużej znosić tego cierpienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koleżanki i Koledzy śmieją się ze mnie, ponieważ nie rozumieją tego, co przeżywam. Uważają oni, że zakochanie w polityku to coś zabawnego, z czego można beztrosko żartować. A ja, pozostawiona sama sobie, męczę się coraz bardziej i upatruję ratunku w śmierci. Coś mi mówi, że odejście z tego świata jest jedynym lekarstwem na ból, który wypala mnie od środka. Nie chcę dłużej istnieć. Marzę o tym, by ten koszmar wreszcie się skończył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj zdecydowałam, że skrócę swoje cierpienie. Popełnię morderstwo na samej sobie, bo i tak nie jestem nikomu potrzebna. Po co ja żyję? W imię czego? W imię tej nieszczęśliwej miłości, która przynosi mi więcej zmartwienia niż pożytku? Najsłodszy! Wybacz, ale nie mogę ciągnąć tego w nieskończoność! Muszę wreszcie przerwać ten nieudany film! Zrozum, że życie w wiecznym bólu i poniżeniu jest gorsze od śmierci! Jeśli przeżywasz psychiczne katusze, a zgon zaczyna Ci się jawić jako jedyna deska ratunku, to już wiedz, że jest źle… Ze mną jest właśnie tak. Postanowiłam więc, że umrę z Twoim imieniem na ustach. Żegnaj, mój Najdroższy! Byłeś dla mnie całym światem! Kochałam Cię!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziewczyna składa kartkę na pół, całuje zdjęcie Napieralskiego i wkłada je do listu. Następnie wstaje z drewnianego siedzenia, wzdycha głośno i przez chwilę spaceruje po sali, rozmyślając o czymś głęboko. Raz podchodzi nawet do okna, patrzy na coś przez szybę, jednak potem znowu zaczyna spacerować po pomieszczeniu. W tle gra piosenka “My Immortal” amerykańskiej grupy Evanescence.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LAURA (wzdychając, do samej siebie):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba już nadszedł mój czas… Ech… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Młoda kobieta idzie tam, gdzie przebywała na początku sceny. Nie siada jednak na siedzeniu, tylko powoli podnosi ze stolika kanapkę i dosyć długo jej się przygląda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LAURA (cicho, poważnie):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden kęs i już mnie tu nie ma…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Laura bierze głęboki oddech, a później gryzie kanapkę. Nic się jednak nie dzieje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LAURA (zszokowana):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ej! Co to ma znaczyć?! (Wściekle, po krótkiej pauzie) Cholera! No ładnie! Ten ogórek nie jest skażony! Niech go piorun trzaśnie! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozzłoszczona dziewczyna wybucha płaczem, rzuca posiłek w kąt, siada przy stoliku i zaczyna bardzo szybko pisać na drugiej stronie listu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LAURA (na głos, pisząc):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Ach, Grzesiu! Dlaczego jest tak, że ci, którzy chcą żyć, umierają, a ci, którzy pragną umrzeć, są zmuszani do życia?! Usiłowałam popełnić samobójstwo przez zjedzenie kanapki ze skażonym ogórkiem, ale okazało się, że ów ogórek wcale nie jest skażony! Ironia losu, nieprawdaż? Kuźwa, dlaczego nie mogłam być na miejscu Nikoli albo tego chłopaka ze stołówki?! Dlaczego?!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziewczyna odsuwa od siebie kartkę i długopis.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LAURA (płacząc):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest jeszcze jeden sposób na odebranie sobie życia. Mogę otworzyć okno i pozwolić, by skażone powietrze wypełniło moje wnętrze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwolenniczka Sojuszu Lewicy Demokratycznej podchodzi do okna, otwiera je, ale wychodzi z tego cało. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LAURA (zrozpaczona, głęboko rozczarowana):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No nie! Znowu?! (Krzywiąc się niemiłosiernie) Ech, po co więzić studentów na uczelni, skoro powietrze na dworze wcale nie jest śmiertelnie niebezpieczne?! Czy ta baba, Wieńczysława Maszkaronowa, zrobiła sobie z nas jaja?! (Do Publiczności) Jeśli wystawiacie się na pewną śmierć, a i tak pozostajecie przy życiu, to wiedzcie, że coś się dzieje! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Długa pauza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LAURA (nadąsana):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego nie mogę umrzeć?! Dlaczego nie mogę tak po prostu umrzeć?! Czy ja już jestem… martwa? Niczym Gustaw z czwartej części “Dziadów” Adama Mickiewicza? On też próbował popełnić samobójstwo, ale nic mu się nie stało, bo już od dawna był upiorem! (Kolejna pauza) Jak śpiewała wokalistka zespołu Within Temptation: “Nie można zabić tego, co zostało zabite już wcześniej!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedoszła samobójczyni siada na drewnianym siedzeniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LAURA (pretensjonalnie, krzyczy):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zabiła mnie tragiczna, niespełniona miłość do polskiego parlamentarzysty!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziewczyna chowa do torby list, długopis i fotografię Napieralskiego. Następnie gasi światło i wychodzi z sali wykładowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;TAJEMNICZY GŁOS (śpiewa fragment piosenki “Opowiem Wam jej historię” formacji Łzy):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Nie doszukuj się złych morałów w tej historii.&lt;br /&gt;Na jej zakończenie jest wiele teorii.&lt;br /&gt;Dostała nową szansę, choć chciała być w Niebie.&lt;br /&gt;Co będzie dalej - zależy od Ciebie!&lt;br /&gt;Dla mnie zakończenie jest pełne nadziei.&lt;br /&gt;Ona się zmieniła, jej ojciec się zmienił.&lt;br /&gt;I zapisze ostatnie zdanie w swym zeszycie:&lt;br /&gt;Mogło mnie tu nie być, choć tak kocham życie!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Scena szósta&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Miejsce akcji:&lt;/strong&gt; uczelniany korytarz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Andrzej Brzeźnik i Magister Murka spacerują po uczelni. Ten pierwszy nie ma już przy sobie karabinu, bo widocznie zostawił go w stołówce. Czuć, że między nim a Murką zaczyna iskrzyć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MAGISTER MURKA (wyraźnie zafascynowana nowym znajomym):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opowiedz mi jeszcze trochę o sobie, dobrze? Skąd jesteś? Czym się na co dzień zajmujesz? Bo ja wykładam… a raczej wykładałam… w tej zaplutej WSNW i nienawidziłam tego z całej duszy. Po ukończeniu studiów magisterskich zdecydowałam się zostać na uczelni, bo nigdzie indziej nie mogłam znaleźć pracy. Żyjemy w trudnych czasach, niestety. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANDRZEJ BRZEŹNIK (z przekonaniem):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wina Tuska! (Krótka pauza) Jeśli chodzi o mnie, to jestem komturem Zakonu Krzyżackiego i świeżo upieczonym męczennikiem za wiarę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MAGISTER MURKA:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hehehe, przypomina mi się pewna pani z Krakowskiego Przedmieścia, która powiedziała w czasie przeszłym, że oddała swoje życie za Kościół!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANDRZEJ BRZEŹNIK (urażony):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie kpij! W tym, co mówię, nie ma nic śmiesznego! (Znacznie łagodniej) Jeszcze do niedawna mieszkałem ze swoją starą, lecz gdy się dowiedziałem, że moja stara głosowała na Platformę Obywatelską, natychmiast się od niej wyprowadziłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MAGISTER MURKA (ironicznie nuci pod nosem fragment piosenki zespołu Boys):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Miała matka syna, syna jedynego,&lt;br /&gt;Chciała go wychować na pana wielkiego”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANDRZEJ BRZEŹNIK (lekceważąc Murkę):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy opuściłem matczyny dom, zamieszkałem na takiej jednej farmie, gdzie miałem zamiar uprawiać warzywa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MAGISTER MURKA:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co konkretnie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANDRZEJ BRZEŹNIK (takim tonem, jakby to było oczywiste):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to co? Ogórki!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Magister Murka gwałtownie się zatrzymuje i spogląda znacząco na Brzeźnika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MAGISTER MURKA (mrużąc niebezpiecznie oczy):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To ty skaziłeś ogórasy! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Głucha cisza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANDRZEJ BRZEŹNIK (zmieniając temat):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiesz, że przed przyjściem tutaj podłożyłem bombę zegarową w domu prezydenta miasta? Z moich obliczeń wynika, że właśnie teraz ona wybucha. Oczywiście, zakładając, że wszystko poszło zgodnie z planem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MAGISTER MURKA (puszczając oczko do rozmówcy):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli właśnie teraz wybucha bomba w domu prezydenta miasta, to wiedz, że tam się coś bardzo mocno burzy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znów głucha cisza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANDRZEJ BRZEŹNIK (olśniony): &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słuchaj. Przyszło mi do głowy, że moglibyśmy wziąć ślub. Spłodzilibyśmy troje lub pięcioro dzieci i od samego początku wychowywalibyśmy naszą gromadkę na antyrosyjską bojówkę. Co ty na to, Murka?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobieta otwiera usta, żeby coś powiedzieć, ale właśnie w tej chwili wpada na scenę grupa policjantów, lekarz psychiatra i pielęgniarka. Stróże prawa natychmiast otaczają spacerującą parę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;POLICJANT 1 (ryczy):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ręce do góry!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Andrzej i Murka posłusznie wykonują polecenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;POLICJANTKA 1 (ze szczerą skruchą, do Andrzeja):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepraszamy najmocniej, że tak długo to trwało, ale mieliśmy opóźnienie z przyczyn niezależnych od nas. Najpierw nie mogliśmy interweniować ze względu na skażenie radioaktywne. Potem wysłaliśmy po pana radiowóz, ale auto tak zapieprzało, że rąbnęło w jakieś kartonowe pudła i wszyscy policjanci przenieśli się na łono Abrahama niczym Hanka Mostowiak z “M jak Miłość”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANDRZEJ BRZEŹNIK (nieco zdumiony): &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kartonowe pudła? Dobrze, że nie w brzozę! I że mgły nie było!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PIELĘGNIARKA (dydaktycznie):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli ci, którzy mieli po ciebie przyjechać, bardzo się spóźniają, to wiedz, że coś się dzieje!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;POLICJANT 2 (ostro):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak czy owak: jest pan aresztowany! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Murka rzuca się w ramiona swojego przyjaciela. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MAGISTER MURKA (buntowniczo, tuląc się do Brzeźnika):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic z tego! Mój ci on! Zamierzamy się pobrać!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PSYCHIATRA:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proszę pani, ten pan jest niepoczytalny. Według Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, osoba chora psychicznie nie może zawrzeć związku małżeńskiego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MAGISTER MURKA (zawiedziona, z żalem):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc nie mogę zostać Panią Magister Brzeźnikową?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;POLICJANTKA 2 (tonem ks. Natanka):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli twój narzeczony jest owładnięty nienawiścią do innych ludzi, to wiedz, że się diabeł nim interesuje. Jeśli twój narzeczony ma w głowie wiele zbrodniczych pomysłów, to wiedz, że tam się coś bardzo mocno burzy. Jeśli twój narzeczony rozpoczyna przygotowania do realizacji tych pomysłów, to wiedz, że coś się dzieje. Jeśli twój narzeczony robi to, co zaplanował, to już wiedz, że jest źle. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MAGISTER MURKA (niecierpliwie):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale ja zapytałam o ślub!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PSYCHIATRA:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hmmm… Sąd, z ważnych przyczyn, mógłby zezwolić na małżeństwo z osobą niepoczytalną. Ale nie wiem, czy potrafiłaby pani się opiekować takim mężem specjalnej troski. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Andrzej Brzeźnik wpada w gniew.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANDRZEJ BRZEŹNIK (wściekle, do psychiatry, słowami z pewnego zabawnego filmiku opublikowanego na YouTube.com):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Wy jesteście od decydowania o swoich jajach! A nie o tym, kto jest psychiczny! Ty, kuźwa, przeklęty draniu! Z przeklętego, ruskiego kraju!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Policjanci, psychiatra i pielęgniarka rozdzielają obejmującą się parę, a potem zakuwają Brzeźnika w kajdanki i wyprowadzają go z budynku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ANDRZEJ BRZEŹNIK (odchodząc, słowami z tego samego filmiku):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Niech przeklęty będzie ten kraj! I przeklęta będzie jego władza!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Magister Murka zostaje sama w korytarzu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MAGISTER MURKA (wzdycha):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech, a było tak blisko!…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagle wchodzi na scenę Laura, która trzyma w rękach karabin porzucony przez Andrzeja. Dziewczyna celuje w swoją byłą wykładowczynię. Pani magister robi przerażoną minę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LAURA (śpiewa fragmenty piosenki “Murka” Sławy Przybylskiej):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Żegnaj, nasza Murka, żegnaj, ukochana.&lt;br /&gt;Bywaj i na wieki idź już precz!&lt;br /&gt;Zaprzedałaś wrogom całą swą ferajnę…&lt;br /&gt;Koniec z Tobą, Murka - zwykła rzecz! &lt;br /&gt;Zaprzedałaś wrogom całą swą ferajnę…&lt;br /&gt;Koniec z Tobą, Murka - zwykła rzecz! &lt;br /&gt;Źle Ci było, Murka. Źle Ci było z nami.&lt;br /&gt;Czy Ci nie starczało jeść i pić?&lt;br /&gt;To przez Ciebie, Murka, zostajemy sami…&lt;br /&gt;Koniec z Tobą, Murka, musi być! &lt;br /&gt;To przez Ciebie, Murka, zostajemy sami…&lt;br /&gt;Koniec z Tobą, Murka, musi być! (…)&lt;br /&gt;Dawniej dostawałaś czarną tu machorkę,&lt;br /&gt;Lecz nie fajczył z Tobą byle kiep.&lt;br /&gt;Teraz z frajerami palisz złotą trojkę…&lt;br /&gt;Żegnaj, nasza Murka! Kula w łeb!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Laura zabija Murkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LAURA (triumfalnie):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak zostałam kimś w rodzaju “final girl”! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Studentka rzuca broń na podłogę i opuszcza teren uczelni. Kurtyna powoli opada. W tle słychać utwór “O Fortuna!” z oratorium “Carmina Burana” Carla Orffa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;K-O-N-I-E-C&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;12-15 grudnia 2011 r.&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-7840472152415040453?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/7840472152415040453/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=7840472152415040453' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/7840472152415040453'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/7840472152415040453'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/12/wiedz-ze-cos-sie-dzieje.html' title='Wiedz, że coś się dzieje!'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-4214568449217513063</id><published>2011-12-08T12:36:00.000-08:00</published><updated>2011-12-08T12:50:06.704-08:00</updated><title type='text'>W bandzie żyła Murka, dziewczę czarnookie</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Słowiańskie geny, słowiańskie memy&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Istnieje wiele rzeczy, które są wspólne dla Słowian i które tworzą pewną więź między podzielonymi politycznie narodami. Mam tu na myśli nie tylko gen słowiańskości (haplogrupę R1a1) i podobieństwa językowe, ale także różnorakie drobiazgi - dzieła lub zjawiska z serii “mała rzecz, a cieszy”. Jedną z takich małych, acz cieszących rzeczy jest prosta piosenka “Murka” śpiewana w kilku słowiańskich językach. Ten, kto dobrze się rozejrzy po serwisie multimedialnym YouTube, zauważy, że “Murka” to istny mem. Drobne dobro kulturalne, które rozprzestrzenia się jak wirus i nieustannie mutuje. Utwór, o którym mowa, jest dostępny w wielu wersjach, czasem skrajnie od siebie różnych. Ta ballada, wykonywana przez licznych artystów i rozmaicie interpretowana, cieszy Słowian już od czasów międzywojennych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zdrada, zemsta i zgon&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warstwa tekstowa “Murki”, podobnie jak aranżacja muzyczna, nie jest ściśle określona. Po wysłuchaniu ponad trzydziestu wariantów utworu mogę powiedzieć, że jego ostateczny kształt zależy od osoby opracowującej konkretną wersję. Środki językowe, a nawet szczegóły merytoryczne występujące w tekście “Murki” mogą być różne, jednak ogólna treść ballady pozostaje raczej niezmienna. Piosenka mówi o kobiecie, która działała w zorganizowanej grupie przestępczej i która dopuściła się zdrady względem swoich współziomków, za co otrzymała od nich karę śmierci. Egzekucja odbyła się w lokalu gastronomicznym, gdzie Murka przebywała w towarzystwie wrogiego bandzie szpiega. W piosenkach o bandytce Murce często pada nazwisko Rabinowicz, noszone przez jednego z mężczyzn, którzy przyłapali kobietę na kolaboracji z nieprzyjacielem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Niuanse i niuansiki&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Większość wersji “Murki” mówi o tym, że cała historia miała miejsce na terenie dzisiejszej Ukrainy, ale są też takie, które przenoszą akcję utworu do Białegostoku lub na ziemię świętokrzyską. Główna bohaterka często jest opisywana jako piękna, czarnooka i niezwykle przebiegła dama. Zazwyczaj podmioty liryczne przedstawiają ją jako osobę wychowaną przez gang, aczkolwiek istnieją warianty ballady, w których Murka, Marusia Klimowa, urasta do rangi herszta mafii. Nie ma zgody co do narzędzia, od którego ginie nielojalna kryminalistka. Najczęściej śpiewa się o broni palnej (rewolwer - nagan), rzadziej o broni białej (Alosza Awdiejew wspomina w swojej “Murce” o fińskim nożu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Opowieść kryminalna? A może polityczna?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jest jasne również to, w czyje ręce oddała Murka swoich towarzyszy. O ile w większości wersji główna bohaterka okazuje się współpracowniczką policji lub milicji, o tyle w interpretacji Sławy Przybylskiej postać zostaje posądzona o sprzymierzenie się z CzK, czyli z bolszewicką bezpieką. Przybylska nie zdradza, czym zajmowała się grupa Murki. Wiadomo tylko tyle, że po egzekucji koledzy kobiety codziennie odwiedzają cmentarz i snują tam filozoficzne refleksje. W pozostałych wariantach ballady środowisko Murki jest oskarżane o przestępstwa typowo kryminalne. Autorzy wspominają o kradzieżach, napadach, przemycie towarów luksusowych, a także o pospolitych morderstwach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Marusia Nikiforowna - prawdziwa Murka?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcąc poznać prawdę o Murce, postanowiłam poszukać informacji na temat genezy omawianego utworu. W ten sposób trafiłam na hipotezę, z której wynika, że pierwowzorem gangsterki była Maria “Marusia” Nikiforowna (1855-1919) - przywódczyni anarchistycznej bojówki działającej na Ukrainie. Anarchistka, o której można poczytać w artykule “Maria Nikiforowna – władczyni stepu” Dariusza Wierzchosia, zaczęła swoją „karierę” jako zwykła terrorystka, a potem wzięła udział w rosyjskiej wojnie domowej. Marusia, podobnie jak bohaterka piosenki „Murka”, została zastrzelona, ale nie przez swoich współziomków, tylko przez białogwardzistów (antykomunistów). Dzieje ukraińskiej anarchistki, opisywane przez historyków, są tylko częściowo zbieżne z treścią popularnego utworu muzycznego. Pewne podobieństwo jednak istnieje, zatem pogląd, według którego Murka to Nikiforowna, wydaje się całkiem rozsądny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Gabe z “Romper Stomper”&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę przyznać, że treść ballady “Murka” kojarzy mi się nieco z dramatem sensacyjnym “Romper Stomper” (reż. Geoffrey Wright, Australia, 1992 rok). Problematyka tego filmu obraca się wokół losów neonazistowskiego gangu, funkcjonującego w bardzo ubogiej i niebezpiecznej dzielnicy Melbourne. Do tej bandy skinheadów, dowodzonej przez psychopatycznego i fanatycznego Hando, wpada molestowana przez ojca Gabe. Dziewczyna, tak jak Murka, znajduje w szajce schronienie, akceptację i dużo mocnych wrażeń. Jakiś czas później dopuszcza się jednak zdrady: po kłótni z Hando dzwoni na policję i zdradza kryjówkę neonazistowskich przestępców. Gdy policjanci przybywają do siedziby skinheadów, dochodzi do strzelaniny, w której ginie młodziutki chłopiec, bardzo lubiany przez cały gang. Hando, na wieść o tym, że to Gabe wezwała stróżów prawa, postanawia zabić zdrajczynię. Czy mu się udaje? Aby poznać odpowiedź na to pytanie, trzeba po prostu obejrzeć film.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ballada o australijskiej Murce&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zainspirowana zarówno słowiańską piosenką, jak i dramatem sensacyjnym “Romper Stomper”, postanowiłam napisać balladę o Gabe. Tekst, który ułożyłam, należy śpiewać na melodię “Murki” (Uwaga! Chodzi o wersję bez refrenu!). Celem mojego utworu jest zdemaskowanie podobieństw łączących losy Murki i bohaterki “RS”. Oto moje skromne dziełko:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Hen, w dalekim kraju,&lt;br /&gt;Na przedmieściach Melbourne,&lt;br /&gt;Hando miał swą bandę - Nazi gang.&lt;br /&gt;Groźny i bezwzględny,&lt;br /&gt;Chory z nienawiści,&lt;br /&gt;Znęcał się nad ludźmi oraz kradł. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wrogiem numer jeden&lt;br /&gt;Tej lokalnej szajki&lt;br /&gt;Byli imigranci - żółty lud.&lt;br /&gt;Hando ze swą bandą&lt;br /&gt;Dręczył Wietnamczyków.&lt;br /&gt;Przeżyć w tych warunkach - to był cud.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś do tej zgrai&lt;br /&gt;Wpadła Gabe młodziutka.&lt;br /&gt;Z domu się wyrwała, poszła w świat.&lt;br /&gt;W jednej, ciemnej knajpie&lt;br /&gt;Hando ją zobaczył -&lt;br /&gt;- Spodobała mu się niczym kwiat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dnia pewnego bitwa&lt;br /&gt;Ciężka się zdarzyła.&lt;br /&gt;Krwawa i zacięta, istna rzeź. &lt;br /&gt;Po niej Nazi szajka&lt;br /&gt;Z miasta zwiać musiała.&lt;br /&gt;Kto jej wtedy pomógł? Słodka Gabe!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak po ucieczce&lt;br /&gt;Coś się psuć zaczęło.&lt;br /&gt;Krzyki, awantura, wielka złość.&lt;br /&gt;Gabe się obraziła,&lt;br /&gt;Poszła precz daleko,&lt;br /&gt;Bo już miała gangu całkiem dość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zemście zadzwoniła&lt;br /&gt;Na komisariacik.&lt;br /&gt;Powiedziała glinom, co i jak.&lt;br /&gt;Pały przyjechały,&lt;br /&gt;Trochę postrzelały&lt;br /&gt;I najmłodszy skinhead martwy padł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całe to zdarzenie&lt;br /&gt;Poruszyło Hando -&lt;br /&gt;- Smutny był niezwykle oraz zły.&lt;br /&gt;W oczach tego zbója&lt;br /&gt;Chyba po raz pierwszy&lt;br /&gt;Zabłyszczały zwykłe, ludzkie łzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy się dowiedział,&lt;br /&gt;Kto wezwał policję,&lt;br /&gt;Wpadł w morderczy, straszny, dziki szał.&lt;br /&gt;Zaczął mu się marzyć&lt;br /&gt;Zgon zdradzieckiej panny.&lt;br /&gt;Karę śmierci jej wymierzyć chciał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie obyczaje&lt;br /&gt;W gangach są od dawna:&lt;br /&gt;Ten, kto zdradził, ma zgładzonym być.&lt;br /&gt;Hando też uważał,&lt;br /&gt;Że ta konfidentka&lt;br /&gt;Nie ma prawa dłużej w świecie żyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gabe, naiwna panno,&lt;br /&gt;W co Ty się wplątałaś?&lt;br /&gt;Z nazistami swój związałaś los!&lt;br /&gt;I nie przewidziałaś,&lt;br /&gt;Że prędzej czy później&lt;br /&gt;Spadnie z Twojej głowy jasny włos!&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Polecanki-cacanki&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdybym miała polecić Czytelnikom którąś z już istniejących wersji “Murki”, na pewno zachęciłabym ich do posłuchania nagrania Sławy Przybylskiej. Ten wypełniony emocjami, jazzowy utwór posiada trudny do zdefiniowania urok oraz skłaniający do refleksji tekst. Z drugiej strony, kawałek jest odrobinę przygnębiający, co dotyczy zwłaszcza ostatniej zwrotki poświęconej cmentarzowi. Innym ciekawym wykonaniem “Murki” jest wersja Stanisława Wielanka, określana przez internetowych komentatorów jako “bardzo warszawska”. Dobre i miłe dla ucha interpretacje “Murki” nagrali także: Mikhail Gulko, Niki Atanasov, Gryc Drapak, Tanya Tishinskaya, zespół The Rock Family oraz działająca w Australii grupa Vulgar Grad. Na uwagę zasługuje ponadto „Murka” w wariancie Majerczyków i Kieńki. Jeśli chodzi o miłośników śpiewu operowego, to powinna im się spodobać interpretacja ballady zrealizowana przez formację Hor Turetskogo. Oczywiście, wymienione przeze mnie wersje „Murki” to tylko kropla w morzu dostępnych propozycji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zakończenie&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Murka” to łatwa, acz wpadająca do ucha piosenka, którą po prostu wypada znać. Obecnie występuje ona w tak wielu aranżacjach, że chyba każdy będzie w stanie znaleźć wersję odpowiednią dla siebie. Chociaż „Murka” cieszy się tak wielką popularnością i zachwyca kolejne pokolenia melomanów, niewielu ludzi wie, że pierwowzorem tytułowej postaci mogła być ukraińska anarchistka-terrorystka Maria „Marusia” Nikiforowna. Moim zdaniem, omawiany utwór nadaje się do śpiewania podczas spotkań towarzyskich, wesel, wycieczek i tym podobnych. Jak głosi pewna plotka, „Murka” już teraz jest bardzo chętnie wykonywana… w zakładach karnych. I to zarówno w Polsce, jak i na Wschodniej Słowiańszczyźnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;5-8 grudnia 2011 roku&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;P.S.&lt;/strong&gt; Wybrane wersje “Murki”:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.youtube.com/watch?v=lJmny6MjjJU&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.youtube.com/watch?v=SOKIchF-l3w&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.youtube.com/watch?v=KRj0d-PoQ_Y&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.youtube.com/watch?v=zC7fx_gQD_M&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.youtube.com/watch?v=CA7ytyGOo8E&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.youtube.com/watch?v=3pXE8Wj4POc&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.youtube.com/watch?v=CUr7KxXOjZI&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-4214568449217513063?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/4214568449217513063/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=4214568449217513063' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/4214568449217513063'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/4214568449217513063'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/12/w-bandzie-zya-murka-dziewcze-czarnookie.html' title='W bandzie żyła Murka, dziewczę czarnookie'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-7214253479162660974</id><published>2011-12-04T09:08:00.000-08:00</published><updated>2011-12-04T09:32:22.482-08:00</updated><title type='text'>W sprawie federalizacji UE</title><content type='html'>W niniejszym artykule chciałabym się odnieść do ostatnich wydarzeń politycznych, a ściślej - do spraw związanych z Unią Europejską i jej porządkiem prawnym. Od jakiegoś czasu media podają, że politycy unijni otwarcie mówią o planach związanych z federalizacją UE. W wypowiedziach polskich dyplomatów padają takie wyrazy jak “federacja” czy “supermocarstwo”, a dygnitarze zagraniczni posuwają się wręcz do stosowania wyrażenia “Stany Zjednoczone Europy” (cytat z portalu Wiadomosci.Onet.pl: “Były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder opowiedział się za utworzeniem Stanów Zjednoczonych Europy ze wspólnym rządem gospodarczym”).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby zrozumieć, o co chodzi, trzeba przede wszystkim znać pojęcie federacji. Jestem przekonana, że każdy dorosły Polak przynajmniej raz w życiu zetknął się z tym terminem, ale wątpię, czy definicja tego słowa jest powszechnie znana i pojmowana. Wielu ludzi ma tendencję do zapominania pojęć wyniesionych ze szkoły, a doświadczenie życiowe pokazuje, że nawet zasiadającym w Sejmie doktorantom politologii może się wszystko mylić. Jeśli Unia Europejska ma być federacją, to wypada sprawdzić, co oznacza ten wyraz. No, więc co to jest federacja? Aby zachować obiektywizm, skorzystajmy z kilku źródeł - zarówno wirtualnych, jak i drukowanych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Definicja z polskojęzycznej Wikipedii:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;“Federacja (łac. foederatio – sprzymierzenie) – państwo składające się z mniejszych, obdarzonych autonomią państw związkowych (np. stanów, krajów, prowincji, kantonów, landów), ale posiadających wspólny (federalny) rząd. Państwa związkowe posiadają zwykle szeroką autonomię wewnętrzną oraz tworzą w niektórych kwestiach własne prawa, wspólna pozostaje najczęściej polityka zagraniczna i obronna. Kraje federacyjne posiadają wspólną walutę”&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Definicja ze “Słownika Języka Polskiego PWN” (sjp.pwn.pl):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;“federacja&lt;br /&gt;1. państwo powstałe przez połączenie krajów, kantonów, stanów itp., które zachowują autonomię we wszystkich dziedzinach, z wyjątkiem obrony, finansów i polityki zagranicznej&lt;br /&gt;2. związek stowarzyszeń, organizacji zawodowych, politycznych itp."&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Definicja z “Encyklopedii PWN” (encyklopedia.pwn.pl):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;“państwo związkowe, państwo federalne, forma państwa; &lt;br /&gt;składa się z jednostek administracyjno-terytorialnych, które mają zagwarantowane konstytucyjnie prawa i mogą korzystać z niezależności wobec organów centralnych w wielu dziedzinach (m.in. tworzenie prawa, system szkolny), oprócz polityki zagranicznej i obronnej; np. Kanada, Niemcy, USA”&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Definicja z książki “Słownik szkolny. Wiedza o społeczeństwie” (wydawnictwo Zielona Sowa, Kraków 2008, strony 179-181):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;“Państwo federalne (związkowe) - takie państwo, które jako podmiot prawny jest wtórne w stosunku do swych części składowych. (…) Podmioty federacji przekazują część swych suwerennych uprawnień na rzecz władz centralnych. Sprawy nieprzekazane jednoznacznie organom federacji pozostają w kompetencjach poszczególnych landów, kantonów, stanów itd. (…) Obywatele państwa związkowego mają równocześnie obywatelstwo prowincji, w której mieszkają, i całej federacji. To drugie jest naturalnie ważniejsze. (…) Federacje powstawały na mocy aktu prawnego łączącego suwerenne państwa. Akt ten przewidywał przekazanie części kompetencji i praw władzom centralnym. Taki akt określamy mianem ‘unii’. &lt;strong&gt;Często jako ‘unię’ określa się nowo powstałe państwo związkowe.&lt;/strong&gt; Dotyczy to Stanów Zjednoczonych, których pełna nazwa w języku angielskim brzmi United States of America (co dosłownie należałoby przetłumaczyć: Zjednoczone Państwa Ameryki)”&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lektura powyższych definicji nie pozostawia złudzeń. W federalizacji Unii Europejskiej chodzi o powołanie do życia nowego państwa: rozległego mocarstwa złożonego z krajów, które dotychczas były samodzielnymi, odrębnymi, niepodległymi bytami. Jedną z części tego państwa ma być Polska, której status w UE będzie mniej więcej taki jak Minnesoty w USA. W Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej każdy ze stanów posiada własną konstytucję i własny parlament, jednak mają one zdecydowanie mniejsze znaczenie niż konstytucja centralna i parlament centralny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stan funkcjonuje w obrębie federacji, zatem zakres jego swobody i kompetencje jego władz są mocno ograniczone. Kiedy Unia zostanie ogłoszona federacją, Parlament Rzeczypospolitej Polskiej stanie się naszym parlamentem stanowym, a Parlament Europejski - parlamentem federalnym. My sami będziemy w pierwszej kolejności obywatelami UE, w dalszej zaś obywatelami Polski. Porównajmy to do USA. Najpierw jest się obywatelem Stanów Zjednoczonych, a potem - obywatelem Minnesoty. Podobnie jest w Rosji. Jeśli chcemy określić swój kraj, to najpierw musimy wymienić Federację Rosyjską, natomiast później np. Czeczenię. Można wcale nie podawać nazwy części składowej. Wystarczy powiedzieć “Mieszkam w Rosji”, bo przecież Czeczenia jest elementem rosyjskiej krainy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy Unia Europejska stanie się federacją, prawdopodobnie będzie się od nas wymagać, abyśmy odnosili się do niej jak do swojej ojczyzny, czyli z szacunkiem i pokorą. Wszelkie wypowiedzi postulujące wycofanie Polski z UE będą interpretowane jako separacjonizm (tak właśnie potraktowano by kogoś, kto wzywałby do odłączenia Minnesoty od USA albo Czeczenii od Rosji). Patriotyzm zaś zostanie określony jako anachroniczna i szkodliwa “ideologia nienawiści”. W tym miejscu wypada podkreślić, że absolutnie nie należy mylić federacji z konfederacją. O ile z konfederacji, czyli luźnego zrzeszenia państw, da się łatwo wypisać, o tyle z federacji, państwa związkowego, raczej nie można ot tak wyjść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wobec powyższego, warto się mentalnie przygotować na ogromne zmiany, jakie prędzej czy później nastąpią w naszym życiu. Przede wszystkim, trzeba zrozumieć, że federacje są zazwyczaj trwałe - istnieją dziesiątki lub setki lat. Jeśli Unia Europejska zamieni się w państwo związkowe, to wielu z nas najprawdopodobniej nie dożyje powrotu do tradycyjnych, suwerennych państw narodowych. Proponuję Czytelnikom, aby już teraz się zastanowili, jak będzie wyglądało ich życie w nowym, rozległym, federacyjnym, europejskim państwie. Należy się dobrze przygotować na to, co wkrótce nadejdzie, żeby w momencie X nie być całkowicie zagubionym i zdezorientowanym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niewykluczone, że już niedługo obywatele Unii będą nazywani narodem europejskim, analogicznym do narodu amerykańskiego. Media będą mówić, że światem rządzą cztery kraje: UE, USA, Rosja i Chiny (o naszej Ojczyźnie raczej nie będzie się wspominać, albowiem przestanie ona być samodzielnym organizmem państwowym. Tak jak dzisiaj nie rozprawia się o polityce Dakoty Północnej, tak w przyszłości nie będzie się rozprawiać o polityce Polski). Dla wielu z nas, między innymi dla mnie, nowy porządek Europy okaże się czymś niesamowicie przykrym. Przyjmijmy do wiadomości, że czeka nas cios w serce, i pamiętajmy, że ból spodziewany jest łatwiejszy do zniesienia niż niespodziewany. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O federalizacji UE piszę w czasie przyszłym, ponieważ mam na myśli oficjalne, formalne, jawne i jednoznaczne przekształcenie tego tworu w supermocarstwo. Nie zmienia to jednak faktu, że Unia Europejska nieoficjalnie jest federacją już od dwóch lat. 1 grudnia minęła druga rocznica wejścia w życie Traktatu z Lizbony. To właśnie ten dokument zreformował Unię w taki sposób, że upodobniła się ona do państwa związkowego (zapraszam do czytania mojego artykułu pt. “Stany Zjednoczone Europy. Analiza Traktatu Lizbońskiego“). Jeśli teraz, w 2011 roku, ktoś rozpacza z powodu federalizacji UE, to znaczy, że obudził się o dwa lata za późno. Wszelkie płacze i jęki powinny były mieć miejsce w roku 2009. Obecnie można co najwyżej sarkać na własną beztroskę i ignorancję. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do mnie, płakałam i lamentowałam w stosownym czasie, czyli dwa lata temu. Fakt ratyfikacji TL i jego wejścia w życie doprowadził mnie do depresji oraz myśli samobójczych (pisałam o tym w licznych tekstach, m.in. w felietonie “Chciałam umrzeć jak Tadeusz Reytan” i w wierszu “Wolność lub Śmierć“). Dziś już nie planuję samobójstwa - przeciwnie, uczę się żyć w nowej, wyjątkowo skomplikowanej sytuacji politycznej. Wiem, że nie mam żadnego wpływu na życie publiczne, a moja śmierć absolutnie niczego by nie wniosła. Można mnie porównać do wdowy, która po długiej żałobie postanowiła wrócić do normalnej egzystencji i poszukać sobie nowego celu w życiu. Jestem spokojna, aczkolwiek nie uważam się za osobę w pełni szczęśliwą. Dla polskiej patriotki pełnia szczęścia w Stanach Zjednoczonych Europy jest po prostu nieosiągalna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz krótka dygresja. Panu Jarosławowi Kaczyńskiemu, prezesowi Prawa i Sprawiedliwości, który właśnie teraz wpadł w panikę i buntowniczy nastrój, chciałabym przypomnieć kilka faktów. Po pierwsze: jego protesty są bezsensowne, bo spóźnione o 24 miesiące. Po drugie: Traktat Lizboński został podpisany przez jego brata bliźniaka, Lecha, który spoczywa na Wawelu i jest przez część społeczeństwa uznawany za “bohatera narodowego“. Po trzecie: pan Jarosław Kaczyński sam głosował za ratyfikacją TL, więc niech teraz nie narzeka. Irytuje mnie fakt, że JK i wielu innych przedstawicieli PiS-u głosi jedno, a czyni drugie. O tym, jaka jest ta partia, przekonałam się 10 października 2009 roku, czyli w dniu podpisania Traktatu Lizbońskiego przez Lecha Kaczyńskiego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pragnę pozdrowić te europejskie państwa, które przed laty postanowiły, że będą funkcjonować poza Unią. Myślę, że ich decyzja była słuszna. Podziwiam cudowną intuicję ludzi, którzy zadbali o to, żeby uchronić swoje Ojczyzny przed aneksją (bo przecież nie akcesją) do UE. Szanuję kraje, które na własne życzenie pozostały niezależne od Stanów Zjednoczonych Europy. I cholernie, cholernie, cholernie im zazdroszczę. Niech obywatele tych krajów docenią to, co mają, bo wielu Europejczyków dałoby się pochlastać za takie szczęście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ach, gdyby Polska była państwem nieunijnym, chyba skakałabym z radości i pękałabym z dumy! Niestety, obecnie mogę tylko wzdychać i tęsknić za dawnymi czasami. To nie do wiary, na co pozwala współczesne pokolenie Polaków, ponoć dobrze wykształcone i przywiązane do wolności. Nasi patriotyczni przodkowie przewracają się w grobach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;1-4 grudnia 2011 roku&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;P.S.&lt;/strong&gt; Jak być eurosceptykiem w europejskiej federacji? Oto moje propozycje:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;1.&lt;/strong&gt; Propagować polską mowę, historię, kulturę, sztukę, tradycję i kuchnię, a o Unii Europejskiej nie wspominać ani słowem, jakby ona w ogóle nie istniała (krótko mówiąc: traktować UE jak powietrze). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;2.&lt;/strong&gt; Namiętnie i konsekwentnie zachwalać miejsca spoza Unii, aby odbiorca zaczął myśleć: “Jak tam jest wspaniale! Nie to, co u nas, w Stanach Zjednoczonych Europy!” (Och, monsieur! Czy potrafi pan sobie wyimaginować czarowność Istambułu? A czy zechciałby pan posłuchać opowieści o moich letnich wojażach po Szwajcarii? Zaręczam, że będzie pan kontent!). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;3.&lt;/strong&gt; Przyjaźnić się ze Wschodnimi Słowianami, którzy przecież są naszymi braćmi. Być tak rusofilskim, jak UE jest rusofobiczna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;4.&lt;/strong&gt; Realizować ideę zwaną patriotyzmem pracy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;5.&lt;/strong&gt; Odnosić się do Unii Europejskiej jak do kobiety lekkich obyczajów: nie kochać jej i nie szanować, ale wykorzystywać ją na maksa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-7214253479162660974?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/7214253479162660974/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=7214253479162660974' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/7214253479162660974'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/7214253479162660974'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/12/w-sprawie-federalizacji-ue.html' title='W sprawie federalizacji UE'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-5635419655290186896</id><published>2011-11-27T09:41:00.000-08:00</published><updated>2011-11-27T09:48:53.030-08:00</updated><title type='text'>Nieślubne dziecko. Persona non grata?</title><content type='html'>Niedługo minie rok od wydarzenia, które miało miejsce w okolicach Kielc, a które potrząsnęło mieszkańcami województwa świętokrzyskiego. To właśnie wtedy, pod koniec stycznia 2011 roku, doszło do ogromnej tragedii: dziewiętnastoletnia dziewczyna udusiła swoje nowo narodzone dziecko, a następnie włożyła je do reklamówki i po prostu wyrzuciła. Z doniesienia Polskiej Agencji Prasowej wynika, że nastolatka starała się ukryć ciążę przed światem zewnętrznym, a nawet dementowała wszelkie pogłoski na temat swojej sytuacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Informacje zawarte w depeszy PAP są przerażające: dziewiętnastolatka ukrywała ciążę ze strachu przed nadużywającym alkoholu ojcem. Podczas porodu nie krzyczała, ponieważ bała się, że ojciec ją usłyszy i odkryje jej tajemnicę. Gdy nowo narodzone dziecko zaczęło płakać, dziewczyna postanowiła je uciszyć. Skutek był tragiczny - noworodek się udusił, zamilkł na wieki. Nastolatka została aresztowana. Podobno żałuje swojego czynu i twierdzi, że popełniła go pod wpływem silnych emocji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydarzenie, o którym mowa, skłoniło mnie do refleksji na temat ciężarnych kobiet i nieślubnych dzieci. Historia dziewiętnastolatki z województwa świętokrzyskiego pokazuje bowiem, że istnieje w naszym społeczeństwie bardzo poważny problem. Chodzi o problem kobiet, które wstydzą się, że są w ciąży i obawiają się negatywnej reakcji swojego otoczenia. Te kobiety dosłownie żyją w strachu przed społeczną dezaprobatą, boją się szykan oraz tego, że ich dzieci będą w przyszłości atakowane lub dyskryminowane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są przekonane, że kiedy ludzkość usłyszy o ich poczęciu, zaczną się docinki, pogardliwe spojrzenia, złośliwe uśmieszki i słowa ostre jak brzytwa. Lękają się, że świat nigdy nie zaakceptuje “bękarta” i że temu niewinnemu dziecku będą rzucane kłody pod nogi. Zajście w ciążę zaczyna im się jawić jako błąd, który trzeba naprawić albo jako plama, którą trzeba wywabić. Ciężarne dochodzą do wniosku, że “bastard” jest w społeczeństwie niepożądany, że nie ma dla niego miejsca na ziemi, że nie posiada on żadnych praw, że jego pojawienie się w macicy to skandal i kompromitacja. W wielu przypadkach kończy się to makabrycznie, tzn. dochodzi do unicestwienia “bękarta” - wszystko jedno, czy przed urodzeniem, czy już po nim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego tak się dzieje? Bo kobiety boją się przyznać do poczęcia. Bo kobiety boją się rodzić. Bo kobiety boją się, że ich egzystencja będzie bardzo trudna, a dziecko dużo w życiu wycierpi. We współczesnych czasach nagonka na nieślubne dzieci i ich matki nie jest - na szczęście - tak wielka jak przed wiekami, jednak nadal można się na nią natknąć. Kto na tym traci? Przede wszystkim dzieci, bo to one zostają zlikwidowane, chociaż nie są niczemu winne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Absolutnie nie popieram permisywizmu. Wcale nie uważam, że matki “bękartów” powinno się całkowicie wybielać, bo przecież kobieta posiada rozum i jest w stanie przewidzieć konsekwencje pójścia z mężczyzną do łóżka. No, ale skoro już doszło do “wpadki”, to trzeba zaopiekować się ciężarną, umożliwić jej bezpieczny poród i wsparcie po urodzeniu potomka. Rodzenie dziecka jest rzeczą naturalną i pożądaną biologicznie, toteż nie powinno ono kojarzyć się kobiecie z czymś złym. Porody winny się odbywać w przyjemnych (a przynajmniej humanitarnych) warunkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Należy dążyć do maksymalnego zredukowania lub całkowitego zlikwidowania cierpienia fizycznego i psychicznego podczas połogu. Konieczne jest zapewnienie matce bezpiecznych i skutecznych środków przeciwbólowych, miłej i profesjonalnej “obsługi”, czystego i przytulnego pomieszczenia oraz - w razie potrzeby - pomocy psychologicznej. Wypada także poinformować kobietę, że istnieje takie zjawisko jak orgazm przy porodzie. Wprawdzie słyszy się o nim od niedawna, ale są już panie, które deklarują, że coś takiego przeżyły. Ciężarna powinna wiedzieć, że połóg nie musi być dla niej koszmarem, tylko wielką rozkoszą. I że, tak naprawdę, nie ma się czego bać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobietom, które rodziły poza szpitalem, a które nie chcą wychowywać dzieci, powinno się umożliwić szybkie, łatwe i dyskretne oddanie maluchów w dobre ręce. Kiedy byłam w Kielcach, widziałam w pobliżu Pałacu Biskupów Krakowskich tzw. okno życia, czyli punkt, w którym można - bez przedstawienia się - zostawić noworodka. Okno życia to świetna inicjatywa. Szkoda tylko, że kościelna. Smutne to czasy, w których związek wyznaniowy, czyli instytucja pozarządowa, musi się zajmować tym, co jest zafajdanym obowiązkiem państwa. Żyjemy w epoce, w której ratowaniem niechcianych dzieci zajmuje się kler, bo państwu w ogóle na tym nie zależy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Parafrazując pewien cytat: “Jeśli KrK okazuje się dla obywatelki jedyną deską ratunku, to już wiedz, że jest źle”. Powinniśmy żądać świeckich okien życia, choćby po to, by nie odstraszać kobiet niebędących katoliczkami (myliłby się ten, kto by powiedział, że Polska jest krajem katolickim. Znaczna część Polaków prezentuje katolicyzm skrajnie powierzchowny, poza tym zdarzają się w naszej Ojczyźnie ateiści, agnostycy i innowiercy. Dla przykładu, ja jestem osobą całkowicie niewierzącą). Chcę, byśmy się obudzili w państwie opiekuńczym - nie w państwie umywającym ręce i nie w państwie pozbywającym się problemu. Po prostu w dobrze rozumianym państwie opiekuńczym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna sprawa. Trzeba uprościć procedurę adopcyjną, bo - z tego, co wiem - jest ona dzisiaj szalenie skomplikowana i zniechęca wielu ludzi do przysposabiania nieletnich. Jak zwykle, cierpią na tym dzieci, gdyż siedzą one w jakichś ponurych ośrodkach zamiast żyć w przybranych, kochających rodzinach. Państwo powinno wydawać więcej pieniędzy na domy dziecka, a mniej na pierdółki, bez których da się żyć i prawidłowo funkcjonować. Ileż kasy poszło np. na Orliki! Teraz tym Orlikom grozi rozbiórka, albowiem okazało się, że ich forma opiera się na nielegalnie wykorzystanym projekcie. Kuźwa, to tak, jakby wykopać sto głębokich dziur, a potem je zasypać! Co do prawa autorskiego, powinno się wreszcie zacząć promować licencję Creative Commons (zainteresowanych odsyłam do filmu dokumentalnego “RIP: A Remix Manifesto”, znanego w Polsce jako “Kultura Remiksu”).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec chciałabym skrytykować ludzi, którzy źle się odnoszą do “bastardów” i ich matek. To właśnie oni sprawiają, że kobiety wpadają w panikę, gdy odkrywają, iż są w ciąży. To ich postawa prowadzi do tego, że kobiety boją się rodzić i wychowywać nieślubne dzieci. To oni - zupełnie nieświadomie - doprowadzają do takich nieszczęść jak aborcja czy zamach na życie niemowlęcia. Paradoksalnie, są to zazwyczaj te same osoby, które uważają się za gorliwych chrześcijan i mówią o konieczności ochrony życia poczętego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy ktoś, kto nienawidzi nienarodzonego dziecka i jego matki, jest obrońcą życia? Czy osoba, której naprawdę zależałoby na dzieciach poczętych, patrzyłaby na te dzieci z pogardą? Przepraszam najmocniej, lecz jeśli ktoś uważa ciążę za karę lub hańbę, to nie ma nic wspólnego z ruchem pro-life! Im większa niechęć do nieślubnych dzieci i ich matek, tym większe ryzyko, że takie historie jak ta z okolic Kielc będą się powtarzały. Należy dążyć do zmiany mentalności polskiego społeczeństwa, np. poprzez przekonywanie, że “bękart” wcale nie jest gorszy od innych dzieci. Gdy ta zmiana nastąpi, kobiety nie będą musiały ukrywać ciąży ani lękać się porodu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;27 listopada 2011 r.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;P.S.&lt;/strong&gt; Okno życia, czyli miejsce stworzone specjalnie dla podrzutków, nie jest wcale nowym pomysłem. W renesansowej Florencji istniał przecież Szpital Niewiniątek, w którym każda matka mogła zostawić niechciane dziecko.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-5635419655290186896?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/5635419655290186896/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=5635419655290186896' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/5635419655290186896'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/5635419655290186896'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/11/nieslubne-dziecko-persona-non-grata.html' title='Nieślubne dziecko. Persona non grata?'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-4042386328959447062</id><published>2011-11-20T07:55:00.000-08:00</published><updated>2011-11-20T08:06:46.637-08:00</updated><title type='text'>Czym jest NR i dlaczego go porzuciłam?</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Część pierwsza&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czym jest NR? Co oznacza ten skrót? NR, czyli narodowy radykalizm, to nic innego jak skrajna odmiana ideologii nacjonalistycznej. Polski ruch narodowo-radykalny narodził się w czasach międzywojennych i od samego początku był kojarzony z hasłami konserwatywnymi, antykomunistycznymi, antyliberalnymi, antydemokratycznymi i ultrakatolickimi. Dzisiejsi narodowi radykałowie dodają do tych postulatów walkę z ruchem LGBT oraz innymi specyficznymi zjawiskami docierającymi do nas z Zachodu. Działacze NR posługują się takimi znakami jak krzyż celtycki (międzynarodowy symbol nacjonalizmu), falanga (ręka trzymająca miecz, najczęściej przedstawiana na zielonym lub czarnym tle) czy szczerbiec (miecz koronacyjny królów polskich). Chętnie eksponują polskie flagi narodowe oraz symbol Orła Białego (nierzadko w wersji przedwojennej). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwolennicy narodowego radykalizmu są zazwyczaj głęboko wierzący i mocno klerykalni. Znaczna część tego środowiska to katolicy tradycyjni, czyli tacy, którzy nie uznają postanowień Soboru Watykańskiego II i żyją według zasad propagowanych przez Kościół przedsoborowy. Jak nietrudno się domyślić, w gronie katolików-tradycjonalistów ogromną popularnością cieszą się takie idee jak sedewakantyzm czy lefebryzm. Katoliccy tradycjonaliści szanują postać Piusa X, Piusa XII i Marcela Lefebvre’a, a swoje poglądy religijne manifestują m.in. poprzez uczestnictwo we Mszach trydenckich. Istnym “kapelanem” NR jest przedsoborowy ksiądz Rafał Trytek, znany ze skrajnie krytycznego stosunku do homoseksualizmu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielu działaczy narodowo-radykalnych uważa się za obrońców religii chrześcijańskiej i cywilizacji łacińskiej, stąd moda na różnorakie nawiązania do średniowiecznych krzyżowców (w Internecie aż się roi od samozwańczych “crusaderów“!). Narodowi radykałowie sprzeciwiają się feminizmowi, aborcji, eutanazji, swobodzie seksualnej, pornografii, narkomanii i poprawności politycznej. Są również przeciwni Unii Europejskiej oraz innym instytucjom ponadnarodowym ograniczającym suwerenność naszego państwa. Jeśli chodzi o sprawy gospodarcze, to zdania przedstawicieli ruchu NR są podzielone. Jedni opowiadają się za wolnym rynkiem, natomiast inni popierają Trzecią Drogę (Trzecią Pozycję, terceryzm). Znaczna część narodowych radykałów jest przekonana, że grozi nam poważne niebezpieczeństwo ze strony syjonizmu i/lub islamizmu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narodowi radykałowie chętnie słuchają piosenek wyrażających idee bliskie ich sercom. Są aktywni w Internecie, wydają własną prasę, organizują przeróżne manifestacje i kontrmanifestacje (podczas których dochodzi niekiedy do starć z antifą, czyli skrajną lewicą). Często solidaryzują się albo otwarcie współpracują z analogicznymi ugrupowaniami funkcjonującymi za granicą. Działacze NR lubią cytować myśli przedwojennych intelektualistów endeckich, takich jak Roman Dmowski czy Jan Mosdorf. Potępiają nazizm i komunizm - ideologie, które doprowadziły do śmierci lub cierpienia wielu Polek i Polaków. Cenią sobie Żołnierzy Wyklętych, a zwłaszcza członków Narodowych Sił Zbrojnych, którzy światopoglądowo byli związani z endecją. Szanują uczestników powstania warszawskiego, aczkolwiek dyskutują o tym, czy ten zryw był słuszną decyzją. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Charakterystyczne, werbalne pozdrowienia narodowych radykałów to: slava, sława, sława Wielkiej Polsce, chwała Wielkiej Polsce, czołem Wielkiej Polsce (Wielka Polska, nazywana także Wielką Polską Narodową, Wielką Polską Katolicką lub Katolickim Państwem Narodu Polskiego, to ostateczny cel działalności narodowych radykałów. Ma to być państwo zorganizowane według zasad NR). Wielu zwolenników narodowego radykalizmu nie widzi nic złego w pokazywaniu tzw. rzymskiego salutu, czyli gestu polegającego na podniesieniu wyprostowanej prawej ręki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ich zdaniem, rzymski salut nie jest wyłącznie znakiem hitlerowskim, ponieważ przed drugą wojną światową był stosowany przez prawicowców z całego świata - także przez Polaków. Entuzjaści rzymskiego pozdrowienia zwracają uwagę na to, że niemieccy naziści wyciągali ręce pod kątem prostym, czyli zupełnie inaczej niż endecy. Argumenty NR zazwyczaj nie są przekonujące dla większości społeczeństwa, według której każda prezentacja rzymskiego salutu jest tożsama z aluzją do hitleryzmu. Narodowi radykałowie uwielbiają mundury i często pokazują się w nich na manifestacjach. Tradycyjny mundur polskiego NR (wywodzący się jeszcze z okresu międzywojennego) ma kolor piaskowy. Na ramieniu nosi się zieloną opaskę z białym znakiem falangi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Część druga&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tyle w kwestii istoty narodowego radykalizmu. Teraz wypadałoby odpowiedzieć na pytanie: dlaczego przestałam być narodowym radykałem? Jak to się stało, że wytrzymałam w tym ruchu trzy i pół roku, a potem niespodziewanie powiedziałam “Dosyć“? Co spowodowało, że zdecydowałam się odejść z tego środowiska i rozpocząć “karierę solową” - bardziej popową, mniej undergroundową? Oto kilka przyczyn (ułożonych w przypadkowej kolejności):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;1. Patologiczna sytuacja w całym ruchu narodowym.&lt;/strong&gt; Tak naprawdę, nie ma czegoś takiego jak jeden, spójny, solidarny i zdyscyplinowany ruch narodowy. W obrębie tego ruchu funkcjonuje wiele małych organizacji, które znacznie się od siebie różnią, a nawet wzajemnie zwalczają. Każda z formacji jest przekonana, że głosi “jedyne słuszne” poglądy oraz nie dopuszcza do siebie argumentów przeciwnika. Ugrupowania nacjonalistyczne, zamiast szukać punktów wspólnych i dążyć do utworzenia silnej koalicji, pogrążają się w beznadziejnych konfliktach partyjnych i personalnych. Niesnaski wewnątrz ruchu narodowego powodują, że ten ruch staje się coraz słabszy. Aktywiści marnują czas i energię na bezsensowne awantury, a lewica sprytnie to wykorzystuje do własnych celów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektóre organizacje nacjonalistyczne cierpią z powodu wewnętrznego skłócenia i - na własne życzenie - ulegają rozbiciu. Podobna sytuacja panuje obecnie w centroprawicowym Prawie i Sprawiedliwości: niegdyś była to jedna partia, później wyodrębniło się z niej PJN, a następnie Solidarna Polska. Z jednej formacji zrobiły się trzy. Rozmnożenie przez podział, jak w mordę strzelił! Można to porównać do dziejów przedwojennego Obozu Narodowo-Radykalnego, który rozszczepił się na ONR Falangę i ONR ABC. Jeśli chodzi o współczesnych narodowców, to potrafią oni wzajemnie się wyzywać, oczerniać, procesować o błahostki oraz mścić za urazy sprzed wielu lat. O waśniach w polskim ruchu narodowym pisałam już półtora roku temu w tekście pt. “Narodowcy przeciwko narodowcom. Podobieństwa się odpychają”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świat nacjonalizmu obfituje w ludzi, którzy posiadają wysoką samoocenę i uważają, że powinni być wodzami. Nie mają oni jednak charyzmy i nie potrafią zgromadzić wokół siebie wiernych podwładnych (generałowie bez armii, ot co!) Można ich porównać do Króla z “Małego Księcia”, który strasznie chciał rozkazywać, ale nie miał komu. Problemy, które opisałam, da się skomentować cytatem z piosenki grupy WWO: &lt;em&gt;“Każdy ponad każdym. Innego traktuje, jakby był niczym. Wszyscy najmądrzejsi. Myślą chyba, że są wybrańcami”.&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;2. Zniewolenie jednostki ludzkiej.&lt;/strong&gt; Światopogląd narodowo-radykalny opiera się na schemacie, który został ustalony dawno temu i który ma być niezmienny oraz bezwzględnie przestrzegany. W NR ideologia nie jest dla ludzi, tylko ludzie dla ideologii. Jeśli nie potrafisz się dostosować do “świętego” schematu, to znaczy, że albo jesteś pozerem, albo szpiegiem podszywającym się pod narodowca. To nie Ty uczestniczysz w budowaniu światopoglądu, tylko światopogląd buduje Ciebie i wymusza na Tobie odpowiednie postawy. Forma, gęba i pupa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Musisz popierać X, a potępiać Y. Na A masz reagować tak, na B siak, zaś na C owak. To wolno Ci czytać, a tego nie. Pilnujesz, czy inni narodowi radykałowie postępują zgodnie z obowiązującym szablonem, natomiast oni pilnują Ciebie. Mało tego: kontrolujesz również swoje otoczenie, a na wszelkie odstępstwa od schematu reagujesz złością i wrogością. Jeśli robisz coś nie tak, to zostajesz uznany za odszczepieńca, zdrajcę lub tajnego współpracownika wrogiej opcji politycznej. Jest to dla Ciebie totalna porażka, plama na honorze. Ta niesława podważa Twoją przynależność do grupy “prawdziwych Polaków” i czyni Cię istotą mniej wartościową od prawomyślnych NR. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;3. Anders Behring Breivik jest narodowym radykałem.&lt;/strong&gt; Jeżeli ktoś mówi, że sprawca podwójnego zamachu terrorystycznego z 22 lipca 2011 roku jest neonazistą, to znaczy, iż nie ma zielonego pojęcia o sprawie. Norweski zamachowiec wcale nie przypomina neonazisty. Przeciwnie, można go określić jako specyficznego narodowego radykała - takiego, który nie zajmuje się wyłącznie swoim krajem, tylko myśli o całej Europie. Tacy też istnieją, o czym świadczą wspomniane już przeze mnie międzynarodowe koalicje ugrupowań NR.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdybyście, ludzie, zajrzeli do manifestu ABB, to byście wiedzieli, że Norweg prawie wcale nie interesuje się kwestiami rasowymi. Przedmiotami jego zainteresowania są cywilizacja łacińska i kultura chrześcijańska - wartości rzekomo zagrożone przez islam. Breivik uważa się za współczesnego krzyżowca, męczennika i bojownika o niepodległość Europy. To argument przemawiający za tym, żeby uznać go za narodowego radykała. Narodowy socjalista pisałby o “czystości krwi”, “ochronie białej rasy” etc. Jak się okazuje, Breivikowi chodzi o coś zupełnie innego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna sprawa: Anders odwołuje się do chrześcijaństwa, a neonaziści brzydzą się tą religią ze względu na żydowskie pochodzenie Jezusa Chrystusa. ABB w sporze arabsko-żydowskim opowiada się po stronie Żydów. Breivik jest nacjonalistą, patriotą, konserwatystą, antydemokratą, antyfeministą, antykomunistą, antyliberałem, antyglobalistą, tradycjonalistą i przeciwnikiem poprawności politycznej, co znowu upodabnia go do NR. W swoim manifeście rekomenduje on europejskie ugrupowania narodowo-radykalne (np. ONR, NOP), nie zaś neonazistowskie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O samych narodowych socjalistach pisze tak: &lt;em&gt;“I believe they are just bewildered nationalists in search for uniting factors. In their frustration they have chosen the most despicable banner available as a way of saying a big ‘fuck you’ to the current establishment. But I am well aware that 20-30% of them really hates Jews and support most aspects of national-socialism. This shouldn’t be tolerated and we shouldn’t sympathise with them whatsoever. (...) We see National Socialism as a hate-ideology as it is genocidal and imperialistic in nature”.&lt;/em&gt; I wszystko jasne, prawda? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem w stanie trwać przy narodowym radykalizmie, kiedy wiem, że ktoś - w imię wartości NR - z zimną krwią wymordował 77 osób, głównie nastolatków. Nie chcę być taka jak masowy morderca z Norwegii. A tak w ogóle, to jestem wstrząśnięta, bo dotychczas wydawało mi się, że tylko neonaziści są zdolni do tego typu czynów (wszak istnieją narodowosocjalistyczne organizacje terrorystyczne, np. Combat 18). Nigdy nie wyobrażałam sobie, że narodowy radykał mógłby zniszczyć prawie 80 niewinnych ludzkich istnień. Spodziewałam się okrucieństwa wyłącznie ze strony narodowych socjalistów. Aż w końcu się doigrałam - przez idiotę, który sądził, że jest katechonem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;4. Niedobór kultury i dobrego smaku.&lt;/strong&gt; Poglądy narodowo-radykalne nie zawsze są wyrażane w formie wyśmienitych tekstów publicystycznych. Przedstawiciele ruchu NR często używają nieeleganckiego słownictwa, wykrzykują złośliwe, pozbawione głębszej treści hasła oraz sięgają po argumentum ad personam. Podniesiony głos, inwektywy i zwyczajne dokuczanie pojedynczym osobom lub grupom jest żałosne oraz niegodne żadnej opcji politycznej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy powinien mieć prawo do wypowiadania swoich opinii: ja, narodowi radykałowie, narodowi socjaliści, liberałowie, libertarianie, anarchiści, obrońcy praw zwierząt, muzułmańscy teolodzy, katoliccy moraliści, syn Wandy Nowickiej i ona sama. Jednak wszystkie przekonania powinny być wyrażane w sposób grzeczny i taktowny. Niestety, działacze NR często o tym zapominają, co owocuje infantylnymi odzywkami i kuriozalnymi napisami na plakatach. Najgorsze jest jednak to, że takie teksty niejednokrotnie idą w parze ze skandalicznym zachowaniem (bójki, przepychanki, akty wandalizmu itp.). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;5. Kolaboracja z partią, której przedstawiciel podpisał Traktat z Lizbony.&lt;/strong&gt; Coraz częściej zdarza się, że narodowcy (nie tylko NR, ale również inne grupy nacjonalistów) współpracują z kręgami zbliżonymi do Prawa i Sprawiedliwości. Robert Winnicki, prezes Młodzieży Wszechpolskiej, otwarcie konszachtuje z Solidarnymi 2010, a opolski oddział Obozu Narodowo-Radykalnego sprzymierzył się z tamtejszym Klubem “Gazety Polskiej” (problem “spisienia” MW i ONR jest stale demaskowany i krytykowany przez redaktorów portalu Konserwatyzm.pl).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Eugeniusz Sendecki, który w 2009 roku protestował przed Pałacem Prezydenckim przeciwko ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, zaprasza dziś do swojej Telewizji Narodowej Joannę Burzyńską - obrończynię Krzyża Smoleńskiego i miłośniczkę PiS-u, która wychwala pod niebiosa Lecha Kaczyńskiego. W portalach społecznościowych można się natknąć na profile ludzi, którzy z jednej strony uważają się za narodowców, a z drugiej deklarują szacunek do LK i/lub jego brata. Czy oni wszyscy zapomnieli o tragicznym dla Polski wydarzeniu z 10 października 2009 roku?! Nie wiem. Jedno jest pewne: nie chcę być kojarzona z PiS-em i jego sojusznikami!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;6. Marzenia ściętej głowy.&lt;/strong&gt; Narodowy radykalizm to ideologia niemająca najmniejszej szansy na realizację. Reprezentanci tego światopoglądu często pogrążają się w marzeniach, fantazjują o tym, jak będzie wyglądał przyszły, lepszy, sprawiedliwszy świat. Mydlą sobie oczy naiwną nadzieją na zwycięstwo i - jak to się mówi - dzielą skórę na niedźwiedziu. Nie dostrzegają albo nie chcą dostrzec faktu, że ruch NR jest w Polsce wyjątkowo nieliczny, niepopularny, niezorganizowany i całkowicie pozbawiony siły przebicia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wmawiają sobie i innym ludziom, że wkrótce wygrają, lecz zamiast tryumfów kolekcjonują mniejsze lub większe klęski. Ten optymizm dodaje im otuchy i motywuje ich do dalszej pracy. Jednak beztroska nie może trwać wiecznie. Kiedyś narodowi radykałowie się obudzą i odkryją ponurą prawdę o swojej sytuacji. Ciekawe, jak się wtedy poczują?! Mam nadzieję, że jakoś wytrzymają to cierpienie psychiczne!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;7. Nieprawdopodobna nagonka medialna.&lt;/strong&gt; Nacjonaliści nigdy nie cieszyli się przychylnością mediów głównonurtowych, jednak w ciągu ostatnich kilku miesięcy dziennikarskie ataki na narodowców wyraźnie się nasiliły. Wzrost niechęci do osób o poglądach narodowych (nie tylko NR) da się zauważyć także w polityce i w świecie zwykłych obywateli. Po zamachach, które miały miejsce w Norwegii w lipcu 2011 roku, w całej Europie rozpoczęło się istne “polowanie na narodowców”. Pojawiły się projekty ustaw wymierzone bezpośrednio w nacjonalistów, a służby specjalne zaczęły uważniej się przyglądać tzw. prawicowym ekstremistom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narodowcy stali się kozłem ofiarnym, o czym pisałam w artykułach “Nie chcę cierpieć za grzechy Breivika!” i “Breivik zburzył mój obraz świata”. Agresja, z jaką przyjęto warszawski Marsz Niepodległości w 2011 roku, jest dowodem na powszechną nienawiść do nacjonalistów (poprzedni Marsz również wzbudzał kontrowersje, ale nie doprowadził do tak wielkich zniszczeń jak ten ostatni). W ciągu ostatnich kilku miesięcy dużo złego zrobili polscy i zagraniczni neonaziści, a przecież znaczna część społeczeństwa nie odróżnia narodowych socjalistów od narodowych radykałów. Doszliśmy do punktu, w którym strach być narodowcem, bo zarówno system, jak i obywatele są coraz bardziej zdenerwowani na wszelakich nacjonalistów. Aż chce się spytać: “Jak żyć?!”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;8. Smutne życiorysy sympatyków NR.&lt;/strong&gt; Znam dwóch narodowych radykałów, którzy za swoją działalność zapłacili bardzo wysoką cenę. Nie mam zamiaru opisywać tego, co im się przydarzyło, więc napomknę tylko, że nikomu nie życzyłabym tak poważnych problemów. To, co spotkało tych nieszczęśników, nie było przypadkowe. Wprost przeciwnie: miało bezpośredni związek z ich aktywnością w ruchu NR. Ideologia narodowo-radykalna naprawdę potrafi przynieść człowiekowi masę przykrości lub wręcz zrujnować mu życie. Czy, wobec tego, opłaca się iść tą drogą?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;9. Niemożność dalszego życia w obłudzie.&lt;/strong&gt; Narodowy radykalizm to ideologia ultrakatolicka, a przecież ja jestem ateistką! Mam się zachowywać jak klerykał tylko dlatego, że ideologiczny schemat tego wymaga? A po jaką dżumę?! Po co ja, osoba niewierząca, mam szanować Kościół, skoro ten patrzy z pogardą lub politowaniem na ludzi niewierzących?! Parafrazując słowa Romana Dmowskiego: &lt;em&gt;“Jestem ateistką, więc mam obowiązki ateistyczne”.&lt;/em&gt; No i mam swoją godność, nieprawdaż?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zakończenie&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co czuję po odejściu z ruchu narodowo-radykalnego? No cóż, kłębi się we mnie mnóstwo sprzecznych uczuć. Chwilami jest mi przykro, bo wyrzekłam się ideologii, która była dla mnie całym światem. Tęsknię wówczas za przeszłością i przeżywam wyrzuty sumienia, wynikające z tego, że działacze NR mogą być bardzo rozczarowani i zasmuceni moją decyzją. Innym razem dopadają mnie negatywne emocje, które sprawiają, że mam ochotę mówić o narodowym radykalizmie tak jak Internauta Pawelzondzi o forum Ciapskład &lt;em&gt;(“Całe szczęście, że udało mi się uwolnić od tego narzędzia szatana!”).&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że wraz z upływem czasu będzie w moim sercu coraz mniej niepokoju. Kim jestem teraz, po wyrzeczeniu się ideologii NR? Kiedy zastanawiam się nad swoją nową tożsamością polityczną, dochodzę do wniosku, że jestem kimś w rodzaju patriotycznej, prosłowiańskiej, antyfeministycznej, antyaborcyjnej i antyklerykalnej socjaldemokratki. Wydaje mi się, że w moim światopoglądzie każdy może znaleźć coś dla siebie. I na tym polega jego niezwykłość. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;17-20 listopada 2011 r.&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-4042386328959447062?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/4042386328959447062/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=4042386328959447062' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/4042386328959447062'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/4042386328959447062'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/11/czym-jest-nr-i-dlaczego-go-porzuciam.html' title='Czym jest NR i dlaczego go porzuciłam?'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-6112530550552275115</id><published>2011-11-12T04:44:00.000-08:00</published><updated>2011-11-12T05:02:41.884-08:00</updated><title type='text'>Restrukturyzacja mojego światopoglądu</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Coś w rodzaju samobójstwa&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można powiedzieć, że popełniłam coś w rodzaju samobójstwa. Nie było to, oczywiście, samobójstwo fizyczne, tylko mentalne: popełniłam “morderstwo” na swoim dawnym “ja”. Przez trzy i pół roku byłam narodowym radykałem, a możecie mi wierzyć, kochani Czytelnicy, że dla osoby tak młodej jak ja trzy i pół roku to cała wieczność. Narodowy radykalizm był dla mnie wszystkim, stanowił przyczynę i cel mojej egzystencji. Często myślałam: “Moje życie to ideologia. Nie ma ideologii, nie ma mnie”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy porzuciłam NR, poczułam się, jakby coś we mnie umarło. Odniosłam wrażenie, że uchodzi ze mnie całe życie, pozostawiając mnie martwą i pustą wewnętrznie. Zrozumiałam, że nie jestem już kroplą w oceanie narodowego radykalizmu, że świat narodowych radykałów nie jest już moim światem, że moi sojusznicy nie stanowią już moich sojuszników, że moje dotychczasowe życie dobiegło końca, że przepadł sens mojego istnienia. Nigdy wcześniej nie czułam tak wielkiej pustki i samotności. Jakby tego było mało, istniał we mnie lęk, że wspomnianej pustki już nigdy nie uda mi się zapełnić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po zrezygnowaniu z przynależności do polskiego ruchu narodowo-radykalnego postanowiłam zbudować własną ideologię. Zdecydowałam, że będzie ona bardziej kompatybilna z tym, jaka jestem w istocie. Zapraszam do zapoznania się z głównymi założeniami mojego nowego stylu myślowego. Światopogląd, który zbudowałam (a raczej: buduję) od zera jest częściowo podobny do prezentowanego przeze mnie wcześniej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Patriotyzm, antyglobalizm i solidaryzm słowiański&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patriotyzm to idea, której chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Umiłowanie własnej Ojczyzny, sentyment do rzeczy z Nią związanych, troska o Jej interesy i gotowość ponoszenia dla Niej wszelkich ofiar to wartości nieśmiertelne i niepodlegające dyskusji. Patriota jest człowiekiem altruistycznym, stawiającym interes narodowy ponad swoim własnym i stającym zawsze po stronie swojego kraju (czego absolutnie nie należy mylić ze stawaniem po stronie władz państwowych!). Sytuacja idealna, o której powinien marzyć każdy patriota, to absolutna niepodległość Ojczyzny, czyli pełna niezależność państwa od innych podmiotów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli osiągnięcie tego ideału nie jest możliwe na gruncie politycznym lub gospodarczym, to należy do niego dążyć na gruncie kulturalnym. Trzeba chronić i szanować język polski, symbole narodowe, rodzime dzieła sztuki oraz inne dobra wiążące się z Polską. A oprócz tego: przedstawiać cuda polskości na arenie międzynarodowej i stale udowadniać światu, że Polska i Polacy zasługują na szacunek. Należy promować polskość zarówno za granicą, jak i we własnym sercu i w sercach swoich rodaków. Opowiadam się za propagowaniem polskiej kultury i popkultury (naturalnie, pod warunkiem, że ta druga prezentuje odpowiedni poziom artystyczny). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebna jest pamięć o ważnych wydarzeniach historycznych i bohaterach narodowych, rozliczanie peerelowskiej i sanacyjnej przeszłości, wyciąganie wniosków z dziejów świata oraz walka z antypolonizmem i pomawianiem Polaków o niepopełnione zbrodnie. Poza tym, istotny jest nieufny stosunek do globalizacji, która niszczy kultury poszczególnych narodów, zabija różnorodność i indywidualizm, stawia pod znakiem zapytania suwerenność państw, sprzyja konsumpcjonizmowi oraz komercjalizuje różne wartości. Do globalizacji podobny jest przesadny internacjonalizm, zatem należy mu się uważnie przyglądać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba jednak pamiętać, że Naród Polski jest częścią Wielkiej Słowiańskiej Rodziny - europejskiego plemienia, w obrębie którego funkcjonują liczne Narody, spokrewnione ze sobą kulturowo (język, folklor, rodzimowierstwo) i genetycznie (haplogrupa R1a1). Ponieważ w odległej przeszłości Wielka Słowiańska Rodzina była niemalże jednolita, Polacy powinni odczuwać szczególną więź z pozostałymi Narodami Słowiańskimi i dążyć do pojednania z nimi. Słowianie mają obowiązek się miłować i wspierać na każdym kroku - oczywiście, nie zapominając o poszanowaniu dla indywidualnego charakteru każdego z Narodów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pełna ochrona życia poczętego&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek jest istotą materialną i tylko materialną - nie posiada duszy ani innego niematerialnego pierwiastka. Ponieważ materialne istnienie człowieka rozpoczyna się w momencie poczęcia, należy uznać, że zarodek jest pełnoprawną istotą ludzką i zasługuje na godne traktowanie. Być człowiekiem, to znaczy: należeć do gatunku Homo sapiens. Ludzki płód bez wątpienia należy do gatunku ludzkiego i posiada własne, indywidualne DNA różniące się od genotypu ojca i matki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie można go nazywać częścią ciała kobiety, bowiem stanowi on osobny organizm. Nie można go też porównywać do obciętego paznokcia, ponieważ obcięty paznokieć jest amputowaną częścią ciała swojego właściciela. Paznokieć nie ma własnego, unikalnego kodu genetycznego, nie jest nową istotą, posiadającą zdolność do rozwoju według “przepisu” zawartego w indywidualnym DNA. Bezsensowne jest nazywanie ludzkiego zarodka “zlepkiem komórek”, gdyż ciało osoby dorosłej również jest wykonane z takiego materiału. Różnica między zygotą a człowiekiem dojrzałym nie ma charakteru jakościowego, lecz ilościowy. Zygota posiada dwie komórki, a człowiek dorosły - wiele miliardów. Nie powinno się wartościować ludzi ze względu na liczbę komórek występujących w ich ciałach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszanowanie ludzkiego zarodka musi iść w parze ze sprzeciwem wobec aborcji, antykoncepcji i in vitro. Aborcji - ponieważ niszczy ona zarodek w sposób bezpośredni. Antykoncepcji - ponieważ istnieje wiele środków antykoncepcyjnych, które sprawiają, że zygota nie może się zagnieździć w macicy matki i jest usuwana z jej organizmu (do takich środków antykoncepcyjnych należy spirala domaciczna, pigułka hormonalna oraz pigułka “tuż po”). In vitro - ponieważ w tym procederze powstaje wiele ludzkich zarodków. Większość z nich nie jest wszczepiana do organizmu kobiety, tylko niszczona lub zamrażana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Liberalizm obyczajowy bez antykoncepcji&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Należy być świadomym, że we współczesnych czasach wprowadzenie w Polsce pełnego zakazu aborcji, antykoncepcji i in vitro jest niemożliwe. W związku z tym, trzeba przestać patrzeć na polityków, a zacząć się przyglądać zwykłym obywatelom. Jak zmniejszyć liczbę wykonywanych aborcji i stosowanych środków antykoncepcyjnych? Większość ludzi posiada przecież popęd seksualny, nie jest w stanie żyć w celibacie, a jednocześnie nie zawsze ma ochotę na rodzicielstwo. Aby wyjść naprzeciw ludzkim potrzebom i pogodzić je z prawami nienarodzonych dzieci, należy promować te formy zaspokajania libido, które nie wiążą się ze stosowaniem antykoncepcji i nie grożą przyszłą aborcją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masturbacja, seks oralny, petting, necking i cyberseks są alternatywami dla tradycyjnego współżycia płciowego, i to takimi, które - nawet w przypadku niestosowania antykoncepcji - nie grożą niechcianą ciążą. Formy zaspokajania libido, które wymieniłam, są w pełni satysfakcjonujące dla człowieka i nie wiążą się z ryzykiem śmierci nienarodzonego dziecka (przypominam: niektóre środki antykoncepcyjne sprawiają, że jeśli jakimś cudem dojdzie do zapłodnienia, to zygota nie może się zagnieździć w macicy i jest usuwana z łona kobiety). Do tej listy można by jeszcze dopisać filmy i czasopisma erotyczne oraz sekstelefony. Co do edukacji seksualnej: można ją zaakceptować, pod warunkiem, że nie propaguje ona antykoncepcji, aborcji i in vitro. Nad problemem homoseksualizmu właśnie się zastanawiam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z katolickiego punktu widzenia, zaproponowane przeze mnie alternatywy dla klasycznego seksu są niemożliwe do zaakceptowania. Wypada jednak zdać sobie sprawę z dwóch faktów. Po pierwsze: nie jestem katoliczką. Po drugie: istnieje coś takiego jak stan wyższej konieczności, czyli sytuacja, w której trzeba poświęcić dobro o niższej wartości dla ratowania dobra o wyższej wartości. Lepiej, żeby ludzie uprawiali masturbację, seks oralny, petting, necking lub cyberseks niż żeby sięgali po antykoncepcję i stwarzali zagrożenie dla ewentualnego przyszłego zarodka. Alternatywy, które wymieniłam, są w pełni bezpieczne: nie grożą ani zapłodnieniem, ani utratą nienarodzonego dziecka. A o to właśnie chodzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Antyfeminizm&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mężczyźni powinni być przewodnikami społeczeństwa, bo w naturze - u zwierząt takich jak my, czyli u ssaków - samce mają zdecydowaną przewagę nad samicami. Samiec jest nie tylko większy i silniejszy od samicy, ale również aktywny i dominujący podczas aktów płciowych (ona jest bierna, zaś on wdziera się do jej ciała i poddaje je penetracji). Co więcej, osobnik męski tworzy życie: doprowadza do zapłodnienia, które jest równoznaczne z powstaniem nowego organizmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W świecie ludzi powinno się pozwolić mężczyznom, aby byli siłą wiodącą naród, jednak absolutnie nie może to prowadzić do złego traktowania czy wykorzystywania kobiet. Kobiety, chociaż mniejsze, słabsze i nierzadko bezbronne wobec mężczyzn, posiadają rozum i uczucia, zatem powinno się je szanować i doceniać. Jeśli chodzi o związki damsko-męskie, to pan powinien być nie tyle “żandarmem” stojącym nad panią, ile jej opiekunem, obrońcą i przewodnikiem życiowym. We współczesnej Polsce nie jest możliwe przywrócenie patriarchatu. Można jednak zwalczać lub blokować inicjatywy feministek, zwłaszcza te, które wiążą się z wyśmiewaniem bądź obrażaniem mężczyzn.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Neutralny stosunek do błahostek. Laickość&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprawy takie jak marihuana, dopalacze, hazard, kibole, tablice upamiętniające ofiary katastrofy smoleńskiej, wyrwane z kontekstu stwierdzenia osób publicznych czy antychrześcijańskie wybryki Nergala to dyrdymały, które - tak naprawdę - są istotne tylko dla mediów szukających sensacji i łatwego zarobku. Poważny człowiek nie powinien się emocjonować tymi bzdetami, tym bardziej, że zazwyczaj mają one charakter tematów zastępczych. Tak samo jest z awanturami o to, czy i gdzie powinny znajdować się krzyże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To wszystko można podsumować cytatem z piosenki “Dług Publiczny” autora podpisującego się jako DJFunkyKoval: “Dziura w budżecie wynikiem grabieży. Minister roztrwonił, włos się jeży. Gdy sprawa przecieknie do wrogich mediów, używają wtedy innych remediów. Wystarcza zwykłe bicie piany: krzyż uwielbiany, krzyż wyśmiewany”. Oczywiście, nic nie zmieni faktu, że państwo powinno być świeckie, albowiem w Polsce - oprócz katolików - żyją ateiści, agnostycy, deiści, innowiercy i inni niekatolicy. Łączenie uroczystości państwowych z religijnymi jest niepotrzebne, tak samo jak nauczanie religii w szkołach publicznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;System gospodarczy i polityczny&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o gospodarkę, to powinno się dążyć do tzw. państwa opiekuńczego - aczkolwiek w granicach rozsądku! Każdy człowiek ma prawo do życia w godziwych warunkach, do edukacji, do tanich lub darmowych podręczników szkolnych, do bezpłatnej służby zdrowia (w tym do bezpłatnych znieczuleń) i tak dalej. Skąd jednak wziąć fundusze na opłacenie tego wszystkiego? Na przykład poprzez przywrócenie kary śmierci. Po co utrzymywać morderców, skoro można przeznaczyć publiczne pieniądze na pomoc potrzebującym? Inny pomysł godny realizacji: obniżenie podatków biednym i podwyższenie bogatym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do ustroju politycznego: jeżeli nie jest możliwe wprowadzenie systemu, o którym pisałam w moich czasach narodowo-radykalnych, to należy dążyć do uzdrowienia III Rzeczypospolitej. Po długich przemyśleniach doszłam do wniosku, że powinno się wprowadzić większościową ordynację w wyborach do Sejmu (jednomandatowe okręgi wyborcze) oraz częściej korzystać z form demokracji bezpośredniej (referenda, szczególnie w kwestiach światopoglądowych i związanych z polityką zagraniczną Polski). Koniecznie trzeba zrezygnować z przekazywania instytucjom międzynarodowym kompetencji władz państwowych, bo nie może być tak, że inni - na przykład organy Unii Europejskiej - decydują za nas. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pipi-prawica?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jaki sposób można zdefiniować mój nowy światopogląd? Po której stronie sceny politycznej wypada go umieścić? Czy to jeszcze skrajna prawica, czy już prawo-lewo? A może centroprawica albo to, co publicysta Adam Danek określił mianem pipi-prawicy? Wszystko jedno. Moja nowa ideologia ma płynąć z głębi mnie, nie może być uwewnętrznionym zbiorem poglądów pochodzącym z zewnątrz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Staram się, żeby mój nowy światopogląd był tworem oryginalnym i indywidualnym, więc podczas jego budowania nie podpatruję innych osób i nie próbuję się dostosować do żadnego schematu. Kreując własną ideologię, szukam inspiracji w różnych doktrynach politycznych, filozoficznych, społecznych i gospodarczych. Zachwycając się znalezionymi perełkami, nie zastanawiam się, co ludzie (czyli wąska grupa osób o ściśle określonych poglądach) powiedzą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że dojrzałam już do tego, aby kroczyć własną drogą i mieć w nosie cały świat. Co do porzucenia przeze mnie ruchu narodowo-radykalnego, przypomina mi się pewien demotywator: “Dojrzałość. Gdy potrafisz opuścić środowisko, które cię niszczy” (autor - oskartarczest). Przyznam, że czuję się już naprawdę dorosła. I jestem znacznie spokojniejsza niż jeszcze kilka tygodni temu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;11-12 listopada 2011 r.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;P.S.&lt;/strong&gt; Dlaczego zrezygnowałam z wyznawania ideologii narodowo-radykalnej? Powodów było wiele. Moja czara goryczy osiągnęła maksimum po lipcowych zamachach w Norwegii. Natomiast wybory parlamentarne w Polsce spowodowały, że ta czara po prostu się przelała.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-6112530550552275115?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/6112530550552275115/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=6112530550552275115' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/6112530550552275115'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/6112530550552275115'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/11/restrukturyzacja-mojego-swiatopogladu.html' title='Restrukturyzacja mojego światopoglądu'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-1438509077246406310</id><published>2011-11-07T07:07:00.000-08:00</published><updated>2011-11-07T07:26:00.525-08:00</updated><title type='text'>Solidaryzm słowiański. Miłość i odwaga</title><content type='html'>&lt;strong&gt;R1a1, czyli gen słowiańskości&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszukując informacji na temat pochodzenia Słowian, natknęłam się na szereg materiałów, z których wynikało, że istnieje coś takiego jak “gen słowiańskości” - haplogrupa R1a1, dzieląca się na mniejsze podgrupy. Haplogrupa ta jest niezwykle rozpowszechniona w Europie Centralnej i Wschodniej, jednak często występuje również w Środkowej Azji i Skandynawii (oczywiście, tylko u mężczyzn, gdyż jej nośnikiem jest męski chromosom Y). Zdaniem genetyków, R1a1 pojawiła się w Europie wiele tysięcy lat temu, co podważa dominującą dotychczas teorię, według której Słowianie przybyli na Stary Kontynent w V lub VI w. n.e. Coraz częściej mówi się, iż wielka wędrówka Słowian mogła przebiegać zupełnie inaczej niż to sobie dotąd wyobrażano - istnieje prawdopodobieństwo, że nasi przodkowie nie przybyli z Azji Środkowej do Europy, tylko wyruszyli z Europy do Azji Środkowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Polska kolebką Ariów?&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o polski gen, R1a1a7, to jest on wyjątkowo stary: może mieć nawet od 10 do 12 tysięcy lat. Stąd hipoteza sugerująca, iż kolebką Słowian i w ogóle Indoeuropejczyków (tzw. Ariów) są ziemie polskie. Czy to prawda? Artykuł Petera Underhilla, który ukazał się w listopadzie 2009 roku w czasopiśmie “Nature”, pobudził wyobraźnię wielu Polaków i podwyższył ich samoocenę. Ja jednak myślę, że teoria o polskich korzeniach Słowian i innych Indoeuropejczyków jest zbyt piękna, żeby była prawdziwa. Pamiętajmy, iż istnieje wiele wykluczających się przypuszczeń dotyczących pochodzenia naszych przodków. Jedna z popularnych hipotez głosi, że lud słowiański wywodzi się z Bałkanów. Według innej, Słowianie pochodzą z terenu dzisiejszej Ukrainy. Jak widać, pomysłów jest co niemiara i można w nich przebierać jak w koszu z jabłkami. Oby tylko nie prowadziło to do kłótni i udowadniania innym własnej “wyższości”! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Postrzegać jako półrodaków&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czym jest jednak sama słowiańskość? Kwestią posiadania haplogrupy R1a1 i niczym więcej? Według mnie, słowiańskość składa się z dwóch elementów: pochodzenia etnicznego i przynależności kulturowej. Ta druga to przede wszystkim język, folklor i religia (poprzez religię rozumiem rodzimowierstwo, a nie chrześcijaństwo, które dotarło do Europy z Bliskiego Wschodu i jest ewidentnie obce). Im częściej myślę o etnicznym i kulturowym pokrewieństwie Słowian, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, iż my, Polacy, powinniśmy postrzegać przedstawicieli pozostałych Narodów Słowiańskich jako swoich półrodaków. A oni nas, oczywiście. Choć każdy z tych Narodów jest odrębnym bytem, zasługującym na suwerenność i indywidualne traktowanie, niewątpliwie ma z nami bardzo dużo wspólnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;R1b1 - potomkowie Tutenchamona?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przynajmniej więcej niż Niemcy - użytkownicy języka germańskiego i nosiciele haplogrupy R1b1. Skoro jesteśmy już przy temacie R1b1, to wypada wspomnieć o ciekawostce opublikowanej na stronie Odkrywcy.pl. Portal Odkrywcy sugeruje bowiem, iż w Europie Zachodniej żyje wielu potomków egipskich faraonów. Oto stosowny cytat: &lt;em&gt;“Naukowcy z iGENEA porównali próbkę DNA Tutenchamona z materiałem genetycznym współczesnych Europejczyków. (…) Średnio połowa europejskich mężczyzn miała wspólnych przodków z egipskim władcą. W niektórych krajach było to aż 70% populacji (np. w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Francji). DNA porównano pod kątem tzw. haplogrup, czyli charakterystycznych, podobnych ze względu na wspólne pochodzenie, serii genów położonych w specyficznym miejscu na chromosomie. Krewnych Tutenchamona ujawniła haplogrupa oznaczona jako: R1b1a2”.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Idea iście rewolucyjna&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróćmy jednak do problematyki słowiańskiej. Skoro my, Słowianie, jesteśmy genetyczną i kulturową jednością, to powinniśmy wreszcie porzucić wszelkie uprzedzenia i zacząć ze sobą współpracować na zasadzie równości, równorzędności, równouprawnienia, wzajemnego zrozumienia oraz szacunku dla cudzej odrębności narodowej. Jesteśmy rodziną, a przecież w rodzinie powinna panować zgoda, solidarność i - przede wszystkim - miłość. Nadszedł czas, abyśmy przestali patrzeć na siebie z pogardą oraz wyzwolili się spod jarzma uprzedzeń, także tych głęboko zakorzenionych w naszej mentalności. Solidaryzm słowiański jest ideą iście rewolucyjną, gdyż zmusza do porzucenia poglądów wyniesionych z domu, do tworzenia nowej rzeczywistości i do szokowania ludzi zniewolonych przez skostniałe przekonania (to wszystko wymaga nie lada śmiałości). Siejmy miłość, a nie nienawiść! Jak to się mówi: trzeba siać, siać, siać! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Usunąć bałagan! Wprowadzić porządek!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ważna uwaga: podczas budowania nowych, przyjaznych stosunków słowiańsko-słowiańskich wcale nie należy zapominać o tym, co było w naszej historii złe, nieuczciwe, niesprawiedliwe i patologiczne. Tam, gdzie ma panować miłość, empatia i poczucie wspólnoty, nie może bowiem być miejsca na niedomówienia, kłamstwa i robienie dobrej miny do złej gry. W relacjach między Słowianami nie zapanuje świeżość dopóty, póki nie rozprawią się oni z tym, co stare, paskudne, zgniłe i cuchnące. Pierwszym krokiem do wprowadzenia porządku jest przecież usunięcie bałaganu. Nikt nie mówi, że walka z bałaganem jest łatwa i przyjemna. Nikt nie sugeruje, iż stawienie czoła totalnemu bajzlowi nie wymaga pewnej odwagi. Ale trzeba wziąć się w garść i zlikwidować bezład, żeby następnego dnia obudzić się w przytulnym i pełnym harmonii otoczeniu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zrozumienie, przebaczenie, zjednoczenie&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My, Słowianie, musimy rozmawiać ze sobą o tym, co było między nami nie tak. Te rozmowy nie powinny jednak polegać na wzajemnym obrzucaniu się oskarżeniami i pluciu na interlokutora, tylko na słuchaniu ze zrozumieniem i wczuwaniu się w sytuację drugiej strony. Bez względu na to, czego dotyczy dyskusja, trzeba być otwartym na argumenty rozmówcy i kulturalnie przedstawiać własne poglądy. Niezbędna jest też odwaga cywilna. Jeśli ktoś kogoś skrzywdził, to powinien przyjąć do wiadomości swoją winę, pojąć jej destrukcyjność, dokładnie ją wyjaśnić, przeprosić za nią, zadośćuczynić pokrzywdzonemu i zacząć wszystko od początku. Pokrzywdzony zaś powinien zrozumieć te wyjaśnienia, przebaczyć przepraszającemu i zgodzić się na restart wzajemnych relacji. To jest trudne jak dżuma i cholera, ale - powtarzam - nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Nie jestem panslawistką, lecz solidarystką!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na czym powinny się opierać nowe stosunki słowiańsko-słowiańskie? Na nieformalnej, dobrowolnej, swobodnej i spontanicznej współpracy między obywatelami (oraz, rzadziej, między rządami). Moim zdaniem, nasz słowiański solidaryzm powinien być naturalny, szczery, niewymuszony i bezinteresowny. Nie chcę słyszeć o żadnych formalnych uniach politycznych, paktach, traktatach, koncepcjach federacyjnych i projektach typu Sławia, bo to są mordercy niezależności narodowo-państwowej. Nie uważam się za panslawistkę, albowiem panslawizm kojarzy mi się z dążeniem do stworzenia czegoś na kształt drugiego ZSRR lub Imperium Rosyjskiego. Promuję zatem pojęcie solidaryzmu słowiańskiego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kto kocha, ten szanuje&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowianie powinni się miłować. A jeśli kogoś miłujemy, to szanujemy jego autonomię, liczymy się z jego zdaniem i nie patrzymy na niego z góry. Tam, gdzie jest ucisk, pogarda, agresja, przemoc, strach i uraza, nie można mówić o prawdziwej miłości. Kolejna sprawa, o której warto wspomnieć: jeżeli chcemy mieć z kimś właściwe stosunki, to musimy się koncentrować na tym, co wspólne, podobne, łączące, pozytywne, piękne, dobre i wzbudzające nadzieję na przyszłość. Wiem, że to banalne i odrobinę populistyczne stwierdzenie, jednak czuję się zobowiązana przypomnieć tę prostą prawdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Chrześcijaństwo dzieli, pogaństwo łączy&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nas, Słowian, łączą geny, mowa i kultura. Może dobrym pomysłem byłoby symboliczne odwoływanie się do wspólnych tradycji pogańskich? Chrześcijaństwo podzieliło nas na katolików i prawosławnych, a rodzimowierstwo było i jest jedno. W dodatku nasze: własne, tutejsze, swojskie. Dlaczego lekceważymy dziedzictwo naszych przodków? Przecież nie mamy się czego wstydzić! Bądźmy dumni ze swojego pochodzenia i swojej mitologii, nie bójmy się podkreślać tego, co wyróżnia nas na tle innych grup etnicznych! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pomysły do wzięcia&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następny koncept: promujmy swoją tradycję na zewnątrz, przypominajmy światu o tym, co Słowianie dali innym nacjom i co interesującego robili w dawnych czasach. Czy ludzkość wie, że to właśnie Słowianie wnieśli do kultury postać wampira i wymyślili piwo chmielowe (te i wiele innych ciekawostek można znaleźć na stronie Kns.us.edu.pl/artykuly/dawnislowianie/001.html)? Okazją do zjednoczenia się Słowian i zaprezentowania innym ludom cudów słowiańskości może być Euro 2012 organizowane przez Polskę i Ukrainę. Natomiast wspólne kibicowanie piosenkarce Ewie Farnie i oglądanie komedii “Operacja Dunaj” może przybliżyć do siebie Polaków i Czechów. W jednaniu i jednoczeniu ludności słowiańskiej mogłaby także pomagać antywojenna piosenka “Jugosławia” Leny Katiny oraz utwór Ich Troje pod tym samym tytułem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Vedno skupaj&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy będzie można powiedzieć, iż solidaryzm słowiański stał się faktem? Wtedy, gdy Polak, słyszący obelgi kierowane pod adresem Rosjan, Białorusinów, Chorwatów, Słoweńców czy Serbów, poczuje się, jakby sam został znieważony. Wtedy, gdy ów Polak będzie w stanie powiedzieć: “Jestem Słowianinem. Obrażając Słowian, obrażasz mnie!”. Zero tolerancji dla antyslawizmu! Precz z pielęgnowaniem urazy, nieufności, niechęci, żalu i złości! Zaperunić te wszystkie negatywne zjawiska! Bratia a sestry, spojte sa! Slovani - vedno skupaj! Ljubav i hrabrost! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;6-7 listopada 2011 roku&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;P.S.&lt;/strong&gt; Z badań genetycznych wynika, że gen słowiańskości, czyli R1a1, najczęściej występuje w Polsce i… na Węgrzech. W ogóle wszystko wskazuje na to, iż Naród Polski jest najbardziej spokrewniony z Narodem Węgierskim. Czy to oznacza, że Węgrzy są Słowianami, chociaż posługują się językiem zaliczanym do ugrofińskich? A może na Węgrzech żyją potomkowie Polaków - imigrantów, którzy przybyli tam w czasach polsko-węgierskiego sojuszu (albo odwrotnie: może w Polsce mieszkają potomkowie przybyszów z Węgier)? Nie wiadomo. Jedno jest pewne: powiedzenie “Polak, Węgier - dwa bratanki” ma ręce i nogi. Jeśli to prawda, iż Polakom jest najbliżej do Węgrów, to Państwo Węgierskie powinno być naszym sprzymierzeńcem nr 1. Nie chodzi o to, żeby zrobić z Warszawy drugi Budapeszt, tylko o to, żeby przyjaźnić się z Narodem, który jest prawie taki jak my.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-1438509077246406310?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/1438509077246406310/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=1438509077246406310' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/1438509077246406310'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/1438509077246406310'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/11/solidaryzm-sowianski-miosc-i-odwaga.html' title='Solidaryzm słowiański. Miłość i odwaga'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-5403692241943429752</id><published>2011-10-31T15:59:00.000-07:00</published><updated>2011-10-31T16:13:29.918-07:00</updated><title type='text'>Bracia Słowianie i reszta świata</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Rok 966 to nie początek!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdziwy nacjonalista to ktoś, kto zna korzenie swojego narodu i potrafi wyciągnąć z tej wiedzy odpowiednie wnioski. Wbrew temu, co twierdzą niektóre osoby, historia naszej wspólnoty nie zaczęła się w roku 966. To nie jest tak, że w drugiej połowie X wieku Polacy pojawili się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a wcześniej nie było zupełnie nic. “Narodowym kreacjonistom” wydaje się, iż w 966 roku Naród Polski został ulepiony z gliny jako twór zupełnie nowy, nieposiadający przeszłości i tradycji, zaczynający swoje dzieje od zera, świeży jak Tabula Rasa. Nic bardziej mylnego: przed chrztem Mieszka I nasza wspólnota istniała, ale pod zupełnie inną postacią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Słowiańska przeszłość Narodu Polskiego&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim powstał jednolity Naród Polski, funkcjonowały w Europie liczne plemiona słowiańskie, i to przez wiele tysięcy lat. To właśnie nasi przodkowie, nasi praojcowie. To my sprzed wielu mileniów. Taką mamy przeszłość i nie zmienią tego nawet najgłośniejsze wrzaski “narodowych kreacjonistów“. Jednakże identyczną historię posiadają także inne narody słowiańskie: przeszłość Polaków jest wspólna z przeszłością Czechów, Rosjan, Białorusinów i innych. Wiem, że wielu ludziom bardzo to przeszkadza, ale nic im na to nie poradzę. Ja jestem “narodową ewolucjonistką”, pojmującą i akceptującą to, skąd wywodzą się Polacy i jakie procesy wpłynęły na obecny kształt tego Narodu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jacy byliśmy?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był czas, kiedy Słowianie posiadali jeden język i jedną religię. Chociaż pod względem politycznym byli oni podzieleni na wiele plemion, pod względem kulturowym i etnicznym stanowili pewną całość. Kto by w tamtych czasach odróżnił Słowaka od Polaka, a Polaka od Ukraińca? Nikt, tym bardziej, iż pojęcia “Słowak”, “Polak” i “Ukrainiec” po prostu nie istniały. Niby funkcjonowało wiele małych, słowiańskich grupek, a jednak były one do siebie niesamowicie podobne. Przodek dzisiejszego Słowaka był taki jak przodek dzisiejszego Polaka, a przodek dzisiejszego Polaka był taki jak przodek dzisiejszego Ukraińca. I to było naturalne. Wspólnoty podzielone administracyjnie, a jednak niewiele się od siebie różniące. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Wczoraj identyczni, dziś zróżnicowani&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do czego można by to porównać? Do dziejów ludzi dorosłych. My, dorośli, jesteśmy bardzo zróżnicowani, zajmujemy się różnymi rzeczami, posiadamy rozmaite poglądy i cele życiowe. Ale przed laty stanowiliśmy pewną jedność: jako zygoty byliśmy tacy sami. Podobnie jest z narodami słowiańskimi. Dziś te ludy bardzo się od siebie różnią, jednak kiedyś były niemalże identyczne. Skoro jest tak, a nie inaczej, to należy zadać sobie pytanie: czy Słowianie-Niepolacy, których w dawnych czasach nie dałoby się odróżnić od Polaków, nie są naszymi półrodakami? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jak herbatniki z jednego pudełka&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy my wszyscy nie jesteśmy jedną wielką nacją, która - w wyniku pewnych wydarzeń historycznych - podzieliła się na odrębne narody? Porównajmy to do kształtnych herbatniczków. Jeden herbatniczek ma kształt serduszka, drugi ma kształt gwiazdki, trzeci ma kształt choinki, a jednak one wszystkie są zrobione z tych samych składników i zostały wyjęte z tego samego pudełka. Teraz wyobraźmy sobie, iż herbatnik-serduszko jest alegorią Polaków, herbatnik-gwiazdka alegorią Słowaków, herbatnik-choinka alegorią Rosjan, a na pudełku widnieje napis “Słowiańszczyzna” lub “Sławia”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Między formą a treścią&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedno i to samo, chociaż pod wieloma postaciami! Czy miałby rację ten, kto by powiedział, iż herbatnik-serduszko jest czymś innym niż herbatnik-choinka? Tylko częściowo. Pewnie, że te dwa herbatniczki inaczej wyglądają, ale dzieląca je różnica jest bardzo powierzchowna. Oba ciastka tak samo smakują i są zrobione z tych samych składników. Zanim otrzymały swoje kształty, nadane im przez jakieś foremki, stanowiły jedną masę gotową do dalszej obróbki. Najpierw była owa masa, a potem zrobiono z niej rozmaite herbatniki. Analogicznie przedstawia się historia narodów słowiańskich. Niegdyś istniała jedna nacja słowiańska, później zaś powstało wiele odrębnych i zróżnicowanych narodów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Solidaryzm słowiański (nie panslawizm!)&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspólna przeszłość, brak wspólnej teraźniejszości. Co z tego wszystkiego wynika? To, że my, Słowianie powinniśmy się wzajemnie szanować i być ze sobą solidarni. Jesteśmy różni, każdy z naszych narodów posiada swój indywidualny charakter, który winien być chroniony, szanowany i rozwijany. Jednocześnie nie można zapominać o tym, iż nasze narody posiadają wspólną historię. Niech Polacy będą dumni ze swojej tożsamości narodowej, niech bronią swojej polskości i niech walczą o absolutną suwerenność swojego państwa. Ale niech pamiętają, że zanim stali się Polakami, to byli takimi samymi Słowianami jak niektóre ludy Europy Środkowej, Wschodniej i Południowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;“Każdy inny, wszyscy Słowianie”&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brońmy naszego polskiego “ja” przed wszystkim, co stanowi dla niego zagrożenie; szanujmy swój język, swoją flagę, swoje godło, swoją literaturę, swoje dzieła plastyczne, swoje zabytki, swoje dobre imię, swoją muzykę, swoje przysłowia, swoje legendy i swoich bohaterów. Jednak bądźmy świadomi, jak to “ja” się formowało i skąd właściwie się wzięło. Herbatniki, o których wcześniej pisałam, są różne i trzeba się z tego cieszyć. Lecz nic nie zmieni faktu, że powstały one z jednolitej masy. Jeśli chodzi o narody słowiańskie, to proponuję parafrazę pewnego hasła: “Każdy inny, wszyscy Słowianie”. Oby było ono mottem naszej nowej - pełnej przyjaźni i solidarności - drogi życiowej!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Słowiańskość i germańskość&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do naszych czcigodnych sąsiadów, to mogliby oni mówić: “Każdy inny, wszyscy Germanie”. Dla nas, Słowian, Germanie są zupełnie obcymi ludźmi, ale dla siebie nawzajem - braćmi i siostrami. Wydaje mi się, że o ile Słowianie są jeszcze do siebie uprzedzeni i wzbraniają się przed zaakceptowaniem swojej słowiańskości, o tyle Germanie dojrzeli już do dostrzeżenia i uznania swojej germańskości. I to jest piękne. Trzeba znać swoją tożsamość i być z niej dumnym, ale należy przy tym uważać, żeby nie popaść w niechęć do innych grup etnicznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;“Jak dobrze mieć sąsiada...”&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłość do własnego narodu, własnego plemienia i własnej ojczyzny nie musi przecież oznaczać nienawiści do świata zewnętrznego. Inne ludy i państwa nie są ani lepsze, ani gorsze od nas. Są po prostu obce w znaczeniu “spoza rodziny”. Jak herbatniki z innej firmy, rozumiecie? Jestem za tym, żeby relacje słowiańsko-germańskie miały charakter dobrosąsiedzki. Germanie nie byli, nie są i nigdy nie będą naszymi krewnymi, ale mogą być naszymi przyjaciółmi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Braterstwo a niepodległość&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kochać rodzinę, lubić sąsiadów - tak niewiele potrzeba, aby uczynić świat lepszym! Oczywiście, ta miłość i przyjaźń muszą iść w parze z poszanowaniem odrębności oraz suwerenności innych nacji i państw. Prawdziwy nacjonalista wie, że Naród i Ojczyzna to świętości, które powinny cieszyć się nietykalnością. Niepodległość - zarówno nasza, jak i cudza - jest wartością absolutną, której nie wolno w żaden sposób ograniczać. Sformalizowane unie polityczne, cyrografy wojskowe, nakazy i zakazy wydawane przez instytucje ponadnarodowe, a także kary za nieprzestrzeganie traktatów to najwięksi wrogowie wolności narodowo-państwowej. Parafrazując pewne hasło: “Kocham, nie gnębię!”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Moje zdanie o rasach ludzkich&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy kiedykolwiek wypowiadałam się na temat ras ludzkich rozumianych jako typy antropologiczne, posiadające określony kolor skóry, kształt czaszki, budowę ciała etc? Jeśli nie, to najwyższy czas nadrobić tę zaległość. Moim zdaniem, rasa człowieka to biologia, biologia i jeszcze raz biologia. A do tego fizyka, astronomia i geografia. Odmiany ludzkie są dziełami przyrody i istnieją wyłącznie po to, żeby ułatwiać organizmom funkcjonowanie w konkretnym klimacie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ponieważ Słońce jest “bogiem”&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolor skóry zależy od ilości melaniny, a ilość melaniny - od tego, w jakim stopniu jest ona potrzebna do ochrony ciała przed promieniami UV. Jeśli ktoś żyje w Afryce Środkowej, gdzie Słońce okrutnie praży, to nie należy się dziwić, iż ma pod skórą mnóstwo barwnika ochronnego (inna sprawa, że czarni zazwyczaj dobrze sobie radzą zarówno w skwarze, jak i na mrozie). I odwrotnie: jeśli ktoś żyje na Półwyspie Skandynawskim, gdzie jest dosyć chłodno, to nic dziwnego, iż jest taki blady i jasnowłosy. Mogę z przymrużeniem oka powiedzieć, że Słońce jest bogiem, albowiem doprowadziło do powstania różnych odmian Homo sapiens. Gdyby we wszystkich zakątkach naszej planety klimat był jednakowy, to nie mielibyśmy takiej różnorodności jak obecnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kwestia pochodzenia geograficznego&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że nie ma powodów, aby uważać którąkolwiek rasę za lepszą od innych. Zgadzam się z opinią, według której można mówić co najwyżej o “rasie najlepiej przystosowanej do życia w konkretnym klimacie”. Czy moi Czytelnicy wiedzą, że skośne oczy powstały po to, żeby pomóc ludziom w znoszeniu monsunów? Typ antropologiczny jest kwestią pochodzenia geograficznego. I tutaj pojawia się pewien haczyk, bo kiedy widzę przedstawiciela innej rasy, to wiem, że nie jest on rdzennym Polakiem i Słowianinem. Taki ktoś nie należy do naszej rodziny, jednak można się z nim zaprzyjaźnić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Uroda i inteligencja&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do urody, to odpowiedź na pytanie “Która rasa jest najpiękniejsza?” zależy od indywidualnych preferencji. Jednej osobie mogą się podobać swojskie twarze europejskie, druga może gustować w Latynosach, a trzecia może mieć bzika na punkcie wielkich, lśniących, skośnych oczu rodem z mangi i anime. O gustach się nie dyskutuje. Jeśli chodzi o zależności między rasą a inteligencją, to natknęłam się kiedyś na statystyki, z których wynikało, że w testach IQ żółci wypadają najlepiej, biali średnio, a czarni najgorzej. Oto cytat, który znalazłam w polskojęzycznej Wikipedii (hasło “Pismo chińskie”): “Według niektórych badań neurofizjologicznych używanie chińskiego pisma angażuje - w przeciwieństwie do pisma alfabetycznego - obie półkule mózgowe, co ma się przyczyniać m.in. do niewielkiej przewagi w testach IQ, którą osiągają Chińczycy w porównaniu z Europejczykami”. Traktuję to jako specyficzną ciekawostkę naukową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zakończenie&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uważam, że nacjonalizm jest - a przynajmniej powinien być - ideologią opartą na uczuciu miłości. Tak jak w patriotyzmie chodzi o to, aby kochać swój kraj i wiernie mu służyć, tak w nacjonalizmie powinno się stawiać na miłość do swojego narodu. Naród Polski nie powstał jednak znikąd i nie jest sam na tym świecie. Nas, Polaków, łączy wspólna przeszłość z innymi Słowianami, więc należy to traktować jako zobowiązanie do solidarności ze wszystkimi narodami słowiańskimi. Pamiętajmy, iż miłość do polskości i słowiańskości nie musi (a raczej: nie ma prawa) prowadzić do ksenofobii, czyli nienawiści do Niepolaków i Niesłowian. Kto jak kto, ale nacjonalista powinien wiedzieć najlepiej, jak cenne są różne Ojczyzny i Narody. Jeśli chodzi o rasizm, to nie ma dla niego żadnego uzasadnienia. Można go uznać co najwyżej za rodzaj ksenofobii, a więc za coś bardzo negatywnego i niebezpiecznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;31 października 2011 r.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;P.S.&lt;/strong&gt; Wszystkiego najlepszego z okazji słowiańskiego święta - Dziadów!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-5403692241943429752?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/5403692241943429752/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=5403692241943429752' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/5403692241943429752'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/5403692241943429752'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/10/bracia-sowianie-i-reszta-swiata.html' title='Bracia Słowianie i reszta świata'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-5612984101241652856</id><published>2011-10-24T13:10:00.000-07:00</published><updated>2011-10-24T13:23:56.806-07:00</updated><title type='text'>Wartości prawicowe są wartościami pogańskimi!</title><content type='html'>&lt;strong&gt;“Postępowy” światopogląd w Nowym Testamencie&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli dobrze zastanowimy się nad tym, jakie idee są zawarte w świętej księdze chrześcijan, czyli w Nowym Testamencie, to dojdziemy do wniosku, że nie mają one nic wspólnego ze światopoglądem prawicowym. Przyjrzyjmy się dokładnie temu, co czynił i postulował Jeszua - Jezus Chrystus. Główny bohater Ewangelii nie był propagatorem tradycyjnych, pogańskich wartości, takich jak honor, duma, wierność prawom przodków, niepodległość Ojczyzny czy troska o interesy własnego Narodu. Wręcz przeciwnie, był on zwolennikiem “postępowego” światopoglądu opartego na pokoju, tolerancji, równości, równouprawnieniu i uległości wobec sił ograniczających suwerenność państwa. Nasuwa się więc pytanie: czy religia chrześcijańska przystoi prawicowcom? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Wolność, równość i braterstwo&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezus często szokował, a nawet bulwersował ludzi przywiązanych do tradycyjnych zasad moralnych. Spożywał posiłki z celnikami, rozmawiał z kobietami, domagał się poszanowania dla zwierząt, sprzeciwiał się osądzaniu innych osób oraz zgadzał się na posłuszeństwo cezarowi (okupantowi). Poza tym, sugerował, że wiara powinna być sprawą prywatną: krytykował tych, którzy publicznie manifestowali swoją religijność i zachęcał do modlitwy w ukryciu. Jeszua uważał, iż wszyscy ludzie powinni żyć w wolności, równości i braterstwie. Dziś podobne tezy głoszą liberałowie, socjaldemokraci, euroentuzjaści, kosmopolici i inni. Moim zdaniem, niemal każda organizacja lub partia lewicowa mogłaby się podpisać pod biblijnym stwierdzeniem: “Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wszyscy jedno jesteście”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Litość nad kobietą upadłą&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy przypominacie sobie scenę, w której do Chrystusa została przyprowadzona niewiasta przyłapana na cudzołóstwie? Faryzeusze, czyli konserwatyści, uważali, że kobietę tę należy surowo ukarać. Jezus odmówił wymierzenia ladacznicy sprawiedliwości, uzasadniając swoją decyzję tym, iż nikt nie jest bez grzechu. We współczesnych czasach podobnie postępują stowarzyszenia feministyczne, które wzywają do zrozumienia prostytutek, kobiet uprawiających seks poza małżeństwem, antykoncepcjonistek i aborcjonistek. Tak jak Jeszua nauczał, że nikogo nie wolno oceniać, tak feministki utrzymują, iż kobiet zabijających nienarodzone dzieci nie można nazywać “morderczyniami”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jezus wzywałby do tolerancji!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiedzcie sami: czy gdyby Chrystus żył w XXI wieku, to wykrzykiwałby radykalne hasła wymierzone w feministki, homoseksualistów, transseksualistów, mniejszości etniczne, obce państwa lub instytucje ponadnarodowe? Czy walczyłby z rozmaitymi używkami, skoro sam pił wino na weselu? Czy uczestniczyłby w długich, głośnych, ostentacyjnych, publicznych modłach na Krakowskim Przedmieściu? Ja myślę, że postępowałby odwrotnie, tzn. nawoływałby do tolerancji, integracji europejskiej, skromności, pokory i poszanowania inności oraz postulowałby wolność wyboru stylu życia. Jezus na pewno nie byłby po stronie konserwatystów, nacjonalistów, patriotów, antyfeministów i antydemokratów. Dlatego chce mi się śmiać, kiedy widzę, jak prawicowcy, również ci skrajni, odwołują się do religii chrześcijańskiej i lansują się na wiernych uczniów Chrystusa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ojczyzna i honor jako wartości antyczne&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepraszam najmocniej, ale co prawicowość, szczególnie ta skrajna, ma wspólnego z treścią Nowego Testamentu?! My - patrioci, nacjonaliści, konserwatyści, antyfeminiści i antydemokraci - głosimy poglądy przeciwne do tych zawartych w Ewangelii. Cenimy sobie honor, tradycję, niepodległość Ojczyzny, interes narodowy i hierarchię społeczną, a przecież wymienione idee wywodzą się z pogaństwa! Tak, moi Kochani! Nasze prawicowe wartości są wartościami antycznymi!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Nie bójmy się pogaństwa!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli istnieje opcja polityczna, która realizuje - nawet nieświadomie - nauki Chrystusa, to jest nią umiarkowana lewica i część liberałów (chodzi o wolnościowców obyczajowych, a nie o korwinistów). My, prawicowcy, powtarzamy to, co kiedyś mówili poganie. Dlatego apeluję: nie bójmy się pogaństwa, bo to ono jest źródłem naszych idei! A ci, którzy twierdzą, iż prawicowość płynie z chrześcijaństwa, niech przestaną się wreszcie oszukiwać! Wiecie, ja jestem ateistką i nie wierzę w istnienie żadnego Boga. Lecz tym, którzy w Boga wierzą, mogę powiedzieć: jeśli Jezus obserwuje Ziemię, to oburza się na prawicę, a nie na lewicę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pieszczenie Palikotka za pomocą młotka&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lewicowcy i niektórzy liberałowie są bardzo nowotestamentowi, chociaż nie zawsze to sobie uświadamiają. Nam, prawicowcom, pozostaje już tylko ateizm, agnostycyzm lub pogaństwo. Swoją drogą, skoro lewacy są tacy chrześcijańscy, to powinni oni rozwieszać krzyże w miejscach publicznych, a nie żądać ich usunięcia. Januszu, nie gryź ręki, która Cię karmi! Januszu, nie podcinaj gałęzi, na której siedzisz! Januszu, Jezus Cię kocha! Januszu, nie lękaj się! Januszu, otwórz na oścież drzwi Chrystusowi! Januszu, zachęcaj swoich wyborców, żeby śpiewali “Bóg kocha mnie takiego, jakim jestem, raduje się każdym moim gestem. Alleluja, Boża radość mnie rozpiera, uuu, uuu, uuu, uuu” albo “Taki duży, taki mały może świętym być. Taki gruby, taki chudy może świętym być. Taki ja i taki ty może świętym być” [cytat z Arki Noego]! Hehehe, to takie moje pogańskie “pieszczenie Palikotka za pomocą młotka”… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Wyobraźnia nie zna granic&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeprowadziłam pewien eksperyment myślowy. Zastanowiłam się, jak mogłoby wyglądać chrześcijańskie niebo, czyli miejsce, do którego trafiają osoby urzeczywistniające nauki Jezusa. Wyobraziłam sobie liberalną, demokratyczną monarchię, realizującą zasadę tolerancji, otwartości, równości społecznej etc. Skojarzenie z Holandią, Belgią, Norwegią, Szwecją i Hiszpanią było tak silne, że aż mnie zatkało! Właściwie, to zrobiło mi się słabo jak Frederowi z filmu “Metropolis”, w scenie, w której zobaczył on swojego ojca w towarzystwie Fałszywej Marii. Tak czy owak: wyimaginowałam sobie również piekło. Okazało się ono nieco podobne do Białorusi, Ukrainy i Rosji. Bez komentarza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kościół - nasz sprzymierzeniec?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, w niniejszym artykule udało mi się uzasadnić, dlaczego uważam chrześcijaństwo za idealną propozycję dla lewaków, a pogaństwo - za dobre wyjście dla prawaków. Jako że sama jestem prawaczką, nie będę już patrzeć na Kościół katolicki jak na swojego sojusznika. Oczywiście, można dyskutować o tym, czy KrK głosi dokładnie to, co jest napisane w Nowym Testamencie, czy krzewi własną ideologię. Nie zmienia to jednak faktu, iż katolicyzm wywodzi się z chrześcijaństwa, a chrześcijaństwo jest z natury lewicowe. Nie ja jedna tak sądzę, moi Drodzy. Profesor Maria Szyszkowska, która kandydowała do Sejmu z listy Sojuszu Lewicy Demokratycznej, napisała na swoim blogu: “Chrześcijaństwo w swoich początkach było ruchem lewicowym”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Od Narodowego Radykalizmu do Nacjonalizmu Pogańskiego&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No cóż, jeśli ja, nacjonalistka, chcę być konsekwentna w swoim skrajnie prawicowym światopoglądzie, to nie mogę dłużej prezentować postawy klerykalnej, prochrześcijańskiej i prokatolickiej. Tym bardziej, że Kościół to instytucja ponadnarodowa z siedzibą w Watykanie - jeszcze do lat sześćdziesiątych łacińskojęzyczna. Nie chcę, żeby moja Ojczyzna była uległa wobec jakiegokolwiek obcego podmiotu! Domagam się pełnej suwerenności! Ogłaszam wszem i wobec, iż nie jestem już prokościelnym Narodowym Radykałem (NR), tylko Nacjonalistką Pogańską! Na koniec przytoczę pewien cytat: “Twój bóg został przybity do krzyża. Mój ma młot. Jakieś pytania?”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;24 października 2011 r.&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-5612984101241652856?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/5612984101241652856/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=5612984101241652856' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/5612984101241652856'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/5612984101241652856'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/10/wartosci-prawicowe-sa-wartosciami.html' title='Wartości prawicowe są wartościami pogańskimi!'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-7566931653818286101</id><published>2011-10-21T03:29:00.000-07:00</published><updated>2011-10-21T03:46:26.895-07:00</updated><title type='text'>Co mi daje ateizm?</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Ateizm daje wolność?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje środowisko jest bardzo zróżnicowane: ateiści wywodzą się z różnych warstw społecznych, wykonują różne zawody, głoszą różne poglądy i popierają różne partie polityczne. Niektórzy z nich są niewierzący od zawsze, bo nie wynieśli wiary z domu rodzinnego, inni zaś mają za sobą religijną (niekoniecznie katolicką) przeszłość. Jest jednak rzecz, która łączy chyba wszystkich świadomych ateistów z całego świata. Otóż powtarzają oni zgodnym chórem, iż ateizm daje człowiekowi wolność. Czy tak jest w istocie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłam, że się zastanowię, czym jest dla mnie brak wiary w Boga i jakie korzyści czerpię na co dzień z tego światopoglądu. Czy całkowite odrzucenie teizmu wywołało w moim życiu jakieś zmiany? Na ile ja, osoba niewierząca, różnię się od człowieka wierzącego? Które z moich poglądów wynikają bezpośrednio z ateizmu? I jakie przekonania opuściły mnie razem z wiarą w Boga? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;1. Ateizm sprawia, że jestem pro-life.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wierzę w istnienie świata pozagrobowego. Jestem przekonana, że kiedy człowiek umiera, to można dać sobie spokój z rozmyślaniem na temat jego doli. Osoba zmarła nie pójdzie ani do nieba, ani do piekła, ani do czyśćca, albowiem życie po śmierci nie istnieje, nawet w najbardziej prymitywnej formie. Dzięki temu, iż nie wierzę w świat pozagrobowy, bardziej doceniam obecne, ziemskie, biologiczne życie. Uważam, że skoro istota ludzka, której życie jest zagrożone, nie ma szans na kontynuację swojej egzystencji po śmierci, to trzeba ją za wszelką cenę ratować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogląd ten wyjaśnia, dlaczego jestem w stu procentach przeciwko aborcji. Skoro nienarodzone dzieci mają tylko to życie, które dała im przyroda, to należy je chronić z wyjątkową troskliwością. Jeśli któreś z tych dzieciątek zginie, to jego zgon będzie końcem wszystkiego - mała, ludzka istotka nie odrodzi się “po drugiej stronie”, gdyż żadnej “drugiej strony” nie ma. Ateizm zmusza mnie, bym szanowała ziemskie życie człowieka, bo jest ono jedyne i niepowtarzalne. Gdybym zaś była osobą wierzącą, w mojej głowie mógłby się zrodzić pogląd: “Co mnie obchodzą nienarodzone dzieci? Aborcja im nie zaszkodzi, ponieważ odrodzą się one w niebie, u Boga. Tam będzie im znacznie lepiej niż na Ziemi”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ nie wierzę w żadne uduchowione teorie dotyczące człowieka i świata, jestem zmuszona przyjąć światopogląd naukowy. W świetle nauki, człowieczeństwo jest tożsame z przynależnością do gatunku ludzkiego, a gatunek ludzki jest kwestią posiadania ludzkiego DNA. Jeśli mamy stworzenie, które stanowi pewną całość, posiada własny kod genetyczny i należy do gatunku Homo sapiens, to trzeba je uznać za człowieka. Ludzka zygota spełnia wszystkie warunki, które właśnie wymieniłam. Jest człowiekiem, zatem musi mieć zagwarantowane podstawowe prawa człowieka: do życia, do godnego traktowania i do bezpieczeństwa swojej osoby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprzeciwiam się aborcji, niszczeniu nadliczbowych zarodków powstałych w procedurze in-vitro oraz środkom antykoncepcyjnym uniemożliwiającym zygocie zagnieżdżenie się w macicy (spirala domaciczna, pigułka hormonalna, pigułka “dzień po” i tym podobne). Za śmierć uważam sytuację, w której dany osobnik staje się martwy jak kłoda i niezdolny absolutnie do niczego (np. do rozwoju według “linii programowej” zapisanej w DNA). Gardzę dyskusjami typu: “Czy płód jest człowiekiem? Czy przedstawiciel innej rasy jest człowiekiem? Czy pozbawiony ludzkich uczuć morderca jest człowiekiem?”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na wszystkie wymienione pytania istnieje bowiem prosta odpowiedź: “Tak, ponieważ należy do gatunku ludzkiego”. Narodzony czy nienarodzony, biały czy kolorowy, wrażliwy czy psychopatyczny - Homo sapiens to Homo sapiens i nic tego nie zmieni. Jestem za tym, żeby zamordowanie dziecka poczętego było karalne dla jego matki. No, bo jeśli państwo nie ukarze aborcjonistki, to kto to zrobi? Bóg, który nie istnieje? Nie bądźmy śmieszni! Zabijanie osób dorosłych dopuszczam tylko w dwóch przypadkach: podczas wojny oraz jako karę za morderstwo lub zdradę Ojczyzny. Ale o tym za chwilę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;2. Ateizm sprawia, że mogę być patriotką, nacjonalistką i konserwatystką.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy byłam osobą wierzącą, nie znosiłam patriotyzmu i nacjonalizmu, gdyż te ideologie jawiły mi się jako usprawiedliwienia dla przemocy, tak bardzo potępianej przez Jezusa Chrystusa. Stanowczo sprzeciwiałam się kultowi bohaterów narodowych, bo uważałam, że skoro ci ludzie zabijali w czasie wojny, to Jahwe na pewno nie przyjął ich do nieba. Stawianie “Honoru” i “Ojczyzny” w jednym szeregu z “Bogiem” jawiło mi się jako ciężka obraza dla Króla Miłości i Pokoju. Nacjonalizm uważałam za synonim faszyzmu, nazizmu i rasizmu, a samych nacjonalistów postrzegałam jako grzeszników, którzy nie potrafią kochać wszystkich ludzi jednakowo i którzy są z góry skazani na potępienie. Podkreślanie różnic i podziałów między narodami utożsamiałam z sianiem nienawiści i nietolerancji, czyli z grzechem przeciwko przykazaniu miłości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie uznawałam żadnych wojen, nawet tych obronnych, bowiem Pan Jezus - bity, opluwany i poniżany - nie robił nic, żeby się bronić. Uważałam, że chrześcijanin musi ściśle przestrzegać zaleceń Chrystusa, a przecież ten kazał miłować bliźniego, nadstawiać drugi policzek, przebaczać wszelkie krzywdy i oddawać życie za przyjaciół. Sądziłam także, iż należy ograniczyć do minimum lub wręcz całkowicie odrzucić zabijanie zwierząt, albowiem krzywdzenie stworzeń Bożych jest grzechem ciężkim. Byłam wielką zwolenniczką związków homoseksualnych, ponieważ - jak utrzymywałam - miłość jest darem od Jahwe, a szacunek dla inności to święty obowiązek chrześcijanina. Popierałam operacji zmiany płci, bo uważałam, że prawdziwą płcią jest płeć naszej (pochodzącej od Boga) duszy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można sobie wyobrazić, kim bym dzisiaj była, gdybym w wieku 16 lat nie została agnostyczką, a rok później ateistką. Pewnie skończyłabym w partii Zieloni 2004 (kurczę, co religia robi z człowiekiem?!). Wiara w Boga i wierność Ewangelii zabraniałyby mi miłości do Polski, zmuszałyby mnie do kosmopolityzmu, ekologizmu, pacyfizmu i feminizmu oraz mobilizowałyby mnie do krzewienia homoseksualnej i transseksualnej propagandy. Uświadomienie sobie, że żadnego Boga nie ma, sprawiło, iż mogłam się wyzwolić z sideł poprawności politycznej i lewackiej “filozofii miłości”. Odrzucając religię, która zmuszała mnie do określonych zachowań pod groźbą piekła lub innej kary Boskiej, stałam się wolną i samodzielnie myślącą osobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dotarło do mnie, iż nie mam obowiązku popierać homoseksualizmu i transseksualizmu. Zrozumiałam, że wcale nie muszę być masochistką, która nadstawia drugi policzek, rezygnuje z wszelkiej samoobrony, wybacza 77 razy, cieszy się z każdego cierpienia zbliżającego ją do Chrystusa oraz żyje według zasady “oni mnie opluwają, a ja się cieszę, że deszczyk pada”. Pojęłam, iż mam swoją godność, a także prawo do szczęścia i stawiania na swoim. Stwierdziłam, że wcale nie muszę się poniżać, szanując i uszczęśliwiając ludzi, którzy mnie krzywdzą. Wręcz przeciwnie: mogę, a nawet powinnam mieć swój honor. Ta honorowość i skłonność do obrony własnych interesów przeszły mi potem w patriotyzm i nacjonalizm, z czego jestem niezmiernie dumna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;3. Ateizm daje mi wolność myśli, słowa, sumienia i edukacji.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy byłam katoliczką, zdawałam sobie sprawę z faktu, iż można grzeszyć na kilka sposobów: myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. Wiedza o tym, że każdy, nawet najdrobniejszy i najmniej szkodliwy społecznie uczynek może być grzechem, sprawiała, iż musiałam się nieustannie pilnować. Uciążliwa, niekończąca się samokontrola rodem z powieści “Rok 1984” (w której ludzie starali się unikać myślozbrodni i gębozbrodni) bardzo utrudniała mi życie i najzwyczajniej w świecie mnie ograniczała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako osoba wierząca, byłam zmuszona uważać na każde wypowiadane słowo, żeby nie obrazić Boga ani bliźniego. Nie mogłam swobodnie snuć refleksji ani wypowiadać w umyśle pewnych stwierdzeń, żeby przypadkiem nie zgrzeszyć myślą. O wyciąganiu własnych wniosków i robieniu czegokolwiek wbrew Nowemu Testamentowi nawet nie było mowy. Słuchając rocka i metalu, które już w starszych klasach podstawówki zaczynały mi się podobać, czułam się jak przestępczyni. W ogóle słuchanie muzyki i korzystanie z rozrywek w czasie “fioletowych okresów” z kalendarza liturgicznego obniżało moje poczucie własnej wartości. Spożycie mięsa w piątek uważałam za niesłychaną zbrodnię i manifestację braku szacunku dla męki Pańskiej. Zarzucałam sobie, że w moim sercu od czasu do czasu pojawiają się zakazane emocje, bo przecież gniew i zazdrość należą do grzechów głównych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ateizm sprawił, iż nabrałam wreszcie pewności siebie i zaczęłam normalnie funkcjonować. Skorzystał na tym przede wszystkim mój umysł, gdyż mogłam od tej pory rozmyślać o wszystkich zagadnieniach, w dowolny sposób i z dowolnego punktu widzenia. Rozszerzyły się także moje możliwości edukacyjne. O ile w katolicyzmie czytanie, słuchanie i oglądanie pewnych materiałów jest grzechem, o tyle po jego odrzuceniu można czytać, słuchać i oglądać niemal wszystko (np. fragmenty świętych ksiąg innych religii).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osoba, która wyrwała się spod pantofla wiary, może wszechstronnie się rozwijać i samodzielnie kształtować swój światopogląd. Nie musi się martwić, że każdy przeczytany artykuł, napisane zdanie i sformułowane w myślach stwierdzenie przybliża ją do diabła. Co więcej, ma prawo zrezygnować z uczestnictwa w kulcie jednostki, jakim jest czczenie papieża i uznawanie go za istotę nieomylną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Religia, wbrew solennym deklaracjom kapłanów, nie dopuszcza wolności myśli, słowa, sumienia i edukacji. Jeśli ktoś chce być wolny, to musi odrzucić wiarę, zmienić wyznanie albo pogodzić się z myślą, iż - w świetle doktryny religijnej - jest grzesznikiem skazanym na wieczne tortury w piekle. Gdyby taki człowiek żył w średniowieczu, musiałby się też przygotować na bliskie spotkanie trzeciego stopnia z inkwizycją. Niewykluczone, że w tamtych czasach ja sama zostałabym aresztowana przez jakichś smutnych panów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jestem wolnym człowiekiem!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać, utrata wiary w istnienie Boga wniosła do mojego życia nową jakość. Dzięki ateizmowi stałam się panią swojego losu, myślącą samodzielnie i niewahającą się wykraczać poza ramy religii chrześcijańskiej. Uważam, że osoba, która określiła ateizm jako wyzwolenie istoty ludzkiej, miała rację. Brak wiary w Boga powoduje, iż mogę - bez oglądania się na nic - określać, co jest dobre, a co złe, co mądre, a co głupie, co piękne, a co brzydkie. Nie muszę stosować orwellowskiego “zbrodnioszlabanu”, czyli zabiegu myślowego polegającego na blokowaniu wszelkich wątpliwości i nieortodoksyjnych myśli rodzących się w głowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odkąd przestałam być katoliczką, nie boję się używać rozumu do celów niezgodnych z doktryną religijną. Nikt nie może mi nakazać, abym myślała lub czuła w określony sposób. Jestem wolnym człowiekiem, a nie ofiarą kontroli umysłu. Mogę być patriotką, nacjonalistką, antydemokratką i antyfeministką, popierać lub potępiać dowolne zjawiska, gniewać się i lenić, jeść mięso w piątek, kołysać się przy muzyce w adwencie, słuchać Arkony, wychwalać Łukaszenkę, żyć bez spowiedzi i Mszy świętej, farbować włosy na “jaskrawy kolor, czarny jak piekło” oraz pisać takie artykuły jak ten, który teraz czytacie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ateista to człowiek godny podziwu, albowiem wyzwolenie się od dogmatów, w które wierzyło się przez całe życie, wymaga nie lada odwagi i samozaparcia. Nie jest łatwe ani odłączenie się od Matriksa, ani przyznanie się ludzkości do nowego światopoglądu. Lecz gdy człowiek już to uczyni, naprawdę ma wrażenie, iż obudził się z jakiegoś absurdalnego snu i otrzymał wiele nowych możliwości. To tak, jakby wyjść z ciemnego lochu, w którym było się przykutym do ściany i zakneblowanym. Totalne wyzwolenie, nowe życie, zwycięstwo nad własnymi ograniczeniami. Lubię to! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;20 października 2011 r.&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-7566931653818286101?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/7566931653818286101/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=7566931653818286101' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/7566931653818286101'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/7566931653818286101'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/10/co-mi-daje-ateizm.html' title='Co mi daje ateizm?'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-3799666124351492337</id><published>2011-10-17T14:03:00.000-07:00</published><updated>2011-10-17T14:09:44.379-07:00</updated><title type='text'>Religia, etyka? Nic z tych rzeczy!</title><content type='html'>Nie będę się bawić w zbędne wstępy. Wypalę od razu, z grubej rury, że jestem przeciwna organizowaniu w szkołach katechez. Religia nie jest nauką, a przynajmniej nie taką, jak biologia, chemia, historia czy filologia polska. Tego, co ustalili teologowie, nie da się sprawdzić za pomocą żadnej uznanej metody badawczej. Tezy teologów są zupełnie nieweryfikowalne, przyjmuje się je “na wiarę”, a to zbyt mało, żeby można było stwierdzić ich prawdziwość lub fałszywość. To, że intelektualiści religijni wierzą w swoje wnioski, nie oznacza jeszcze, iż mają rację. Każdy może sobie coś wydumać i przedstawić swoje wymysły bez prezentowania dowodów na ich autentyczność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykładowo, pani Iksińska może dojść do wniosku, że w Bałtyku pływa morski potwór, a nawet napisać kilka książek na ten temat. Czy publikacja takich refleksji sprawi, iż staną się one prawdą i będą mogły być nauczane w szkołach? Oczywiście, że nie! Dlaczego więc w instytucjach oświatowych naucza się religii - serii dogmatów, które są równie niepewne i nieweryfikowalne jak pogląd o obecności potwora w Morzu Bałtyckim?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam nic przeciwko pani Iksińskiej, która wierzy w tajemnicze stworzenie zamieszkujące Bałtyk. Jednak dopóki jej pogląd nie zostanie w pełni potwierdzony przez naukowców, nie należy wmawiać młodym ludziom, iż jest on bezsprzecznym faktem. Owszem, można uczniów poinformować, że istnieje teoria dotycząca obecności potwora w Morzu Bałtyckim. Ale przekonywanie, iż teoria ta jest niepodważalną prawdą, to gruba przesada.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś może powiedzieć, że chrześcijaństwo powinno być jak najbardziej promowane, albowiem religia Chrystusowa jest naszą tradycją. Pytam: jaką tradycją? I czym są “chrześcijańskie korzenie Europy”, o których tak namiętnie rozprawiają niektóre osoby? Odkąd w Europie pojawiły się istoty rozumne, posiadające bujną wyobraźnię i zdolność do abstrakcyjnego myślenia, na kontynencie tym niepodzielnie królowało rodzimowierstwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Religia i kultura pogańska były wspólne praktycznie dla całej Europy, a także dla Indii, przez co dzisiaj mówi się o tzw. wspólnocie praindoeuropejskiej. Chociaż w różnych częściach Eurazji bogowie byli czczeni pod różnymi imionami, a teologiczne opowieści różniły się wieloma szczegółami, można powiedzieć, iż pogaństwo było jedno. Weźmy pod uwagę chociażby fakt, że w wierzeniach przedchrześcijańskich bóg najwyższy (Perun, Perkunas, Thor, Zeus, Jupiter, Indra) zawsze był związany z niebem i władał piorunami. Był też pogromcą swojego złowrogiego antagonisty i posiadał atrybut w postaci broni. Więcej informacji na temat wierzeń indoeuropejskich można znaleźć w książce “Mitologia Słowian” Aleksandra Gieysztora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez cały okres prehistoryczny i większą część starożytności Europa była pogańska. Antyczne potęgi, Grecja i Rzym, które dały początek naszej literaturze, sztuce, filozofii, nauce i teorii prawa, były państwami niechrześcijańskimi. Dopiero tysiące lat później dotarła do nas (z Bliskiego Wschodu) religia Chrystusowa, która nie miała absolutnie nic wspólnego z naszą kulturą, tradycją, religią i mentalnością. Wiara w boskość Jezusa z Nazaretu była od samego początku zwalczana przez władze rzymskie - niestety, bardzo okrutnymi metodami, których nie popieram i które uważam za niedopuszczalne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chrześcijaństwo zostało przyjęte w Rzymie za sprawą jednego z cesarzy, jednak w innych zakątkach Starego Kontynentu rozpanoszyło się dopiero kilkaset lat później. U nas nastąpiło to w roku 966, przy czym mieszkańcy naszych ziem jeszcze przez wiele wieków czcili rodzimych bogów, niekiedy pod przykrywką kultu świętych (przykład: uwielbienie dla św. Jerzego, za którym kryło się zupełnie pogańskie wysławianie Jaryły/Jarowita. Inny przykład: noc świętojańska będąca de facto zakamuflowaną nocą Kupały). Są ludzie, którzy twierdzą, że za katolicko-prawosławnym kultem Matki Boskiej kryje się pradawny kult Wielkiej Macierzy: słowiańskiej Mokoszy, greckiej Demeter, sumeryjskiej Isztar, egipskiej Izydy i tak dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, więc jak można mówić o “chrześcijańskich korzeniach Europy”, skoro Stary Kontynent ma korzenie ewidentnie niechrześcijańskie?! Ląd, na którym żyjemy, zawsze był pogański - od samego początku, od momentu pojawienia się na nim istot inteligentnych. Już Neandertalczyk i wczesny Homo sapiens byli rodzimowiercami. Europa (a właściwie: Indoeuropa) przez wiele, wiele wieków posiadała własną religię, własną kulturę, własną mentalność, własną sztukę i własną obyczajowość. Niestety, kiedy na Starym Kontynencie pojawili się wyznawcy bliskowschodniego chrześcijaństwa, prawie całe rodzime dziedzictwo zostało zaprzepaszczone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęły się wówczas rządy instytucji ponadnarodowej: Kościoła, który głosił Jedyne Słuszne Poglądy i stał na straży Nowego Porządku Europy. Dokonała się istna rewolucja - stare, rodzime, europejskie tradycje zastąpiono nowymi, obcymi, azjatyckimi. Ludzie przywiązani do dawnej kultury znaleźli się pod pręgierzem kleru (zarówno dosłownie, jak i w przenośni). Wraz z upływem czasu było coraz gorzej, albowiem instytucja ponadnarodowa, strzegąca Nowego Ładu Europejskiego, zaczęła organizować m.in. krucjaty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wyprawach krzyżowych chodziło o to, aby ujednolicić cały świat i utworzyć globalną wspólnotę katolicką. Średniowieczny Kościół, skądinąd oparty na poglądach Judejczyka Jezusa, prześladował zarówno oryginalną (pogańską) tradycję europejską, jak i przekonania innych grup etnicznych. Do dzisiaj są organizowane tzw. misje, których celem jest zwalczanie rodzimych wiar różnych ludów i poszerzanie wpływów wiadomej instytucji ponadnarodowej. A ponieważ chrześcijaństwo (głównie katolicyzm i protestantyzm) jest coraz słabsze, zdarzają się ludzie, którzy pragną za wszelką cenę bronić jego supremacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wśród nich bywają - o dziwo - nacjonaliści, chociaż to właśnie oni powinni być szczególnie niezadowoleni z faktu, że ich ojczysta tradycja została wyparta przez religię pochodzącą z Bliskiego Wschodu. Niektóre osoby są zaniepokojone faktem, iż ateiści coraz śmielej krytykują religię chrześcijańską, a w niektórych krajach Europy Zachodniej i Północnej muzułmanie zaczynają się czuć jak u siebie w domu. Pytanie do tych osób: kiedy Wy, chrześcijanie, wycinaliście święte gaje i topiliście w rzekach posągi lokalnych bogów, to było dobrze?! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opowiedzieliście się za Kościołem, który przeszczepił na Wasze ojczyste ziemie zupełnie obcą wiarę i kulturę! Tradycja grecka, tradycja rzymska, tradycja słowiańska, tradycja germańska… Wymieniliście to wszystko na azjatyckie chrześcijaństwo! I Wy teraz mówicie, iż chcecie bronić “chrześcijańskiej Europy” przed wszelkimi zagrożeniami? A co to jest “chrześcijańska Europa”?! Przecież Stary Kontynent to dom pogan! Jeśli chodzi o historię Polski, to wcale nie zaczęła się ona w 966 roku po Chrystusie. Jej dzieje toczyły się już wcześniej, tyle że w tamtych czasach nasze ziemie były częścią szeroko pojętej Słowiańszczyzny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed 966 rokiem nie było Polaków we współczesnym tego słowa znaczeniu, ale były plemiona słowiańskie, takie jak w Europie Wschodniej i na Bałkanach. Słowianie, chociaż wewnętrznie zróżnicowani, byli w zasadzie jednym narodem. Dziś już nie można mówić o istnieniu ludu słowiańskiego i przyznam, iż zdenerwowałabym się na każdego, kto wysunąłby postulat połączenia suwerennych narodów słowiańskich w jedną całość. Nie zmienia to jednak faktu, że skoro łączy Słowian wspólna przeszłość, to powinni oni ze sobą współpracować i bardzo się szanować. Nie popieram tworzenia żadnych formalnych unii politycznych, stanowczo sprzeciwiam się też projektom typu Sławia - państwo wszystkich Słowian. Proszę mnie nie uważać za panslawistkę, bo ten wyraz przywodzi na myśl jakieś internacjonalistyczne i federalistyczne zapędy. Wolę, by mnie nazywano słowiańską solidarystką. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem za nieformalną i dobrowolną przyjaźnią słowiańsko-słowiańską, realizowaną nie przez polityków (którzy mają stać na straży niezależności swoich krajów!), tylko przez zwykłych obywateli. Jestem za tym, żeby narody słowiańskie kontaktowały się ze sobą i poznawały się nawzajem. Jestem za tym, żeby Słowianie przebaczyli sobie wszelkie krzywdy i żyli w zgodzie. Jestem za tym, żeby Słowianin - w razie czego - potrafił się wstawić za drugim Słowianinem. Jestem za tym, żeby Polacy byli mniej “na Zachód”, a bardziej “na Wschód”, gdyż do Słowian należy właśnie wschodnia część Europy. Niech pewna partia nie sieje pogardy dla Rosjan, Ukraińców i Białorusinów! Dlaczego? Bo to są nasi pół-rodacy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróćmy jednak do problemu szkolnych katechez. Skoro nie chcę, by w placówkach oświaty nauczano religii, to co proponuję w zamian? Czy etykę? Nie, zdecydowanie nie etykę, gdyż pod tym pojęciem kryje się lewicowy światopogląd. Zauważcie, moi Drodzy, że niektórzy etycy (a przynajmniej ci, których kojarzę) są de facto krzewicielami myśli lewicowej. Magdalena Środa jest znaną feministką, a Maria Szyszkowska kandydowała do parlamentu z listy Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Australijski etyk Peter Singer jest zwolennikiem zoofilii, eutanazji, późnych aborcji i zabijania upośledzonych niemowląt, a jednocześnie człowiekiem walczącym o tzw. wyzwolenie zwierząt. O tym, że etyka to zakamuflowana opcja lewicowa, może również świadczyć fakt, iż propaguje ją Ruch Palikota.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamiast religii i etyki proponuję świeckie wychowanie patriotyczne, łączące w sobie elementy historii, politologii, socjologii, wiedzy o literaturze i sztuce, polonistyki, slawistyki i religioznawstwa. Chodzi o to, aby poprzez przekazywanie wiedzy i pogłębianie wrażliwości rozpalić w młodym pokoleniu miłość do Polski, troskę o jej dobro i potrzebę pracy na rzecz Ojczyzny. Lekcje wychowania patriotycznego powinny też wzbudzać u dzieci i młodzieży zainteresowanie innymi krajami słowiańskimi, ich dziejami, tradycjami i językami. Powinny pokazywać, że Polska jest wartością najwyższą, dla której warto się poświęcać, ale sami Polacy są spokrewnieni (etnicznie i kulturowo) z niektórymi narodami Wschodu i Południa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyedukowana patriotycznie młódź ma być dumna ze swojej polskości, przywiązana do takich wartości jak niepodległość czy honor, a zarazem wolna od uprzedzeń związanych ze Słowianami. Zajęcia z wychowania patriotycznego powinny być prowadzone w sposób interesujący i nienachalny, a uczniowie - zachęcani do kreatywności i samodzielnych poszukiwań. Na lekcjach można by odtwarzać filmy historyczne, słuchać pieśni patriotycznych, oglądać fotografie i reprodukcje obrazów, odtwarzać prezentacje multimedialne, czytać wiersze, utwory prozatorskie, fragmenty pamiętników i wspomnień, artykuły prasowe sprzed kilkudziesięciu lat itd. Uczniowie mogliby się również uczyć o współczesnych Polakach (np. naukowcach, muzykach, aktorach), którzy odnoszą jakieś sukcesy na arenie międzynarodowej. Poznawanie kultury i popkultury innych państw słowiańskich także powinno mieć miejsce w ramach zajęć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ nie bawiłam się we wstępy, nie będę również bawić się w zakończenia. Napiszę za to krótko i hasłowo: RELIGIA, ETYKA? NIC Z TYCH RZECZY! Nieweryfikowalna teologia chrześcijańska i lewicowa propaganda etyczna powinny zostać zastąpione przez EDUKACJĘ PATRIOTYCZNĄ!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;17 października 2011 r.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;P.S.&lt;/strong&gt; Nagranie, w którym ja, Natalia Julia Nowak, wypowiadam się na temat chrześcijaństwa i rodzimowierstwa (przepraszam za niską jakość dźwięku!). Te portrety Jezusa (po lewej stronie) wiszą w moim pokoju od jakichś 10 lat, bo tak się składa, że ja sama byłam kiedyś katoliczką. Na razie nie zamierzam ich usunąć, albowiem nie chcę robić domowej rewolucji. Zresztą, te obrazki wcale mi nie robią krzywdy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.youtube.com/watch?v=q48MM80hdDY&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-3799666124351492337?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/3799666124351492337/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=3799666124351492337' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/3799666124351492337'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/3799666124351492337'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/10/religia-etyka-nic-z-tych-rzeczy.html' title='Religia, etyka? Nic z tych rzeczy!'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-791022283351995576</id><published>2011-10-10T07:35:00.000-07:00</published><updated>2011-10-10T07:47:55.213-07:00</updated><title type='text'>Epicka klęska optymistów</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Mydliny w oczach&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiem krótko, ale dobitnie: nie rozumiem prawicowców, którzy patrzą w przyszłość z optymizmem i nie dopuszczają do swojej świadomości straszliwej prawdy o współczesnym świecie. Mamy w Polsce dużą grupę ludzi, którzy są zszokowani sukcesem Ruchu Palikota i nie mogą pojąć, jak to możliwe, iż radykalnie lewicowa partia zajęła trzecie miejsce w wyborach parlamentarnych. Postawa tych osób świadczy tylko o tym, że dotychczas były one przekonane, iż Polacy są narodem patriotyczno-konserwatywnym. Jeśli kogoś zaskoczył sukces lewicy, to znaczy, że wcześniej uważał społeczeństwo polskie za wspólnotę mniej lub bardziej prawicową. Taki ktoś żył w świecie wyobraźni, pogrążał się w skrajnym chciejstwie i był ślepy na otaczające nas zlewaczenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Grochem o ścianę&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę przyznać, iż spotkałam wiele takich osób. Optymistyczni prawicowcy, z którymi miałam okazję rozmawiać, postrzegali Polaków jako konserwatystów, patriotów, a nawet nacjonalistów. Wprawdzie próbowałam im wytłumaczyć, że rzeczywistość ma niewiele wspólnego z ich wizją, ale oni natychmiast zaprzeczali moim słowom i upierali się przy swojej opinii. Pytałam ich: jeśli Polacy są konserwatystami, to dlaczego większość z nich popiera aborcję, antykoncepcję, swobodę obyczajową i edukację seksualną? Pytałam: jeśli Polacy są patriotami, to dlaczego większość z nich nie widzi nic złego w tym, iż Polska musi wykonywać polecenia Brukseli? Pytałam: jeśli Polacy są nacjonalistami, to dlaczego partie nacjonalistyczne mają mniej niż jeden procent poparcia?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Szok i przerażenie&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prosiłam tych ludzi, żeby otworzyli oczy i poczytali chociażby komentarze w popularnych serwisach internetowych. Niestety, moje akcje uświadamiające nie przynosiły żadnego skutku. Optymistyczni prawicowcy z uporem maniaka powtarzali, że Naród Polski jest patriotyczny i konserwatywny, a lewica nigdy w naszej Ojczyźnie nie zatriumfuje. Teraz, kiedy Ruch Palikota został w Polsce partią nr 3, skrajni optymiści przecierają oczy ze zdumienia i nie wiedzą, co ze sobą zrobić. Ja tam doskonale wiedziałam, że w naszym kraju żyje mnóstwo lewicowców, którzy prędzej czy później upomną się o swoje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Druga Holandia to wyrok!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już od kilku lat byłam przygotowana na najgorsze, a swoją rozpacz i poczucie beznadziejności wyrażałam w formie depresyjnych felietonów i wierszy. Uparcie powtarzałam, iż upodobnienie się Polski do Holandii/Hiszpanii/Szwecji po prostu musi nastąpić, albowiem takie jest przeznaczenie i nic tego nie zmieni. Rozumiałam, że tak jak Traktat Lizboński i parytety dla kobiet były tylko kwestią czasu, tak totalne zlewaczenie Polski prędzej czy później stanie się faktem. Jedyne pytanie, na które nie potrafiłam sobie odpowiedzieć, brzmiało: “Kiedy to nastąpi? Czy za rok, czy za pięć lat, czy za dwie dekady?”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Spóźniona apokalipsa&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zagadka została rozwiązana 9 października 2011 roku. Tego dnia, a raczej tej nocy, mogłam sobie powiedzieć: “Oooo! Więc to już ta chwila? Ale heca! Moja stara przepowiednia wypełniła się właśnie dzisiaj!”. Szczerze mówiąc, jestem zaskoczona, iż moje proroctwo urzeczywistniło się tak późno. Był bowiem czas, kiedy myślałam, że kompletne zlewaczenie naszej Ojczyzny nastąpi bezpośrednio po ratyfikacji Traktatu z Lizbony. Jak widać, pomyliłam się o dwa lata. Ale to nie zmienia faktu, iż prawidłowo wskazałam kierunek, w którym pójdzie (czyt.: idzie) nasz ukochany kraj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zawracanie kijem Wisły&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ruch Palikota dąży do tego, aby przeprowadzić w Polsce istną rewolucję społeczno-obyczajową. Mówię Wam, drodzy Czytelnicy, że ta rewolucja dojdzie do skutku. Jeśli nie od razu, to odrobinę później (RP ma wszak cztery lata na realizację swojego celu). Mam nadzieję, iż nie będziecie wówczas wytrzeszczać oczu ze zdziwienia i kręcić głową z niedowierzania. Mnie ta cała tragedia wcale nie dziwi. Owszem, zasmuca i napełnia lękiem, ale nie dziwi. Od dawna wiem, że wszelkie wartości są skazane na przemiał i że nie da się tego wyroku odwołać. Można płakać, można walić głową w mur, można wyrywać sobie włosy ze skroni, można się szarpać i awanturować, jednak te zabiegi absolutnie niczego nie zmienią. Przed nami, prawicowcami, nie ma przyszłości. No, chyba, że za przyszłość uznamy rozpacz, upokorzenie i śmierć w straszliwych męczarniach psychicznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Życie dla życia&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moi Kochani, ja już dawno odrzuciłam wszelkie oczekiwanie. Nie czekam, bo nie mam na co. To znaczy: czekam na własną śmierć, z którą jest dokładnie tak jak ze zlewaczeniem Polski. Zgon jest przeznaczeniem, ponurym wyrokiem, który prędzej czy później zostanie wykonany. Jedyne, co mogę, to zastanawiać się, kiedy umrę - czy za miesiąc, czy za dziesięć lat, czy dopiero po ukończeniu 90 roku życia. Żyję z dnia na dzień, świadoma faktu, iż nigdy nie doczekam się poprawy swojej doli. Oddycham, jem, piję, wydalam, piszę artykuły, słucham muzyki, surfuję po Internecie i studiuję dziennikarstwo, ale nie czekam na nic konkretnego, nie liczę na najniklejszy uśmiech losu, nie spodziewam się żadnego cudu. Po co żyję? Otóż żyję dla samego życia. Poczęłam się, urodziłam… więc żyję. Jestem jak wskazówka zegara, którą kiedyś wprawiono w ruch i która obraca się dla samego obracania. W tym, że wskazówka się obraca, nie ma żadnej filozofii. To czysta fizyka i nic poza tym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Reformy a swobody obywatelskie&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Interesuje mnie tylko jedna sprawa. Czy po reformach, które wejdą w życie w ciągu najbliższych czterech lat, zachowa się wolność myśli, słowa i sumienia? Czy będę mogła kontynuować pisanie patriotycznych, nacjonalistycznych, eurosceptycznych, konserwatywnych, antyfeministycznych i antydemokratycznych felietonów? Czy prawicowe ugrupowania, takie jak Polska Partia Narodowa i Narodowe Odrodzenie Polski, będą mogły istnieć i działać zgodnie z własnymi przekonaniami? Wiem, że pytania, które zadaję, mogą się kojarzyć z dylematami klaczy Mollie, bohaterki “Folwarku Zwierzęcego” G. Orwella (“Czy po powstaniu będzie cukier? A czy będę mogła wplatać sobie wstążki w grzywę?”). Ale są one dla mnie bardzo ważne, gdyż nie chcę stracić swoich najcenniejszych praw. Boję się cierpienia, dyskryminacji, represji… Myśl o tym, że mój los może się drastycznie pogorszyć, sprawia, iż coraz mniej lękam się śmierci. Wierzę, że zgon stanowi koniec wszystkiego - zmarły człowiek traci świadomość tego, co się dzieje na Ziemi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Chociaż tyle dobrego, że pisowcy przegrali!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście, dostrzegam jedną rzecz, z której mogę się cieszyć. Tą rzeczą jest spektakularna porażka Prawa i Sprawiedliwości, partii, która od dwóch lat potwornie mnie denerwuje. Widzicie, moi drodzy Czytelnicy… Dzisiaj, czyli 10 października, jest druga rocznica podpisania Traktatu Lizbońskiego przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Odkąd Kaczyński ratyfikował TL, darzę PiS samymi negatywnymi uczuciami. Moja niechęć do Prawa i Sprawiedliwości pogłębiła się po 10 kwietnia 2010 roku, kiedy to pisowcy zaczęli nazywać LK bohaterem narodowym, stawiać mu pomniki oraz oskarżać Rosjan o umyślne spowodowanie katastrofy smoleńskiej. PiS mnie irytuje, przeraża wrogością do Wschodnich Słowian, głęboką wiarą w teorie spiskowe i bezkrytycznym uwielbieniem dla braci Kaczyńskich. Dlatego cieszę się, iż ta partia jest wielkim przegranym tegorocznych wyborów. Szczęście w nieszczęściu. To, czego poszukiwała pewna bohaterka literacka, Pollyanna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;10 października 2011 r.&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-791022283351995576?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/791022283351995576/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=791022283351995576' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/791022283351995576'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/791022283351995576'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/10/epicka-kleska-optymistow.html' title='Epicka klęska optymistów'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-8320932534103305064</id><published>2011-10-05T14:31:00.001-07:00</published><updated>2011-10-05T14:31:43.210-07:00</updated><title type='text'>Fantazja o Wielkiej Polsce Narodowej</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Muzyczne motto:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;“Opisujesz jej swój dziwny strach,&lt;br /&gt;który nie daje myślom odlecieć.&lt;br /&gt;Ona, uśmiechnięta, odpowie tak:&lt;br /&gt;po drugiej stronie lustra jest lepiej! (…)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nie mów jej, że tego nie ma -&lt;br /&gt;- ona to widzi, ona wierzy w to!&lt;br /&gt;I nie mów jej i nie zabieraj&lt;br /&gt;tych resztek wiary, co się jeszcze tlą!”&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Closterkeller - “Alicja”&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy już powstanie Wielka Polska Narodowa, niektórzy ludzie poczują się, jakby się znaleźli po drugiej stronie lustra. Wszystko, co stanowi element naszej społeczno-polityczno-gospodarczej rzeczywistości, odwróci się o sto osiemdziesiąt stopni. Świat stanie na głowie, do góry nogami. Kosmopolityzm przeobrazi się w patriotyzm, internacjonalizm w nacjonalizm, euroentuzjazm w eurosceptycyzm, feminizm w antyfeminizm, liberalizm w konserwatyzm, demokracja w autorytaryzm, kapitalizm w etatyzm, a konkordat w nawiązania do tradycji dawnych Słowian. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic, dosłownie nic, nie będzie takie jak dawniej. Wszystko ulegnie zmianie, dokona się transformacja na całej linii. Kiedy to nastąpi, wielu ludzi odniesie wrażenie, że ogląda świat w negatywie. Rzeczywistość WPN będzie odwrotnością tej, którą znamy obecnie. Wielka Polska Narodowa, jako byt jedyny w swoim rodzaju, otrzyma etykietkę “państwa absolutnie do niczego niepodobnego”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede wszystkim: Polska stanie się krajem całkowicie niepodległym, suwerennym, niezależnym od obcych sił. Gdy nasza Ojczyzna wyrwie się spod pantofla Unii Europejskiej, Rady Europy, Organizacji Paktu Północnoatlantyckiego, Organizacji Narodów Zjednoczonych, Kościoła rzymskokatolickiego i innych instytucji ponadnarodowych, będzie mogła odetchnąć z ulgą i cieszyć się nieograniczoną swobodą polityczną. Nikt - ani Bruksela, ani Waszyngton, ani Moskwa, ani Watykan - nie będzie mógł rościć sobie prawa do wydawania naszemu państwu rozkazów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polska zacznie postępować zgodnie z własną wolą i własnymi interesami, a obce siły stracą możliwość karania jej za korzystanie z wolności. Jednakże Wielka Polska Narodowa będzie suwerenna nie tylko zewnętrznie, ale także wewnętrznie. Wysokie urzędy państwowe zostaną zajęte wyłącznie przez obywateli narodowości polskiej, dzięki czemu nikt nie będzie mógł powiedzieć: “Co to za niepodległość, skoro Polakami rządzą Niepolacy?”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ideologią, stanowiącą podstawę nowego ładu państwowego, będzie nacjonalizm, rozumiany jako dążenie do zachowania pełnej suwerenności wewnętrznej i zewnętrznej oraz stawianie Ojczyzny i Narodu na pierwszym miejscu. Polska zostanie uznana za dom, Polacy za jego właścicieli i mieszkańców, a mniejszości narodowe za lokatorów (którzy są lubiani, szanowani i dobrze traktowani, ale nie mają wpływu na decyzje dotyczące całego domu). W Wielkiej Polsce Narodowej nienarodzone dzieci, niezależnie od narodowości, będą chronione tak samo jak narodzone. Wejdzie w życie całkowity zakaz aborcji, antykoncepcji i in-vitro, wynikający z faktu, że zygota od momentu poczęcia jest człowiekiem (organizmem z gatunku Homo sapiens, posiadającym własne DNA, różne od genotypu ojca i matki).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ zostanie zerwany konkordat, ludzie wierzący będą musieli brać dwa śluby: cywilny i kościelny. Niewątpliwie będzie to pewnym utrudnieniem, ale przynajmniej już nikt nie powie, iż Państwo Polskie jest wasalem Państwa Watykańskiego. Jeśli nie liczyć zniesienia konkordatu, relacje między WPN a Kościołem będą się układały normalnie. Wielka Polska Narodowa przypomni Polakom o ich słowiańskich i pogańskich korzeniach, aczkolwiek Perun i jego towarzysze będą traktowani jako symbole słowiańskości, a nie autentyczni bogowie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Homoseksualiści, jako ludzie, nie będą prześladowani za to, iż urodzili się tacy, a nie inni. Państwo nie będzie jednak rejestrować ich związków, zezwalać na adoptowanie dzieci przez pary jednopłciowe ani wyrażać pozwoleń na organizację parad równości. Publiczne radio i telewizja staną się instytucjami prorządowymi i ideologicznymi, jednak w mediach prywatnych będzie taka wolność jak w Internecie. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji będzie się zajmować wyłącznie sprawami technicznymi i organizacyjnymi, straci zaś możliwość ingerowania w treść przekazów medialnych i karania ludzi za korzystanie z wolności słowa. Zabronione będzie jedynie nawoływanie do przemocy i publikowanie oszczerstw. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielka Polska Narodowa będzie państwem opiekuńczym. Naród Polski to nie tylko ministrowie, lekarze i adwokaci, ale również drobni, ubodzy, anonimowi obywatele, którzy sprawiają, że mamy pięknie pozamiatane ulice, czyste okna w urzędach i ciepłe jedzenie w restauracjach. Mało kto zauważa tych ludzi oraz to, jak ciężko im się żyje. Jeśli chcemy, żeby Naród Polski był szczęśliwy, silny i zdrowy (fizycznie, psychicznie i moralnie), to musimy się zająć problemem biedy oraz wynikających z niej patologii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doświadczenie życiowe pokazuje, że nędza rodzi frustrację, agresję i szeroko pojęte zepsucie. Alkoholizm, narkomania, przemoc, bandytyzm, prostytucja, gwałty, mordowanie narodzonych i nienarodzonych dzieci - to zjawiska charakterystyczne dla miejsc, w których panuje ubóstwo i poczucie beznadziejności. Aby uwolnić Polskę od brudu i demoralizacji, trzeba się ostro wziąć za gospodarkę. Biednym ludziom brakuje czasem pieniędzy, żeby zapłacić za żywność, odzież i lekarstwa. Dlaczego WPN miałaby ich jeszcze “dobijać“ wysokimi podatkami?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niech płacą ci, którzy mają pieniążków aż za dużo! Jeśli w rozsądny sposób uregulujemy kwestię podatków, to bogaci wcale na tym nie ucierpią, ale biedni - skorzystają i odbiją się od dna. Według ideologii nacjonalistycznej, na pierwszym miejscu muszą się znajdować Ojczyzna i Naród, a nie egoistyczna jednostka i jej prywata. Ci, którzy mają taką możliwość, powinni pomagać tym, którym ledwo wystarcza na życie. Nie ma, że boli. Wielka Polska Narodowa to NIE jest kraj dla neofeudalistów!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Etatyzm jest rozwiązaniem bardzo patriotycznym. Wszak “etat” znaczy “państwo“, a “patria” znaczy “ojczyzna“. Chociaż nie przeszkadza mi istnienie prywatnych przedsiębiorstw, a na myśl o gospodarce centralnie planowanej robi mi się niedobrze, uważam, iż skrajny kapitalizm byłby antypolski. W Wielkiej Polsce Narodowej znaczna część kapitału będzie narodowa. Trudno mówić o nacjonalistycznym państwie w sytuacji, kiedy Naród nic nie posiada, gdyż wszystko zostało sprzedane Niemcom, Chińczykom, Amerykanom i nie wiadomo, komu jeszcze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy Polak idzie do sklepu i kupuje zagraniczny towar, pieniądze ostatecznie trafiają do rąk cudzoziemskiego przedsiębiorcy, a nie do kieszeni polskiej. WPN zadba o to, żeby rodzime firmy mogły się rozwijać i pomnażać swój majątek. Kolejna sprawa: jeżeli marzymy o niepodległym państwie, to musimy być asertywni nie tylko wobec instytucji ponadnarodowych, ale również wobec takich korporacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarza się, iż bogata, zagraniczna firma posiada więcej pieniędzy niż rząd jakiegoś kraju. Taka sytuacja jest szalenie niebezpieczna, ponieważ przedsiębiorstwo, będące de facto obcą siłą, może zacząć szantażować władze państwowe. Aby się przed tym uchronić, należy stawiać na małe, rodzime firmy, a nie na cudzoziemskie molochy. Kapitalizm to globalizm, zatem patrioci i nacjonaliści powinni być wobec niego sceptyczni. Jednocześnie trzeba uważać, żeby nie przegiąć pały w drugą stronę, bo socjalizm jeszcze nikomu nie wyszedł na zdrowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czego dzieci potrzebują do prawidłowego rozwoju emocjonalnego i moralnego? Otóż stałego kontaktu z rodzicami, którzy dadzą im miłość, ciepło, wsparcie i poczucie bezpieczeństwa. Jeśli zarówno ojciec, jak i matka, są stale nieobecni w domu, to dziecko czuje się samotne, a nad jego wychowaniem “czuwa” ulica, telewizja i Internet. WPN ustawi gospodarkę w taki sposób, że matki znajdą wreszcie czas na opiekę nad dziećmi. Zarobki mężczyzn staną się tak wysokie, iż kobiety nie będą już musiały szukać pracy poza domem. Skorzystają na tym przede wszystkim dzieci, które będą się czuły kochane, doceniane i potrzebne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielka Polska Narodowa, jako kraj nacjonalistyczny, nie będzie zainteresowana przyjmowaniem w swoje progi imigrantów. Wręcz przeciwnie: postara się, żeby ludzie marzący o osiedleniu się w naszej Ojczyźnie zmienili zdanie i pojechali gdzie indziej. Imigracja nie bierze się z księżyca. Stanowi ona konsekwencję decyzji emigrantów, aborcjonistów i antykoncepcjonistów, którzy sprawiają, iż w Polsce jest coraz mniej Polaków, a nienaturalną pustkę trzeba zapełniać imigrantami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakaz aborcji i antykoncepcji sprawi, że w naszym kraju będzie się rodzić więcej dzieci. Natomiast brak przynależności do UE spowoduje zatrzymanie emigracji. Istnieje taka alchemiczna zasada: “żeby coś zyskać, trzeba coś oddać“. Imigranci będą napływać tak długo, jak emigranci będą odpływać (a przyrost naturalny będzie niski). Nie życzymy sobie, żeby obcy ludzie tu przyjeżdżali? No to zróbmy tak, żeby nasi rodacy nie odjeżdżali (a dzieci częściej się rodziły)! Jeśli czegoś nie oddamy, to niczego nie zyskamy. Nie oddajesz, nie zyskujesz. I właśnie o to chodzi. Żebyśmy nie zyskiwali imigrantów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy cudzoziemcy zrozumieją, iż w Polsce wszystkie miejsca pracy zostały zajęte przez Polaków, zrezygnują z wyjazdu do naszego kraju. Nie przyjadą tutaj nawet po to, by założyć własną firmę, gdyż Wielka Polska Narodowa nie pozwoli im na coś takiego. Dokąd zatem udadzą się ci obcokrajowcy? To już ich zmartwienie, a raczej zmartwienie państwa, które ich przyjmie. Nie zajmujmy się cudzymi problemami, bo mamy wystarczająco dużo własnych. Zaiste, nie ma większego chamstwa od sytuacji, w której jeden kraj wtrąca się w sprawy drugiego! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niepodległość Ojczyzny… każdej Ojczyzny… jest świętością. Tak jak inni nie mają prawa ingerować w nasze życie, tak my nie mamy prawa ingerować w życie innych. WPN to WPN, a nie Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. Nasz kraj nie będzie się mieszał w wewnętrzne sprawy innych państw, gdyż byłoby to nietaktowne i nieuprawnione. Każda Ojczyzna ma prawo do wolności, pod warunkiem, że nie narusza niczyjej suwerenności. Inne kraje mogą robić co chcą. Nawet, jeśli w jakimś państwie trawniki są farbowane na różowo, a krowom wbija się w uszy złote kolczyki, to nam, Polakom, nic do tego. Co kraj, to obyczaj, co chałupa, to zwyczaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielka Polska Narodowa to miejsce, które chętnie odwiedzam w swojej wyobraźni. Chciałabym, żeby kiedyś stała się ona rzeczywistością. Jeśli się nie stanie, to nadal będę do niej żeglować w swoich fantazjach, albowiem marzenia nic nie kosztują. Jestem odrobinę podobna do Joanny Stirling, głównej bohaterki powieści “Błękitny Zamek” Lucy Maud Montgomery. Tak jak Joanna wyobrażała sobie, że mieszka w Błękitnym Zamku w Hiszpanii, tak ja wyobrażam sobie, iż żyję w WPN. Czasem myślę, że powinnam się zainteresować technikami świadomego śnienia. Gdybym mogła rozmyślnie budować Wielką Polskę w swoich snach, na pewno byłabym szczęśliwsza niż obecnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;5 października 2011 r.&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-8320932534103305064?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/8320932534103305064/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=8320932534103305064' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/8320932534103305064'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/8320932534103305064'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/10/fantazja-o-wielkiej-polsce-narodowej.html' title='Fantazja o Wielkiej Polsce Narodowej'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-631162550946759309</id><published>2011-10-03T09:46:00.000-07:00</published><updated>2011-10-03T09:47:35.650-07:00</updated><title type='text'>Od Tas do Gas</title><content type='html'>Temat, którym pragnę się zająć w niniejszym artykule, był już wielokrotnie poruszany przez najrozmaitsze media. Problemem pewnej nietuzinkowej grupy z Opola zajmowała się telewizja Polsat (“Interwencja”), TVP2 (“Ekspres Reporterów”), tygodnik “Fakty i Mity”, regionalne dzienniki “Gazeta Wrocławska” i “Nowa Trybuna Opolska” oraz zwykli Internauci (coraz częściej uznawani za tzw. piątą władzę). Barbara Kwarc, gwiazda internetowych projektów “Klatka B” i “Baśka Blog”, poświęciła liderowi tej grupy kilka odcinków swojego show.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inna osoba, należąca do dziwnej, opolskiej formacji, była obiektem zainteresowania popularnego Niekrytego Krytyka (podobno wystąpiła również w “Rozmowach w Toku”, ale nie mogę tego potwierdzić, gdyż nie udało mi się dotrzeć do tego materiału). W serwisie YouTube.com można ponadto znaleźć amatorskie wywiady z przedstawicielami opolskiej trójki (nazywanej często “sektą z Opola“). O licznych parodiach i przeróbkach twórczości tych ludzi nawet nie będę wspominać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co powoduje, że zarówno osoby prywatne, jak i profesjonalne media są zaciekawione działalnością trzyosobowej grupy z południowo-zachodniej Polski? Czy mikrowspólnota, o której mowa, robi coś nietypowego lub niebezpiecznego? Sprawcy całego zamieszania podają się za wizjonerów i jasnowidzów, posiadają wiele blogów, videoblogów i portali w serwisach społecznościowych, oferują odpłatne uzdrawianie ze wszystkich chorób, publikują apokaliptyczne przepowiednie i kontrowersyjne kazania, krytykują ludzi o odmiennych poglądach, oskarżają Kościół katolicki o propagowanie fałszywych dogmatów, postrzegają Polskę jako kraj wybrany oraz wyrażają się z pogardą o współczesnej medycynie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej zdumiewające jest jednak to, iż przywódca grupy, Romuald Statkiewicz, uważa się za inkarnację Jezusa Chrystusa, a jego przyjaciele, Elżbieta Gas i Bogusław Gas, bezgranicznie w to wierzą. Przyznam, że kiedyś próbowałam skontaktować się z tymi ludźmi, jednak zostałam przez nich zlekceważona. A szkoda, bo chciałam się dowiedzieć, jak wygląda ich codzienne życie i wzajemne relacje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z reportażu “Lekarz dusz”, przygotowanego przez dziennikarzy “Ekspresu Reporterów” (TVP2), można się dowiedzieć, że Romuald Statkiewicz działał niegdyś na terenie Wrocławia. Był wówczas pracownikiem księgarni Haliny Tas - kobiety, która twierdziła, iż jest wcielonym Bogiem (Uwaga! Jeśli ktoś chce wiedzieć więcej o pani Halinie, powinien przeczytać artykuł “Bóg jest blondynką” Bogusława Gomzara, dostępny na oficjalnej stronie tygodnika “NIE”. Może też poszukać informacji na temat spektaklu teatralnego “Pani Bóg Halina“ i książki “Sekta made in Poland“). Niestety, po pewnym czasie Statkiewicz pokłócił się z Tas, ponieważ oboje byli przekonani o swojej boskości i nie znosili konkurencji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu pan Romuald przeniósł się do Opola, porzucił swój dawny pseudonim (“Zachariasz”) i ogłosił się Jezusem Chrystusem, Świętym Graalem, Uzdrowicielem ze Światła. To, że właśnie tak wyglądała przeszłość Statkiewicza, potwierdza przedstawiciel Dominikańskiego Ośrodka Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach (“Interwencja“, TV Polsat). Jeśli chodzi o wspomniany wcześniej reportaż z TVP2, to zawiera on informacje na temat wykształcenia i kariery zawodowej pana Romualda. We fragmencie “Lekarza dusz” opolski Jezus osobiście mówi, że skończył studia wojskowe, pracował jako oficer kontrwywiadu (sic!), a także prowadził własny biznes.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż Statkiewicz jest niekwestionowanym guru “sekty z Opola”, w Internecie większą popularnością cieszy się jego apostołka - ezoteryczka i egzorcystka Elżbieta Gas (znana pod trzema pseudonimami: Tyara Elżbieta Gas, Bona Tyara Elżbieta Gas i Ismael Elżbieta Gas). O jej istnieniu dowiedziałam się zupełnie przypadkowo, kiedy oglądałam humorystyczne filmiki typu Polish Youtube Poop, opracowywane przez kreatywnych nastolatków. Zaciekawiło mnie, kim jest tajemnicza, dojrzała kobieta, którą tak niemiłosiernie wyśmiewają młodzi Internauci. Moje małe, internetowe śledztwo wykazało, że Tyara/Ismael Elżbieta Gas stała się znana dzięki krótkiemu filmikowi, w którym skrytykowała gry komputerowe i określiła je jako przyczynę demoralizacji współczesnych dzieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W filmiku, o którym mowa, Elżbieta oznajmia: &lt;em&gt;“Gry komputerowe dla dzieci to masakra dla ducha. Gdybyście zobaczyli swoimi oczami, jak swoje dzieci ziemskie wystawiacie na obszczał&lt;/em&gt; [zapis fonetyczny - przyp. NJN] &lt;em&gt;w świecie subtelnomaterialnym, to byście padli natychmiast na zawał serca. (…) Te gry to ciągłe zabijanie, to tworzenie kanału, którym codziennie płynie do tego ducha energia negatywna wielkości samochodu ciężarowego. To się zbiera i dziecko ziemskie jest tak napełnione, że nie śpi spokojnie, boi się, ma koszmary senne. Zaczyna się stres. To już się zaczyna poważna choroba, syndrom komputerowy. (…) W komputerze jest dziewięćdziesiąt siedem procent ciemnych energii”.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po publikacji tej wypowiedzi oraz wielu innych kazań Tyara/Ismael Elżbieta Gas znalazła się pod obstrzałem (a raczej: obszczałem) Internautów. W związku z powyższym, nagrała ona filmik “Puknijcie się w głowę”, który doprowadził do zaostrzenia konfliktu z młodymi widzami. Oto cytat z owego nagrania: &lt;em&gt;“Puknijcie się w głowę, najlepiej weźcie dużą patelnię, aby mocno zabrzmiało echo puknięcia! Weźcie sobie obejrzyjcie filmy na Youtube! Macie tu bardzo dużo z całego świata! Wszystko się wypełnia, a wy stoicie nad przepaścią i się śmiejecie, wyszydzacie… Wy zaraz tam wpadniecie! Czy dalej chcecie się okłamywać? Wreszcie zrozumcie, że prawda i czas apokalipsy już nastał! A wy się wybieracie w przepaść?!”. &lt;/em&gt;Kazanie “Puknijcie się w głowę”, podobnie jak “Gry komputerowe”, zrobiło furorę w wirtualnej rzeczywistości i doczekało się licznych parodii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz napiszę co nieco o poglądach Elżbiety Gas. Kobieta jest przekonana, że żyjemy w czasach apokaliptycznych. Bóg, nazywany po prostu Stwórcą, nieustannie zsyła klęski żywiołowe, które stanowią wstęp do tzw. oczyszczenia Ziemi. Jest już mało czasu na nawrócenie, ale nadal można szukać ratunku u Jezusa Chrystusa, który odrodził się w Polsce i przebywa na terenie Opola. Rzeczywistość ma charakter dualistyczny, tzn. istnieją dwa przeciwstawne światy: subtelnomaterialny (Boski, duchowy) i gęstomaterialny (doczesny, rozumowy). Ponieważ ludzie preferują ten gęstomaterialny, wkrótce zostaną dotkliwie ukarani przez Stwórcę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdaniem Tyary/Ismaela, już niedługo cała Ziemia zostanie zalana przez wodę. Oto przydatny cytat: &lt;em&gt;“Portugalia - zostanie tylko północna część jako wyspa. Wokół małe wyspy. Hiszpania - tylko część środkowa pozostanie, jak widać na mapie. Między wyspą Francji, a wyspą Hiszpanii jest dużo małych wysepek. Tam, gdzie Niemcy obecnie i Austria, to morze, i to bardzo głębokie. (…) Ze Skandynawii zostaną tylko góry, jak oznaczone na mapie. Włochy to dwie wyspy, wokół dużo wysp małych. Z Anglii i Irlandii pozostanie mała część Szkocji i wokół dużo małych wysp. Największy obszar, jaki pozostanie, to Polska. Choć okrojona od zachodu i od morza, to pozostanie jako kraj wybrany do budowania Królestwa Tysiącletniego, opartego o prawa Stwórcy”. &lt;/em&gt;Uwaga! Zacytowałam mówioną, a nie pisaną wersję przesłania “Część Europy po wydarzeniach”! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeci wizjoner, należący do formacji Romualda Statkiewicza, Mojżesz Bogusław Gas (znany także jako Kastor Bogusław Gas), jest najmniej popularny z całej grupy. Pewnie wynika to z faktu, iż przemawia on w sposób mętny, nieciekawy i niewyraźny, a jego aktywność nie jest tak wielka jak Tyary/Ismaela i Jezusa. Sądząc po nazwisku, Bogusław może być mężem Elżbiety. Jeśli faktycznie są oni małżeństwem, to ciekawe, czy wzięli ślub kościelny, czy tylko cywilny?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niniejszy artykuł nie ma na celu ani promowania, ani oczerniania Romualda Statkiewicza, Elżbiety Gas i Bogusława Gas. Napisałam ten tekst, aby poinformować, że istnieje w Polsce grupa, którą należy uważnie obserwować. Czy pan Romuald zawsze będzie wierzył, iż jest inkarnacją Jezusa Chrystusa? I czy Tyara z Mojżeszem będą mu wierni do końca życia? Czas pokaże. Jedno jest pewne: do działalności i poglądów opolskiej trójki powinno się podchodzić z dużą ostrożnością. Jeśli faktycznie jest ona nową sektą religijną, to może mieć bardzo negatywny wpływ na ludzi z zewnątrz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;3 października 2011 r.&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-631162550946759309?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/631162550946759309/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=631162550946759309' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/631162550946759309'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/631162550946759309'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/10/od-tas-do-gas.html' title='Od Tas do Gas'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-5111927104559833250</id><published>2011-09-25T06:36:00.000-07:00</published><updated>2011-09-25T06:42:19.052-07:00</updated><title type='text'>Antyfeminizm, patriarchalizm i nierówność płci</title><content type='html'>Ostatnio dużo się w Polsce mówi o kobietach, które głoszą antyfeministyczne poglądy, a jednocześnie kandydują do Parlamentu RP. Postawa tych kobiet, tak zdumiewająca i wewnętrznie sprzeczna, zapoczątkowała wielką, internetową dyskusję na temat roli pań w polityce i społeczeństwie. Jako że sama jestem antyfeministką, postanowiłam dorzucić swoje trzy grosze w postaci nowego artykułu. Zacznę od tego, że jestem głęboko zniesmaczona faktem, iż solenne deklaracje bywają czasem łamane przez samych deklarujących (a raczej: przez same deklarujące).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim zdaniem, kobieta, która uważa się za przeciwniczkę poglądów feministycznych, nie powinna szukać dla siebie miejsca w polityce, czyli w sferze tradycyjnie zarezerwowanej dla mężczyzn. No, chyba, że zmieniła swój światopogląd, ale w takiej sytuacji wskazane byłoby podanie tego faktu do wiadomości publicznej. Nie podoba mi się obecność bab w polityce, szczególnie tych, którym wyznawana ideologia powinna zabraniać robienia kariery w typowo męskim zawodzie. Kandydowanie antyfeministek do Parlamentu to dla mnie rzecz niesłychana, trochę jak podpisanie Traktatu Lizbońskiego przez znanego eurosceptyka. Swoją drogą, to ciekawe, że takie “niewyjaśnione zjawiska” zazwyczaj mają miejsce w obrębie partii Prawo i Sprawiedliwość. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opowiadam się za umiarkowanym patriarchalizmem: według mnie, wiodącą siłą w społeczeństwie powinni być mężczyźni, aczkolwiek ich zwierzchnictwo nie powinno prowadzić do prześladowania kobiet i odbierania im prawa do edukacji, uczestnictwa w życiu kulturalnym etc. Faceci mają prowadzić naród, bo aktywność i dominacja leżą w ich naturze, co udowodnię w dalszej części tekstu. Z drugiej strony, należy pamiętać, iż wszyscy obywatele (niezależnie od płci) są ludźmi, posiadają rozum i uczucia, zatem nie wolno nikogo traktować w niegodny i upokarzający sposób. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umiarkowany patriarchalizm wyklucza równość społeczną, ale gwarantuje sprawiedliwość. Właśnie dlatego uważam, że jest on czymś słusznym. Teraz chciałabym wyjaśnić, skąd się u mnie wzięły takie antyfeministyczne i pro-patriarchalne poglądy. Wprawdzie tłumaczyłam to już w swoich starych felietonach (sprzed 2-3 lat), jednak wydaje mi się, iż tamte wyjaśnienia były zbyt lakoniczne, niedokładne i agresywne. Dzisiaj chciałabym opisać temat głębiej niż w latach 2008-2009, tym bardziej, że dokonałam wielu nowych odkryć i przeanalizowałam więcej szczegółów. Muszę przyznać, iż moje ustalenia układają się w logiczną całość. Zacznę jednak od początku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem antyfeministką przede wszystkim dlatego, że zauważyłam, iż w przyrodzie nie ma czegoś takiego jak równość płci. U ssaków, do których należą istoty ludzkie, przewaga i dominacja samców nad samicami jest rzeczą naturalną, oczywistą i niepodlegającą dyskusji. Samiec jest zdecydowanie większy, silniejszy i energiczniejszy od swojej partnerki. Chcąc odbyć stosunek płciowy, opanowuje ją całkowicie - przykrywa ją swoim ciałem, wdziera się do jej organizmu i wykonuje na niej określone czynności, podczas gdy ona pozostaje bierna oraz zdana na jego łaskę i niełaskę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W świecie ludzi wygląda to bardzo podobnie, czego odbiciem są wyrazy i związki frazeologiczne (zarówno te literackie, jak i rubaszne) odnoszące się do aktów płciowych. Wizja seksu, zawarta w tych sformułowaniach, jest jednoznaczna i wyraźnie wskazuje na naturalną dominację i aktywność mężczyzny. Pan “bierze”, “kocha”, “kołysze”, “bzyka”, “dmucha” i “posuwa” panią, a ona “oddaje mu się”, “tonie w jego ramionach” i “jest jego”. Wyrażenia, które przytoczyłam, są niezwykle obrazowe i odzwierciedlają stan faktyczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podział na płcie istnieje po to, aby było możliwe rozmnażanie płciowe. A skoro podczas akcji, będącej najważniejszym elementem takiego rozmnażania, jedna istota ma totalną władzę nad drugą, to można mieć wątpliwości co do ich równości. Kopulacja jest tym, co wydaje się podważać teorię o równorzędności samca/mężczyzny i samicy/kobiety. Po prostu spotykają się dwie płcie i nagle się okazuje, że jedna z nich posiada ewidentną przewagę nad drugą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do osobnika męskiego: nie dość, że jest on stroną aktywną i dominującą, to jeszcze doprowadza do zapłodnienia, czyli stworzenia nowej istoty (bo zygota, tzn. zapłodniona komórka jajowa, jest już organizmem, posiadającym własny genotyp, różny od DNA ojca i matki). Ktoś może powiedzieć, iż chłop wcale nie musi być aktywny i dominujący podczas stosunku, bo istnieją pozycje seksualne, w których to baba się porusza. Owszem, istnieją, ale są one sztuczne, wymyślone przez człowieka. Wcale nie twierdzę, że stanowią one coś złego. Po prostu piszę, iż nie występują one w przyrodzie. Poza tym, ich realizacja jest możliwa tylko wtedy, gdy facet na to pozwala (pomijam tutaj sytuacje patologiczne, w których koleś jest np. związany). Wychodzi na to, iż ostatnie słowo w dalszym ciągu należy do mężczyzny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejną sprawą, o której warto wspomnieć w niniejszym tekście, są substancje chemiczne produkowane przez organizm faceta. Męski hormon, testosteron, jest tym, co daje mężczyźnie ogromną energię, żądzę aktywności, potrzebę dynamiki i udziału w różnych przedsięwzięciach. W sferze seksualnej przejawia się to ogromnym popędem płciowym, nad którym czasem trudno jest facetowi zapanować. W innych sferach życia przejawia się to wolą walki, rywalizacji, zdobywania, tworzenia, niszczenia itp. Sama nie wiem, jak - w filozoficzny sposób - określić ten niezwykły hormon. “Wola mocy”? “Elan vital”? Testosteron to coś, co każe płci silnej gnać przed siebie jak odrzutowiec. Można go porównać do silnika, który wprawia w ruch samochód, albo do prądu umożliwiającego działanie lampy elektrycznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U kobiet testosteron również występuje, jednak w bardzo niewielkich ilościach. Im więcej tego hormonu u kobiety, tym jest ona silniejsza i podobniejsza do mężczyzny. Jeśli chodzi o spermę, to kiedyś wyczytałam, iż zawiera ona jakieś substancje antydepresyjne i rozweselające. Zastanawiam się więc nad teorią, głoszącą, że istnieje pewna zależność między kondycją psychiczną kobiety a obecnością mężczyzny w jej życiu. Czasem spotykam się z opinią, według której panie cierpiące z powodu złego samopoczucia są “niedopchnięte”. Nie wiem, czy to prawda. Lecz jeśli tak, to wygląda na to, że nawet zdrowie samicy zależy od samca (oczywiście, nie w stu procentach!). Szok? Pewnie, że tak. Ale wiedzcie, iż ja również jestem zszokowana. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle piszę o naturze, o miejscu człowieka w przyrodzie… Pewnie wynika to z faktu, że bliski mi jest materializm wulgarny, czyli przekonanie, iż za wszystkimi ludzkimi sprawami stoi biologia. Istota ludzka niewątpliwie należy do świata zwierząt, jednak trzeba pamiętać, że jest ona zwierzęciem jedynym w swoim rodzaju. Homo sapiens stanowi stworzenie nie tylko biologiczne, ale także kulturalne. Posiada doskonale rozwinięty mózg, dzięki któremu mogły się narodzić dwa wyjątkowe zjawiska: rozum i uczuciowość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wysoka inteligencja powoduje, iż istota ludzka może wymyślać i wykorzystywać rzeczy, które nie istnieją w przyrodzie. Rozum i uczuciowość są cechami występującymi u obu płci. Doświadczenie życiowe pokazuje, że mężczyźni trochę częściej kierują się rozumem, a kobiety - uczuciami (sercem). Ale tylko trochę. Na sprawy związane z ludzkim umysłem nie ma reguły, gdyż są one o wiele bardziej skomplikowane niż beztroskie bzykanie samicy przez samca. Zaraz dojdę do tego, jak się ma istnienie rozumu i uczuciowości do relacji damsko-męskich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż tak: człowiek, dzięki swojemu mózgowi, był w stanie się ucywilizować i odejść od brutalności charakterystycznej dla świata zwierząt. Spowodowało to, że mężczyźni i kobiety przestali być wyłącznie istotami biologicznymi. Chociaż zachowali swoją zwierzęcą naturę, otrzymali nową tożsamość, tzn. stali się istotami biologiczno-kulturalnymi. Od tej pory należeli już nie tylko do przyrody, ale również do cywilizacji. Zaczęli podlegać dwóm kodeksom: prawom natury i normom kulturowym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samiec Homo sapiens, posiadający rozum i uczucia, uświadomił sobie, iż gwałcenie samic (także obdarzonych rozumem i uczuciami) jest złe. Stał się tak mądry i wyrozumiały, że doszedł do wniosku, iż należy bronić kobiet przed tymi mężczyznami, którzy nadal zachowują się jak zwierzęta. Facet nauczył się szanować i chronić przedstawicielki płci przeciwnej, traktować je jak istoty kulturalne, a nie tylko biologiczne. Ludzki rozum wynalazł sposób na to, żeby odciągnąć mężczyzn od postępowania w sposób czysto zwierzęcy: wynalazł moralność i prawo, które zakazały gwałtów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samiec Homo sapiens uzyskał zdolność dobrego odnoszenia się do samic, a nawet traktowania ich jak równych sobie. Było to bardzo wzruszające, szlachetne i korzystne dla kobiet, chociaż wcale nie zlikwidowało biologicznej nierówności płci. Wypływa z tego wniosek, że choć panowie byli, są i zawsze będą wyższą płcią, to powinni być dobrzy dla pań, ponieważ stać ich na taką postawę. Mężczyzna, który szanuje kobietę, udowadnia światu, iż jest człowiekiem, albowiem tylko w świecie ludzi samce są takie łaskawe dla samic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobiety nie zawsze potrafią docenić to, co zawdzięczają płci przeciwnej - tym ogromnym, silnym, energicznym i dominującym istotom, które mogłyby je zgnieść jak mrówki, a które zdecydowały się być empatyczne wobec słabszych. Oczywiście, są faceci, dla których liczy się wyłącznie biologia, ale ich postawa jest sprzeczna z cywilizacją i jej wytworami: prawem oraz moralnością. Kulturalni panowie nie zgadzają się na traktowanie pań w sposób czysto zwierzęcy. I to jest piękne. Tylko człowiek może postępować tak wspaniałomyślnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mężczyzna, który zdaje sobie sprawę ze swojej naturalnej przewagi, a jednocześnie jest dobry dla kobiet - to mi się podoba! Uważam, że umiarkowany patriarchalizm byłby zgodny zarówno z naturalną, jak i z kulturalną częścią człowieka. Z jednej strony, byłby on przedłużeniem samczej dominacji występującej w przyrodzie. Z drugiej: zgadzałby się z normami kulturowymi wytworzonymi przez ludzki rozum.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po co (na siłę i kosztem mężczyzn) wpychać kobiety do polityki oraz na inne wysokie stanowiska? Pozwólmy rzece płynąć, nie starajmy się powstrzymać facetów idących swoją naturalną drogą! Nie złośćmy się na mężczyzn za to, iż przyroda uczyniła ich istotami aktywnymi i dominującymi! Niech ich wiedzie testosteron! Piszę tak, chociaż dobrze wiem, że i tak będzie ich wiódł. Chłop to jest chłop - taki wielki, taki silny, taki energiczny i taki władczy. Baba, sama z siebie, nigdy nie zostanie chłopem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja lubię i podziwiam mężczyzn, fascynuję się nimi, mam w Internecie wielu znajomych płci męskiej. Ale nie próbuję im wmówić, iż jestem im równa albo lepsza od nich. Dlaczego? Bo byłoby to po prostu żałosne. Zresztą, w głębi ich umysłu i tak zachowałaby się wiedza o tym, jaka jest prawda. Zastanawialiście się kiedyś, skąd się bierze tzw. męska duma? Otóż z biologicznej strony męskiego jestestwa. Facet posiada samczy instynkt i doskonale zdaje sobie sprawę ze swojego potencjału. Wiedza o własnych atutach może być świadoma lub podświadoma, ale bez wątpienia istnieje, czego przejawem jest właśnie męska duma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobieta też wie - świadomie albo podświadomie - o biologicznej przewadze facetów. Dowód? Każda normalna, zdrowa psychicznie i logicznie myśląca pani boi się gwałtu. Wie bowiem, że gdyby jakiś zły, okrutny i zezwierzęcony mężczyzna ją zaatakował, to byłaby wobec niego zupełnie bezbronna. Zwyrodnialec przejąłby nad nią pełną kontrolę, wdarłby się do jej organizmu i najprawdopodobniej spowodowałby u niej ciążę. Całe to wydarzenie byłoby dla kobiety koszmarem i mogłoby negatywnie wpłynąć na jej dalsze życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, nie twierdzę, iż wszystkie baby uważają przedstawicieli płci przeciwnej za łotrów i patrzą na nich z ogromną nieufnością. Chodzi mi o coś zupełnie innego: o świadomość, że gdyby na drodze kobiety stanął jakiś napalony, odczłowieczony drań, to stanowiłby on dla niej istotne zagrożenie. Normalna kobieta stara się być ostrożna, aby nie ucierpieć ze strony jakiegoś zdegenerowanego łajdaka. Za tą ostrożnością kryje się wiedza o tym, iż facet jest nieporównywalnie silniejszy od baby i uzbrojony w narzędzie do kopulacji. Podły mężczyzna miałby fizyczną możliwość, aby wykorzystać te cechy przeciwko niewieście. Wiedza o tym ponurym fakcie jest zakodowana w głębi kobiecego jestestwa - stąd lęk przed gwałtem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następna kwestia, którą zajmę się w niniejszym artykule, jest lekka i być może zabawna, ale idealnie pasuje do mojej teorii o biologicznej nadrzędności płci męskiej. Mówi się, że wielu facetów posiada istną “obsesję” na punkcie własnego fallusa i otacza go jakimś sekretnym kultem. Część ciała, o której piszę, jest przez tych mężczyzn traktowana w wyjątkowy sposób: faceci poświęcają jej dużo uwagi i odnoszą się do niej z dziwnym szacunkiem. Chyba wiem, z czego może to wynikać. Otóż penis jest kwintesencją męskości, fizycznym znakiem przynależności do królującego w naturze rodu samców. Jest to ta część ciała, która daje samcowi władzę nad samicą i przyczynia się do poczęcia nowego organizmu. Mężczyzna wie, świadomie lub podświadomie, iż członek nobilituje go w świecie przyrody. Stąd lekka “obsesja” na jego punkcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tym, że penis jest dla faceta symbolem nadrzędności i dominacji, wiąże się kolejna sprawa, chyba jeszcze zabawniejsza od opisanej przed chwilą. Otóż gdzieś wyczytałam, iż mężczyźni uznają seks oralny za największy dowód miłości ze strony kobiet. Dlaczego jest tak, a nie inaczej? Na to pytanie także znalazłam odpowiedź. No cóż, wiem z opisów, że seks oralny polega na tym, iż baba pada na kolana przed facetem i zaczyna całować oraz w inny sposób pieścić ustami jego fallusa. Wydaje mi się, że taka sytuacja wyzwala w podświadomości mężczyzny przekonanie, iż kobieta zaakceptowała jego biologiczną wyższość i oddała hołd jego męskości. Nie mam, oczywiście, niezbitego dowodu na potwierdzenie tej tezy, ale wszystko wskazuje na właśnie takie postrzeganie zjawiska przez płeć silną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obecnie szukam odpowiedzi na pytanie: czy panowie i panie są sobie nierówni od początku swojego istnienia, czy też biologiczna nierówność płci przychodzi z wiekiem? Doskonale wiemy, że dzieci do pewnego wieku niewiele się od siebie różnią, a mali chłopcy wcale nie są potężniejsi od małych dziewczynek. Spójrzmy chociażby na niemowlaki: czy męskie niemowlę jest silniejsze, aktywniejsze i bardziej dominujące od żeńskiego? Oczywiście, że nie! Czasami niemowlęta są do siebie tak podobne, iż przeciętny obserwator musi zapytać: “To chłopczyk, czy dziewczynka?”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fakt, że dzieci prawie wcale się od siebie nie różnią, a między dorosłymi ludźmi istnieje ogromna przepaść, wskazywałby na to, iż chłopcy stają się wyższą płcią dopiero w okresie dojrzewania. Z drugiej strony, czytałam, że przedstawiciele płci męskiej już w okresie prenatalnym są wyjątkowo hojnie “ładowani” testosteronem, a przedstawicielki płci żeńskiej nie. To z kolei byłoby potwierdzeniem tezy, iż chłopcy od samego początku są faworyzowani przez naturę. No, więc jak to jest z tą nierównością płci? Czy towarzyszy nam ona od pierwszych chwil naszej biologicznej egzystencji, czy dosięga nas dopiero po latach? Trudno powiedzieć. Muszę to jeszcze przemyśleć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjrzyjcie się dokładnie poglądom i spostrzeżeniom, które zawarłam w niniejszym artykule. Nigdzie nie napisałam, że kobiety są “głupsze” lub “mniej wartościowe” od mężczyzn. Nigdzie nie zasugerowałam, iż faceci są “bardziej utalentowani” albo “uczciwsi” od bab. Po prostu pokazałam, że ludzie nie są równi pod względem biologicznym. Gdy się na nich patrzy wyłącznie przez pryzmat fizyki i fizjologii, dochodzi się do wniosku, iż mężczyźni zostali postawieni przez przyrodę wyżej niż kobiety. Samiec ma przewagę, a co za tym idzie: władzę nad samicą. To smutne, ale prawdziwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak, jak już wspomniałam, przedstawiciele gatunku Homo sapiens są istotami nie tylko naturalnymi, ale również kulturalnymi. Wszyscy, niezależnie od płci, mają dwie tożsamości: tę biologiczną i tę ludzką. Biologiczna część naszego “ja” została nam dana przez naturę i nie warto nad nią lamentować. Ludzką część naszego “ja” kształtujemy sami, gdyż posiadamy rozum i uczucia. Właśnie dlatego może się zdarzyć, że ktoś, kto biologicznie jest przedstawicielem płci wyższej, będzie miał kłopot z jakąś sprawą związaną z życiem w cywilizowanym (opartym na rozumie i uczuciach) świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykładowo, można być mężczyzną, tą aktywną i dominującą istotą, a jednocześnie rysować gorzej niż kobieta. Facet, który nie umie rysować, wcale nie przestaje być samcem, czyli wielkim i potężnym wybrańcem przyrody, wypełnionym testosteronem i posiadającym fallusa. Sztuka rysowania jest bowiem wytworem cywilizacji, a nie natury. To, czy ktoś rysuje dobrze, czy źle, nie wynika z biologicznej strony jego jestestwa, tylko z kulturalnej. Płeć jest kwestią biologii, zatem nie powinno się jej wiązać z umiejętnością rysowania, będącą kwestią kultury. Niepotrafiący rysować mężczyzna posiada biologiczną, a nie kulturalną przewagę nad kobietą-artystką. To, że nie ma talentu do rysunków, nie umniejsza jego męskości i nie zrównuje go z babą, albowiem zdolności plastyczne nie zależą od przyrody. Ale w tych kwestiach, które zależą od przyrody (np. w seksie), pozostaje on nadrzędny wobec płci przeciwnej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reasumując: w świecie zwierząt, do którego należy człowiek, równość płci nie istnieje i nie będzie istnieć. Istota ludzka jest jednak zwierzęciem jedynym w swoim rodzaju, ponieważ posiada doskonale rozwinięty mózg, dzięki któremu mogły się narodzić rozum i uczuciowość. Samiec Homo sapiens, w przeciwieństwie do samców innych gatunków, jest zdolny do szanowania i godnego traktowania samic. Powinien zatem korzystać z tej zdolności, aby nie było żadnych wątpliwości co do jego człowieczeństwa. Kobieta nie jest równa mężczyźnie, ale on ma możliwość odnoszenia się do niej w taki sposób, jakby tego nie dostrzegał. Jeśli chodzi o porządek społeczny, który pasowałby zarówno do biologicznej, jak i do kulturalnej strony człowieka, to jest nim umiarkowany patriarchalizm. Taki, w którym faceci są przewodnikami narodu, jednak nie wyrządzają krzywdy płci przeciwnej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;24-25 września 2011 r.&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-5111927104559833250?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/5111927104559833250/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=5111927104559833250' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/5111927104559833250'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/5111927104559833250'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/09/antyfeminizm-patriarchalizm-i.html' title='Antyfeminizm, patriarchalizm i nierówność płci'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-3905494061911919109</id><published>2011-09-21T07:42:00.000-07:00</published><updated>2011-09-21T08:06:48.846-07:00</updated><title type='text'>Breivik zburzył mój obraz świata</title><content type='html'>Wydawać by się mogło, że skoro dwie tragedie z 22 lipca 2011 roku nie dotyczą ani mnie, ani mojego kraju, to nie powinny mnie nurtować. Niestety, praktyka bywa czasem sprzeczna z teorią, a ludzkie serce potrafi reagować zupełnie inaczej niż rozum. Zdarza się, iż wydarzenia, o których się wie tylko z opowieści, wywołują u nas ogromny wstrząs, zaburzają nasze postrzeganie rzeczywistości i doprowadzają nas do głębokiej melancholii. Coś, co się zdarzyło bardzo daleko, może mieć duży wpływ na nas samych i nasze emocje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobno trzęsienie ziemi, które miało miejsce w Lizbonie w 1755 roku, było jedną z przyczyn upadku oświeceniowego optymizmu i zapowiedzią nowej epoki - pesymistycznego romantyzmu. Ludzie, którzy wierzyli, że rozumieją świat, doznali wówczas ogromnego szoku i zaczęli pytać “Dlaczego Lizbona?”. To, co się stało, nie pasowało bowiem do ich ustaleń. Mieszkańcy Lizbony uchodzili za niezwykle religijnych ludzi, więc - zgodnie z powszechnie obowiązującą opinią - powinni być chronieni przez Boga. Tymczasem to właśnie Lizbona została zniszczona przez niemiłosierny żywioł. Ówczesnym ludziom zawalił się obraz świata, tak jak mnie, kiedy dowiedziałam się o podwójnym zamachu w Norwegii. A zwłaszcza o tym, kto go dokonał. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydarzenia, do których doszło 22 lipca 2011 roku w Oslo i na wyspie Utoya, poruszyły mnie z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że były one przerażające same w sobie. Wzorowy obywatel, kochający syn, zamożny przedsiębiorca, młody człowiek o wyglądzie anioła, zdetonował bombę w stolicy swojego kraju, a potem - w tzw. pięknych okolicznościach przyrody - dokonał rzezi dzieci i młodzieży. Po drugie dlatego, iż sprawca tych zbrodni posiadał światopogląd zbliżony do mojego i działał w imię idei, które są mi bliskie. Skrajny prawicowiec, ceniący sobie niepodległość i tradycyjne wartości, zachował się w skandaliczny i bulwersujący sposób. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spróbujcie, Czytelnicy, wczuć się w moją sytuację. Wyobraźcie sobie, że jesteście patriotami, nacjonalistami, konserwatystami, eurosceptykami, antyfeministami i antydemokratami. Żyjecie sobie spokojnie, karmicie się swoimi ideami… I nagle dowiadujecie się, iż ktoś, kto myśli podobnie jak Wy, dokonał tak strasznych czynów! Jak się teraz czujecie? Na pewno niekomfortowo (o ile jesteście normalni i zdolni do empatii)! To, co się wydarzyło, nie pasuje do Waszych ustaleń i wyobrażeń, toteż jesteście tacy zdezorientowani jak ci biedni ludzie, którzy w 1755 roku usłyszeli o zniszczeniu Lizbony przez niszczycielski żywioł. Docierają do Was nowe szczegóły dotyczące tragedii, a Wy nie możecie ich sobie ułożyć w głowie, bo nie byliście przygotowani na taki cios.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatni rok był dla mnie szczęśliwy. Potrafiłam wtedy cieszyć się życiem, ponieważ wszystko wydawało mi się stabilne, a depresję miałam dawno za sobą. Chociaż nie byłam przesadnie optymistyczna i wiedziałam, że świat nigdy nie sprosta moim wymaganiom, myślałam: “Nie trzeba się załamywać. Na świecie są jeszcze fajni ludzie, którzy chcą dobrze dla swojej Ojczyzny i dla całej Ziemi. Patrioci, nacjonaliści, konserwatyści, eurosceptycy, antyfeminiści i antydemokraci jeszcze nie wyginęli. Owszem, nie ma ich zbyt wielu, ale dopóki istnieją, jest dobrze. Właśnie dlatego, iż jest ich tak mało, trzeba doceniać obecność każdego z nich. To są ostatni sprawiedliwi. Oni stanowią jedyny, bardzo nikły promyk nadziei na lepsze jutro”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogląd, który przytoczyłam, przez długi czas podtrzymywał mnie na duchu. Niestety, w lipcu 2011 roku przyszedł Anders Behring Breivik i obalił ostatnią optymistyczną tezę, która utrzymywała się w moim umyśle. Jedyna myśl, która dodawała mi skrzydeł i suszyła moje łzy, straciła rację bytu. Do tej pory sądziłam, że chodzi po świecie grupa wartościowych jednostek, w których mogę pokładać nadzieję. Teraz przekonałam się, iż “wartościowe jednostki” wcale nie muszą być takie wartościowe, a zło czai się dosłownie wszędzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czuję, że nie mogę już do końca wierzyć swoim współziomkom. Nie mam co liczyć na swoich sprzymierzeńców, albowiem mrok panuje po obu stronach barykady. Zbrodnię może zaś popełnić nawet ktoś sprawiający pozytywne wrażenie. Nie tylko wrogowie, ale również sojusznicy mogą być podli, zatem trzeba się bać wszystkich ludzi jednakowo. Nie mam prawa przywiązywać się emocjonalnie do jednostek i grup społecznych, ponieważ nigdy nie wiadomo, komu i kiedy “przegrzeją się synapsy”. Nigdzie nie mogę się czuć bezpieczna, nawet w towarzystwie innych skrajnych prawicowców. Najgorsze jest jednak to, iż - mówiąc słowami z piosenki zespołu Evanescence - “nie mogę już ufać samej sobie”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaiste, to, co się wydarzyło w Norwegii, nie mieści mi się w głowie. Od dwóch miesięcy jestem wstrząśnięta i nie mogę dojść do siebie. Jeszcze do niedawna uważałam, że patriotyczni prawicowcy są z natury dobrzy. Nawet, jeśli czasem postępują w niedojrzały, nieprzemyślany albo irytujący sposób, to mają szlachetne serca. Sądziłam, iż ktoś, kto chce jak najlepiej dla swojego kraju i dla świata, nie może być zły. Byłam przekonana, że wyznawane przez daną osobę poglądy świadczą o niej samej. To, co człowiek uważa za słuszne lub niesłuszne, jawiło mi się jako odbicie jego cech charakteru i poziomu moralnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wierzyłam, iż ludzie dobrzy opowiadają się za dobrymi ideami, a źli za złymi. Myślałam: “Ktoś, kto jest dobry, nie byłby w stanie popierać złych rzeczy. Ludzki umysł produkuje poglądy tak jak jabłoń jabłka. Jeżeli jabłka są dobre, to znaczy, iż sama jabłoń jest dobra. Ten, kto chce się czegoś dowiedzieć o swoim bliźnim, musi sprawdzić jego światopogląd. Wszelka skaza na ideowym jabłku powinna wzbudzać czujność i nieufność. Bo jeśli ktoś aprobuje niedobre rzeczy, to coś musi być z nim nie tak”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Głoszona przeze mnie filozofia sprawiała, że gdy poznawałam jakąś osobę, to dokładnie sprawdzałam jej poglądy polityczne. Zapoznawszy się z ideologią drugiego człowieka, decydowałam, czy chcę go dalej poznawać, czy nie. Dziś wiem, iż ta metoda sprawdzania bliźniego jest niemiarodajna. Gdybym nie wiedziała o wydarzeniach z 22 lipca i miała ocenić Andersa Breivika wyłącznie na podstawie jego światopoglądu, to koleś raczej wypadłby u mnie pozytywnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wprawdzie miałabym do niego kilka zastrzeżeń (bo np. dopuszcza aborcję w trzech wyjątkowych przypadkach), jednak generalnie zaliczyłabym mu ten “egzamin na dobrego człowieka”. Breivik zdałby u mnie taki test. Oczywiście, nie z maksymalnym wynikiem, ale by zdał. Tylko… co by to miało wspólnego z jego faktycznym poziomem moralnym?! Byłoby to tak “zbieżne” z rzeczywistością, jak wyniki gazetowego psychotestu z autentycznymi cechami charakteru konkretnej osoby. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłam, iż nie będę już uważać światopoglądu za wskazówkę dotyczącą osobowości drugiego człowieka. Nie dam się nabrać na niczyje deklaracje i piękne manifesty. Będę domniemywać, że bliźni jest zły, dopóki nie udowodni mi, iż jest inaczej. Ciekawe tylko, ile osób zdoła obalić takie domniemanie? Może nikt?! Cholera… Ostatnio czułam się taka oszukana w marcu 2011 roku, kiedy dowiedziałam się, iż jedna z moich idolek (której słuchałam od czwartej klasy szkoły podstawowej aż do czasów studenckich) ma na sumieniu śmierć swojego nienarodzonego dziecka. Z tym, że tamten szok przeżywałam przez tydzień, a nie przez dwa miesiące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, rozleciałam się, rozleciałam, a teraz muszę się z powrotem poskładać. Po rozpaczy, którą przeżywałam w 2009 roku ze względu na ratyfikację Traktatu Lizbońskiego, jakoś udało mi się ponownie złożyć. Wprawdzie konstrukcja, w jaką się złożyłam, nie jest taka jak przed depresją, ale co to ma do rzeczy?! Ech… Dla psychiki, która się rozkleiła, jest tylko jeden ratunek: trzeba ją posklejać! Mądrzy ludzie mawiają, iż porcelana jest najmocniejsza w tych miejscach, w których została sklejona. Czy to prawda? Czas pokaże! Koniec fragmentu autoironicznego… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczerze mówiąc, istnieje we mnie iskierka nadziei, że ludzie, którzy uznają Breivika za podstawionego prowokatora, mają rację. Posiadam odrobinę wiary w to, iż norweski terrorysta nie jest prawdziwym prawicowcem, tylko oszustem, dążącym do skompromitowania prawicy i ściągnięcia na nią nieprzyjemności. Chciałabym być absolutnie przekonana, że Anders Behring Breivik to ktoś w stylu Fałszywej Marii* z filmu “Metropolis” Fritza Langa. Fałszywa Maria była demonicznym androidem, którego wysłano do miasta Robotników, aby “zniszczył ich wiarę w Pośrednika”. Kto oglądał niemiecką produkcję z 1926/1927 roku, ten wie, o co mi chodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak czy owak: nic nie zmieni faktu, iż wypełnia się to, co przewidziałam jakiś czas temu w tekście pt. “Nie chcę cierpieć za grzechy Breivika!”. Od 22 lipca 2011 roku skrajna prawica jest w Europie uważana za wroga numer jeden. W mediach bardzo często pojawiają się materiały, w których nacjonaliści są demonizowani i wrzucani do jednego worka z napisem “Breiviki”. My, narodowi radykałowie, zawsze mieliśmy pod górkę, jednak obecnie żyje nam się gorzej niż kiedykolwiek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Polsce i innych europejskich krajach pojawiają się pomysły oraz zarządzenia wymierzone bezpośrednio w nas. Jesteśmy karani za zbrodnie jednego człowieka, którego większość z nas wcześniej nie znała. Cierpimy za cudze grzechy. Dziennikarze i politycy mszczą się na naszej społeczności, nie licząc się z tym, iż każdy człowiek jest inny, a odpowiedzialność zbiorowa to wielka niesprawiedliwość. Źle: w Europie trwa polowanie na czarownice. Bardzo źle: jest to polowanie na skrajnie prawicowe czarownice. Tragicznie: jestem czarownicą. Cóż… Przepraszam za to, że żyję! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostaje mi już tylko jedno: spróbować zrozumieć, co popchnęło tego dziwnego Norwega do popełnienia dwóch odrażających zbrodni. Ideologie, dla których postanowił on zostać zbrodniarzem, rozumiem od dawien dawna. Teraz chcę zaś pojąć, jakie czynniki skłoniły go do wykonania tak drastycznego i nieludzkiego kroku. Zastanawiam się nad tym, co się stało, śledzę doniesienia medialne dotyczące całej afery, zaglądam do manifestu mordercy i próbuję znaleźć zależność między zapisanymi słowami a ustalonymi faktami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co on chciał tymi zamachami osiągnąć? Dlaczego poszedł tą, a nie inną drogą? Czemu stwierdził, iż bestialstwo to jedyny sposób na zrealizowanie konserwatywno-nacjonalistycznych celów? Jakie jest Breivikowe podejście do życia, świata i samych ataków? Pytania, które sobie zadaję, są trudne, ale chyba pomału zbliżam się do znalezienia na nie odpowiedzi. Ktoś może powiedzieć, że główne argumenty Andersa Breivika są powszechnie znane i dokładnie omówione przez publicystów i politologów. Owszem, taka jest prawda, ale ja drążę temat głębiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Staram się dotrzeć do istoty rzeczy, do sedna sprawy, do samego rdzenia problemu. Czuję, iż nie zaznam spokoju, jeśli się nie dowiem, dlaczego jeden z nas, konserwatywnych nacjonalistów, dopuścił się mordu na niespotykaną wcześniej skalę. Muszę to wiedzieć właśnie dlatego, że za norweskimi tragediami stoi “nasz” (skrajnie prawicowy) facet. Łudzę się, iż odkrywając tajemnicę Breivika, dowiem się czegoś nowego o naszym (narodowo-radykalnym) środowisku i o samej sobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślałam, czytałam, analizowałam, oglądałam, słuchałam i sprawdzałam… W końcu doszłam do wniosku, że do koszmaru z 22 lipca 2011 roku doprowadziły trzy czynniki: &lt;strong&gt;Nadzieja, Wiara i Nienawiść.&lt;/strong&gt; Tak, dokładnie tak. &lt;strong&gt;Nadzieja, Wiara i Nienawiść. &lt;/strong&gt;Zaraz wytłumaczę, dlaczego sądzę, iż to właśnie te zjawiska (z których dwa są uznawane za pozytywne) pociągnęły za sobą fatalne skutki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Nadzieja…&lt;/strong&gt; W manifeście Andersa Behringa Breivika znajduje się fragment dotyczący samego zamachowca, jego prywatnego życia, poglądów, upodobań i cech charakteru. Fragment ten jest napisany w formie pytań i odpowiedzi, przez co sprawia wrażenie, jakby morderca przeprowadzał wywiad z samym sobą. Breivik pyta siebie między innymi o optymizm i… odpowiada, że jest bardzo optymistyczny. Inne fragmenty “2083. Europejskiej Deklaracji Niepodległości” i ogólne przesłanie manifestu wydają się ten optymizm potwierdzać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Norweg publikuje liczne prognozy na przyszłe kilkadziesiąt lat, często popierając je danymi liczbowymi. Poza tym, niejednokrotnie bawi się w proroka, przewiduje konkretne zdarzenia i to, kiedy one nastąpią. Oczywiście, jest to strasznie nawiedzone i irracjonalne (zupełnie jak “objawienia“ Bony Tyary Elżbiety Gas**), ale ma ogromne znaczenie dla zrozumienia jego motywów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Breivik wierzy, że niedługo wybuchnie - a właściwie, to już trwa - wojna “kulturowych konserwatystów” z islamistami i ich sojusznikami zwanymi “kulturowymi marksistami” (pod tym pojęciem kryją się ludzie, którzy chcą zrównania lub wręcz wymieszania różnych kultur. Twórca manifestu twierdzi, iż realizacja celów “kulturowych marksistów” doprowadziłaby do śmierci europejskiej tożsamości i upadku cywilizacji zachodniej). Według niego, wojna będzie długa i straszna, ale zakończy się wielkim tryumfem “kulturowych konserwatystów” i ocaleniem/zmartwychwstaniem tradycyjnej Europy. Nastąpi to ponoć w 2083 roku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Istnieje w Breiviku ogromna, wręcz monstrualna nadzieja na przyszłość. Zbrodniarz nie ma żadnych wątpliwości co do tego, iż jutro należy do osób takich jak on. Jest tak bezgranicznie optymistyczny, że nie dopuszcza do siebie myśli, iż coś może pójść inaczej niż on przepowiedział. Anders twierdzi, że wie, co się wydarzy w roku takim, siakim i owakim. Pisze o tym z takim przekonaniem, jakby nie chodziło o prawdziwe życie, tylko o scenariusz spektaklu teatralnego (hehehe, mam ochotę zawołać głosem Shreka: “Ty to sobie dokładnie zaplanowałeś!”). Koleś spodziewa się odrodzenia monokulturalizmu, tryumfu chrześcijaństwa, likwidacji lewicowego porządku społecznego, unicestwienia resztek komunizmu, a także reaktywacji patriarchatu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Infantylna naiwność, ślepy optymizm i wiara w posiadanie zdolności profetycznych to czynniki, które spowodowały, że uznał on swoje postępowanie za słuszne. Breivik uważa, iż trwa lub zaczyna się wojna, a on jest w tej wojnie żołnierzem. Lecz nie takim zwykłym żołnierzem, bo zwyczajni wojowie nie wiedzą, jak się zakończy konflikt zbrojny. Norweski morderca ma się za wojownika i wieszcza, któremu sprzyja sam Bóg. Postrzega siebie jako herosa, wybrańca, mesjasza, świętego etc. Do działania motywuje go nie tylko przekonanie o słuszności głoszonych idei, ale również nadzieja na ich pełną realizację w przyszłości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Wiara… &lt;/strong&gt;Anders Behring Breivik jest głęboko wierzącym chrześcijaninem, ale nie katolikiem. W dniu zamachów należał on do formacji “Knights Templar” - “Rycerze Świątyni“, będącej organizacją masońską, ale o profilu chrześcijańskim (uwaga! Istnieje pogląd, że masoneria to jedna wielka sekta!). Chociaż Norweg otwarcie pisze, iż nie jest zbyt religijny i często mu się zdarza ulegać pokusom doczesnego życia, to chce bronić cywilizacji chrześcijańskiej przed wpływami islamu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Breivik sądzi, że - jako templariusz - ma obowiązek prowadzić krucjatę przeciwko muzułmanom. Ta krucjata ma zrobić z niego męczennika i zapewnić mu zbawienie po śmierci. Bardzo to podobne do ambicji islamskich fundamentalistów, których mężczyzna tak potwornie nienawidzi. Zabójca chce dorównać średniowiecznym templariuszom i innym rycerskim zakonnikom, którzy prowadzili wojny z mahometanami i nie cofali się przed niczym. Dawni krzyżowcy stanowią dla niego wzór do naśladowania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Nienawiść… &lt;/strong&gt;Anders Behring uważa się za ucznia Chrystusa, lecz tak naprawdę ma niewiele wspólnego z cnotami ewangelicznymi. Jezus kazał kochać nieprzyjaciół, nadstawiać drugi policzek, dzielić się dobrami materialnymi i być życzliwym wobec wszystkich ludzi. Breivik jest zupełnie inny: tak bardzo nienawidzi swoich bliźnich, że był w stanie zabić 77 z nich. Chrystus radził przebaczać, a nie mordować 77 razy! Z religijnego punktu widzenia, terrorysta jest wielkim grzesznikiem i grozi mu wieczne potępienie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o innych ludzi, to Anders napisał, iż nie interesuje go ich osobisty stosunek do Boga. Liczy się tylko to, czy są oni zwolennikami określonych wartości płynących z religii. Breivik wyznał, że ceni sobie “chrześcijańskich ateistów”, czyli tych, którzy nie wierzą w istnienie Boga, ale mają poglądy jak wzorowi chrześcijanie. Gdyby Norweg mnie znał, zapewne określiłby mnie właśnie jako “chrześcijańską ateistkę”. Warto jeszcze wspomnieć, iż pseudotemplariusz ciepło się wypowiadał na temat skandynawskich rodzimowierców (czcicieli Odyna). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te trzy zjawiska - &lt;strong&gt;Nadzieja, Wiara i Nienawiść &lt;/strong&gt;- to najbardziej prawdopodobne przyczyny horroru z 22 lipca 2011 roku. Idiotyczny, oderwany od rzeczywistości optymizm, wiara w przepowiednie, fanatyzm religijny, patologiczna nienawiść do określonych grup społecznych i jakieś zaburzenia psychiczne popchnęły nawiedzonego, zdesperowanego, 32-letniego mężczyznę do dwóch straszliwych zbrodni. &lt;strong&gt;Nadzieja, Wiara i Nienawiść &lt;/strong&gt;zamieniły wzorowego obywatela w potwora mordującego dzieci, młodzież i dorosłych. Nigdy o tym nie zapominajmy. Świadomość tego, co legło u podstaw tragedii, jest bardzo potrzebna, jeśli chce się uniknąć podobnych nieszczęść w przyszłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja nie jestem taka jak Breivik. Nie mam w sobie ani Nadziei, ani Wiary. Jeśli chodzi o Nienawiść, to można by o niej dyskutować. Nie wiem, czy dzisiaj ją w sobie noszę. Kiedyś posiadałam ją na pewno. Heh, widzę, że zupełnie przypadkowo odkryłam pozytywne aspekty mojej melancholii (pewna bohaterka literacka, Pollyanna, często podkreślała, iż w każdej sytuacji jest coś, z czego można się cieszyć. Jak widać, miała odrobinę racji)!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anders Behring Breivik przekonywał swoich czytelników, że należy aktywnie działać i brnąć przed siebie jak lodołamacz. Ja zaś przekonywałam, iż należy po prostu siedzieć i lamentować. Kto miał rację? Okazuje się, że ja. Wszak finał jest taki, że norweski terrorysta siedzi w areszcie i lamentuje (“sadystyczna tortura“, hehehe!). Koleś, trzeba było tak od razu! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;20-21 września 2011 r.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_____________________________________&lt;br /&gt;* Scena z filmu “Metropolis”. Fałszywa Maria, podstawiona prowokatorka, nawołuje Robotników do rewolucji (“Wiecie, że zawsze mówiłam o pokoju… ale wasz Pośrednik nie przyszedł…”). W tym samym czasie Rotwang mówi do prawdziwej Marii: “Oszukałem Joha Fredersena! Twój dublet nie wypełnia JEGO woli, tylko MOJĄ!”.&lt;br /&gt;http://www.youtube.com/watch?v=cI1hRiFcbDQ &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;** Bona Tyara Elżbieta Gas - próbka twórczości.&lt;br /&gt;http://www.youtube.com/watch?v=cDpfrzHPOmE&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-3905494061911919109?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/3905494061911919109/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=3905494061911919109' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/3905494061911919109'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/3905494061911919109'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/09/breivik-zburzy-moj-obraz-swiata.html' title='Breivik zburzył mój obraz świata'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-4288637125045306746</id><published>2011-09-18T11:45:00.000-07:00</published><updated>2011-09-18T12:09:34.813-07:00</updated><title type='text'>Patriotic gothic. Zabawa w scenarzystkę</title><content type='html'>Kiedy byłam dzieckiem, takim w wieku 9-11 lat, do moich ulubionych zabaw należała gra w “kręcenie teledysków”. Polegało to na tym, że włączałam wybrane piosenki i odgrywałam krótkie, zrytmizowane scenki przed swoją koleżanką (i vice versa). Dzisiaj mam już 20 lat. Chociaż dawno wyrosłam z dziecięcych zabaw, nadal lubię sobie wyobrażać, jakie video clipy pasowałyby do moich ulubionych kawałków. Ostatnio postanowiłam wymyślić patriotyczno-nacjonalistyczno-konserwatywne filmiki do kilku utworów z nurtu gotyckiego (gothic rock, gothic metal).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gotyk to mój ulubiony gatunek muzyczny, ponieważ jego emocjonalność, monumentalizm, melancholijność (nierzadko depresyjność) i mrok najlepiej trafiają do mojego wnętrza. Chciałabym, żeby tego typu brzmienia szły w parze z narodowo-patriotycznymi tekstami oraz teledyskami poruszającymi tematy interesujące dla prawicowców. Napisałam o tym już kilka miesięcy temu, w takim jednym felietonie przygotowanym na studia (jestem studentką Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej). Patriotic gothic? Patriogothic? Patriogoth? Skinhead gothic? Cóż, potrzeba jest matką wynalazku!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A oto moje scenariusze, propozycje video clipów do kilku gotyckich utworów. Poruszam w nich takie tematy jak: totalitaryzm, masakra w Norwegii, teorie spiskowe dotyczące Smoleńska, terror stalinowski, dzieje mickiewiczowskiego Gustawa-Konrada, osamotnienie prawicowca w lewicowym świecie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;1. Propozycja teledysku do piosenki&lt;br /&gt;“Tourniquet” (“Opaska Uciskowa”) Evanescence&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akcja teledysku rozgrywa się w bliżej nieokreślonej przyszłości. Na początku video clipu widzimy wielkie miasto, którego wygląd wskazuje na to, że znajduje się ono w państwie totalitarnym. Budynki są oblepione propagandowymi plakatami, gdzieniegdzie widnieją podobizny wodza, w wielu miejscach powiewają flagi z ideologicznymi symbolami. Metropolia sprawia wrażenie, jakby na jej terenie właśnie stoczono bitwę: widać gruzy, dym, ogień, zniszczone samochody itp. Jest też dużo policjantów, żołnierzy i kilka czołgów. W wielu miejscach ukrywają się ludzie noszący identyczne, dziwne mundury. Bez wątpienia są to członkowie ruchu oporu, którzy wywołali powstanie, ale ponieśli klęskę i teraz chcą się schronić przed aresztowaniem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie widzimy główną bohaterkę (wokalistkę), która również ma na sobie powstańczy mundur. Kobieta jest ciężko ranna, leży pod gruzami i śpiewa swoją pieśń, rozpoczynającą się słowami “I tried to kill the pain but only brought more” (“Próbowałam zabić cierpienie, a przysporzyłam go jeszcze więcej“). Wokalistka, chociaż zmęczona, ciągle się rozgląda, jakby miała nadzieję, iż ktoś do niej przyjdzie i jej pomoże. Wyje “I’m dying, praying, bleeding and screaming” - “Umieram, modlę się, krwawię i krzyczę”. Ponieważ nadal jest sama, spogląda na pokryte ciemnymi chmurami niebo i woła “My God, my tourniquet, return to me salvation” (“Mój Boże, moja opasko uciskowa, przywróć mi zbawienie”).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez cały teledysk wizja leżącej pod gruzami i śpiewającej bohaterki przeplata się z obrazami ukazującymi losy innych rebeliantów. Widzimy kilku mężczyzn, którzy zostają publicznie powieszeni przez służby bezpieczeństwa. Widzimy młodą dziewczynę, która rozmawia przez telefon komórkowy (na dole ekranu wyświetla się napis “Nie udało nam się. To koniec. Żegnaj”. Po chwili dziewczyna zostaje aresztowana przez policję). Widzimy prywatny dom i kompletnie załamaną matkę, bezskutecznie pocieszaną przez trójkę dzieci (kobieta cedzi coś przez zęby, a na ekranie pojawia się napis “Bezmyślny łajdak”). Widzimy dwoje dwudziestokilkuletnich powstańców, którzy rozpaczliwie przytulają się do siebie. Widzimy rebelianta, który jest brutalnie pałowany na posterunku policji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy w piosence słychać ryk “I want to die!” (“Chcę umrzeć!”), spostrzegamy członkinię ruchu oporu, która strzela sobie w głowę i upada na ziemię. Tymczasem główna bohaterka, czyli wokalistka, wciąż leży pod gruzami i wykonuje swoją pieśń. Gdy kobieta kończy śpiewać ostatnie słowa utworu (“My suicide” - “Moje samobójstwo”), przekonujemy się, że obok niej znajdują się ślady materiałów wybuchowych. Sugeruje to, iż bohaterka próbowała dokonać samobójczego zamachu bombowego. Video clip kończy się wizją zniszczonego miasta, w którym zaczyna padać deszcz. Wygląda to, jakby nawet niebo płakało. Na samym końcu pojawiają się symbole tryumfującego totalitaryzmu, który zdołał stłumić rewolucję społeczną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;2. Propozycja teledysku do piosenki&lt;br /&gt;“Pearls of Light” (“Perły Światła”) Within Temptation&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teledysk zaczyna się od zaprezentowania widzom pięknego, malowniczego krajobrazu: mamy niedużą, zieloną, niezwykle uroczą wysepkę położoną na jeziorze. Jest wczesny ranek, a jezioro i rosa (pokrywająca rośliny) nieśmiało błyszczą w promieniach “newborn sun” - “nowonarodzonego słońca”. Początkowo wyspa sprawia wrażenie bezludnej, jednak potem przekonujemy się, że jest na niej jedna osoba: przygnębiona, zadumana, odziana w gotycką suknię wokalistka, przechadzająca się po lądzie i przyglądająca się otoczeniu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobieta, idąc w głąb wyspy, zastaje widoki rodem z wiersza “Piosenka o porcelanie” Czesława Miłosza. Wszędzie znajdują się porozbijane, porcelanowe przedmioty: filiżanki, spodki, dzbanki i lalki (te ostatnie są filmowane w taki sposób, że sprawiają wrażenie martwych ludzi). Co ciekawe, te zniszczone rzeczy leżą w kałużach krwi. W końcu bohaterka video clipu wchodzi do jakiegoś niewielkiego budynku. Tam znajduje okropny bałagan i jeszcze więcej porcelanowych lalek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Większość zabawek leży w wielkiej kałuży krwi na podłodze. Inne, także pobrudzone czerwoną cieczą, siedzą na krzesłach przy stoliku. Każdej z lalek czegoś brakuje: jedna ma urwaną rękę, innej odstrzelono kawałek głowy, jeszcze innej potłuczono nogi. Na stoliku znajduje się przewrócony, rozbity, porcelanowy serwis do herbaty. Z imbryka na stół nie wylewa się jednak popularny napój, tylko człowiecza krew. Wokalistka, mająca już dosyć tych apokaliptycznych widoków, siada na wolnym krześle i kompletnie się załamuje. Zaczyna płakać, a jej łzy lśnią niczym tytułowe “pearls of light” - “perły światła”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Później znowu widzimy wokalistkę spacerującą po wyspie i mijającą porozbijaną porcelanę. Nad zniszczonymi przedmiotami zaczynają krążyć kruki, co dodaje całej scenie grozy i dramatyzmu. W końcu kobieta dociera do jeziora i… wchodzi do niego, przez co widzowie uświadamiają sobie, iż bohaterka video clipu jest nimfą wodną (taką jak Goplana z “Balladyny” Juliusza Słowackiego). Odejście boginki do zbiornika wodnego następuje po tym, jak w piosence po raz ostatni padają słowa “I forgot where I came from” (“Zapomniałam, skąd przybyłam”). Później widzimy już tylko norweskie flagi narodowe i teledysk dobiega końca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;3. Propozycja teledysku do piosenki&lt;br /&gt;“Bring Me To Life” (“Przywróć Mnie Do Życia”) Evanescence&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teledysk nawiązujący do autentycznego video clipu “Bring Me To Life” zespołu Evanescence. Akcja pierwszej sceny rozgrywa się w nocy, kiedy główna bohaterka (grana przez wokalistkę) niespokojnie śpi w swoim łóżku. Widzowie mają okazję zobaczyć pokój kobiety. Na pierwszy rzut oka, jest on zupełnie normalny. Potem jednak okazuje się, że są w nim chorągiewki z logo Prawa i Sprawiedliwości, Solidarnych 2010 i Ruchu 10 Kwietnia, a na ścianie wisi duże, czarno-białe, oprawione w ramki zdjęcie Lecha i Marii Kaczyńskich, do którego przyczepiono czarną, żałobną wstążeczkę. Obok zdjęcia widnieje drewniany krzyż, łudząco podobny do tego, który stał niegdyś na Krakowskim Przedmieściu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwilę później widzimy, co się śni bohaterce filmiku. Kobieta ma wizję Moskwy, sprawiającej wrażenie bardzo mrocznego, tajemniczego i niebezpiecznego miasta. Potem naszym oczom ukazuje się wnętrze samolotu, w którym panuje ogromne poruszenie, wynikające ze świadomości zbliżającej się katastrofy. Ludzie w tupolewie są przerażeni, a zarazem zjednoczeni w obliczu nadchodzącej tragedii. Niespodziewanie widać dziwny, oślepiający błysk i akcja snu przenosi się gdzie indziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna scena wizji rozgrywa się w okolicach Smoleńska. Ponury las i gęsta, mlecznobiała mgła sprawiają iście gotyckie wrażenie. Wokalistka, posiadająca czarne, rozpuszczone włosy i nosząca lekką, białą suknię, idzie przez ten las i dociera do rozbitego samolotu. Wrak tupolewa wygląda naprawdę przerażająco, jednak niektóre ofiary katastrofy wciąż żyją: kilka rannych, zakrwawionych osób leży na ziemi i woła o pomoc. Bohaterka podchodzi do każdego z ocalałych, ale nie jest w stanie pomóc żadnemu z nich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy kobieta kończy śpiewać “Only you are the life among the dead” (“Tylko wy jesteście żywymi pośród umarłych”), spostrzega nadchodzących żołnierzy rosyjskich. Przerażona, ucieka, chowa się za jakimś drzewem i staje się świadkiem dobijania rannych (wyraźnie słychać kilka strzałów). Wokalistka, umierająca ze strachu i rozpaczy, patrzy w górę i wyje błagalnie “Bring me to life!” (“Przywróć mnie do życia!”). W końcu się budzi. Okazuje się, iż cała ta historia była koszmarnym snem zwolenniczki Prawa i Sprawiedliwości, przewrażliwionej na punkcie katastrofy smoleńskiej i wierzącej w teorię spiskową o rzekomym “zamachu”. Uwaga! Autorka scenariusza, czyli ja, NIE wierzy w tę PiS-owską teorię! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;4. Propozycja teledysku do piosenki&lt;br /&gt;“Frozen” (“Zamarznięta”) Within Temptation&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akcja teledysku rozgrywa się na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku, czyli w okresie stalinizmu. Na początku widzimy symbole owej epoki: fabryki, pola zbożowe, propagandowe plakaty, czerwone sztandary, portrety Józefa Stalina, robotników budujących bloki mieszkalne itp. Później “jesteśmy” już w miejskim domu, w którym mieszka kochające się, ale bezdzietne małżeństwo. W pewnym momencie pan gdzieś wychodzi, a pani (w tej roli wokalistka) zostaje sama. Nagle dzwoni telefon. Kobieta odbiera słuchawkę. Widzowie widzą tego, kto dzwoni - groźnie wyglądającego, ubranego po cywilnemu ubeka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy funkcjonariusz Urzędu Bezpieczeństwa przemawia do głównej bohaterki, na dole ekranu wyświetla się jego wypowiedź: “Jeśli nie dołączysz do nas, aresztujemy twojego męża. Wiemy, że przed wojną sympatyzował z endecją”. Po zakończeniu rozmowy wokalistka odkłada słuchawkę i wygląda na kompletnie załamaną. Akcja następnej sceny rozgrywa się w jakimś lokalu, w którym przebywa m.in. bohaterka, będąca już tajną współpracowniczką UB. W pewnym momencie kobieta spostrzega, jak jakiś mężczyzna przekazuje innemu antykomunistyczną broszurę. Wokalistka idzie do budynku bezpieki i opowiada swojemu przełożonemu (temu, który do niej zadzwonił) o swoim spostrzeżeniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna scena jest już wizją egzekucji dwóch mężczyzn, na których doniosła główna bohaterka. Wydarzenia mają miejsce w ubeckim więzieniu: kat jest ubrany w wojskowy mundur, a ofiary sprawiają wrażenie wynędzniałych i skatowanych. Po tej scenie widzimy, jak ubek-przełożony dzwoni do wokalistki i opowiada jej o zgładzeniu skazańców. Kobieta wpada w rozpacz, wybucha histerycznym płaczem. Następna scena: bohaterka, pogrążona w wyrzutach sumienia, trafia gdzieś na łono natury. Przez chwilę stoi zadumana, potem wzdycha i kładzie się na torach kolejowych, żeby popełnić samobójstwo. W końcu nadjeżdża pociąg. Wielka, ciężka maszyna jest filmowana długo i z różnych punktów widzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ostatniej scenie mamy wizję wokalistki jako upadłego anioła, posiadającego połamane skrzydła i płaczącego krwawymi łzami. Fragmenty ukazujące owego anioła przeplatają się z fragmentami pokazującymi męża głównej bohaterki. Mężczyzna stoi na cmentarzu, jest smutny i wpatrzony w grób zmarłej żony. Teledysk kończy się tak, jak się zaczął. Widać symbole ponurej epoki stalinizmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;5. Propozycja teledysku do piosenki&lt;br /&gt;“Erinnerung” (“Wspomnienie”) Lacrimosy&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Video clip oparty na motywach cyklu dramaturgicznego “Dziady” Adama Mickiewicza. Na początku widzimy scenerię rodem z czwartego tomu serii: izbę oświetloną dwiema świecami, nakryty stół, prawosławnego księdza i jego bawiące się dzieci. Nagle rozlega się pukanie i do domu wchodzi Gustaw: młody mężczyzna będący upiorem. Bohater posiada niezwykle gotycki wygląd, tzn. trupiobladą twarz, upiorną charakteryzację i poszarpane ubrania. Zarówno jego aparycja, jak i zachowanie są groteskowe. Gustaw sprawia wrażenie szaleńca, który z jednej strony wywołuje rozbawienie, a z drugiej strach i dezorientację.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Młody upiór robi to, co w utworze Mickiewicza, czyli opowiada księdzu o swoich wspomnieniach i zmartwieniach (w teledysku jest to tożsame ze śpiewaniem piosenki). Duchowny nie do końca rozumie Gustawa, natomiast dzieci naśmiewają się z nietypowego gościa. Potem widzimy, jak młodzieniec pokazuje gospodarzowi gałązkę jedliny, swojego rzekomego przyjaciela. W końcu Gustaw wyjmuje sztylet i wbija go sobie w serce. A ponieważ już od dawna jest martwy, nie ginie, tylko wybucha obłąkańczym śmiechem. Ksiądz wygląda na przerażonego i zszokowanego całą tą sytuacją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna scena opiera się na trzeciej części “Dziadów”. Gustaw jest więźniem politycznym, przebywającym w ciemnej, ponurej, niegodnej człowieka celi. Jeniec gra na lutni, co ma być aluzją do jego talentu literackiego i poetyckich improwizacji. Za plecami młodzieńca znajduje się łaciński napis, informujący, że umarł Gustaw, a narodził się Konrad. Pojawia się krótka, trwająca tylko kilka sekund wizja, ukazująca bohatera stojącego na tle polskiej flagi narodowej (na ręce młodego człowieka siedzi Orzeł Biały w koronie). Po niej znów widzimy Gustawa-Konrada jako więźnia politycznego. Jeniec złości się na Boga, gdyż pozwolił on na upadek Rzeczypospolitej. Młodzieniec posiada czarne, demoniczne gałki oczne, które płoną gniewem i nienawiścią. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W następnej scenie mamy noc, cmentarz i widoczną w tle kaplicę. Guślarz i Kobieta obserwują, jak z mogił wychodzą trupy, które okrutnie cierpią za swoje grzechy. Później widzimy Gustawa-Konrada, który przebywa w jakimś ciemnym pomieszczeniu i jest bardzo skatowany przez rosyjskich strażników. Młody mężczyzna wciąż ma czarne, demoniczne gałki oczne, a na jego klatce piersiowej wycięto krwawy napis “MILIJON” (uwaga: zamiast “MILIJON” może być “MILION” lub “1000000“). Pojawia się czarna plansza z białym napisem w cudzysłowie: “Ja i ojczyzna to jedno. Nazywam się Milijon - bo za milijony kocham i cierpię katusze. Patrzę na ojczyznę biedną, jak syn na ojca wplecionego w koło. Czuję całego cierpienia narodu, jak matka czuje w łonie bole swego płodu”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;6. Propozycja teledysku do piosenki&lt;br /&gt;“In The Dark” (“W Ciemności”) The Birthday Massacre&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku filmiku widzimy główną bohaterkę. Jest to konserwatywna nastolatka, ubrana bardzo oficjalnie, tradycyjnie i elegancko: dziewczyna ma na sobie białą bluzkę koszulową, ciemną spódnicę za kolana, białe podkolanówki, czarne lakierki i malutką torebeczkę. Jej długie, czarne włosy są zaplecione w warkocze i związane ciemnoróżowymi kokardami. Nastolatka wyjmuje z torebki kartkę papieru i czyta zapisany na niej adres. Potem chowa kartkę tam, skąd ją wyjęła i spogląda na nieznaną sobie dzielnicę. A jest to dzielnica niezwykle groteskowa, śmieszna i straszna jednocześnie, kojarząca się z komediohorrorami Tima Burtona. Młoda dama robi nieco zlęknioną minę, ale decyduje się iść naprzód.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tej groteskowej - mrocznej i zabawnej - dzielnicy znajduje się to wszystko, czego osoby o skrajnie prawicowych poglądach starają się unikać. Dziewczyna, idąc ulicą, widzi transwestytów, punków, roznegliżowane uczennice, homoseksualistów z adoptowanymi dziećmi, kobiety noszące koszulki z feministycznymi napisami, młodzieńców palących marihuanę itp. Oni wszyscy są przedstawieni w sposób karykaturalny i groteskowy. Ponieważ główna bohaterka jest jedyną postacią wyglądającą “normalnie” (tzn. poważnie i tradycyjnie), mieszkańcy dzielnicy spoglądają na nią z takim samym zdumieniem jak ona na nich. Maszerująca przed siebie nastolatka mija też klinikę aborcyjną, sex shop, dyskotekę dla gejów i siedzibę jakiejś lewicowej partii politycznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagle konserwatywna panna uświadamia sobie, że się zgubiła. Jest już dosyć późno, w mieście powoli zapada zmrok. Dziwaczna dzielnica staje się coraz mniej zabawna, a coraz bardziej straszna. W miejscach publicznych zaczynają się pojawiać działacze antify. Główna bohaterka mija dwóch ogromnych, groźnie wyglądających młodzieńców, którzy noszą czarne koszulki ze znakiem anarchii. Obaj patrzą groźnie na dziewczynę i coś do siebie szepczą. Nieco dalej bohaterka dostrzega starszego pana, który wygląda jak Stalin i spogląda na nią z szyderczym uśmieszkiem. W końcu robi się zupełnie ciemno. Jest noc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawicowa nastolatka, zmęczona marszem, dociera do jakiegoś spokojnego miejsca i siada na ławce. Wpatrując się w rozgwieżdżone niebo i pełny księżyc, może wreszcie odpocząć i zastanowić nad odnalezieniem drogi do celu. Sielanka nie trwa jednak długo, bo na horyzoncie pojawia się anarchistyczna bojówka. Przerażona dziewczyna zrywa się na równe nogi i ucieka. Biegnąc na oślep, dociera do uliczki, przy której stoją domki jednorodzinne. Z jednego z tych domków wychodzi jakiś chłopak i zaczyna wołać główną bohaterkę. Okazuje się, iż jest to właśnie ta osoba, której nastolatka poszukiwała. Człowiek, który wzywa młodą damę, wcale nie wygląda tak groteskowo jak pozostali mieszkańcy dzielnicy. Przeciwnie: wygląda on “normalnie” (tradycyjnie i poważnie), przez co pasuje jak ulał do głównej bohaterki. Kiedy dziewczyna zauważa chłopca, wzdycha z ulgą i idzie w jego kierunku. W tej samej chwili zaczyna się wschód słońca. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Mam nadzieję, że moje scenariusze spodobały się Czytelnikom. Chociaż mają one charakter ewidentnie polityczny, to wydaje mi się, iż pasują do wybranych przeze mnie piosenek. Dziękuję za lekturę i zapraszam do udziału w zabawie polegającej na samodzielnym wymyślaniu muzycznych video clipów!&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;16-18 września 2011 r.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-4288637125045306746?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/4288637125045306746/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=4288637125045306746' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/4288637125045306746'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/4288637125045306746'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/09/patriotic-gothic-zabawa-w-scenarzystke.html' title='Patriotic gothic. Zabawa w scenarzystkę'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-268183698612541503</id><published>2011-09-14T03:42:00.000-07:00</published><updated>2011-09-14T04:00:17.371-07:00</updated><title type='text'>Chciałam umrzeć jak Tadeusz Reytan</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Motto:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;“Nie ma go, nie ma go,&lt;br /&gt;już go nie znajdziecie.&lt;br /&gt;Gdy kraj jest w szponach obcych sił,&lt;br /&gt;to nie ma go na świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słońce mnie już nudzi,&lt;br /&gt;Księżyc mnie nie bawi.&lt;br /&gt;Miałam swą Ojczyznę -&lt;br /&gt;- ktoś mnie jej pozbawił!”&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Parafraza fragmentu &lt;br /&gt;piosenki Filipinek&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego uważam, że powinniście docenić to, iż tutaj jestem i do Was piszę? Z takiej prostej przyczyny, że mogło mnie tu już nie być. “Tu” - czyli w świecie żywych. Dwa lata temu, kiedy dręczyły mnie poważne i natrętne myśli samobójcze, naprawdę mogłam coś sobie zrobić i zniknąć z powierzchni Ziemi. Miałam wówczas osiemnaście lat. Gdybym zdecydowała się na ten drastyczny krok, nie ukończyłabym szkoły średniej, nie przystąpiłabym do matury i nie poszłabym na studia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie odbyłabym kilku fascynujących podróży, nie doczekałabym się paru satysfakcjonujących osiągnięć, nie poznałabym garstki interesujących osób. Nie napisałabym wielu felietonów, recenzji, wierszy oraz tych zaplutych tragifars o ubeku Zdzisławie. Po prostu leżałabym w trumnie i powoli się rozkładała. Teraz, kiedy piszę te słowa, jestem w swoim pokoju. A mogłam być od dwóch lat w grobie. Uszanujcie to, proszę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje stany depresyjne zaczęły się już na początku 2009 roku, jednak za prawdziwy początek swojej depresji uznaję lato ’09, kiedy to przez ponad miesiąc codziennie płakałam i nie mogłam się uwolnić od poczucia beznadziejności. Potem także płakałam - wprawdzie po kilka razy w tygodniu, ale moje samopoczucie było równie fatalne jak latem. Miałam wiele powodów do rozpaczy, jednak w niniejszym artykule nie będę ich wymieniać i opisywać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W skrajną depresję popadłam 10 października 2009 roku, kiedy to urzeczywistniła się moja największa i najmroczniejsza obawa związana z polityką: ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego (który, jak pamiętamy, wszedł w życie 1 grudnia 2009). Od 2008 roku potwornie bałam się tego wydarzenia, ponieważ wiedziałam, iż Traktat z Lizbony pozbawi Polskę niepodległości. Wyobraźcie więc sobie, jak ja, pogrążona w psychicznym cierpieniu patriotka i nacjonalistka, mogłam się czuć, kiedy ratyfikacja doszła do skutku!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym, którzy mają niewielką wiedzę o Traktacie Lizbońskim, wypada teraz uświadomić kilka rzeczy. Otóż TL to jeden z tych dokumentów, które polska konstytucja nazywa “umową międzynarodową przekazującą niektóre kompetencje organów władzy państwowej organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu“ (art. 90). W praktyce oznacza to, że o sprawach, o których dotychczas suwerennie decydowały władze Polski, będzie teraz decydować obca siła, stojąca ponad Ojczyzną i Narodem: Unia Europejska. Nie ulega wątpliwości, że taka umowa to zamach na niepodległość państwa, czyli największa tragedia, jaką może sobie wyobrazić patriota.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kto przeglądał Traktat z Lizbony, ten wie, iż omawiany dokument prowadzi do częściowego ubezwłasnowolnienia kraju należącego do UE. Od momentu wejścia w życie TL, państwo unijne musi konsultować wszelkie ważniejsze decyzje z Brukselą, prosić o zgodę na podjęcie jakiejś działalności, a także posłusznie wykonywać rozkazy Unii. Zgodnie z założeniami Traktatu Lizbońskiego, UE może zawierać umowy międzynarodowe w imieniu kraju członkowskiego. Jest to łudząco podobne do tzw. przedstawicielstwa ustawowego. Oto kilka cytatów z TL:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;“Państwa Członkowskie podejmują wszelkie środki ogólne lub szczególne właściwe dla zapewnienia wykonania zobowiązań wynikających z Traktatów lub aktów instytucji Unii. Państwa Członkowskie ułatwiają wypełnianie przez Unię jej zadań i powstrzymują się od podejmowania wszelkich środków, które mogłyby zagrażać urzeczywistnieniu celów Unii”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Przed podjęciem jakichkolwiek działań na arenie międzynarodowej lub zaciągnięciem wszelkich zobowiązań, które mogłyby wpłynąć na interesy Unii, każde Państwo Członkowskie konsultuje się z pozostałymi w ramach Rady Europejskiej lub Rady. Państwa Członkowskie zapewniają, poprzez zbieżne działania, możliwość realizacji przez Unię jej interesów i wartości na arenie międzynarodowej. Państwa Członkowskie są względem siebie solidarne” &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Unia ma także wyłączną kompetencję do zawierania umów międzynarodowych, jeżeli ich zawarcie zostało przewidziane w akcie prawodawczym Unii lub jest niezbędne do umożliwienia Unii wykonywania jej wewnętrznych kompetencji lub w zakresie, w jakim ich zawarcie może wpływać na wspólne zasady lub zmieniać ich zakres”&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I właśnie dlatego byłam zrozpaczona, niewiarygodnie zrozpaczona. Świadomość, że Polska straciła niepodległość i prawdopodobnie już nigdy jej nie odzyska, zabiła we mnie poczucie sensu życia oraz chęć dalszej egzystencji. 10 października 2009 roku z całego serca zapragnęłam umrzeć. Jak Tadeusz Reytan. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przysięgam na wszystkie wartości, które są dla mnie święte, iż zaczęłam wówczas poważnie myśleć o odebraniu sobie życia. Po ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego straszliwie pożądałam własnej śmierci. Dlaczego? Ponieważ odebrano mi to, co było dla mnie absolutnie najważniejsze: wolną Ojczyznę. Nie musicie mi wierzyć. Ja dobrze wiem, czego pragnęłam, a osoby znające mnie w realnym świecie mogą potwierdzić, iż moje łzy i emocje były autentyczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zadawałam sobie pytań w stylu “Powinnam się zabić, czy nie?”, bo to są dylematy na poziomie gimnazjalistki, która zakochała się bez wzajemności w koledze z równoległej klasy. Zadawałam sobie pytania typu: “Gdzie, kiedy i jak powinnam to zrobić? Mówi się, że prawdziwi samobójcy podejmują próby samobójcze na odludziu - tam, gdzie nikt ich nie znajdzie i nie odratuje. Zatem dokąd mam pójść, żeby mieć pewność, iż nikt mi nie przeszkodzi w realizacji planu? Co zrobię, jeżeli ktoś mnie przyłapie na gorącym uczynku? I odwrotnie: co będzie, jeśli w trakcie akcji zmienię zdanie i odzyskam chęć życia? Kto mi wtedy pomoże?”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmyślałam także: “Co będzie, jeżeli mój czyn nie doprowadzi mnie do śmierci, tylko do niepełnosprawności? Przecież istnieje ryzyko, że przeżyję, ale zostanę kaleką do końca życia! Jako niepełnosprawna, nie tylko nie będę mogła podjąć nowej próby samobójczej, ale również będę cierpieć jeszcze straszliwej niż teraz”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiałam się, ile czasu upłynie, zanim moje ciało zostanie wreszcie odnalezione. Zastanawiałam się, w jakim stanie będą moje zwłoki. Zastanawiałam się, co po mojej śmierci będą przeżywać moi rodzice. Zastanawiałam się, jak zareaguje moja babcia, gdy dowie się przez telefon, że jej ukochana, młodziutka wnuczka nie żyje. Wyobrażałam sobie, jak trolle z Onetu będą się naśmiewać z mojego zgonu i wyzywać mnie od idiotek, jeśli o moim czynie doniosą media. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypominał mi się również mój stary argument przeciwko samobójstwom i eutanazji: trup nie czuje ulgi. Poza tym, chodziła mi po głowie dosyć naiwna, ale krzepiąca myśl: “W życiu, a zwłaszcza w polityce, nie można być niczego pewnym. Kto wie, czy wkrótce nie wydarzy się jakiś cud? Ale by było, gdybym się zabiła, a po mojej śmierci nastąpiło zniesienie Traktatu Lizbońskiego, rozpad Unii Europejskiej albo wyjście Polski z UE! Nie dożyłabym czegoś tak wspaniałego! Przegapiłabym wolność!”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu zdecydowałam, że jednak nie popełnię samobójstwa. Moja rezygnacja z targnięcia się na własne życie to był prawdziwy tryumf rozumu nad sercem, logiki nad uczuciami, zimnego racjonalizmu nad romantycznymi porywami. Było to również zwycięstwo silnej woli nad głęboką depresją oraz wielka wiktoria trzeźwego umysłu. Wygrałam z własnymi słabościami, wykazałam się ogromną odwagą. Bo, jak powszechnie wiadomo, to nie śmierć wymaga odwagi, tylko życie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Heh, przypomina mi się utwór literacki, który przeczytałam bodajże w szóstej klasie szkoły podstawowej. Pewien mężczyzna, który splamił swój honor, postanowił popełnić samobójstwo. Zdecydował, że wejdzie na jakąś górę (chyba Mont Blanc albo Mount Everest) i rzuci się w przepaść. Lecz gdy wdrapał się na szczyt i zobaczył piękno świata, poczuł, iż jednak warto żyć i zrezygnował ze swojego planu. Dotarło do niego, że życie jest zbyt cenne, by je sobie odebrać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do mojej historii: nie zabiłam się, o czym świadczy fakt, iż siedzę teraz we własnym pokoju i piszę te słowa. Wydaje mi się, że dobrze postąpiłam, rezygnując ze swojej drastycznej akcji. Tym bardziej, iż udało mi się pokonać depresję, a druga połowa 2010 roku i pierwsza połowa 2011 była najszczęśliwszym okresem w moim życiu (nie licząc, oczywiście, dzieciństwa).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W związku z powyższym, chciałabym się zwrócić do wszystkich osób mających myśli samobójcze: nie idźcie tą drogą! Weźcie się w garść i żyjcie dalej! Jeśli chodzi o mnie, to mogę się wypowiedzieć słowami z piosenki zespołu Łzy: &lt;em&gt;“Mogło mnie tu nie być, choć tak kocham życie”.&lt;/em&gt; Chociaż w sensie fizycznym nie próbowałam się zabić, uważam się za cudownie odratowaną samobójczynię. Moja rozpacz z 2009 roku była bowiem tak wielka, że można ją uznać za wstęp do samobójstwa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, nic nie zmieni faktu, iż w polityce nadal jest źle, a nawet coraz gorzej. Ledwie wszedł w życie Traktat z Lizbony, a UE już myśli o odebraniu państwom członkowskim kolejnej części suwerenności. Jak podaje portal Onet.pl, były niemiecki kanclerz, Gerhard Schroeder i kilkoro innych polityków wyraziło swoje poparcie dla utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Schroeder powiedział ponoć w wywiadzie dla “Der Spiegel”, że United States of Europe powinny powstać, choć trzeba się liczyć z tym, iż będzie to naruszenie suwerenności krajów unijnych (źródło: biznes.onet.pl/to-oznacza-stany-zjednoczone-europy,18515,4838864,1,news-detal). W skład USE mają na razie wchodzić tylko państwa strefy euro, ale założę się, że za jakiś czas Stany Zjednoczone Europy będą tożsame z całą Unią. Ech… Czy teraz wszyscy już widzą, iż Unia Europejska jest wrogiem niepodległych, czyli niezależnych politycznie państw?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wkrótce, 10 października 2011 roku, miną dwa lata od tragedii narodowej, jaką było ratyfikowanie Traktatu Lizbońskiego przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. 3 listopada będzie druga rocznica podpisania TL przez ostatniego zwlekającego polityka - Vaclava Klausa z Czech. 1 grudnia miną dwa lata, odkąd Traktat z Lizbony wszedł w życie, a 2 grudnia - odkąd został ogłoszony w Dzienniku Ustaw i zaczął obowiązywać na terenie Rzeczypospolitej Polskiej. 13 grudnia nadejdzie czwarta rocznica uchwalenia TL przez władze unijne. Te rocznice z pewnością będą dla mnie bolesne, jednak postaram się jakoś je przeżyć. Bo czy mam inne wyjście?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta straszna data, 10 października 2009 roku, kojarzy mi się z monstrualnym bólem psychicznym, jakiego nigdy wcześniej i nigdy później nie doświadczyłam. Cierpienie, o którym opowiadam, stanowiło połączenie kilku bardzo silnych emocji: rozpaczy, utraty nadziei, chęci śmierci, gniewu, przerażenia i zbulwersowania. Trudno coś takiego wyrazić w tekście publicystycznym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co mi dzisiaj pozostało z tej tortury? Głęboka uraza i… niechęć do partii Prawo i Sprawiedliwość, z którą był związany Lech Kaczyński. Nie mogę patrzeć, jak niektórzy Internauci nazywają tego pana bohaterem narodowym i chcą mu stawiać pomniki. Zatem apeluję do Czytelników o poglądach patriotycznych i nacjonalistycznych: w najbliższych wyborach NIE głosujcie na PiS!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wypada wspierać ugrupowania, którego przedstawiciel ratyfikował Traktat Lizboński. Formacja, która ma na sumieniu wydarzenie z 10 października 2009 roku, nie powinna być dokarmiana wyborczymi głosami. Najlepiej zbojkotować wybory, gdyż nie ma na kogo głosować, a sytuacja naszej Ojczyzny i tak nie ulegnie poprawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żadna partia nie wyrwie Polski z rąk UE, żaden polityk nie nauczy społeczeństwa patriotyzmu, żaden rząd nie zamieni antyutopii w utopię. Ani płacz, ani krzyk, ani otwarty bunt niczego nie naprawią. O wymarzonej przez nacjonalistów Wielkiej Polsce Narodowej nawet nie ma co myśleć. Szaleńcy pewnie nadal będą kopać się z koniem, ale ich frustracja nie przyniesie żadnego skutku (co najwyżej pogorszy sprawę). I tym “optymistycznym” akcentem kończę swój felieton. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;12-14 września 2011 r.&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-268183698612541503?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/268183698612541503/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=268183698612541503' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/268183698612541503'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/268183698612541503'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/09/chciaam-umrzec-jak-tadeusz-reytan.html' title='Chciałam umrzeć jak Tadeusz Reytan'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-5497185691985286385</id><published>2011-09-10T14:16:00.000-07:00</published><updated>2011-09-10T14:17:47.629-07:00</updated><title type='text'>Sekrety Bułgarii, uroki Turcji</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Złote Piaski. Komercyjne pseudomiasto &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26 sierpnia 2011 r. wyjechałam z rodzicami na piętnastodniowe wczasy do Bułgarii, a ściślej: do położonego nad Morzem Czarnym kurortu Złote Piaski. Golden Sands to sztuczne, komercyjne miasteczko, wybudowane ku krótkiej i powierzchownej uciesze turystów. Nie ma tam domów i osiedli mieszkaniowych - są za to hotele, restauracje, bary, butiki, supermarkety, sex shopy, stragany z pamiątkami, salony fotograficzne, karuzele, trampoliny, baseny, aquaparki, kasyna, dyskoteki, kantory, alejki, nadmuchiwane zjeżdżalnie, tandetne rzeźby, piaszczyste plaże, kolorowe kolejki jeżdżące po ulicy itd. Charakterystycznymi elementami kurortu, znajdującymi się w jego centrum, są: diabelski młyn, kopia wieży Eiffla i luksusowy hotel Admiral. W Złotych Piaskach niczego się nie zwiedza. Tam się tylko wydaje pieniądze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Hotel-twierdza&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moi rodzice i ja mieszkaliśmy w czterogwiazdkowym hotelu Golden Beach, który jest położony w miejscu dosyć spokojnym, tzn. na wysokim, trudno dostępnym wzgórzu. Aby dotrzeć do tego hotelu, trzeba pokonać ogromną liczbę schodów przecinających nieduży lasek. Moja mama próbowała je policzyć. Niestety, nie pamiętam, czy doliczyła się dwustu sześćdziesięciu dwóch, czy dwustu osiemdziesięciu dwóch. Tak czy owak: osoby starsze, rodzice z małymi dziećmi i ludzie nienawidzący wysiłku fizycznego powinni omijać ten hotel szerokim łukiem. Bo tak się składa, iż marsz pod górę przez las przypomina wspinaczkę na Święty Krzyż. Golden Beach to hotel całkiem porządny, chociaż na początku trudno się połapać, co gdzie w nim jest. Basen na czwartym piętrze, restauracja na piątym, recepcja na szóstym…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Raj dla neonazistów i komunistów&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o zwiedzanie Bułgarii, to mieliśmy okazję poznać Neseber, półwysep Kaliakra i Bałczyk. Nie będę opisywać tych miejsc, ponieważ informacje na ich temat można znaleźć w Internecie, katalogach biur podróży itp. Napiszę za to o sprawie, o której raczej się nie wspomina w oficjalnych materiałach dotyczących Bułgarii. Otóż w Neseberze, Bałczyku i Złotych Piaskach znajdują się malutkie sklepiki z antykami, a w tych sklepikach (oprócz typowych antyków) asortyment hitlerowski i sowiecki. Broszki w kształcie swastyki, sygnety z nazistowskimi symbolami, krzyże żelazne, budziki z podobizną Hitlera, służbowe książeczki esesmanów, czerwone gwiazdy, gadżety z godłem ZSRR, zdjęcia i portrety Stalina, podobizny Lenina, legitymacje KGB, czapki NKWD oraz mnóstwo innych pierdółek z III Rzeszy i Związku Sowieckiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Legalne, czy nielegalne?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy handel tego typu symbolami jest w Bułgarii legalny? Nie mam pojęcia. Jedno jest pewne: w Polsce coś takiego by nie przeszło. Tutaj, w kraju nad Wisłą, zwalcza się wszystko, co ma choćby pozór nazizmu lub komunizmu. Tymczasem w Bułgarii sklepiki z hitlerowskimi i sowieckimi souvenirami całkiem nieźle prosperują. Zastanawiam się, czy społeczeństwo bułgarskie podchodzi do tych spraw inaczej niż mieszkańcy Polski, czy po prostu handlarze znaleźli sposób na wyciągnięcie pieniędzy z kieszeni neonazistów, komunistów i miłośników historii XX wieku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Swastyki jak świeże bułeczki&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspomnę jeszcze, że w bułgarskich sklepach odzieżowych często można się natknąć na koszulki z Che Guevarą, a po Złotych Piaskach swobodnie paradował facet z podobizną Rudolfa Hessa wytatuowaną na plecach. Mówię Wam, że to wszystko totalnie mnie zszokowało. Nigdy wcześniej nie widziałam takiego przyzwolenia na propagowanie dwóch zbrodniczych ideologii, które doprowadziły do cierpienia i śmierci milionów niewinnych ludzi. Hitlerowcy i sowieci wyrządzili tyle krzywd narodom europejskim… Mordowali, gwałcili, torturowali, kradli i niszczyli… A w Bułgarii handluje się ich symbolami jak świeżymi bułeczkami! Swoją drogą, ciekawe, jak w państwie bułgarskim przedstawia się sytuacja neonazistowskich i komunistycznych zespołów muzycznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zdumiewający i egzotyczny Stambuł&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmieńmy temat. Podczas wakacji było mi dane zwiedzić jeszcze jedno miejsce: Stambuł w Turcji. W tej wielkiej, egzotycznej metropolii spędziłam tylko jeden dzień, ale mogę śmiało powiedzieć, iż jest to najpiękniejsze miasto, jakie dotychczas odwiedziłam. Jestem osobą, która zjeździła pół świata: byłam w wielu miejscach w Europie, a także w Afryce i Azji. Nigdzie jednak nie widziałam czegoś tak wspaniałego jak Stambuł. To miasto zapiera dech w piersiach, powala na kolana i doprowadza turystę do istnej ekstazy estetycznej. Gdybym miała stworzyć listę najbardziej zachwycających mnie miejscowości, na pierwszym miejscu umieściłabym owo tureckie cudo. Drugie miejsce zajęłaby zaś hiszpańska Barcelona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jednodniowa wycieczka, trwająca trzy dni&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze Złotych Piasków jedzie się do Stambułu kilka godzin - razem z formalnościami na granicy będzie około 8 h. Wycieczka, w której wzięłam udział, oficjalnie była jednodniowa, jednak de facto zajęła trzy dni. Pierwszego dnia wieczorem był wyjazd do Turcji, a drugiego - zwiedzanie Stambułu. Trzeciego dnia nad ranem było się z powrotem w Golden Sands. Chyba nie przesadzę, jeśli napiszę, iż dzień drugi był jednym z najpiękniejszych dni w moim życiu. Stambuł jest bowiem bajeczny. Przepych, bogactwo i estetyka tej metropolii nie mają sobie równych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Tradycja i modernizm, czyli Turcja w pigułce&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym tureckim mieście znajdziemy zarówno wspaniałe, supernowoczesne budynki, jak i urzekające zabytki z różnych epok. Zobaczymy też luksusowe wille i bujną roślinność, m.in. palmy i różnobarwne kwiaty zdobiące ulice europejsko-azjatyckiego city. Jeśli chodzi o najbardziej znane obiekty w Stambule, to świątynia Hagia Sofia zrobiła na mnie średnie wrażenie, jednak Błękitny Meczet (znany także jako Meczet Sułtana Ahmeda) po prostu mnie oczarował. Polskojęzyczna Wikipedia podaje następującą informację: &lt;em&gt;“Budowę meczetu, w 1609, rozpoczął w towarzystwie urzędników państwowych sam sułtan Ahmed I (wówczas 19-letni), którego ambicją było stworzyć budowlę wspanialszą od stojącej w pobliżu Hagia Sofii”. &lt;/em&gt;Moim zdaniem, ambicja Ahmeda została zrealizowana w stu procentach. Błękitny Meczet prezentuje się znakomicie - jest fantastyczny zarówno na zewnątrz, jak i w środku. A ten dywan, który pokrywa podłogę świątyni, jest taki mięciutki i miły w dotyku… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Wielka Turcja Narodowa&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stambuł to również miasto wypełnione patriotyzmem i pozytywnym nacjonalizmem. Wszędzie, dosłownie wszędzie można się tam natknąć na tureckie flagi narodowe. Nie da się od nich uciec, nie da się ich nie zauważyć. Oczom turystów co kilka/kilkanaście metrów ukazuje się flaga Turcji, która nie pozwala zapomnieć, w jakim kraju się przebywa. Te tureckie flagi są zazwyczaj ogromne - nigdy wcześniej nie widziałam tak wielkich chorągwi. Nieprawdopodobna liczba flag i ich imponujące rozmiary sprawiają wrażenie, jakby mieszkańcy Turcji chcieli oznajmić: “Jesteśmy Turkami i jesteśmy z tego dumni. Przybyszu, jesteś w Wielkiej Turcji. Popatrz, jaka piękna jest nasza Ojczyzna. Zachwyć się jej niepowtarzalną urodą. Kochaj ją i szanuj, bo jest tego warta. Pamiętaj także, że to my stworzyliśmy te wszystkie cuda”. Widać, iż naród turecki jest dumny ze swojej tożsamości. To chwalebne i godne naśladowania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ataturk - Ojciec Turków&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Stambule (i w ogóle w Turcji) bardzo często można się też natknąć na podobizny Ataturka - pierwszego prezydenta państwa, uważanego za ojca i bohatera narodu tureckiego. Jego twarz zdobi ściany budynków, poza tym jest widoczna w hotelach i innych miejscach publicznych (domyślam się, że w prywatnych mieszkaniach także). Już po przekroczeniu bułgarsko-tureckiej granicy, gdy się wjeżdża na terytorium Turcji, można zobaczyć pomnik Ojca Turków. Jak nietrudno się domyślić, podobizna tego polityka jest również obecna w takim budynku na granicy, do którego się idzie po wizę. Mustafa Kemal Pasza, zwany Ataturkiem, to w Turcji taki sam symbol narodowy jak godło i flaga. Jak podaje Wikipedia, ideologia Ataturka, kemalizm, składa się z kilku elementów: republikanizmu, równości społecznej, rządów ludu, sekularyzmu, reformizmu, nacjonalizmu i etatyzmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reasumując: tegoroczne wakacje należały do udanych. Odwiedziłam dwa kraje, Bułgarię i Turcję, a jeden dzień w Stambule zrobił na mnie większe wrażenie niż czternaście dni w państwie bułgarskim. Jeżeli chodzi o Bułgarię, to wydaje mi się, iż Polska jest od niej ładniejsza. Piszę tak nie dlatego, że jestem patriotką i nacjonalistką, tylko dlatego, że naprawdę tak uważam. Co do Stambułu, nie wiem, czy kiedykolwiek zobaczę równie cudowne albo jeszcze cudowniejsze miasto. Cieszę się, iż w tym roku tak dużo zobaczyłam i przeżyłam. Będę miała co wspominać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;10 września 2011 roku&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-5497185691985286385?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/5497185691985286385/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=5497185691985286385' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/5497185691985286385'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/5497185691985286385'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/09/sekrety-bugarii-uroki-turcji.html' title='Sekrety Bułgarii, uroki Turcji'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-4437094147323291356</id><published>2011-08-19T12:23:00.000-07:00</published><updated>2011-08-19T12:24:26.138-07:00</updated><title type='text'>Metropolis. Film, który uczy myślenia</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Film nad filmami&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Metropolis”, czyli filmowa antyutopia w reżyserii Fritza Langa, to mój najulubieńszy film, który oglądałam i rozważałam mnóstwo razy. To stare, czarno-białe i bardzo monumentalne dzieło zostało nakręcone w roku 1926, a jego premiera odbyła się na początku 1927. Produkcja, chociaż niema, nie razi brakiem dźwięku, albowiem jej warstwa muzyczna, wybitna gra aktorska i genialna fabuła wyrażają więcej niż długie przemówienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film, bogaty w modernistyczną scenografię i efekty specjalne podobne do współczesnych, zachwyca kolejne pokolenia kinomanów. Mnie fascynuje jego głębia intelektualna i idealny scenariusz napisany przez Theę von Harbou (kobietę, która najpierw była żoną jednego z aktorów grających w “Metropolis”, a potem małżonką samego Fritza Langa). Arcydzieło kinematografii, o którym piszę, to jeden z tworów, które odegrały w moim życiu ogromną rolę i wywarły na mnie spory wpływ. Nie znam słów, którymi mogłabym wyrazić zachwyt, jaki wzbudza we mnie ta produkcja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Opowieść o rewolucji i złamanym sercu&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akcja “Metropolis” rozgrywa się w ponurym świecie przyszłości, w którym społeczeństwo zostało podzielone na dwie klasy: Umysł i Dłonie. Ta pierwsza żyje w bogatym, wygodnym, supernowoczesnym mieście Metropolis, a ta druga jest zmuszana do wegetacji w ponurym Podziemiu i do pracy ponad siły. Robotnicy, czyli Dłonie, są coraz bardziej niezadowoleni z tej społecznej niesprawiedliwości i marzą o obaleniu Johana Fredersena, bezdusznego dyktatora obu światów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osobą, która niesie proletariuszom pocieszenie, jest młodziutka Maria - dziewczyna uznawana za prorokinię. Młoda panna naucza, że wkrótce przyjdzie do robotników Pośrednik, który przyniesie im wyzwolenie i zlikwiduje niesprawiedliwy system społeczny. Zdaniem Marii, między Umysłem a Dłońmi musi pośredniczyć Serce. Prorokini porównuje obecny ustrój do Wieży Babel, która - chociaż wielka i stanowiąca symbol ludzkiej potęgi - została zburzona przez samego Boga. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, o naukach Marii i ich wpływie na Dłonie dowiaduje się surowy Johan Fredersen. Dyktator dostrzega w dziewczynie zagrożenie dla aktualnego porządku społecznego i postanawia ją unieszkodliwić. Mężczyzna zleca szalonemu wynalazcy Rotwangowi, aby porwał Marię i stworzył jej sobowtóra, który zostanie wysłany do Podziemia i odwoła wszystkie nauki prorokini. Rotwang spełnia polecenie Fredersena: uprowadza Marię, skanuje jej wygląd i przekazuje go skonstruowanemu przez siebie robotowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak powstaje Fałszywa Maria - demoniczny dublet Marii, pierwszy filmowy Terminator, mordercza maszyna o wyglądzie człowieka. Jednakże Rotwang dopuszcza się zdrady względem Johana. Programuje Fałszywą Marię w taki sposób, żeby rozpętała rewolucję i zniszczyła ustrój stworzony przez Fredersena. Dlaczego tak się dzieje?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż szalony naukowiec odczuwa do władcy Metropolis ogromną urazę. Fredersen “odbił” mu kiedyś ukochaną żonę, Hel. Niegdysiejsza pani Rotwangowa zmarła, rodząc Johanowi syna, Fredera (obecnie Freder jest młodzieńcem, który podkochuje się w Marii i potajemnie odwiedza ją w Podziemiu. Wszystko wskazuje na to, że to on jest Pośrednikiem, który wkrótce zjednoczy Umysł i Dłonie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rotwang - który stworzył kobiecego androida, aby zapełnić sobie pustkę po Hel - postanawia wykorzystać swój wynalazek przeciwko znienawidzonemu Fredersenowi. W końcu rozpoczyna się to, czego wynalazca od dawna pragnął. Fałszywa Maria, łudząco podobna do Marii i pod nią się podszywająca, namawia proletariuszy, aby powstali przeciwko Johanowi Fredersenowi. Zaczyna się istna Apokalipsa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pro czy anty?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaki obraz rewolucji wyłania się z filmu “Metropolis” Fritza Langa? Na pierwszy rzut oka, całkowicie negatywny. Produkcja przedstawia rebelię jako istny obłęd, irracjonalną fanaberię, niekontrolowany wybuch frustracji, który prowadzi wyłącznie do śmierci i zniszczenia. Film pokazuje, iż nienawiść, zwłaszcza ta wynikająca ze sporów politycznych, może być przyczyną nieszczęścia całego społeczeństwa. Konflikty w świecie dorosłych mogą stanowić zagrożenie dla istot zupełnie niewinnych, czyli dzieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postać, która wzywa robotników do mordowania inteligentów i niszczenia mienia, nie jest człowiekiem. To robot - zwyczajny android, którego upodobniono do młodej, powszechnie szanowanej kobiety. Naukowiec, który uczynił z tego androida maszynę do zabijania, jest oderwanym od rzeczywistości szaleńcem, funkcjonującym i rozumującym inaczej niż normalny człowiek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te dwa fakty sugerują, że scenarzystka uważała przemoc i destrukcję za rzeczy niegodne człowieka. Na czele rewolty stoi robot, ponieważ istota obdarzona człowieczeństwem nie byłaby w stanie spowodować rozlewu krwi. Gdy o tym myślę, przypominają mi się słowa, które usłyszałam wiele lat temu bodajże w kreskówce “Pinokio”: &lt;em&gt;“Nie staniesz się człowiekiem, popełniając nieludzki czyn”.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W filmie “Metropolis” sprawcy powstania zostają surowo ukarani za swoją działalność. Robot, czyli Fałszywa Maria, zostaje spalony na stosie, a Rotwang ginie (traci równowagę podczas walki z Frederem i spada z ogromnej wysokości). Johan Fredersen, który wprawdzie nie chciał rozlewu krwi, ale pośrednio się do niego przyczynił, cierpi z powodu wyrzutów sumienia i żałuje swojej lekkomyślności. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony, w arcydziele Fritza Langa rewolucja jest porównana do Apokalipsy. Chrześcijanie wierzą, że Sąd Ostateczny będzie dniem gniewu Bożego, w którym Chrystus zmiecie z powierzchni Ziemi wszelkie zło, ukarze grzeszników, wywyższy pokornych, zbuduje swoje Królestwo i zamanifestuje swoją potęgę. Doszukanie się przez scenarzystkę analogii między rebelią a Apokalipsą sugeruje, iż zbrojny zryw robotników jest po prostu “ponurą koniecznością“.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiecie, rozmawiałam z pewnym komunistą na temat filmu “Metropolis”. Ku mojemu zdumieniu, stwierdził on, że dzieło Fritza Langa ma charakter pro-rewolucyjny. Czy rzeczywiście tak jest? Spójrzmy na samo “Metropolis”. W filmie największe marzenie bohaterów, czyli likwidacja klas i wprowadzenie równości społecznej, spełnia się dopiero po rewolucji. Gdyby nie rewolta, Umysł i Dłonie nigdy nie zdołałyby się połączyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zryw robotników jest zaprezentowany w negatywnym świetle, jednak jego skutki są jak najbardziej pozytywne i zbawienne dla bohaterów. Jeżeli Thea von Harbou była przeciwniczką metod rewolucyjnych, to dlaczego przedstawiła rebelię na zasadzie “nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”? Jakie, tak naprawdę, jest przesłanie dzieła Fritza Langa? Czy produkcja promuje pogląd o wyższości pokoju nad wojną? A może przeciwnie: daje do zrozumienia, iż przemoc to “zło konieczne”?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Inżynieria społeczna i władcy marionetek&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Metropolis” to również film o inżynierii społecznej. O tym, jak łatwo można manipulować masami, zwłaszcza tymi sfrustrowanymi i owładniętymi żądzą zemsty. Podburzenie ludu przychodzi Fałszywej Marii bardzo łatwo. Proletariusze, którzy dotychczas słuchali chrześcijańskich kazań o pokoju i miłości, szybko przeobrażają się w gotowych na wszystko rebeliantów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest w dziele Fritza Langa scena, w której robotnicy bawią się i radują z powodu wybuchu rewolucji. Niespodziewanie przemawia do nich Grot, który uświadamia im, że woda zaczęła zalewać Podziemie, a pozostawione w domach dzieci znalazły się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Nastrój proletariuszy zmienia się w mgnieniu oka. O ile wcześniej świętowali, wysławiali powstanie i jego sprawczynię, o tyle teraz się złoszczą i przeklinają Fałszywą Marię &lt;em&gt;(“Czarownica! Spalić ją na stosie!”).&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niemiecka produkcja science-fiction (political-fiction?) mówi ponadto o działalności służb specjalnych. Film poucza, że każda osoba, która sprawia wrażenie szczerego idealisty, bezinteresownego rzecznika mas, niezłomnego bojownika o jakąś sprawę, może być de facto podstawionym prowokatorem. Fałszywa Maria jawi się robotnikom jako prawdziwa rewolucjonistka, zdolna przywódczyni i jednostka wypełniona wielkimi ideami. W rzeczywistości jest ona marionetką kontrolowaną przez kogoś, kto nie chce się ujawnić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Metropolis” to film, który otwiera człowiekowi oczy i zmienia jego spojrzenie na wiele spraw. Scenariusz napisany przez Theę von Harbou i zekranizowany przez Fritza Langa wprawia w ruch szare komórki, skłania do głębokich przemyśleń, zadaje trudne pytania i zmusza do szukania na nie odpowiedzi. Produkcja inspiruje do różnych refleksji: etycznych, religijnych, politologicznych, socjologicznych i historiozoficznych. Uczy rozsądku, rozwagi i ostrożnego podchodzenia do spraw politycznych. Motywuje do poszukiwania prawdziwych przyczyn rozmaitych afer. Ostrzega przed manipulacją i propagandą oraz demaskuje tak zwaną psychologię tłumu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przysposobienie do życia obywatelskiego&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uważam, że każdy obywatel powinien obejrzeć “Metropolis” - najlepiej w młodym wieku, zanim na dobre zajmie się polityką lub działalnością w jakimś ugrupowaniu. Film wyreżyserowany przez Fritza Langa jak najbardziej nadaje się dla młodzieży. Posiada atrakcyjną fabułę, wartką akcję, piękną scenografię, charyzmatycznych bohaterów, przekonującą grę aktorską, silnie oddziałujący na odbiorcę klimat oraz efekty specjalne dorównujące współczesnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Genialna, świetnie skomponowana, porywająca i wpadająca w ucho jest również oryginalna muzyka z “Metropolis” (piszę “oryginalna”, albowiem na rynku są też dostępne wersje ze współczesną ścieżką dźwiękową). Dzieło Fritza Langa jest nasycone emocjami, nieprawdopodobnie dynamiczne, wypełnione ruchem i utrzymane na wysokim poziomie artystycznym (oryginalne, niecodzienne i wprawiające w zdumienie modernistyczne dekoracje to prawdziwe majstersztyki!). Przemoc i erotyzm są tylko zasygnalizowane - filmowcy czynią do nich aluzje w symboliczny sposób. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim zdaniem, “Metropolis” powinno być odtwarzane na lekcjach WOS-u w gimnazjach lub szkołach średnich. Po co? Aby uświadomić młodym ludziom, że w świecie polityki nic nie jest oczywiste i jednoznaczne, nawet, jeśli sprawia takie wrażenie. Arcydzieło Fritza Langa mogłoby być pomocą dla tych nauczycieli, którzy pragną uczyć młodzieży racjonalnego i krytycznego myślenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uczniowie, którzy obejrzą film “Metropolis” i się nad nim zastanowią, będą umieli analizować zjawiska rodem z realnego świata, takie jak dzieje PZPR i “Solidarności”, Wiosna Ludów w krajach arabskich, przepychanki na Krakowskim Przedmieściu, działalność białoruskiej opozycji, zamieszki w Londynie, zamachy w Norwegii itd. Uświadomią sobie, iż to, co na pierwszy rzut oka jest proste, może (choć nie musi!) posiadać drugą, ukrywaną przed opinią publiczną stronę. Zrozumieją, że w polityce wiele rzeczy dzieje się za kulisami i że nie wolno bezgranicznie ufać politykom, działaczom społecznym oraz rozmaitym wizjonerom. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam, naprawdę polecam film “Metropolis“. Jeśli ktoś nie chce go obejrzeć dla treści, to niech go obejrzy dla formy. W dziele Fritza Langa wszystko jest dopięte na ostatni guzik - od problematyki aż po scenariusz, od muzyki aż po wizualność, od gry aktorskiej aż po wypowiedzi bohaterów, od charakteryzacji aż po efekty specjalne. Ten film jest idealny, doskonały, perfekcyjny. Nic dodać, nic ująć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;14 sierpnia 2011 roku&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-4437094147323291356?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/4437094147323291356/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=4437094147323291356' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/4437094147323291356'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/4437094147323291356'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/08/metropolis-film-ktory-uczy-myslenia.html' title='Metropolis. Film, który uczy myślenia'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-8055191731247822357</id><published>2011-08-10T07:10:00.000-07:00</published><updated>2011-08-10T07:23:40.731-07:00</updated><title type='text'>Nacjonaliści i nacjonalizm. Fakty historyczne</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Muzyczne motto:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;“Tak więc nie pomogły romantyczne motywy,&lt;br /&gt;bo bez kasy wnet tłamszono nasze zrywy (…)&lt;br /&gt;Wynaradawianie to syzyfowa praca,&lt;br /&gt;bo znów polska elita do życia powraca.&lt;br /&gt;Wzięli się do pracy wnet pozytywiści:&lt;br /&gt;polscy politycy oraz artyści.&lt;br /&gt;Powstała nowoczesna Idea Narodowa,&lt;br /&gt;walczyć o Polskę niepodległą gotowa.&lt;br /&gt;Tak więc wolność nie wybuchła znikąd, ot tak, nagle,&lt;br /&gt;tylko mocno się wybiła na zaborców tłustym sadle”&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Leszek Bubel Band&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;W tych lepszych (dla narodowców) czasach &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno, dawno temu, od lat ’80 XIX wieku do wybuchu II wojny światowej, istniał w naszej Ojczyźnie ruch polityczny zwany Narodową Demokracją. W skład ND, czyli endecji, wchodziło wiele partii i organizacji, które różniły się między sobą, ale posiadały jedną wspólną cechę: umiłowanie nacjonalizmu. W owych czasach, kiedy Narodowa Demokracja stanowiła jedną z najpotężniejszych opcji politycznych, pojęcie nacjonalizmu było powszechnie znane i rozumiane. Chociaż dyskusje na temat tego zjawiska były prowadzone przez samych nacjonalistów, jedna rzecz pozostawała pewna. A mianowicie to, że nacjonalizm to taka hierarchia wartości, na szczycie której znajduje się interes Narodu Polskiego. Tylko i może aż.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Nacjonalista o nacjonalizmie&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zygmunt Balicki, jeden z najważniejszych polskich intelektualistów narodowych, opublikował w 1912 roku słynny artykuł pt. “Nacjonalizm a patriotyzm”. Starał się w nim wyjaśnić, czym jest ruch narodowy i skąd on się wziął. Balicki uważał, że nacjonalizm to dojrzała, konkretna i zdecydowana ideologia, która wyłoniła się z patriotyzmu, czyli zjawiska mającego podłoże psychologiczne. Dowodził on, iż patriotyzm to swego rodzaju sentyment do konkretnego narodu i kraju - rzecz duchowa, prywatna, rodząca się samoistnie w ludzkim sercu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Od romantyzmu do pozytywizmu&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdaniem publicysty, u niektórych osób patriotyzm ewoluował w coś świadomego, skonkretyzowanego, rozmyślnego, kształtowanego i kontrolowanego przez rozum. Tym czymś miał być właśnie nacjonalizm - myśl narodowa, wypracowana przez ludzki umysł idea, hierarchia wartości będąca owocem długich przemyśleń i spokojnych obliczeń. Balicki był przekonany, że o ile patriotyzm jest zjawiskiem romantycznym (irracjonalnym i opartym na emocjach), o tyle nacjonalizm jest formą pozytywizmu (programem politycznym, ciężką pracą na rzecz narodu, państwa, gospodarki i kultury).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Myśl narodowa jako dziecko patriotyzmu&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można zatem powiedzieć, iż autor postrzegał nacjonalizm jako zjawisko wtórne w stosunku do patriotyzmu, ale bardziej dojrzałe, uporządkowane, racjonalne. Według niego, chłodny, realistyczny, systematyczny i niestroniący od kalkulacji nacjonalizm to coś zupełnie innego niż pierwotny, nieokiełznany, gwałtowny i pozbawiony konkretów patriotyzm. Z drugiej strony, publicysta nie wstydził się przyznać, że pozytywistyczna idea narodowa jest dzieckiem romantycznych uniesień patriotycznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Nacjonalista i patriota. Podobieństwa i różnice&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniosek: nacjonalista to ktoś, kto zaczął jako patriota, ale ewoluował i wzniósł się na wyższy poziom samodoskonalenia. Uczucia patriotyczne budzą się w człowieku spontanicznie i mimowolnie, a postawa narodowa to świadomy wybór. Patriotą może zostać każdy, zaś nacjonalistą - tylko ten, kto dużo myśli o sprawach publicznych oraz wie, czego chce. Prawdziwy działacz narodowy kocha swój kraj i swoich rodaków, ale przekuwa własne emocje na koncepcje społeczno-polityczno-gospodarcze. Narodowiec tworzy z nieuporządkowanych uczuć konkretny, przemyślany, chłodny system światopoglądowy. Zainspirowany patriotyzmem, rozmyślnie buduje doktrynę nacjonalistyczną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Fragmenty omawianego przeze mnie tekstu Zygmunta Balickiego:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;“Patriotyzm jest uczuciem zbiorowym i niczym tylko uczuciem. (…) Jeżeli patriotyzm jest uczuciem narodowym, to nacjonalizm jest narodową myślą, która bez podłoża uczuciowego ani powstać, ani rozwinąć się nie może, stanowi jednak zjawisko duchowe bardziej złożone, przypuszcza bowiem istnienie wśród zbiorowości pewnego przynajmniej stopnia organizacji, a w każdym razie ujęcia opinii publicznej w karby dyrektyw obowiązujących.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znaczy to, że muszą powstać pewne ośrodki w społeczeństwie, zdolne do zbiorowego myślenia o losach i przyszłości narodu i stanowiące laboratorium tego, co nazywamy polityką narodową. Patriotyzm obraca się jedynie w dziedzinie masowego, ale rozproszonego odczuwania stanów wewnętrznych i doznań zewnętrznych, oraz odruchowego lub uczuciowego na nie reagowania, skoro jednak tylko zjawia się w łonie narodu myśl przewodnia, dążąca planowo do przeprowadzenia pewnych celów w zakresie obrony, wzmocnienia i ekspansji narodu, powstają już w jego łonie zaczątki nacjonalizmu”&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Komuniści - śmiertelni wrogowie nacjonalistów&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed pierwszą wojną światową oraz w II Rzeczpospolitej społeczeństwo rozumiało, czym jest nacjonalizm, bowiem ideologia ta była silna i posiadała duże możliwości rozwoju (aczkolwiek drastycznie ograniczane od 1926 roku!). Po drugiej wojnie światowej władzę w Polsce przejęli komuniści, a więc starzy, śmiertelni wrogowie nacjonalistów. Wyznawcy komunizmu, którzy zawsze żyli z nacjonalistami jak pies z kotem, zaczęli prześladować i mordować narodowców (przykład: Adam Doboszyński został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa, poddany torturom i stracony w 1949 roku).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Polska Ludowa wobec Narodowej Demokracji&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panujący w powojennej Polsce lewicowy reżim nie tylko zakazał nacjonalizmu, ale również zaczął go demonizować w mediach i rozmaitych materiałach propagandowych. Pozytywistyczne poglądy narodowe były wówczas porównywane do upiorów i demonów. Endeckie organizacje wojskowe, walczące z najeźdźcami w czasie drugiej wojny światowej (np. Narodowe Siły Zbrojne), pomawiano zaś o okropne, antyludzkie czyny. Zwolennicy komunizmu zwalczali wszystko, co miało choćby pozór nacjonalizmu. Przypomnijmy sobie historię Władysława Gomułki, którego oskarżono o tzw. odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Popłuczyny po dawnej propagandzie&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mordując nacjonalistów, zniesławiając endeckich żołnierzy i oczerniając ideologię nacjonalistyczną, komuniści zniszczyli znaczną część dorobku Narodowej Demokracji oraz zasiali w ludzkich sercach nieufność do narodowców. Chociaż ustrój komunistyczny został zlikwidowany w 1989 roku, w mentalności wielu Polaków zachowała się zasiana przez PPR/PZPR niechęć do nacjonalistów. Mamy rok 2011, a większość polskiego społeczeństwa nadal boi się narodowców i kojarzy ich ze wszystkim, co najgorsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Endecy walczyli z hitlerowskim najeźdźcą!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielu Polaków wyobraża sobie, że spadkobiercy endecji to jacyś straszni neonaziści, a to błąd, ponieważ działacze Narodowej Demokracji zawsze sprzeciwiali się hitleryzmowi oraz walczyli z Niemcami w czasie II wojny światowej. Możliwe, iż w środowisku narodowców zdarzali się pojedynczy kolaboranci i szmalcownicy, ale przecież czarne owce trafiają się wszędzie. Współpraca z agresorami, którzy napadli na Polskę i zaczęli mordować Polaków, już z definicji jest sprzeczna z nacjonalizmem, patriotyzmem oraz zwykłą, ludzką przyzwoitością. Nacjonalista odczuwa oburzenie, kiedy ktoś brzydko się wypowiada o jego Ojczyźnie. Cóż więc mówić o sytuacji, gdy Ojczyzna zostaje zaatakowana przez obce siły! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jak narodowcy znienawidzili Duce?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz ciekawostka. Jak napisał Wojciech Jerzy Muszyński, autor książki „W walce o Wielką Polskę”, przed wojną część endeków fascynowała się włoskim faszyzmem. Jednak po 1 września 1939 r. owi endecy przestali podziwiać faszyzm i stracili wszelki szacunek do Mussoliniego. Dlaczego? Bo uznali ideologię Duce za agresywną, niehumanitarną i niechrześcijańską. Poza tym, nie podobało im się, że Benito Mussolini współpracuje z Adolfem Hitlerem, śmiertelnym wrogiem Narodu Polskiego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Narodowiec, który pomagał Żydom i lewicowcom&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasie II wojny światowej nacjonalistom zdarzały się naprawdę piękne, szlachetne i godne pochwały czyny. Nie mówię tutaj wyłącznie o bohaterskich, endeckich żołnierzach, ale również o osobach, którym przyszło działać poza frontem. Weźmy na przykład dr Jana Mosdorfa - przedwojennego filozofa, publicystę i pisarza. Ów narodowiec, który słynął z niechęci do lewicowców i Żydów, trafił w 1941 roku do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Za obozowymi drutami pokazywał swoje najwspanialsze, najbardziej zachwycające cechy - bezinteresownie pomagał innym ludziom, w tym lewicowcom i Żydom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Słowa z polskojęzycznej Wikipedii (hasło „Jan Mosdorf”):&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;„Po przejściu tyfusu, Mosdorf zaczął udzielać pomocy innym bez różnicy na narodowość, czy poglądy polityczne. Zajął tu postawę chrześcijańską, wykazując się najwyższym ludzkim humanizmem. Do tej pory politycznie zwalczał Żydów i lewicę, dopóki w jego mniemaniu stanowili oni zagrożenie dla Narodu i państwa polskiego. Z chwilą, gdy Żydzi stanęli w obliczu biologicznej zagłady, wspierał ich według swych możliwości. Popierał też powołanie wśród więźniów wspólnego frontu walki i samopomocy. (…) Był niezwykle aktywny, m.in. wygłaszał tajne wykłady z historii, a potrzebującym pomagał zdobywać jedzenie i ubranie”.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Maksymilian Kolbe też był nacjonalistą!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innym przykładem szlachetnego, bohaterskiego narodowca (a raczej: działacza narodowo-katolickiego) może być św. Maksymilian Maria Kolbe. Ten powszechnie znany franciszkanin wydawał przed wojną czasopisma o profilu nacjonalistyczno-religijnym. W 1941 roku trafił - tak jak Mosdorf - do nazistowskiego piekła, Auschwitz. Tam, jak wszyscy doskonale wiemy, oddał swoje życie za współwięźnia, Franciszka Gajowniczka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przykład złego nacjonalizmu&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby nie być stronniczą i nie zostać oskarżoną o manipulację faktami, wspomnę, iż w II RP trafiali się również źli nacjonaliści (niestety!). Bojówka, działająca przy Ruchu Narodowo-Radykalnym (RNR = ONR-Falanga), dopuszczała się czynów chuligańskich, a nawet przestępczych. Jak napisał Robert Larkowski, autor artykułu „Organizacje narodowe w Polsce międzywojennej”, owa bojówka &lt;em&gt;„prowadziła ostrą walkę z bojówkami lewicy, podkładała ładunki wybuchowe pod lokale żydowsko-lewicowych gazet i organizacji”.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;ONR-Falanga (RNR) i jego guru&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Ciekawe” były poglądy samego RNR: organizacja żądała ustroju totalitarnego, chciała całkowicie zmienić mentalność Polaków, odrzucała tolerancję religijną, postulowała wypędzenie Żydów z Polski, pragnęła imperialistycznej polityki zagranicznej, popierała gospodarkę centralnie planowaną oraz podział wielkich latyfundiów bez odszkodowania. Przywódca Ruchu Narodowo-Radykalnego (ONR-Falangi), Bolesław Piasecki, był postacią zdecydowanie niesympatyczną. Jak dowiadujemy się z artykułu „Dziesięciu wybranych narodowców” Roberta Larkowskiego, Piasecki po wojnie nawiązał współpracę z komunistami i założył pseudokatolickie wydawnictwo PAX.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;To byli szowiniści!&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę przyznać, że to, co reprezentował RNR i jego wódz, w ogóle nie przypomina nacjonalizmu w rozumieniu Zygmunta Balickiego. Jest również sprzeczne z tym, co ja sama definiuję jako nacjonalizm. Wydaje mi się, iż postawa przedwojennego Ruchu Narodowo-Radykalnego była najzwyklejszym w świecie szowinizmem. To, co robił i głosił ONR-Falanga, w ogóle mi się nie podoba, albowiem jest nieetyczne i niezgodne z moimi przekonaniami. Według mnie, nacjonaliści powinni być tacy jak dr Jan Mosdorf i św. Maksymilian Maria Kolbe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kaganek oświaty&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że mój artykuł poszerzył wiedzę Czytelników i pokazał im endecję w nowym, nieznanym wcześniej świetle. We współczesnych czasach niewiele osób wie, iż polski nacjonalizm wywodzi się z dziewiętnastowiecznego pozytywizmu. Postać Mosdorfa jest słabo znana, a o poglądach Kolbego prawie wcale się nie mówi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pamiętać o dobrym i złym&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uważam, że trzeba opowiadać ludziom o pięknych tradycjach Narodowej Demokracji i wspaniałych osobach związanych z tą opcją polityczną (czy wiecie, iż Janek “Rudy” Bytnar, bohater książki “Kamienie na szaniec”, był narodowcem?). Z drugiej strony, nie należy zapominać o takich negatywnych sprawach jak Ruch Narodowo-Radykalny czy życiorys jego przywódcy. Pamięć o tym, co było złe, może nas uchronić przed powtórzeniem dawnych błędów i wypaczeń. Sława Wielkiej Polsce! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;9-10 sierpnia 2011 r.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;P.S.&lt;/strong&gt; Oto kilka przydatnych grafik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;1. Jan Mosdorf&lt;/strong&gt; - doktor filozofii, publicysta endecki, antysemita i wróg lewicy, który w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau pomagał Żydom i lewicowcom.&lt;br /&gt;http://www.nacjonalista.pl/wp-content/uploads/2010/10/JanMosdorf.jpg&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;2. Maksymilian Maria Kolbe &lt;/strong&gt;- święty, franciszkanin. W okresie II Rzeczpospolitej wydawał prasę narodowo-katolicką, po wybuchu wojny trafił do Oświęcimia i oddał swoje życie za współwięźnia. &lt;br /&gt;http://2.bp.blogspot.com/_8pnkTcLjhUM/TSF7taqT8wI/AAAAAAAAA1s/dcv93BCC9DE/s1600/n200742_026.jpg&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;3. Bolesław Piasecki &lt;/strong&gt;- postać negatywna. Przed wojną szowinista, zwolennik totalitaryzmu i przemocy, a w Polsce Ludowej współpracownik komunistów. &lt;br /&gt;http://www.nacjonalista.pl/wp-content/uploads/2011/01/boleslaw_piasecki.jpg?6949c1&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;4. Zygmunt Balicki &lt;/strong&gt;- jeden z głównych ideologów ND, autor artykułu “Nacjonalizm a patriotyzm”.&lt;br /&gt;http://www.nacjonalista.pl/wp-content/uploads/2011/02/zygmuntbalicki.jpg?6949c1 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;5. Janek “Rudy” Bytnar &lt;/strong&gt;- bohater “Kamieni na szaniec” Aleksandra Kamińskiego, żołnierz Armii Krajowej. Przed II wojną światową należał do Obozu Narodowo-Radykalnego.&lt;br /&gt;http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/56/Jan_Bytnar_-_Rudy.jpg &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-8055191731247822357?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/8055191731247822357/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=8055191731247822357' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/8055191731247822357'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/8055191731247822357'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/08/nacjonalisci-i-nacjonalizm-fakty.html' title='Nacjonaliści i nacjonalizm. Fakty historyczne'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-2955797421238090527</id><published>2011-08-05T12:34:00.000-07:00</published><updated>2011-08-05T12:35:01.324-07:00</updated><title type='text'>Within Temptation. Emocje, filozofia i wiara</title><content type='html'>Gdybym miała stworzyć listę najważniejszych dla mnie płyt muzycznych, na pewno umieściłabym na niej CD “Mother Earth” (“Matka Ziemia”) holenderskiego zespołu Within Temptation. “ME” to krążek, który po raz pierwszy usłyszałam jako czternastolatka, a który cieszy mnie i zachwyca również teraz, gdy mam dwadzieścia i pół roku. Piosenki z płyty “Mother Earth” towarzyszyły mi w różnych sytuacjach życiowych, zarówno tych radosnych, jak i wypełnionych negatywnymi emocjami. Nie da się zaprzeczyć, że “Matka Ziemia”, a także inne dzieła grupy Within Temptation, to muzyka mojej młodości - ważny element mojego gimnazjalnego, licealnego i studenckiego życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krążek “Mother Earth”, wydany po raz pierwszy w 2000 roku, zawiera pełną emocji, magii, tajemniczości i patetyzmu muzykę, którą polskojęzyczna Wikipedia określa jako “metal symfoniczny ze sporą domieszką motywów gotyckich, celtyckich i chórów”. CD liczy sobie dziesięć dosyć zróżnicowanych utworów. Najdłuższy z nich, “The Promise”, trwa równe osiem minut, a najkrótszy, czyli “Intro” - tylko minutę i kilka sekund. Na płycie dużą rolę odgrywają instrumenty klawiszowe oraz śpiew wokalistki Sharon den Adel, posiadającej niezwykle wysoki i dramatyczny głos.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza piosenka z omawianego CD, “Mother Earth”, to bardzo udany i porywający utwór, w którym da się wyczuć prawdziwą dumę i dostojeństwo. Ta rytmiczna, melodyjna i kołysząca kompozycja stanowi hymn na cześć tytułowej Matki Ziemi, której człowiek nigdy nie zdoła okiełznać i która jest panią wszelkiego życia oraz śmierci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podniosłe, przebojowe i radosne dzieło, będące jak gdyby panteistycznym manifestem, demaskuje słabość człowieka i jego bezradność wobec sił natury. Obnaża również dwa przeciwstawne oblicza przyrody - to piękne, życiodajne oraz to groźne, niszczycielskie. Prezentacja dwóch skrajnie różnych “twarzy” Matki Ziemi zostaje osiągnięta dzięki licznym kontrastom w warstwie muzycznej (chodzi mi o przeplatanie się fragmentów spokojnych, sielankowych, celtyckich z ostrymi, drapieżnymi, metalowymi). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga piosenka, “Ice Queen”, mówi o zimie, przedstawionej jako surowa i bezwzględna kobieta, podobna do Królowej Śniegu z baśni Hansa Christiana Andersena. Upersonifikowana pora roku jest zaprezentowana w zdecydowanie negatywnym świetle - Sharon den Adel oskarża ją o niszczenie wszelkiego życia i doprowadzanie świata do ruiny. Pod względem muzycznym “Ice Queen” stanowi przebojową, wpadającą w ucho i odrobinę dramatyczną rockową piosenkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwaga! Niewiele osób wie, iż istnieje również inna wersja “Ice Queen”. Nosi ona tytuł “Believer” i porusza zupełnie inną problematykę niż omawiana tutaj pieśń o zimie. Utwór “Believer” posiada taką samą melodię jak “Ice…”, jednak jego słowa różnią się od tych znanych z płyty “Mother Earth”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Our Farewall”, zajmujące na CD pozycję trzecią, to spokojna, akustyczna, wypełniona przeogromną czułością i tkliwością piosenka o pożegnaniu. Chociaż na pierwszy rzut oka posiada ona prosty i banalny tekst, można ją interpretować na dwa sposoby. Zgodnie z pierwszą interpretacją, “Our Farewall” to wyznania matki, której dziecko odeszło z domu. Zgodnie z drugą - słowa żyjącej kobiety adresowane do zmarłego dziecka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tekście padają stwierdzenia, które wydają się sobie przeczyć. Słowa “Nigdy nie myślałam, że ten dzień nadejdzie tak szybko. Nie mieliśmy nawet czasu, żeby powiedzieć sobie ‘do widzenia‘. Jak świat może tak po prostu dalej trwać?” wskazują na to, iż piosenka mówi o śmierci. Z drugiej strony, w utworze pojawiają się stwierdzenia typu “Słodkie kochanie. Za bardzo się martwisz, dziecko. Widzę smutek w twoich oczach. Nie jesteś samo w swoim życiu, chociaż możesz myśleć, że jesteś”. Zaiste, nie wiem, o co chodzi w tym utworze i jak powinnam się do niego ustosunkować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Caged” to pełna żałości i cierpienia piosenka o kobiecie, która została oszukana, wykorzystana, a następnie porzucona przez mężczyznę. Bohaterka utworu czuje się, jakby była zamknięta w klatce, ubolewa nad własną naiwnością i deklaruje utratę wiary w człowieka (“Każdy, kto ma przyjazną twarz, wydaje się ukrywać w środku jakiś sekret”). Jeśli chodzi o warstwę brzmieniową, utwór “Caged” zawiera liczne nawiązania do muzyki celtyckiej, a Sharon den Adel śpiewa w taki sposób, jakby płakała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała piosenka jest niezwykle przejmująca, sprawia, iż słuchacz identyfikuje się z podmiotem lirycznym i głęboko przeżywa opowiadaną historię. Ponieważ wokalistka zespołu Within Temptation posiada ogromny talent aktorski, potrafi ona w mistrzowski sposób przedstawić takie uczucia jak rozpacz, rozczarowanie, złość czy upokorzenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“The Promise” to kolejna katastroficzna, emocjonalna i silnie oddziałująca na odbiorcę piosenka. Prezentowane tutaj emocje - rozpacz, cierpienie, poczucie pustki, gniew i upokorzenie - są potężniejsze i poważniejsze niż w “Caged”, albowiem tematyka dzieła obraca się wokół zabójstwa. Bohaterka piosenki mówi o tym, że jej ukochany wymknął się nocą i został zamordowany przez złych ludzi. Po tym, co się stało, kobieta jest nie tylko zrozpaczona, ale również owładnięta żądzą zemsty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyznaje ona: “Przyrzekłam, że któregoś dnia pomszczę jego duszę. Sprawię, że będą krwawić u moich stóp”. Później dowiadujemy się, iż zemsta została już dokonana: “Przyrzekłam, że któregoś dnia pomszczę jego duszę. Jeden po drugim, byli zaskoczeni”. Kompozycja “The Promise” jest niezwykle zimna. Można powiedzieć, że wręcz bije od niej chłód. Mamy tu więc do czynienia ze zjawiskiem synestezji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Never-Ending Story” jest pogodną, folkową, celtycką piosenką, korespondującą z opisanym wcześniej utworem “Mother Earth”. Dzieło mówi o Ziemi rozumianej na dwa sposoby: jako wiecznie odradzająca się przyroda oraz miejsce, w którym toczy się historia ludzkości. Sharon śpiewa o tym, że my, ludzie, jesteśmy cząstką niekończącej się opowieści, której przeszłość i przyszłość pozostają dla nas tajemnicą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile pieśń “Mother Earth” miała charakter filozoficzny, o tyle “Never-Ending Story” jest piosenką o charakterze historiozoficznym. W “Never…” pojawia się ponadto tradycyjny i nieco już wyświechtany motyw życia-podróży. Utwór nie za bardzo mi się podoba, ale doceniam go za inteligentny, skłaniający do refleksji tekst. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne dzieło, zatytułowane “Deceiver of Fools”, to najmroczniejsza i najbardziej gotycka kompozycja z całego krążka “ME”. Jednocześnie jest ona jedynym na CD utworem chrześcijańskim. Oczywiście, w tekście nie pojawiają się słowa biblijnego pochodzenia, jednak opisany problem i zastosowane metafory jednoznacznie wskazują na to, iż piosenka ostrzega słuchaczy przed szatanem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sharon den Adel, wykorzystując swoje wielkie zdolności wokalne i aktorskie, opowiada o tajemniczym Zwodzicielu Głupców, który “karmi się strachem”, “karmi się bólem”, “bawi się twym umysłem” oraz “zatruwa prawdę, by zdobyć ich wiarę i wyprowadzić ścieżkę do świata marności”. Wokalistka apeluje: “Proszę, zbudź się i zobacz prawdę. On może istnieć tylko wtedy, gdy wierzysz w to, co ci mówi. Pamiętaj, kim jesteś, przy czym trwasz, a zawsze znajdzie się jakaś droga”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie Sharon czyni aluzję do postaci Chrystusa: “W moim sercu jest miejsce. W moim sercu jest ślad małego, płonącego ognika. Ochronny promień świeci przez tę noc. Chociaż mały, jest jasny. Ale ciemność się czai”. Uważam, że utwór “Deceiver of Fools” nadawałby się do wykonywania podczas młodzieżowych pielgrzymek i festiwali muzyki religijnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejnym utworem zarejestrowanym na płycie “Mother Earth” jest “Intro” (nie ja jedna zastanawiam się, dlaczego ta kompozycja zajmuje pozycję ósmą, a nie pierwszą!). Posiada on bardzo monotonną melodię i przypomina tło muzyczne z jakiejś gry komputerowej. Po tym spokojnym i usypiającym utworze zaskakuje słuchacza ostre i gwałtowne “Dark Wings” - piosenka agresywna i zdecydowanie odróżniająca się od pozostałych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy kompozycja “Dark Wings” się kończy, słyszymy sielankowe i relaksacyjne “In Perfect Harmony”, rozpoczynające się śpiewem ptaków oraz głębokimi, lekkimi, jasnymi, metafizycznymi dźwiękami wygenerowanymi przez komputer lub keyboard. “In Perfect…” jest słodką, delikatną i pełną uroku celtycką piosenką o dzikim dziecku, które wychowało się wśród “starożytnych duchów lasu”. Koniec tego utworu jest jednocześnie końcem płyty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak zapewne się domyślacie, o CD “Mother Earth” grupy Within Temptation mogę powiedzieć tylko jedno: jest to arcydzieło. Krążek, nagrany przez niezwykle utalentowanych ludzi, przenosi odbiorcę do świata uczuć, magii i mistycyzmu. Wszystkie utwory z płyty “ME” są dobre, chociaż niektóre z nich przemawiają do mnie bardziej, a inne mniej. Każdy, kto jest choć trochę wrażliwy na muzykę, powinien poznać omawiane tutaj CD Within Temptation.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapewniam, że przy pieśniach z krążka “Mother Earth” można w pełny i satysfakcjonujący sposób przeżywać rozmaite emocje. Gdy dopisuje nam dobry humor, możemy cieszyć się swoim szczęściem przy dźwiękach pierwszego kawałka - “Mother Earth”. Gdy jesteśmy przygnębieni, możemy słuchać depresyjnych utworów “Caged” i “The Promise”. Kiedy pragniemy się odprężyć, możemy wsłuchiwać się w brzmienie “Never-Ending Story” i “In Perfect Harmony”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gorąco zachęcam do zapoznania się z opisanym przeze mnie materiałem. Myślę, iż CD “Mother Earth” spodoba się osobom kochającym ambitną, doskonale skomponowaną i wypełnioną emocjami muzykę. Jeśli chodzi o mnie, zaczęłam swoją przygodę z Within Temptation właśnie od tej płyty. Cieszę się, że miałam zaszczyt poznać twórczość najsłynniejszej holenderskiej kapeli metalowej!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;5 sierpnia 2011 roku&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-2955797421238090527?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/2955797421238090527/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=2955797421238090527' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/2955797421238090527'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/2955797421238090527'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/08/within-temptation-emocje-filozofia-i.html' title='Within Temptation. Emocje, filozofia i wiara'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-4604429233077980898</id><published>2011-07-30T10:45:00.001-07:00</published><updated>2011-07-30T10:45:39.271-07:00</updated><title type='text'>Nie chcę cierpieć za grzechy Breivika!</title><content type='html'>30 lipca 2011 r. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Andersie Behringu Breiviku!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasiadając do pisania tego listu, jestem tak wściekła i rozżalona, że nie wiem, od czego zacząć. Może zacznę od określenia przyczyny niniejszej wypowiedzi, będącej jednocześnie jej celem. Otóż chcę ci zakomunikować, iż jesteś draniem. Tak, jesteś draniem, i to z kilku poważnych powodów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze dlatego, że dopuściłeś się zamachu terrorystycznego w stolicy swojej - rzekomo umiłowanej - Ojczyzny. Po drugie dlatego, że zadałeś śmierć kilkudziesięciu bezbronnym dzieciakom, które spędzały miło czas na malowniczej wysepce Utoya. A po trzecie dlatego, że wyrządziłeś ogromną krzywdę mnie i innym osobom, o których istnieniu nawet ci się nie śniło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W niniejszym liście chciałabym się skoncentrować na tym trzecim przewinieniu, którego skutki, chociaż pozornie niewielkie i nieistotne, będą odczuwalne jeszcze bardzo długo. Czy to Norwegia, czy to Polska, czy to jakikolwiek inny kraj na Ziemi - twój smród będzie się unosił przez wiele lat, zatruwając życie osobom, które najzwyczajniej w świecie na to nie zasługują.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten odór przylgnie również do mnie, a ja nie będę w stanie się od niego uwolnić. Tak, będę śmierdzieć tobą, ohydnym Breivikiem, a społeczeństwo nie przyjmie do wiadomości, iż ten smród NIE jest moim smrodem. Zaiste, nie wiem, jak ja się teraz komuś przyznam do swoich poglądów. I nie rozumiem, dlaczego muszę cierpieć za twoje grzechy, chociaż przed 22 lipca 2011 r. nawet nie wiedziałam o twoim istnieniu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech, Anders! Ale zrobiłeś reklamę milionom niewinnych patriotów, nacjonalistów, konserwatystów, eurosceptyków i antyfeministów z całego świata! Coś okropnego! Czy ty myślałeś, że - popełniając wspomniane wcześniej zbrodnie - przyniesiesz porządnym ludziom korzyść? Jeśli tak, to wiedz, iż się pomyliłeś! Zamiast wyświadczyć im przysługę, obarczyłeś ich straszliwym brzemieniem! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sądziłeś, że twoje okropieństwa, popełnione pod sztandarem prawicowych idei, wpłyną pozytywnie na szeroko pojętą prawicę? Jak mogłeś tak sądzić?! Przez ciebie pojęcia “nacjonalizm”, “konserwatyzm” i “skrajna prawica” będą się społeczeństwu kojarzyć z wyrachowaniem, bezwzględnością oraz okrucieństwem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy ktoś wspomni o poglądach konserwatywnych, nacjonalistycznych lub skrajnie prawicowych, odbiorcy komunikatu natychmiast pomyślą o tobie. Z terminami, które wymieniłam, będzie już zawsze kojarzone twoje nazwisko. Na dźwięk haseł “konserwatyzm”, “nacjonalizm” i “skrajna prawica” ludzie będą sobie wyobrażać twoją podłą twarz. Oj, chciałabym ci w tę twarz napluć!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyrządziłeś mi, łotrze, nieprawdopodobną szkodę moralną. Przygniotłeś brudnym butem moją twarz. To nie jest tak, że skrzywdziłeś tylko tych ludzi, którym zadałeś rany i śmierć. Zaszkodziłeś również osobom, które żyją tysiące kilometrów dalej i które nie usłyszałyby o tobie, gdyby nie makabryczne wydarzenia z 22 lipca. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Weźmy na przykład te nieszczęsne organizacje i partie polityczne, o których wspomniałeś w swoim manifeście. Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że przez ciebie znalazły się one pod pręgierzem? Zupełnie niewinni ludzie, którzy nie mieli i nie mają z tobą nic wspólnego, dostają po tyłkach za twoje morderstwa! To zupełnie tak, jak w pewnym poemacie: cierpią męki, nie będąc w żadnej winie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W literaturze romantycznej był jeden koleś, który za milijony cierpiał katusze. W realnym świecie jest odwrotnie: to milijony cierpią katusze za jednego kolesia. Problem w tym, że ja wcale nie chcę cierpieć. Nikt mnie nie pytał, czy chcę mieć przechlapane przez jakiegoś zdziwaczałego oszołoma zza morza. A gdyby pytał, to z pewnością powiedziałabym “NIE”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do samego końca miałam nadzieję, iż media, które nazywają ciebie “konserwatystą”, “nacjonalistą” i “skrajnym prawicowcem”, kłamią albo zwyczajnie się mylą. Niestety, gdy przejrzałam twój manifest, przeżyłam bolesne rozczarowanie. Na Zeusa, co za hańba!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wstyd, że nasz patriotyczno - nacjonalistyczno - konserwatywno - eurosceptyczno - antyfeministyczny ród wydał na świat takiego łajdaka. I upokorzenie, ponieważ my, ludzie o takim światopoglądzie, będziemy musieli tłumaczyć się ludzkości z niegodziwości jednego psychopaty. Dlaczego nam to zrobiłeś, Andersie?! Jeśli naprawdę jesteś tym, za kogo się podajesz, to dlaczego tak okrutnie skrzywdziłeś swoich braci i swoje siostry?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może ty rzeczywiście jesteś - jak sugerują niektórzy - podstawionym prowokatorem? Może faktycznie narobiłeś bigosu, aby skompromitować prawicowców, zrobić im antyreklamę i sprowadzić na nich nieprzyjemności? Jeżeli tak, to kto cię podstawił? Wielu przypuszcza, że masoneria (albo CIA, które ponoć wyprało ci mózg i zrobiło z ciebie ofiarę kontroli umysłu. To twoje puste, martwe spojrzenie de facto mogłoby wskazywać na mind control). Wszak należałeś do wolnomularstwa i sam to potwierdziłeś w swoim manifeście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Farhan Khan, młody muzułmanin i zwolennik teorii spiskowych, stworzył kiedyś film dokumentalny pt. “Illuminated” (opisany przeze mnie w artykule “Farhan Khan i Masońska Islamofobia”). Postawił w nim tezę, że masoni, będący spadkobiercami templariuszy, nienawidzą mahometanizmu i pragną go zniszczyć. Ty, Breiviku, jako członek masońskiego Zakonu Templariuszy i skrajny islamofob, wydajesz się potwierdzać ten pogląd. No, ale to taka dygresja, niezwiązana z głównym wątkiem listu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Andersie, ja twoje prawicowe idee doskonale rozumiem. Nie pojmuję jednak, jak mogłeś myśleć, że zdołasz je zrealizować poprzez wymordowanie kilkudziesięciu niewinnych osób, głównie dzieci. Przecież to jest niemożliwe i w teorii, i w praktyce! Czy wierzyłeś, że gdy zadasz śmierć tym przypadkowym, bezbronnym istotom, to powstanie Wielka Norwegia Narodowa? Jeżeli tak, to pragnę cię poinformować, iż jesteś idiotą!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesteś idiotą także dlatego, że zniszczyłeś sobie życie, chociaż miałeś przed sobą świetlaną przyszłość. Sam popatrz… Młody, wykształcony, z dużego miasta. Oczytany i inteligentny, przystojny i wysportowany, posiadający własne przedsiębiorstwo i obdarzony wieloma zainteresowaniami. Taki byłeś jeszcze 21 lipca 2011 r. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mogłeś w życiu dużo osiągnąć. Mogłeś też firmować swoją osobą nacjonalizm, łamać stereotyp, według którego nacjonalista to tępy, łysy sterydziarz z kijem baseballowym w dłoni. Zamiast tego, poszedłeś zdecydowanie niewłaściwą drogą. Z ciebie już nic, chłopie, nie będzie. Do końca życia będziesz chodził z piętnem masowego mordercy. A my, niewinni prawicowcy, będziemy kojarzeni z twoimi haniebnymi czynami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patriota i nacjonalista powinien być porządnym człowiekiem, godnym swojego kraju i narodu. Ty zrobiłeś coś sprzecznego z patriotyzmem i nacjonalizmem - pozabijałeś własnych rodaków oraz zniszczyłeś pozytywny wizerunek swojej Ojczyzny, uchodzącej dotychczas za państwo spokojne i bezpieczne. Poza tym, podważyłeś dorobek tysięcy prawicowych polityków i działaczy społecznych, którzy rzeczywiście dali światu coś dobrego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naturalnie, nie piszę tylko o prawicowcach norweskich, ale o prawicowcach w ogóle. Przez twoją głupotę grupa wartościowych ludzi będzie miała problem z przekonaniem innych do swoich poglądów. Wiele osób straci zaufanie do przedstawicieli prawej strony sceny politycznej. Społeczeństwo nabawi się prawicofobii, będzie się zastanawiać, czy nie ma w tym gronie innych psychopatycznych breivików.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech, przypomina mi się jedna z piosenek zespołu Elektryczne Gitary. “Tony papieru, tomy analiz, genialne myśli, tłumy na sali, godziny modlitw, lata nauki, przysięgi, plany, podpisy, druki” - to wszystko zostało zanegowane w tak bezsensowny sposób! Anders Breivik… Człowiek-Hańba… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet nie wiesz, Andersie, jak bardzo zraniłeś mnie i wiele innych osób. Słowa, które piszę, z pewnością do ciebie nie dotrą, ale mogą dotrzeć do innych ludzi i poruszyć ich serca. Mam nadzieję, że ktoś przeczyta ten list i zrozumie, iż normalni konserwatyści, nacjonaliści oraz skrajni prawicowcy NIE są tacy jak Anders Behring Breivik. I że nie wolno na nich patrzeć przez pryzmat norweskiej masakry. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;P.S.&lt;/strong&gt; Dzięki ci, koleś, że w swoim manifeście oszczędziłeś Polską Partię Narodową. Gdybyś wspomniał także o PPN, chyba bym się pochlastała!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-4604429233077980898?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/4604429233077980898/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=4604429233077980898' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/4604429233077980898'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/4604429233077980898'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/07/nie-chce-cierpiec-za-grzechy-breivika.html' title='Nie chcę cierpieć za grzechy Breivika!'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-4524690350923873935</id><published>2011-07-28T13:27:00.000-07:00</published><updated>2011-07-28T13:28:17.472-07:00</updated><title type='text'>Muzyka nie dla kierowców</title><content type='html'>Amerykański duet Switchblade Symphony to jedna z tych formacji, o których należy pisać w czasie przeszłym - grupa istniała bowiem od roku 1989 do 1999. Zespół, tworzony przez kompozytorkę Susan Wallace i wokalistkę Tinę Root, nagrywał specyficzną muzykę, którą można uznać za elektroniczny gothic lub dark wave. Switchblade Symphony, ze względu na umiłowanie tajemniczości, groteski i elektroniki, można zaliczyć do tej samej kategorii co opisaną przeze mnie kiedyś formację The Birthday Massacre.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Między SwiSy a TBM istnieje jeszcze jedno podobieństwo, a mianowicie charakterystyczna wizualność, łącząca elementy dziecinno-dziewczęce z gotycko-demonicznymi. Ponieważ grupa Switchblade Symphony działała wcześniej niż The Birthday Massacre, możemy przypuszczać, iż była ona jedną z inspiracji dla tego młodszego zespołu. Sprężynowa Symfonia zdołała wydać cztery długogrające albumy studyjne. Po upadku formacji ukazały się jeszcze trzy płyty - jedna z remiksami, druga z nagraniami koncertowymi, a trzecia ze starymi, wznowionymi piosenkami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Debiutancki krążek Switchblade Symphony, opublikowany w roku 1995, to CD zawierające muzykę głęboką i transową. Na tej płycie, zatytułowanej “Serpentine Gallery”, mamy jedenaście niezbyt długich kompozycji. Pierwszą z nich jest “Bad Trash” - utwór mocny, tajemniczy i niepokojący. Charakterystycznymi elementami tego kawałka są dźwięki przywodzące na myśl przerobiony komputerowo ksylofon. Druga kompozycja, “Dissolve”, brzmi dosyć groźnie i zadziornie. Słyszymy w niej przejęty głos Tiny, która wręcz zachłystuje się śpiewem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Wallflower”, czyli utwór trzeci, zawiera specyficzne, wysokie dźwięki przypominające dzwoneczki. To właśnie one tworzą niecodzienny klimat tej kompozycji. “Wrecking Yard” jest piosenką bardziej rockową - rytmiczną, drapieżną i gitarową. Tina Root śpiewa w niej zupełnie inaczej niż we wcześniejszych utworach. “Clown” to najbardziej przebojowy kawałek z płyty “Serpentine Gallery”, a może nawet z całej twórczości SwiSy. Nie należy więc się dziwić, że - jako jedyne dzieło Sprężynowej Symfonii - doczekał się on video clipu. Utwór “Clown” jest świetnie skomponowany i nasycony emocjami, pełno w nim mroku oraz przykuwających uwagę dźwięków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna piosenka, “Cocoon”, to krótka, ale melodyjna ballada, w której pojawia się operowy śpiew. Utwór sprawia wrażenie muzycznego eksperymentu, tym bardziej, iż trwa on tylko dwie minuty i kilka sekund. “Dollhouse” brzmi niezwykle tajemniczo, groźnie i niepokojąco. Kawałek ten zawiera także bardzo śmiałe i wyraziste aluzje do erotyki. W następnym utworze, “Sweet”, znowu mamy nawiązania do muzyki rockowej - mocne basy, charakterystyczny rytm oraz gitarę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Gutter Glitter” to, według mnie, jedna z najlepszych kompozycji duetu Switchblade Symphony. W tym głębokim, metafizycznym i pełnym elektroniki utworze Tina sięga po coś, co brzmi jak melorecytacja wpadająca w rap. Bardzo udane są fragmenty, w których wokalistka w przejmujący sposób zachłystuje się śpiewem. Kompozycja kończy się… fragmentem pewnej starej, dziecięcej piosenki (“London Bridge is falling down, falling down, falling down. London Bridge is falling down, my fair lady. Take the key and lock her up, lock her up, lock her up. Take the key and lock her up, my fair lady”). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Mine Eyes” jest utworem dosyć ciężkim i ostrym, może nawet wzorowanym na muzyce metalowej. Niektóre jego fragmenty brzmią naprawdę potężnie i patetycznie. Natomiast ostatni kawałek, czyli “Bloody Knuckles”, to dzieło w stu procentach instrumentalne. Brzmi ono ponuro, pesymistycznie, toteż słuchaczowi może się udzielić jego niewesoły nastrój. Szkoda, że ani razu nie słychać w nim wokalu Tiny. Moim zdaniem, w nagraniach SwiSy głos pani Root jest po prostu niezbędny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Debiutancki krążek zespołu Switchblade Symphony nie jest najwybitniejszą płytą świata, jednak trzeba przyznać, że umieszczono na nim kilka udanych utworów. “Clown” i “Gutter Glitter” to piosenki, które - według mnie - każdy meloman powinien poznać. Na uwagę zasługuje również otwierający CD utwór “Bad Trash”. Sądzę, że płytę “Serpentine Gallery” można polecić osobom lubującym się w elektronicznym gotyku i dark wave. Oraz, oczywiście, miłośnikom wspomnianej wcześniej formacji The Birthday Massacre.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzyka SwiSy, ze względu na swój transowy charakter, posiada działanie usypiające (zwłaszcza wtedy, gdy słucha się jej długo i bez przerwy). Niektórzy odbiorcy mogą uznać tę cechę za wadę, inni za zaletę - wszystko zależy od indywidualnych preferencji. Jeśli chodzi o mnie, przyłapałam się na tym, iż zazwyczaj słucham Switchblade Symphony późną nocą, kiedy jestem już znużona i powinnam pójść spać. Ciekawe, że nie robię tego celowo. Włączając piosenki SwiSy, nie myślę o tym, iż pozwolą mi one szybciej i łatwiej zasnąć. Ale w mojej podświadomości takie przekonanie najwyraźniej istnieje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec wypada napisać, że skoro kompozycje Susan Wallace i Tiny Root są takie usypiające, to absolutnie nie należy ich słuchać w samochodzie. Tego typu muzyka mogłaby mieć zgubny wpływ na kierowców, zupełnie jak niektóre leki i napoje. Może to dziwne, ale nawet ja, pisząc te słowa, czuję się śpiąca. Nie wiem, czy moje samopoczucie wynika z naturalnego zmęczenia, czy rzeczywiście jest ono skutkiem obcowania z twórczością Switchblade Symphony. Ludzie, którzy szukają muzyki pobudzającej i motywującej do działania, zdecydowanie powinni omijać SwiSy szerokim łukiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;28 lipca 2011 roku&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-4524690350923873935?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/4524690350923873935/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=4524690350923873935' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/4524690350923873935'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/4524690350923873935'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/07/muzyka-nie-dla-kierowcow.html' title='Muzyka nie dla kierowców'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-6363263917769156999</id><published>2011-07-26T11:26:00.001-07:00</published><updated>2011-07-26T11:26:54.999-07:00</updated><title type='text'>Utoya</title><content type='html'>Wysepka zielona, mała&lt;br /&gt;O dwunastu hektarach -&lt;br /&gt;- Tam groza się rozegrała&lt;br /&gt;Jak w filmowych koszmarach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zebrała się młodzież, dzieci,&lt;br /&gt;Mówią o polityce.&lt;br /&gt;Woda błyszczy, słońce świeci,&lt;br /&gt;Daleko są rodzice.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezioro łódka przemierza,&lt;br /&gt;W niej groźny wiking płynie.&lt;br /&gt;Co chce zrobić? Co zamierza?&lt;br /&gt;Twierdzi, że każdy zginie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jest to człowiek dość młody&lt;br /&gt;O wyglądzie anioła:&lt;br /&gt;Oczy niczym błękit wody,&lt;br /&gt;Jasne włosy, biel czoła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idzie ów wiking nieznany&lt;br /&gt;W mundurze policyjnym.&lt;br /&gt;Karabin naładowany&lt;br /&gt;Ma jak zbrodniarz seryjny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówią młodzi politycy:&lt;br /&gt;“Przyszedł, żeby nas chronić!&lt;br /&gt;Był dzisiaj zamach w stolicy,&lt;br /&gt;Trzeba ludności bronić!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtem słodka sielanka pryska.&lt;br /&gt;Słychać głos tego pana:&lt;br /&gt;“Drżyjcie, dzieci! To śmierć przyszła!&lt;br /&gt;Bójcie się SS-mana!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem słychać krzyki, strzały&lt;br /&gt;Przez półtorej godziny.&lt;br /&gt;Pada wciąż polityk mały&lt;br /&gt;Z daleka od rodziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy skaczą do wody,&lt;br /&gt;Innych to nie pociesza.&lt;br /&gt;Strzela ciągle wiking młody,&lt;br /&gt;A woda z krwią się miesza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myśli: “Wyrwę w życia wiośnie&lt;br /&gt;Kwiat młodzieży (tę zgraję)! &lt;br /&gt;Śmierć go wstrzyma i nie wzrośnie,&lt;br /&gt;Nie będzie rządzić krajem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Herod chciał przez rzeź dzieciątek&lt;br /&gt;Małego zgładzić Zbawcę.&lt;br /&gt;Ja zaś chcę w ten czarny piątek&lt;br /&gt;Przyszłego zabić władcę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O, cóż znaczy sto tysięcy&lt;br /&gt;Ludzi z interesami?&lt;br /&gt;Moja wiara warta więcej,&lt;br /&gt;Wznoszę się nad łotrami!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Policja w końcu przybywa,&lt;br /&gt;On się zabrać pozwala.&lt;br /&gt;Norwegów rozpacz przykrywa,&lt;br /&gt;Chęć zemsty się wyzwala.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ach, nadeszły nowe czasy!&lt;br /&gt;Ten kraj, niegdyś zielony&lt;br /&gt;Jak polany i jak lasy,&lt;br /&gt;Krwią jest dzisiaj splamiony!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Norwegia szlocha, boleje,&lt;br /&gt;Każdy ofiar żałuje.&lt;br /&gt;Sprawca w areszcie się śmieje,&lt;br /&gt;Na wyrok oczekuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mnie również smutek przenika&lt;br /&gt;Oraz wielkie współczucie&lt;br /&gt;Dla rodzin ofiar Breivika.&lt;br /&gt;Czuję w swym sercu kłucie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Natalia Julia Nowak,&lt;br /&gt;26 lipca 2011 roku&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6323389487013129445-6363263917769156999?l=njnowak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://njnowak.blogspot.com/feeds/6363263917769156999/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6323389487013129445&amp;postID=6363263917769156999' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/6363263917769156999'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6323389487013129445/posts/default/6363263917769156999'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://njnowak.blogspot.com/2011/07/utoya.html' title='Utoya'/><author><name>Natalia Julia Nowak</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07476661304473409593</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/-T161Ma_KUy0/TlPgt6zd2-I/AAAAAAAAAD4/NcZ3UwV9qto/s220/IMG000056.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6323389487013129445.post-2943691038295488397</id><published>2011-07-24T13:41:00.000-07:00</published><updated>2011-07-24T13:43:00.768-07:00</updated><title type='text'>Gdy kobieta igra z ogniem</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Facet - materiał łatwopalny &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O mężczyznach mówi się przede wszystkim to, że są oni nieprawdopodobnie wrażliwi seksualnie. Facet to materiał łatwopalny - wystarczy jedna, mała iskra, żeby go rozpali
